Przez chwilę nie wiedziałem co się właściwie stało. Jeszcze przed momentem stałem przy krawędzi basenu. Pozowałem do jakiegoś idiotycznego zdjęcia Ardala, a teraz wszystko wokół mnie było rozmyte i mokre. Spojrzałem w górę, nad taflą widniała tylko zniekształcona sylwetka mężczyzny. Opadłem niżej niemal dotykając dna basenu i znieruchomiałem. Cierpliwie czekałem by zobaczyć czy ten krasnal wpadnie w panikę. Z dołu widziałem, jak podchodzi bliżej i próbuje ocenić czy już się utopiłem. Miałem ochotę prychnąć, ale wtedy naprawdę bym się utopił.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shorty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shorty. Pokaż wszystkie posty
30 kwietnia 2026
13 kwietnia 2026
Od Sahiba — Goblinowi tym bardziej
Sahib zaczaił się na Alka jak snajper, schował za ścianą, zamaskował doniczką z kwiatkiem, cierpliwie siedział w absolutnym bezruchu. Starał się oddychać jak najciszej, prawie wtopić w ścianę. Bezgłośnie zgonił z siebie Jogho, która przycupnęła mu na ramieniu, rozkazująco wyciągniętym palcem nakazał Atlasowi iść precz (pudel chciał polizać go po twarzy, chyba nie rozumiał, że prawie popsuł Sahibowi zasadzkę).
Gdy Alek pojawił się w polu widzenia, Sahib zamknął jedno oko, odmierzył cel z zegarmistrzowską precyzją, poczekał, aż czarnoksiężnik zbliży się dostatecznie. Gdy Alek znalazł się kilka kroków od niego, Sahib nacisnął spust, trafił go z pistoletu na wodę prosto w twarz.
— PHAHAHAHA, MAM CIĘ, ŚMIGUS DYNGUS.
106 słów
Od Ardala — Nie ufaj komornikowi
Ardal, po paru drinkach na hotelowym patio, miał humor śpiewająco dobry. Krawat, jeden ze swoich nieodłącznych atrybutów, dawno zdjął i schował do marynarki (Luca potem mu go ukradł i zawiązał sobie, żeby trochę się z nim podroczyć i go poprzedrzeźniać), koszulę rozpiął pod szyją nonszalancko, wywinął rękawy. Świetnie bawił się z Lucą i nowo poznanymi dziewczynami, które zaczepiły ich, żeby pożyczyć papierosa, a które okazały się parą sympatycznych, i całkiem zabawnych, lesbijek.
28 lutego 2026
Od Quinlan — Powiew wolności
Szum wiatru. Delikatny stukot kopyt. Miękkie parsknięcia. A pośród tego wszystkiego ona. Czarnowłosa dziewczyna. Osoba, która raczej na co dzień nie okazuje za dużo emocji. Wiecznie zapracowana. W końcu bycie tatuatorką, a w tym samym czasie prawą ręką głowy mafii nie jest łatwym zadaniem. Wymaga dużo poświęcenia. Jednak w tym konkretnym momencie nic z tego nie było ważne. W jej głowie nie było żadnych zmartwień. Była tylko ona, siwa piękność i to wspaniałe poczucie wolności. Poczucie, że nic więcej się nie liczy. Że żadne problemy nie istnieją. Dłonie miała lekko wplątane w grzywę GrayRose. Wiatr we włosach. Zaczerwienione policzki od zimna. Ale też i szeroki uśmiech na twarzy. Nieczęsty widok. W oddali można było zobaczyć piękne lekko czerwone, gdzieniegdzie pomarańczowe, ale i z przebłyskami różu niebo, a na samym środku, słońce powoli chowające się za horyzont. Patrząc na to, pozwoliła klaczy rozpędzić się jeszcze bardziej, a sama rozłożyła ramiona na boki. Z jej ust uciekł delikatny, ledwo słyszalny śmiech. Stanowczo jazda konna była jej definicją wolności.
166 słów
30 listopada 2025
Od Quinlan — Królestwo za czekoladę!
