Wszystko, co wydarzyło się po tańcu na podwyższeniu, było w jej pamięci wielką czarną dziurą. Obudziła się z paskudnym bólem głowy i zgadywała, że reszta tego dnia też będzie paskudna. Co więcej, była w szpitalu – czyli w miejscu, w którym absolutnie nie chciała się nigdy znaleźć. Nie w swoim stanie zombifikacji. Będzie potem musiała poprosić znajomego ordynatora o zafałszowanie dokumentacji, w której z pewnością figuruje opis zgniłej tkanki, ponieważ leżała na łóżku w szpitalnej koszuli (która nie pozostawiała wiele wyobraźni). To, że wiedziano o jej przypadłości (o ile tak to można nazwać) to pikuś, ale wolałaby nie być zmuszona do kolejnych badań, które wykażą pogarszanie się jej stanu oraz, nie daj bogowie, związaną z tym przeklętą moc.
Deiran
22 kwietnia 2026
18 kwietnia 2026
Od Minkiego cd. Lucille
Minki nie wiedział, co powinien myśleć o całej sytuacji w mieszkaniu przyjaciółki. Jednak zdecydowanie nie podobało mu się to, że zobaczył tutaj Felixa. Nie powinien się wtrącać w nieswoje sprawy, ale... nie chciał, żeby kolega z pracy skrzywdził Lucille. Martwił się o nią. Dlaczego w ogóle Felix pofatygował się i przyszedł aż do mieszkania? To mu się zdecydowanie nie podobało.
Poszedł usiąść do salonu na kanapie, włączył telewizję i zabrał się za przeskakiwanie po kanałach. Nie zarejestrował momentu, jak Lu wyszła ze swojej sypialni. Dołączyła do oglądania wspólnie telewizji (a raczej przeskakiwania po kanałach). Minki zdecydował się już nie poruszać tematu Felixa. Chwilowo ugryzł się w język, ale wiadomo, że i tak długo to nie potrwa.
13 kwietnia 2026
Od Sahiba — Goblinowi tym bardziej
Sahib zaczaił się na Alka jak snajper, schował za ścianą, zamaskował doniczką z kwiatkiem, cierpliwie siedział w absolutnym bezruchu. Starał się oddychać jak najciszej, prawie wtopić w ścianę. Bezgłośnie zgonił z siebie Jogho, która przycupnęła mu na ramieniu, rozkazująco wyciągniętym palcem nakazał Atlasowi iść precz (pudel chciał polizać go po twarzy, chyba nie rozumiał, że prawie popsuł Sahibowi zasadzkę).
Gdy Alek pojawił się w polu widzenia, Sahib zamknął jedno oko, odmierzył cel z zegarmistrzowską precyzją, poczekał, aż czarnoksiężnik zbliży się dostatecznie. Gdy Alek znalazł się kilka kroków od niego, Sahib nacisnął spust, trafił go z pistoletu na wodę prosto w twarz.
— PHAHAHAHA, MAM CIĘ, ŚMIGUS DYNGUS.
106 słów
Od Ardala — Nie ufaj komornikowi
Ardal, po paru drinkach na hotelowym patio, miał humor śpiewająco dobry. Krawat, jeden ze swoich nieodłącznych atrybutów, dawno zdjął i schował do marynarki (Luca potem mu go ukradł i zawiązał sobie, żeby trochę się z nim podroczyć i go poprzedrzeźniać), koszulę rozpiął pod szyją nonszalancko, wywinął rękawy. Świetnie bawił się z Lucą i nowo poznanymi dziewczynami, które zaczepiły ich, żeby pożyczyć papierosa, a które okazały się parą sympatycznych, i całkiem zabawnych, lesbijek.
Od Yassina — Zdrajca i oszust
Yassin przeciągnął się mocno, rozprostowując ramiona nad głową. Byłby się przewrócił na drugi bok, ale zdjęto z niego kołdrę i, na dodatek, śmiano go podnieść, tak po prostu i jakby nigdy nic. Zareagowałby na to zuchwałe posunięcie odpowiednio, raz, że Pewna Osoba tak bezceremonialnie sobie z nim poczyna, dwa, że przerywa mu się Bardzo Ważny Sen, ale... zmienił zdanie, bo ramiona, które go obejmowały, były przyjemnie ciepłe, znajome w miły sposób, poza tym naturalnie budziły zaufanie, więc Yassin, instynktownie, złapał Luthera za szyję. Nie otwierając oczu, oparł o niego policzek, uprzejmie godząc się ze swoim losem.
— Niesiesz mnie na świąteczne śniadanie? — domyślił się głosem lekko zachrypniętym od snu. — Och, jesteś cudowny, uwielbiam cię.
12 kwietnia 2026
Od Waltera cd. Aliny
Gdy włamywacz dotarł na komisariat, od razu został przekazany lekarzom ze względu na odniesione obrażenia. Nie wyglądał najlepiej, a z minuty na minutę było coraz gorzej. Jego ciało stopniowo zaczęło się rozkładać, umysł przestał odbierać bodźce z zewnątrz, choć mózg sam w sobie działał prawidłowo. Walter w tym czasie siedział już w swoim biurze, sącząc wcześniej przygotowaną kawę, okna natomiast miał lekko zasłonięte, gdyż poranne słońce za bardzo drażniło jego wrażliwy wzrok. W tle leciała jego ulubiona muzyka, przy której mógł się bardziej skupić i choć przed oczami miał akta sprawy, z tyłu głowy miał widok delikatnego ciała Aliny... Pani patolog zdecydowanie namieszała mu w głowie.
Po kilkunastu minutach do biura weszła prawa ręka Waltera - pani inspektor Margaret Callahan, która znała go od każdej strony. Położyła świeże akta na jego biurka, zajmując miejsce siedzące naprzeciwko bruneta.
