Pokiwała energicznie głową na znak, że zrozumiała i wręcz biegiem, od razu ruszyła za kobietą. Jej zapał do słuchania „poleceń” Marche działał tak… przez może najbliższe kilka metrów. Dopóki nie rzuciły jej się w oczy pęknięcia w drodze, z których wyrastały skrawki trawy i pojedyncze roślinki. Jakim cudem były w stanie przetrwać w takich warunek? To było pytanie na inny dzień. Elfka momentalnie zaparła się stopami, zatrzymując w miejscu i niemalże wywalając przy tym zarówno siebie, jak i Marche.
— Nosz! Co znowu? — spojrzała na starszą, jakby miała nadzieję, że ta wyczyta jej intencje przez samo spojrzenie i bez słowa wyrwała szybko rękę z jej uścisku. — Halo!
— Czekaj chwilkę — przykucnęła i położyła dłonie na ziemi.