Czy kiedykolwiek Lucille nie weszła w jakieś bagno ze względu na swoją nieodpowiedzialność? Pewnie odpowiedź brzmi nie. Jednym z plusów jest fakt, że Minki może zawsze pomóc jej się wykaraskać z tego, w co sama się wplątała. Czasami powoduje to pewne zgrzyty i wyładowania między przyjaciółmi, ale to najmniej istotna informacja. Grunt, że koniec końców problem zostaje rozwiązany.
Jednakże nie zmienia to faktu, że kiedy Lu zatai przed Minkim fakt, że jest jakaś impreza, to jest dla niego niewybaczalne. Może i teraz miała ogromny problem w postaci znaku, który umiejscowił się, jak po złości, na jej twarzy. Z tego powodu Fox musiał znajdować się wystarczająco blisko, aby przypadkiem nie ściągnąć iluzji. Nie męczyło go to szczególnie, aczkolwiek oddalenie się o kilka kroków za dużo mogło sprawić, że cały czar zniknie, a znak na twarzy Lu będzie widoczny dla wszystkich na AUMie. Nie potrzebowali tego, a raczej: Lucille nie potrzebowała problemów z tego tytułu.
Skoro też jasnowłosa narobiła sobie długu u swojego lisiego przyjaciela, to musiała go jakoś spłacić, prawda? Nic w tych czasach nie jest za darmo. Jego czas, chęci i poświęcenie własnych umiejętności na rzecz zatuszowania tego znaku na twarzy jest ogromnie wyczerpujące. W dodatku musiał wziąć wolne w pracy, żeby spędzić cały dzień z przyjaciółką. Mógłby wysłać Minhyuka do pracy z Lucille, ale... jego umiejętności iluzji z łatwością znikały, gdy młodszy z bliźniaków rozpraszał się najmniejszą pierdołą. Dlatego też nawet nie myślał, aby oddać to jakże wymagające zadanie Hyukowi.
— No to po pracy masz już zajęcie. Pójdziemy na zakupy, bo pewnie nic nie masz w szafie — oznajmił, nie oczekując na odpowiedź ze strony przyjaciółki.
*
Minki męczył przyjaciółkę w jednym ze sklepów, w którym był ogromny wybór sukienek. Od tych prostych i eleganckich po takie, które były mniej oczywiste, miały różnego rodzaju hafty w kwiaty, lisy czy inne mniej lub bardziej dziwne wzory. Wiedząc, że Lu nie będzie chciała wybierać czegoś mocno rzucającego się w oczy, postawił na prostotę. Długa, różowa suknia z tiulem, który miał w sobie drobinki złotego brokatu. Choć jasnowłosa jest wysoka, to nadal sukienka się ciągnęła za nią po ziemi, więc musieli dobrać do tego szpilki.
Nie wyglądała na usatysfakcjonowaną, ale czy Minkiego to obchodziło? Absolutnie.
Znalazł szpilki różowe, co by dopełniało sukienkę. Czarne całkowicie nie pasowały, były zbyt przytłaczające do sukienki, więc potrzeba było czegoś delikatniejszego. Jeśli natomiast chodzi o Minkiego, to on nic sobie kupować nie musiał. Nie miał takiej potrzeby, bo w jego szafie są garnitury i koszule na różne okazje. Gdyby chciał, to mógłby otworzyć własny sklep z garniturami.
Wrócili do mieszkania Lucille, gdzie kobieta pierwsze co zrobiła, to rzuciła się na kanapę w salonie, mówiąc, że na dzisiaj pasuje i kitsune ma ją zostawić w spokoju. Czy to zrobił? Nie.
Panoszył się po mieszkaniu, grzebiąc w szafach przyjaciółki. Szukał dla niej biżuterii, która pasowałaby do sukienki. Jednak za dużo nie znalazł. Tylko bransoletkę udało mu się znaleźć. Prychnął niezadowolony, nie dowierzając, że kobieta może mieć tak mało błyskotek. Nawet on miał więcej! Nic nie powiedział, zamknął szafkę i wrócił do salonu, gdzie Lucille nadal leżała na kanapie bez ruchu.
Sobota nadeszła szybciej, niż jasnowłosa tego chciała. Protestowała, jeśli chodzi o malowanie, ciągle się stawiała i mówiła, że tego nie potrzebuje. Czy Minki miał to głęboko w poważaniu? Owszem.
