Pokazywanie postów oznaczonych etykietą I napiłabym się czegoś chętnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą I napiłabym się czegoś chętnie. Pokaż wszystkie posty

31 maja 2026

30 maja 2026

Od Apolonie cd. Ruby

— O proszę, piesek już wiernie broni swojej pani, urocze, ale jakże zbyteczne. Kuweciarz was zdradził — mój wzrok padł na kota, który właśnie bawił się jedną ze zmiętych kartek w rogu pomieszczenia — Wezwana przeze mnie prywatna ochrona dociera tutaj w niecałe pięć minut, wam zostały niecałe dwie, aby mnie przekonać, abym was im nie wydała. Włamanie, rozbój, usiłowanie zabójstwa, chyba nie myślicie, że tak łatwo się wywiniecie — wesoła jak i wyjątkowo denerwująca gromadka po raz kolejny wpakowała się do miejsca mojego pobytu gwałtownie niczym hiszpańska inkwizycja, tym razem jednak zdecydowanie przeciągnęli strunę. Początkowo mnie tylko irytowali, więc w zdecydowanej mierze ich ignorowałam. Teraz jednak zamierzałam się ich najzwyczajniej w świecie pozbyć. Jak śmieci, którymi są.

30 kwietnia 2026

Od Ruby cd. Apolonie

Teraz to mnie najmniej obchodzi. Posiedzę tu przy Chrystianie. Jakby coś było, na przykład przypadkiem nadziałabyś na bardzo ostry przedmiot, to krzycz. Chętnie popatrzę.
Ruby piorunowała mistrza nietaktu wzrokiem. Rozumie jego emocje i nadpobudliwość, ale będąc w przeszłości, muszą myśleć, by jak najszybciej z niej wrócić. I do tego niestety potrzebowali Apolonii. Muszą być dla niej mili.

Od Apolonie cd. Ruby

– Jeśli teraz wyjedziesz, możesz już nie wracać i przy okazji powiedzieć ojcu, żeby następnym razem wysłał do szpiclowania kogoś bardziej kompetentnego – dziewczyna natychmiast się zatrzymała, do tej pory nie było potrzeby, aby jej zdradzać tej słodkiej tajemnicy, po raz pierwszy postawiłam sprawę jasno, dałam wprost znać, że wiem, kim jest i dlaczego tak wiernie, jak piesek, towarzyszy mi na każdym kroku. Ellie nie jest moim współpracownikiem i nigdy nim nie była, nic nie słyszy, nie powie ani nie zrobi. Nie zareaguje, nawet jeśli kogoś bym właśnie obdzierała na żywca ze skóry. Ma tylko jedno zadanie i słucha się tylko jednej osoby, mojego ojca. A on kazał zrobić jej dosłownie wszystko, żeby utrzymać się blisko mnie. Ma pilnować, abym nie narobiła głupstw, które odbija się na jego nazwisku lub – co gorsza – na jego interesach, obserwować i donosić, żeby zawczasu mógł zareagować. Toleruje ją, dopóki jest przydatna i wywiązuje się ze swoich obowiązków asystentki, sekretarki, można nazywać to, jak się chce, dla mnie jest zwykłym pasożytem, którego skoro już jest, należy wykorzystać, by jak najwięcej z jego obecności wynieść. 

29 marca 2026

Od Ruby cd. Apolonie

Mikołaj wysłuchiwał notariusza z małym zainteresowaniem. Podobnych procedur wysłuchał się w poprzednim tygodniu w salonach motoryzacyjnych, szukając prezentu dla brata. Wie, bo Ruby musiała przy tym wszystkim być. Niby to był jedyny pretekst szukania za autami, ale bądźmy szczerzy, kto kupowałby czterośladowca komuś, kto może przenieść się wszędzie, gdzie chce? Choć nie chciał się przyznać, to myślała, że raczej szukał czegoś dla siebie. Coś się stało z jego autem, zwolniło mu się jedno miejsce na parkingu.
Gdyby była taka możliwość, zapłaciłby za obraz jak za zakupy; szybko, spakowałby do torby i pojechałby do domku. Rozumiała go, ponieważ z początku przyszli tu z tylko jednym celem na oku. Nieważne było co i za ile kupimy. Jednak gdy zobaczyła dzieło na liście, przekonała go, by zapłacił w legalnych ratach. Z szacunku do podmiotów, o których rozprowadziło się mnóstwo nieprawdziwych plotek.

