Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleister. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleister. Pokaż wszystkie posty

18 lutego 2026

Od Aleistera — Walentynkowe Podróże I

18+... I guess?

Aleister prawie w ostatniej chwili uniknął lecącego w jego kierunku talerza. Porcelanowego, z ręcznie malowanymi kwiatami; z gatunku tych, które wyciąga się tylko na specjalne okazje. Teraz? Pozostały jedynie okruchy, które uderzyły o podłogę z bolesnym grzechotem. Mężczyzna westchnął cicho, uniósł dłoń w uspokajającym geście.
— Kochanie. Posłuchaj mnie — zaczął, ale prawie od razu zamilkł na widok surowej twarzy Sahiba. Czarodziej nie miał zamiaru wysłuchiwać kolejnych tłumaczeń ze strony Crowley’a, nie. Nie tym razem. Sam wycelował oskarżycielsko profesorsko-rodzicielski palec w kierunku drugiego z nich.

27 grudnia 2025

Od Aleistera — Something About You

Ukochany Sahibie,
Piszę ten list gdy Ty śpisz na mojej piersi po Twoim pierwszym sympozjum. Zostałeś zaproszony jako honorowy wykładowca, wszystko dzięki tym Twoim mięsożernym ślimakom, o które się posprzeczaliśmy podczas naszego pierwszego spotkania. Teraz odpoczywasz, z tym pięknym uśmiechem na Twojej łagodnej twarzy. W końcu doceniono Twoją ciężką pracę, którą włożyłeś w te jakże... Urokliwe stworzenia. Przypominam Ci o tym dlatego, że być może z przejęcia całe to wydarzenie wypadnie Ci z głowy. Piszę to nieco sarkastycznie. Informuję Cię, gdyż trudno jest oddać wyraz mojej twarzy na papierze, zwłaszcza, gdy odcinasz dopływ krwi do mojej prawej ręki. 
W takich momentach zawsze przywodzisz mi na myśl jagnię. Być może to porównanie jest trochę ironiczne, patrząc na to jaką silną, goblińską osobowością jesteś, jednak trudno jest oprzeć się takiemu wrażeniu, zwłaszcza, gdy mam możliwość obserwować Cię z tej perspektywy.

6 grudnia 2025

Od Aleistera — Goblinie, mój goblinie...

Jakikolwiek spacer po galerii handlowej w okresie około-świątecznym nigdy nie należał do łatwych... Czy też, spokojnych. Gdzie tylko się nie spojrzało, świąteczne "elfy", pomocnicy Mikołaja, a więc symbolu grudniowych obchodów Zimowej Nocy, zaczepiali przechodniów z prośbami o dotację. To na biedne dzieci ze wschodnio-południowego wybrzeża Vannidoru, to na samotnie spędzające święta staruszki, to na marznące zwierzątka z lokalnego środowiska. I o ile przy pierwszych kilku razach i wpłatach jeszcze Aleister miał w sobie dosyć "świątecznego ducha" na niezgromienie wolontariuszy wzrokiem, to im dalej w las, tym coraz bardziej ściągał brwi na każdą prośbę i zamachanie dłonią z dzwonkiem nazbyt blisko jego twarzy. Do całego tego chaosu należało dołożyć wszechobecne dekoracje, muzykę płynącą z radiów w każdym sklepie i tłumy ludzi.

1 listopada 2025

Od Aleistera — Halloweenowy Sabat II

Ciężkie, hebanowe stoły były ułożone wokół strzelającego ogniska na kształt półksiężyca. Każdy miał wyznaczone miejsce - tak jakoś się złożyło, że Sahib wraz z Aleisterem zostali usadzeni pomiędzy Scalą a Vincentem - którego nikt nie śmiał zmieniać. Czy stała za tym organizacja, czy raczej małostkowa chęć podkreślenia swojego rodzaju hierarchii w świecie czarowników? Kto to wiedział. Nikt nie pytał, ale za to każdy bezsłownie akceptował.
Chociaż, Aleister musiał przyznać, Sahibowi nie przyszło to od razu z taką łatwością jak się spodziewał. Bowiem nawet jeśli przed przyjściem na sabat tłumaczył mu subtelne różnice w kwestii tego, na czym polega ten odłam magicznego półświatka, styczność z nim w najczystszej formie przynajmniej wywołała u czarodzieja tymczasowe zmieszanie (jak nie konsternację).