Dzień Quin był wyjątkowo spokojny. Siedziała w swoim niewielkim, prywatnym studiu, szkicując projekty tatuaży. Tym razem nie robiła ich na zlecenie konkretnego klienta. Ot, takie luźne prace. A nuż jak ktoś je zobaczy, to będzie chciał je sobie zrobić. Była zdania, że zawsze warto mieć kilka dodatkowych projektów na zapas. Na dźwięk dzwonka wiszącego nad drzwiami, podniosła głowę i spojrzała w stronę wejścia. Uśmiechnęła się delikatnie na widok przyjaciółki.
Od Quinlan — Pierdolona lawenda
W dość sporym laboratorium Selene ubrana w biały kaftan i okulary ochronne, ostrożnie przygotowywała nowy projekt. Z jak największą precyzją przelewała płyny, na koniec wlewając to wszystko do kolby stożkowej. Nie było tu mowy o możliwości popełnienia żadnego błędu. Każda, nawet najmniejsza, pomyłka mogła skończyć się zaprzepaszczeniem wielu godzin ciężkiej pracy, a w najgorszym wypadku wybuchem.
30 września 2025
Od Madeleine — Koszmar
Niewielki pokój oświetlony jedynie przez delikatną smugę księżyca wpadającą przez okno. Szare ściany. A pośrodku tego pusta kołyska. I ona. Różowowłosa dziewczyna siedząca skulona przy niej. Z jej ust wydobywało się żałosne łkanie. Wręcz dusiła się przez płacz. Nie umiała uwierzyć w to, co się stało. To nie mogła być prawda...
31 sierpnia 2025
Od Cahira — Nowa władza
Siedział za biurkiem odpieprzony jak reyański mafiozo. Palił syndykackie cygaro, bawił się z krukiem jedną ręką. Ptak leżał mu na ramieniu beztrosko jak niemowlę, brzuchem do góry, równie nonszalancko rozwalony, co Cahir na krześle. Rozleniwiony, czasem niezobowiązująco tyrpał rękę dziobem dla zabawy, czasem złapał palce łapkami, trochę się drocząc, że niby teraz nie wolno, haha, nie, żartowałem już znowu wolno.
Camillo wszedł do pokoju prawie razem ze drzwiami, dorwał się do biurka, zaczął przetrzepywać szuflady.
— Gdzie faktury za sierpień?
Od Perseusa — Faking Strength I
— Szefie? Bardzo przepraszam, że możliwie przeszkadzam, ale mógłbym mieć jedno pytanie.
Perseus podniósł powoli głowę, spoglądając na swojego pracownika. Jego wizja była lekko zamglona, przez co ten wydawał mu się trochę rozmazany.
— Dobrze — wysławiał się dość powolnie, ostrożnie artykułując słowo.
— Czy szef na pewno dobrze się czuje? Bo przepraszam za takie stwierdzenie, ale wygląda pan, jakby był chory i to dość poważnie.
— Wszystko… — słowa na chwilę ugrzęzły mu w gardle, gdy poczuł, jak zaczęło zbierać mu się na wymioty. — w porządku.
— Na pewno szef nie chciałby, aby wezwać jakiegoś lekarza?
31 lipca 2025
Od Luthera — Hi, can I kiss u? I
Dzisiejszy dzień wydawał się nadzwyczaj spokojny. Na dworze świeciło słońce, a delikatny wiatr rozwiewał ułożone włosy Luthera. Ludzie korzystali z pięknej pogody, gdyż ostatnie były nadzwyczaj deszczowe.
Delikatny uśmiech zawitał na ustach mężczyzny, gdy zauważył, jak Delicja biegnie w jego kierunku z piłką w pysku, którą jej przed chwilą rzucił. Suczka wydawała się nadzwyczaj szczęśliwa, że dzisiaj została zabrana do parku. Firebane miał wolne od pracy, więc uważał, że wypadało swojej czworonożnej przyjaciółce wynagrodzić ostatnie dni.
14 lipca 2025
Od Akiry — Kocio-krucze sprawy I
Inspirowane tym obrazkiem i obiecane
Bliżej nieokreślona przyszłość, Deiran
Nocne zmiany były najgorszymi dniami w detektywistycznej karierze Akiry. Nie dość, że większość z nich spędzał na przebywaniu w swoim biurze, pomagając dopiąć dokumenty i raporty zespołu na koniec miesiąca, to jeszcze wracał do mieszkania wyczerpany.
Przynajmniej tym razem czekała na niego przyjemna niespodzianka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)