1 marca 2026

Od Apolonie cd. Ruby

- Nie muszę się z tobą spotykać ani tym bardziej nie chcę, nawet jakbym musiała, to i tak  bym tego nie zrobiła. - nie próbowałam wyminąć mężczyzny, cierpliwość jest cnotą, która wykorzystana w odpowiednim momencie, prędzej czy później zostanie w odpowiedni sposób nagrodzona, w końcu czas gra według moich reguł - Nie jesteś nikim, kto mógłby stawiać jakiekolwiek warunki, nie uważam cię za równego sobie, ja cię nawet w minimalnym stopniu nie szanuję. A nauczenie kilku wyszukanych gestów czy słodkich słówek i ubranie pajaca w pawie fatałaszki nie sprawi, że wskioch nagle stanie się jaśnie panem - nie łudziłam się, że burek zrozumie jakąkolwiek aluzję. Tacy jak on niewiele pojmują. 
- Chcąc nie chcąc, widzę, że będziesz miała taki przymus ze strony swojej niefortunnej sytuacji. Oboje mamy ciekawe karty w rękach, o ile się nimi wymienimy. Ty masz coś, co ja chcę, ja mam coś, co tobie pomoże - Nie mogłam się powstrzymać i parsknęłam głośno śmiechem. 

8 lutego 2026

Od Ruby cd. Apolonie

Nie było tak, iż Anioł oczekiwał, że nagle stanie się cud, dziewczyna zmieni zdanie i zahipnotyzowana, niczym publiczność podczas przedstawienia magika, odda to, co skradła. Nie oczekiwał nic, ponieważ znał ten typ. Typ dorosłego dziecka, a gdyby był bardziej obeznany z psychologii, zapewne znalazłby na to już istniejący termin. Widział już wiele takich przypadków u swoich małych pacjentów, w większości tych wychowanych w obrzydliwym bogactwie.
- Zabawne, że o śmieciach wspominasz... - lekko się uśmiechnął, wciąż patrząc jej w oczy - To, co sobie przywłaszczyłaś, jest właśnie śmieciem. Ma wartość czysto sentymentalną, jako pamiątka rodzinna. Tak jest nawet zapieczętowana. Stąd nie rozumiem - przeciągnął się, wyprostowany - czemu masz takie zainteresowanie tym przedmiotem. Chciałbym zrozumieć, do czego dążysz swoimi czynami - mówił, zachowując stoicki spokój - Znam cię od...

27 stycznia 2026

Od Apolonie cd. Ruby

Obiad przygotowany przez kobietę był dużo lepszy, niż na to wyglądał, mimo to z pewnością nie był lepszy od tych, które serwowała mi przez całe życie służba, jednak dało się zjeść. Bez najmniejszego skrzywienia się, ale też bez apetytu, bardziej z przymusu powoli przełykałam następne porcje, świadoma, że potrzebuję tego, by odzyskać siły tak niezbędne w tym momencie. Zarówno ja, jak i moja towarzyszka jadłyśmy w kompletnej ciszy, chyba nikt nie oczekiwał od nas, że nagle, zupełnie jak za sprawą magicznej różdżki, zapałamy do siebie miłością bezwarunkową i utniemy przyjazną pogawędkę podczas tego jakże uroczego, wspólnego posiłku. Zresztą, w moim przypadku, posiłki nie sprzyjały prowadzeniu jakichkolwiek konwersacji. 

29 listopada 2025

Od Ruby cd. Apolonie

"Na początku umysł stworzył myśl i pamięć. Pamięć zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru czasu, a Duch Potępienia unosił się nad czasem.
Wtedy umysł rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość. Umysł widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. I nazwał umysł światłość prawdą, a ciemność nazwał kłamstwem.
I tak upłynął etap rozpoznania - pierwsze poznanie dobra i zła."

19 listopada 2025

Od Apolonie cd. Ruby

Przyłożona do ust dłoń zabarwiła się po raz kolejny na czerwono, niezbyt zwracałam jednak na to uwagę, miałam bardziej niecierpiące zwłoki sprawy na głowie. Ta dwójka wystarczająco dała mi się we znaki, poleciało kilkadziesiąt lat jak nic, które mogłam dobrze spożytkować we właściwie każdy inny sposób, już nie mówiąc o wtrącaniu się w całkowicie nie swoje sprawy w momencie, gdy łaskawie zdecydowała się zgarnąć mnie z ulicy. Dosłownie sekundy potrzebowałam na zorientowanie się w sytuacji. Nieprzytomna, jak się okazało stara znajoma, leżąca na korytarzu z wyrżniętymi czarnymi skrzydłami i niezbyt lubiany przeze mnie mężczyzna stojący zaraz obok opierając się o ścianę, niczym czarny wilk rzucający nieprzychylne spojrzenie na ewentualne zagrożenie, patrzył bez słowa w moją stronę. Na jego nieszczęście, mimo wielu nieporozumień i wzajemnych fochów, czas niezmiennie zawsze był, jest i będzie po mojej stronie. Nie wyjdzie raz? Będzie drugi, trzeci, dziesiąty, ja mogę do skutku właściwie przez wieczność.