3 października 2025

Od Aleistera — Tak niech się stanie V

 Kolejna filiżanka stoczyła się sama z siebie ze stołu, przy którym Sahib siedział. Skupiony na stercie esejów, do których miał czas (i emocjonalny stan) usiąść dopiero teraz, nie zauważył złośliwego naczynka dopóki to nie upadło na podłogę i nie rozbiło się z nieprzyjemnym gruchotem. Podskoczył na krześle, nakazał unoszącemu się nad blatem piórze wrócić do małej, mahoniowej podstawki. Z westchnięciem odwrócił się w kierunku skorupek.
— Znowu... To już trzecia od poniedziałku — westchnął cicho, jednak nie schylił się, by rozbite naczynko podnieść. Nie, oparł się na przedramionach, ramiona mu jakoś tak zwisły. Nawet te uszy, och, te uszy... Wyglądał jak smętne kocię.

28 sierpnia 2025

Od Aleistera cd. Sahiba

Przez lata obycia z osobami wszelkich charakterów, jak i różnorodnymi poziomami pewności siebie, które niekiedy zakrawały o czystą bezczelność, Aleister był w stanie zachować niezmienny wyraz twarzy w obliczu oskarżeń swojego znajomego po profesorskim fachu. Gdy tamten jednak skończył tyradę, jeszcze kwitując ją delikatnym uśmieszkiem, jakby chciał wetrzeć w jego twarz swoją, przynajmniej w oczach Crowley'a, arogancką dumę z własnych argumentów, czarownik pozwolił sobie na ciche westchnięcie. Na krótki moment zamknął oczy, wziął płytki wdech. Yoru otarł się o nogawki jego garnituru.

18 sierpnia 2025

Od Aleistera — Tak niech się stanie III

13.02.202X, Deiran

Nierzadko w relacjach trzeba było podejmować kroki, których wcześniej nawet nie brano w życiu pod uwagę. W przypadku Aleistera, takich rzeczy z każdym miesiącem znajomości z tą rudą łasicą w ludzko-hobgoblińskiej formie było coraz więcej. Czasami były to zwykłe czasy oznaczające, czasami uroki chroniące przed złym okiem. Kiedy indziej - portale, umieszczane w szafach bądź zaklinane w wyplatanych artefaktach, ozdobach. A w jeszcze innych przypadkach? Rytuały, których Aleister nie odprawiał tak dawno, że przed dniem ich wykonania ślęczał z nosem w księgach, rozpadających mu się nierzadko w palcach.

1 sierpnia 2025

Od Aleistera — Tak niech się stanie I

 Nieokreślona przyszłość, Deiran, 31 października

Jesienny klimat za oknem bynajmniej nie sprzyjał jakimkolwiek aktywnościom, jednak przychodził ten moment w Crowley'owym kalendarzu, którego pominąć nie mógł. Głównie ze względu na naturę swoich umiejętności i to, jakich wyrzeczeń one wymagały od niego, aby Aleister pozostał w łaskach kosmicznych sił. Po tylu latach, co prawda, te drobne rytuały stały się dla niego swojego rodzaju rutyną, jednak nie zmieniało to faktu, że przygotować do nich musiał się już na kilka dni przed szczytowym nasileniem Samhain. Zebrał wszystkie świece, suszone zioła i misy z brązu, specjalnie okadzone przed złożeniem w nich darów. Nawet przeprowadził oczyszczenie całego piętra, wychodząc z mieszkania na klatkę schodową, aby rozprowadzić dym lawendy w okolicy. Drzwi do domu jednego ze sąsiadów oczyścił nawet dwukrotnie, bo uznał, że starcowi mniej negatywnej energii w życiu wyjdzie jedynie na dobre.

28 lipca 2025

Od Aleistera do Sahiba

 Nic się nie zmieniło od kiedy był ostatnio w tym lesie. Drzewa były tak samo gładkie, smukłe. Odwrócone, z korzeniami wbitymi w atramentową czerń nieba, a przynajmniej tego, co służyło za nie. Za to ostre, cierniste liście kaleczyły mu kostki, gdy parł dalej w ciemność. Za źródło światła miał kulę migoczącej energii, która rzucała na powykręcane gałęzie niebieskawą łunę. Drżała przy każdym ostrożnym, cichym kroku mężczyzny jak płomień zmuszony do przybrania takiej formy wbrew własnej woli.