10 kwietnia 2026
Podsumowanie Grudniowych Przebojów 2025
Dzień dobry!
Świąteczno-noworoczny czas już tak naprawdę za nami. Na blogu pojawił się event Grudniowe Przeboje 2025, w którym Wasze postacie mogły wczuć się w klimat świąt i obchodzenia Sylwestra! Mamy nadzieję, że miło Wam się pisało te opowiadania, choć widząc po niektórych historiach, to musieliście naprawdę dobrze się bawić! Dlatego przychodzimy do Was z podsumowaniem eventu!
Od Aliny cd. Waltera
Gdy analizowali razem akta jeszcze przed obiadem, pomyślała, że Walter zaskakująco dużo wiedział o pracy policji i patologów w Dalmorii. A przynajmniej tak twierdził. Może to tylko zboczenie zawodowe, a może był inny powód? Jego odpowiedzi na wskazywane przez nią nieprawidłowości były zbyt szybkie, zbyt trafne, zbyt... przemyślane wcześniej. Musiała pomyśleć, jak go podejść albo jak zdobyć kolejne chwile sam na sam z jego laptopem. Absolutnie nie chwile sam na sam z Mercerem.
Obiad, swoją drogą, był przepyszny. Bywało, że od zwykłego jedzenia ją mdliło (a potem wszystko zwracała w toalecie), ale nie tym razem – przypraw było w sam raz, sos nie był wodnisty, ziemniaczki dogotowane i jej brzuch przyjął to ze spokojem. Już wcześniej zdążyła wejść po jego kąpieli (żeby oczywiście posprzątać) do łazienki i spostrzegła, że nie ma tam nic do roboty. Wierzyła, że tak samo idealnie posprzątałby po obiedzie, ale wyznawała sprawiedliwość i równy podział obowiązków. W którymś momencie Mercer zabrał się za zrobienie im kawy, gdy ona w dalszym ciągu przeglądała dokumentację. Stał tyłem do niej, wyciągając mleko z lodówki, i wtedy Starson jakby od niechcenia wyciągnęła coś z kieszeni i posypała tym klawiaturę. Proszek fluorescencyjny, który przylgnie do świeżego potu i tłuszczu z opuszków. Używali głównie myszki, więc powinno się udać.
9 kwietnia 2026
Od Waltera cd. Aliny
Spodobała mu się relacja z Aliną, choć jeszcze wczoraj zwracali się do siebie "per pan/pani" używając swoich stopni służbowych. Dzisiaj natomiast wszystko nabrało tempa - poczynając od przekopania ogródka przez Waltera, kończąc na niestety samotnej kąpieli w jej łazience. Jednak pojawił się jeden problem, gdy wyszedł już z wanny i stanął nagi na dywaniku - nie dostał ręcznika, a jedyny, jaki widział, był ręcznik do rąk przy umywalce. Będąc facetem, a nie świnią, pozwolił sobie na ostrożne zaglądnięcie do szafek, żeby zlokalizować świeży ręcznik, nie zwracając uwagi na inne znajdujące się tam rzeczy. Gdy zajrzał do trzeciej szuflady, zlokalizował potrzebną mu rzecz, wytarł się, przetarł wilgotne włosy, po czym powiesił ręcznik na suszarce, podłogę natomiast przetarł mopem, który stał w kącie łazienki. Zostawiając po sobie porządek, ubrany skierował do salonu, gdzie zastał Alinę siedzącą na kanapie, która nadal przeglądała akta w laptopie. Stanął za nią, opierając się o kanapę i na chwilę wstrzymał oddech... Znalazła to, czego znaleźć nie powinna. Westchnął cicho, chcąc choć trochę rozładował napięcie, które powoli zaczęło się w nim budować, lecz niewiele to pomogło.
7 kwietnia 2026
Od Eirika cd. Nivana
Zjedliśmy obiad przygotowany przez Nivana już ostatecznie pogodzeni po tej drobnej ,,kłótni". Chyba można śmiało powiedzieć, że w zaistniałej sytuacji byłem coś winny siostrze Nivana. Zdecydowanie znalazła się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Ostatecznie uciekanie było z mojej strony tchórzostwem, ale jeszcze chwilę temu nie myślałem jasno. Albo może wręcz przeciwnie, to teraz umysł zmąciły mi dobre intencje rodzeństwa... Co by nie było, postanowiłem zrobić, co w mojej mocy, żeby Nivan mimo wszystko nie żałował decyzji przyjęcia mnie pod swój dach.
Ponieważ Nivan gotował, ja posprzątałem naczynia, gdy już skończyliśmy posiłek. Gdy wróciłem do kuchni, zobaczyłem cienisty ogon wystający z garnka, gdzie została reszta sosu. Westchnąłem. Wrzuciłem talerze do zlewu i natychmiast wytargałem Saga z garnka za ten wystający ogon, przerywając rozchodzące się po kuchni odgłosy mlaskania.
6 kwietnia 2026
Od Aliny cd. Waltera
Gdy tylko inspektor się rozłączył, dopadła do swojego stacjonarnego komputera i zaczęła wpisywać nazwiska z kartki. Vargas. Nic. Barrett. Nic. Marca i Huntera zostawiła sobie na sam koniec, bo kojarzyła te nazwiska. Hunter (a przynajmniej jego mafijne wpływy) jest obecny na terenie Vannidoru od niedawna. Drobne kradzieże, wyścigi samochodowe. Na terenie tego kraju jest całkiem grzeczny jak na mafiosa, ale podejrzewa się, że pochodzi z Dalmorii, a tam ma już więcej na sumieniu.
Dalmoria.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)