6 października 2025

Od Ruby cd. Apolonie

Zły stan klimatu dał się we znaki w nieodpowiednim momencie i nieodpowiednim czasie. Kto określi pogodzie, jaki czas i jakie miejsce jest odpowiednie? Tak czy inaczej, niebo zapłakało nagle i niespodziewanie mocno. Tyle jakby za jednym razem chciało nadrobić 3 tygodnie nieprzerwanego, letniego słońca. To było boskie objawienie dla upraw, lecz nie dla miastowych labiryntów.
To, że dobiła 18sta godzina, nie robi różnicy. Miasto żyje cały czas. Większość zdążyła się schować. Niektórzy z nich wyglądali ze swoich kryjówek na tych, którym się nie poszczęściło i którzy wciąż szukają.

30 września 2025

Od Apolonie cd. Ruby

    Bezbronny baranek, idąc na rzeź, nie jest świadomy nadchodzącego końca, natomiast smak porażki nie przychodzi na myśl katu, który jest zbyt pewny swojej wygranej pozycji. Jednak wszystko na tym świecie jest na chwilę. Uczucie zwycięstwa przemija, znika przygniecione przyszłą przegraną, od której dzieli go naprawdę cienka linia. Tak jak moje niedopatrzenie, nieostrożność sprawiła, że nie doceniłam mężczyzny i w ułamku sekundy straciłam to, co usilnie chciałam zatrzymać. Paradoks polega właśnie na tym, że im bardziej zaciskamy pięść, tym łatwiej wymyka nam się z niej to, co próbujemy utrzymać. Ale w tym przypadku nie tylko ja straciłam, chwilowa utrata kontroli zdecydowanie była tego warta, ją da się odzyskać w mgnieniu oka, ale jeśli czas nie zatańczy, jak mu zagrasz, elementu zaskoczenia już nie odzyskasz. Właśnie tym sposobem wczorajsze wilki stają się dzisiejszym owcami. Rozdrażnione przeszłą porażką i pouczone teraźniejszymi wnioskami dzisiejsze owce staną się jutrzejszymi bestiami. A jutrzejsze bestie mądrzejsze i niebezpieczniejsze, ale już nie tak porywcze wiedzą, że ich czas nieubłaganie nadchodzi. Ale to nie był czas bestii, to nie był mój czas, jeszcze. Musiałam cierpliwie odczekać swoje. Być może wymiary tego świata nie stanowią barier dla czarnowłosego, świat nie jest dla niego zagadką, a przestrzeń jest szachownicą, na której jest najwyższą z bierek. Jednak czas, czwarty wymiar to inna historia. Nawet hetman, najsilniejsza figura, poruszająca się w trzech kierunkach nigdy go nie dosięgnie. To moja bajka, prywatne królestwo, szachownica, której niezrównanym arcymistrzem jestem ja.

22 września 2025

Od Ruby cd. Apolonie

Ruby syknęła pod nosem, krótko kasując wzrokiem dziewczynę. Ścisnęła wargi aż do białości, ale po chwili się opanowała. Była jej rówieśniczką wiekową, ale z pewnością wiele je różniło. Jakby zapytać Ruby, jakie było jej pierwsze wrażenie o niej, nie znalazłoby się w tym żadne pozytywne słowo. Niewdzięczna, pyskata, wygadana cizia. Bananowe dziecko śpiące z plikiem banknotów od kołyski. Stawiające wartość pieniądza ponad swoją własną. Oceniające ludzi w cyferkach. Z pewnością jedyne twarze, jakie ją interesują to te na nominałach. Ruby nie znosiła takich materialistów. Oczywiście ona też jest po części materialistką, ale nie taksuje innych ludzi do potrzeb materialistycznych, lecz ideowych. Ponieważ kasa to nie jedyne co ktoś może zaoferować.