Aleister rozejrzał się wokół z lekko przymrużonymi oczami. Czuł na karku znajome mrowienie, spowodowane przez obce oczy w mroku. W tym miejscu nigdy nie było się samotnym. Nawet jeśli wszystko wokół mówiło, że było inaczej. Nie w momencie, gdy wdarło się tutaj siłą, po trupach, przez grube warstwy rzeczywistości, które chciały wypchnąć go z każdym kolejnym krokiem. Zacisnął usta w wąską kreskę, brnąc dalej w nienaturalny chłód.

27 lipca 2025

Do not pray anymore; the sky is deaf.

Aleister Crowley | 46 lat | "Mag" | Profesor Magii Translokacji na AUM | DC: Arteyiu | Autor: ljrwtfme
"In thousands of agonies — I exsist"
Jeden z nowszych nabytków w kadrze Alteirańskiego Uniwersytetu Magicznego. Zajmuje się nauką szeroko pojętej magii translokacji, co by uchronić młodych adeptów magicznych sztuk przed utratą kończyn podczas nieudanych teleportacji lub niebezpiecznych, fizycznych transmogryfikacji gdy przejście przez niestabilny portal okaże się trudniejsze niż student się spodziewał. Wycofany, poważny i, dla niektórych wyczulonych magów, najbardziej tajemniczy człowiek z jakim można mieć do czynienia. Większość przerw w zastraszaniu leniwych studentów spędza w zaciszu swojego biura z filiżanką ulubionej herbaty i księgami, których nikomu nie pożycza. U stóp Crowleya zawsze leży jego chowaniec, srebrny lis o prostym, wdzięcznym imieniu Yoru.
"All sins are attempts to fill voids"
Określenie charakteru Aleistera jest o tyle trudne, że sam jest człowiekiem, który nie mówi o sobie za dużo. Czy to przyzwyczajenie, czy efekt swojego rodzaju traumy (bowiem przeświadczenie o ciągłym byciu śledzonym nie bierze się u człowieka znikąd), przy innych ludziach zachowuje chłodny i opanowany front, ciężki do przebicia nawet przez osoby jakimś cudem dopuszczone za jego mury. Co prawda, czasami na spotkaniach kadry pracowniczej odezwie się, skomentuje cynicznie decyzje rady nadzorczej, jednak poza tym od rozmów woli cichą obserwację. Rzadko na jego twarzy można uświadczyć uśmiech. Zazwyczaj chodzi korytarzami zamyślony bądź, co częstsze, ze stężałą twarzą i ściągniętymi brwiami, jakby chciał powiedzieć każdemu, aby zostawili niepotrzebne zagadywania na kogoś, kto nie przewróci nań oczami i nie spojrzy na nich podirytowanym, ojcowskim spojrzeniem.
"One by one, I drowned all the people I would have been"
Zazwyczaj pierwsze, na co ludzie zwracają podczas spotkania z Crowleyem to jego ubiór. Chociaż nienagannie elegancki i roztaczający wokół siebie aurę dżentelmeńskiego obejścia rodem z klasycznych romansów, na tle nowoczesnych krojów wypada na kogoś, kto zatrzymał się w poprzedniej epoce i ma zamiar w niej zostać, nawet jeśli będzie musiał trzymać się jej nogami i rękoma. Oprócz tego, zawsze nosi ze sobą nieodłączną, rzeźbioną laskę, którą podpiera się ze względu na problemy z nogą. I zazwyczaj dopiero w momencie, gdy człowiek przejdzie przez pierwsze zaskoczenie, dostrzega więcej szczegółów, już bardziej fizycznych z natury. Aleister jest człowiekiem tylko minimalnie wyższej niż przeciętna, kościstej postury. Wokół jego ciemnoniebieskich oczu już zbierają się mimiczne zmarszczki, tak samo jak na wklęsłych policzkach czy wokół ust oraz na czole. Szczękę pokrywa mu zadbany, regularnie podcinany zarost, równe czarny jak jego miękkie, gęste włosy.