27 listopada 2025
Od Anaxy cd. Axela
6 listopada 2025
Od Anaxy — "Dwadzieścia cztery godziny w opuszczonym szpitalu w Halloween o trzeciej w nocy" challenge (gone wrong!)
30 września 2025
Od Anaxy — Forwards, Beckon, Rebound I
Wiatr był jak zimne opuszki palców na śniadej skórze. Przeczesał ociekające od deszczu, kolorowe włosy, pozostał na dłużej w ciężkich kosmykach. Wywołał u Anaxy dreszcz, nawet lekkie zagrzechotanie zębami jednak nie na tyle mocny by okrył się szczelniej bluzą. Nie żeby, tak szczerze, jakoś go to zimno ruszyło. Teraz? Było mu już wszystko jedno.
Okrutna rzeczywistość, jak to się mówi. Pełna goryczy i niesprawiedliwości. Pytań, na których odpowiedzi nie znał nikt. A nawet jeśli znał, chował je zazdrośnie, złośliwie, zaborczo. Pozostawał niesmak tej wkurwiającej pustki, której głodny chłód ciągnął go w dół. Coraz głębiej, coraz niżej. Każdego dnia.
31 sierpnia 2025
Od Anaxy cd. Axela
29 lipca 2025
Od Anaxy — Same Old Energy
Tw: Homofobia, przemoc domowa, przekleństwa
Dziewczyna w kwiecistej sukience zawirowała na parkiecie. Kasztanowe włosy rozsypały się wokół jej głowy na nadmorskiej bryzie, a dźwięczny śmiech przebił się przez wesołe rytmy piosenki. Lokalny zespół przygrywał przy plażowym barze, ale dopiero wtedy ich oczy rozjaśniły się, gdy ta para wyszła na środek. Wyszła, a raczej - została częściowo wyciągnięta, gdyż Kwiaciarka błagalnym wzrokiem i zapewnieniami, że wszystko będzie w porządku, wyprosiła u partnerki ten jeden taniec. Druga, w dżinsowych szortach, wpierw przewróciła oczami, jednak szybko weszła w rytm, wirując wokół Kwiaciarki z szerokim uśmiechem na opalonej twarzy. Przy sobie wyglądały jak dwa barwne ptaki, zgrane w jedność, skupione tylko na sobie nawzajem.
23 lipca 2025
Od Anaxy cd. Axela
Anaxa jeszcze chwilę poruszał się na piasku, czekając, aż niebo nad głową przestanie tańczyć walca, zanim uznał, że chyba będzie w stanie się podnieść. Ze zbolałymi pomrukami najpierw obrócił się na brzuch, tam robiąc krótką przerwę, zanim podniósł się na kolana. Z tej pozycji zerknął w kierunku Axela, któremu wstawanie szło nieco lepiej.
— Co to było, w ogóle? — wydyszał do drugiego łowcy z czołem opartym o piach — Jakiś magiczny kac?
— Coś bardziej wyrafinowanego — odparł na to Falsenheim, a pod wpływem intensywnego spojrzenia Anaxy, postanowił dopełnić swoich tłumaczeń — Prosta magia, żeby nie wchodzić w technikalia.
17 lipca 2025
Od Anaxy cd. Axela
Czy on właśnie zasugerował, że to Anaxa powinien się stąd wynosić? Z miejsca jego zlecenia? Chyba w jego snach, pomyślał z irytacją. Zmarszczył brwi, jednak nim mu odpowie i powie dokładnie, co myśli o jego złodziejskiej mordzie, najpierw trzeba było zająć się tym przerośniętym kundlem. Kundlem o morderczych intencjach, którego raczej byle kość nie zainteresuje. Ale każde stworzenie miało swoje mocne i słabe strony, tak. Wilkołaki nie były wyjątkiem od tej reguły.
Ich instynkt kazał im podążać po najmniejszej linii oporu, jeśli szło o polowania, więc gdy ofiara zaczynała być nazbyt irytująca, a i jeszcze walczyła, przechodziły w tryb obrony. Co za tym szło? Nie ruszały się ze swojego miejsca jeśli nie musiały. Zawsze było łatwiej bronić jednego metra kwadratowego (lub chyba czterech, patrząc na ten włochaty zad) niż całego terenu. Zwłaszcza będąc w mniejszości. A może dzięki temu ten emo idiota trafi w nieruchomy cel.
10 lipca 2025
Od Anaxy do Axela
8 lipca 2025
What motivates me - hatred? Or is it love?
idiots to loversOd tego momentu, mieszka sam w domu, gdzie mieli z narzeczonym zamieszkać po opuszczeniu służb specjalnych, gdzie poznali się przed laty jeszcze jako młodzi rekruci. Jednak od miesięcy zdjęcia pozostają niezawieszone, a połowa szafy pozostaje pusta, chociaż Anaxa wie, że Deimos już nie wróci. Żałobę przechodzi ciężko, w samotności i w natłoku zleceń, które bierze na siebie, by zająć trochę swoje myśli.
Brak odpowiedniego zadbania o siebie, wywołanego żałobą, odbił się na wyglądzie Livanosa. Może i nadal ma pozostałości dawnej formy wojskowego operatora, jednak ubrania zaczynają powoli wisieć na jego wytatuowanych ramionach. Pod ciemnozielonymi oczami widać już ciemne sińce, lakier na paznokciach jest obskubany, a włosy potrzebują podcięcia. Anaxa trochę to ukrywa, farbując swoją fryzurę na coraz to nowsze kolory, dziękując w duchu, że cokolwiek zmieniło go w nie-człowieka sprawiło, że ciało regeneruje się po tych zmianach szybciej niż powinno. W innym przypadku już dawno byłby łysy.
Natomiast charakter Anaxagorasa trudno jest określić niezależnie od jego emocjonalnego stanu. Zachowuje się bowiem jak chaotyczna enigma - czasem ektrawertyczny, skory do irytujących żartów (których żałosności jest w pełni świadomy i chętnie to wykorzystuje) bądź impulsywnego podejmowania decyzji, a czasem zupełnie zamknięty w sobie, markotny i łatwy do rozdrażenienia. Był taki już od lat, ale nauczył się z tym jako-tako żyć, czego nie można powiedzieć zazwyczaj o ludziach wokół niego. Może nie jest uznawany za chama i prostaka, ale czasami aż trudno mu nie przypiąć łatki niefrasobliwego idioty. Zwłaszcza, gdy po raz setny uśmiechnie się złośliwie po swoim dowcipie, szykując się do wysunięcia kolejnej, jeszcze gorszej słownej artylerii.
Autorzy artów: Tło - kur0ashi_ Main - ja :3 Prowadzący: Arteyiu