12 września 2025

Od Apolonie cd. Ruby

Czyli jednak kobieta nie dziecko, na dodatek bezczelnie pyskata i roszczeniowa w próbie śmiesznego szantażu oraz uporczywie męcząca swoją nieoczekiwaną nadpobudliwością. Gwałtowne ruchy, jak i głośne dźwięki, które przez wcześniejsze omdlenie uderzały we mnie ze zdwojoną siłą, nie wpływały zbyt dobrze na moje przytłumione zmysły. Cały czas czułam się lekko otępiała i zmęczona, na szczęście z każdą minutą to mijało, musiałam więc grać na zwłokę jak najdłużej, żeby móc się zregenerować jeszcze bardziej i w odpowiednim momencie po prostu zniknąć. Jednocześnie chciałam się przekonać, na ile mogłam sobie pozwolić i na ile owa osoba będzie w stanie mi utrudnić opuszczenie tej zapchlonej rudery, gdybym jednak nie mogła przenieść się w czasie. Bo tego, że leżący, rozwalony na ziemi i napruty jak szpadel mężczyzna jakkolwiek zareaguje, nawet nie brałam pod uwagę.

7 września 2025

Od Ruby cd. Apolonie

Pogłoski i plotki są rozpuszczane w świat, by kogoś pogrążyć, by kogoś zniszczyć. Jednak często, tak jak stereotypy, zakrawają o wydarzenia, które stały się naprawdę. Tak więc nie dziwiło nikogo, kiedy bajeczki o dzielnych asasynach, królewskich skrytobójcach, wyrosły na ziarnie prawdy. Na terenach Persji robiło się gorąco, i to nie przez panujący tam klimat. "Po sąsiedzku" pojawili się tam Krzyżacy. Nie trzeba było być tęgim umysłem, aby wiedzieć, że te dwie grupy się wściekle nie cierpią.
To dzięki Krzyżakom Nizaryci, których powszechnie znamy jako asasynów, dostali swój nowy przydomek. Chrześcijański zakon zwał ich tak od pogardliwego arabskiego wyrażenia "hasziszijja" (w wymowie pierwsza i ostatnia litera są prawie nieme), co oznaczało "zażywający haszysz". Późniejsza historia asasynów spowodowała, że obecnie kojarzą się tylko z cichymi mordercami, ze skrytobójcami.

3 września 2025

Od Apolonie cd. Ruby

„Wyżej łokieć Elizabeth - na dźwięk apodyktycznego głosu jedenastoletnia dziewczynka drgnęła, by jak najszybciej skorygować i tak idealne już ułożenie ciała. Widziałam to. I ten jej zwierzęcy strach w oczach, który niezwykle szybko opanował całe ciało, co spowodowało, że się niebezpiecznie zachwiała, by po sekundzie spaść z niewielkiego taboretu. Jednak nie ruszyłam się, aby jej pomóc, żadna z nas się nie ruszyła. Zamiast tego, jak jeden mąż wstrzymałyśmy oddech i jeszcze staranniej poprawiłyśmy sylwetki, by wypaść jak najlepiej, jednocześnie pokazując wielkość przepaści między nami a dzieckiem na podłodze. Jakby nie patrzeć to głównym celem szkoły było pozbywanie się defektów, a niedoskonałość była uważana za największe przewinienie 

14 sierpnia 2025

Od Ruby cd. Apolonie

- Nie mogę uwierzyć, że ni stąd, ni zowąd nabrałaś ochoty, by stać się bohaterką dnia, ot tak bezinteresownie - rzekł mężczyzna.
Ruby spojrzała na niego znad przydługiej grzywki. Zdmuchnęła niesforne kosmyki na bok.
Cóż, może nie powiedział tego ustami, bo jego język i mięśnie twarzy były zbyt otumanione alkoholem, by wymówić zdanie z trudną konstrukcją i tyloma literami... Oraz z ogonkami i kreskami. Wyczytała to w jego oczach. Czarnowłosy podszedł chwiejnym krokiem bliżej i próbował przy niej uklęknąć, co z jego dwumetrowym wzrostem wyglądało żałośnie dla kogoś trzeźwego (ale zabawnie dla kogoś w równym stopniu upojenia).

5 sierpnia 2025

Od Apolonie do Ruby

    Wdech, wydech. Wdech wydech. Wdech, wydech. Przede wszystkim musiałam się uspokoić, nabrać powietrza do palących płuc i pozwolić organizmowi się w pełni dotlenić. Wstrząsający raz po raz moim ciałem kaszel sam w sobie nie jest taki zły, najgorsze jest to, że nie pozwala mi on zaczerpnąć życiodajnego haustu powietrza, wtedy czuję, jak się duszę, jak wszystko wewnątrz mnie płonie jednocześnie rozrywając się na strzępy, bezlitośnie domaga się choćby najpłytszego oddechu. Dopiero transportująca tlen krew do komórek jest w stanie rozlać nieopisaną ulgę.