— Przypomnę ci, że to ty masz podpisany pakt z jakimś świrem na złapanie zwierzaka, którego nie można łapać, bo jest pod pierdoloną ochroną — przystawił pędzel do twarzy przyjaciółki, jakby w ten sposób chciał jej zagrozić. Raczej krzywda jej się nie stanie, co najwyżej kichnie. — Dlatego bądź grzeczna i przestań się wierzgać, jakbyś utknęła w jakimś gównie.
— Bo utknęłam — burknęła, zadzierając brodę do góry.
— Już, już, uspokój mi się tu — westchnął, łapiąc twarz przyjaciółki w dłonie, odwracając ją do siebie, aby patrzyła na niego. — Możesz choć raz się nie ruszać, jak cię maluję?
Lucille nie odpowiedziała, siedziała w bezruchu, ba, ona nawet nie oddychała, czekając, aż Minki skończy. Tylko do tego długa droga, więc w końcu musiała znowu nabrać tlenu do płuc, wcześniej zachłannie łapiąc powietrze. Jakby ktoś jej je odebrał. Nieistotne, że sama to zrobiła.
Kiedy skończył, zabrał się za czesanie Lu. Uparł się, że ma mieć wyprostowane włosy, a czy jej zdanie było ważne? Nie. Oczywiście przygotowanie kobiety do imprezy zajęło mu mnóstwo czasu, ale w końcu skończył. Pozostało jeszcze tylko wyciągnąć nową ozdobę. Poszedł do salonu, gdzie zostawił swoją torbę, wygrzebując z niej małe różowe pudełeczko, z którym wrócił do sypialni, gdzie Lucille walczyła z rajstopami, a gdy zobaczyła kitsune, krzyknęła na niego i kazała mu wyjść.
— Już nie przesadzaj, myślisz, że nigdy nie widziałem kobiecych nóg? — westchnął, ignorując przyjaciółkę, która burknęła pod nosem kilka przekleństw. Dokończyła zakładanie rajstop, po czym podeszła do Minkiego, aby uderzyć go w ramię, ale ten szybko uniknął uderzenia, stając tuż za Lu. Jednym, płynnym ruchem założył jej nową błyskotkę na szyję, zapinając z tyłu, aby przypadkiem naszyjnik nie spadł na ziemię.
— Co to? I dlaczego? — spytała, łapiąc palcami za kształt nowej biżuterii. Tak, Minki nie byłby sobą, gdyby nie kupił czegoś w kształcie lisa. Tylko tym razem zakupił coś, co pozwoli nałożyć iluzję bez jego obecności obok.
— Naszyjnik. Nie będę przecież z tobą chodził do toalety, żeby utrzymać iluzję — oznajmił, wzruszając cierpko ramionami. Lu spojrzała na niego wzrokiem z serii: akurat ci wierzę, a tu mi jedzie czołg. — Nie mogę też wiecznie brać wolnego, żebyś mogła spokojnie chodzić do sklepów i na uczelnie. Minhyuk nie nadaje się do nakładania iluzji dłużej niż pięć minut, więc... kupiłem ci taki naszyjnik i po prostu zaniosłem do kogoś, kto może takie czary odprawić.
Lucille delikatnie się uśmiechnęła. Podeszła do lustra, aby dokładnie obejrzeć naszyjnik. Następnie się odsunęła, oglądając się w lustrze.
— Czemu w sumie nie pracujesz jako wizażysta? — zapytała. — Lubisz robić makijaże, męczysz mnie, siebie malujesz... to...
— Nie pracuję w tym od lat przez ludzi, Lu — odpowiedział, posyłając jej delikatny uśmiech. — Nie rozmawiajmy o tym, musimy się zbierać do wyjścia.
Jasnowłosa delikatnie skinęła głową, nie dopytując o szczegóły.
Jeśli chodzi o sam strój Minkiego, to jego garnitur był jasnoróżowy, aby pasować do sukienki przyjaciółki. Dodatkowo miał różową koszulę, jedynym wyróżniającym się elementem były jego buty w kolorze beżu, bo, no niestety, ale ciężko dostać różowe męskie buty.
*
Na imprezie Minki był wypytywany o wszystko, a przede wszystkim, czy jest partnerem Lucille. Kobieta od razu wszystkiemu zaprzeczała, podkreślając, że to tylko jej przyjaciel i nic poza tym ich nie łączy. Fox jedynie się uśmiechał, potwierdzając wersję jasnowłosej. Jednak na marne, bo nikt szczególnie im nie wierzył. Oczywiście znaleźli również Mel, która zajęła dla nich miejsce obok siebie, aby chociaż w tym tłumie nieznajomych dwójka czuła się pewniej.
