Raz na wozie, raz pod wozem, jak to mówią...
Trudno mi było powiedzieć, co było bardziej zaskakujące w całej tej sytuacji, która się wydarzyła dzisiejszego popołudnia — to, że ktoś wynajął detektywa, żeby śledził moje poczynania, czy to, że dziwnym zbiegiem okoliczności ten detektyw okazał się być kitsune, a w dodatku byłym Minkiego, którego Hyuk ewidentnie uwielbiał...?! Gdy poszłam do salonu z herbatą i jakimiś ogarniętymi na szybko tartaletkami z hummusem, moim oczom ukazała się scena rodem z jakiejś telenoweli. Minki siedział na fotelu, patrząc z miną wyrażającą niedowierzanie na widok tego, jak Hyuk tarzał się na kolanach przedstawionego mi dopiero co trzeciego kitsune, ku uciesze tego ostatniego. Rodzinny zjazd po latach.
Czy ja wylądowałam w wariatkowie?