Chociaż... czy kitsune tego potrzebował? Nieszczególnie, czuł się tutaj, jak ryba w wodzie. Jego uroda przyciągała kobiety, a nawet i kilku mężczyzn, co z lekka zaskoczyło Foxa. Nie chciał za bardzo oddalać się od Lucille, ale ta w końcu sama kazała mu iść potańczyć, a ona zajmie się sama sobą. Nie, żeby jej w to wierzył. Dość szybko jednak wrócił, aby zaciągnąć jasnowłosą na parkiet. Nieszczególnie jej się to uśmiechało, ale widząc nalegające spojrzenie przyjaciela, głęboko westchnęła, podając mu swoją rękę.
— Tylko jeden warunek — zaczęła, gdy wstała z krzesła. — Jeden taniec, nie więcej!
— Oczywiście — zaśmiał się, prowadząc przyjaciółkę na parkiet.
Jasnowłosa dość niepewnie poruszała się na szpilkach, ale starała się, jak tylko mogła, aby nie spowalniać Minkiego. Ten złapał ją jedną ręką w talii, a drugą złapał za jej dłoń, delikatnie splatając ich palcem. Mruknęła pod nosem coś, czego Min nie usłyszał ze względu na muzykę. Jednak uznał, że nie będzie dopytywać, co tym razem jej się nie podobało. Poruszał się powoli, w rytm grającej piosenki. Lu kilkukrotnie podczas obrotu nadepnęła szpilką na nogę przyjaciela, udając, że jest jej przykro, choć na ustach miała szeroki, rozbawiony uśmiech. Przewrócił oczami, tym razem obracając ją tak, że została odchylona do tyłu, przytrzymana u dołu pleców przez przyjaciela, który, gdyby ją puścił, to skończyłaby na posadzce. Wytknął jej język w ramach zemsty, prostując się i ciągnąc Lucille do siebie, przez co ich twarze dzieliły centymetry. Chciał coś powiedzieć, ale jakiś mężczyzna podszedł do dwójki, przez co ci odsunęli się od siebie. Min odchrząknął, a Lu odwróciła głowę w bok. Nieznajomy poprosił Lucille do tańca, a Fox szybko się ulotnił, znajdując inną partnerkę na parkiecie.
Czas upływał, siadali do stołu jedynie na kilka minut, gdy kolejne osoby przychodziły, ciągnąc ich z powrotem na parkiet. W tym nawet znajoma Lucille brała czynny udział. Raz zaciągnęła Minkiego, a potem Lu. Nie dając żadnemu z nich wytchnąć ani dobrze usiąść. Kiedy było już wystarczająco późno, a jasnowłosa zaczynała zasypiać oparta na ramieniu kitsune, ten zdecydował, że pora wracać do domu. Pożegnali się i podziękowali za zaproszenie, a następnie opuścili budynek.
— Minkiiiiiii — Lu uczepiła się ramienia mężczyzny. — Nogi mnie bolą od szpilek... nie dam rady już dłużej.
Fox ciężko westchnął, spoglądając na przyjaciółkę. Ściągnął swoje buty i podsunął je pod nogi Lu, która spojrzała zaskoczona.
— Ściągaj szpilki.
Lu nic nie mówiąc, wykonała polecenie i założyła buty przyjaciela, wzdychając z ogromną ulgą. Minki założył za to szpilki przyjaciółki. Były ciut za ciasne, ale tyle to przeżyje.
— Nie wiedziałam, że umiesz chodzić w szpilkach — zwróciła uwagę, dokładnie obserwując, jak Fox się w nich porusza. — Chodzisz w nich lepiej niż ja. Tego o tobie nie wiedziałam.
— Jeszcze dużo rzeczy o mnie nie wiesz, Lu — odpowiedział, posyłając jej delikatny uśmiech. Wyciągnął dłoń w jej kierunku, czekając, aż ją złapie. — Złap się, żebym cię nie zgubił.
— Fakt, zasuwasz w tych szpilkach, jakbyś miał zwykłe trampki — przyznała, łapiąc za dłoń czarnowłosego, pozwalając się prowadzić prosto do mieszkania.
Mogli wezwać taksówkę, ale na dworze było na tyle przyjemnie, że nie mieli takiej potrzeby. W dodatku Minki mieszkał niedaleko, wystarczyło przejść przez mały lasek i znajdą się u niego.
— Jak nie dasz rady, to mów, wezmę cię na ręce — oznajmił, zerkając na przyjaciółkę.
— Co? W szpilkach? Pogrzało cię?
— A widzisz, żebym miał problem się w nich poruszać?
Lucille postanowiła tego nie komentować, odwracając głowę w drugą stronę.
Lucille? <3
1640 słów
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz