1 czerwca 2026

Podsumowanie nr 11

Dzień dobry!

Majówkowy weekend przeminął tak szybko, jak cały miesiąc. Coraz to większymi krokami zbliżamy się do sezonu na komary. Choć ptaszki ćwierkają, że już powoli te krwiopijne owady pojawiły się na horyzoncie. Także trzeba mieć się na baczności i OFF'a! wrzucić do torebki czy plecaka, aby zawsze był obok, gdyby te bestie pojawiły się przed nami! 

31 maja 2026

30 maja 2026

Od Apolonie cd. Ruby

— O proszę, piesek już wiernie broni swojej pani, urocze, ale jakże zbyteczne. Kuweciarz was zdradził — mój wzrok padł na kota, który właśnie bawił się jedną ze zmiętych kartek w rogu pomieszczenia — Wezwana przeze mnie prywatna ochrona dociera tutaj w niecałe pięć minut, wam zostały niecałe dwie, aby mnie przekonać, abym was im nie wydała. Włamanie, rozbój, usiłowanie zabójstwa, chyba nie myślicie, że tak łatwo się wywiniecie — wesoła jak i wyjątkowo denerwująca gromadka po raz kolejny wpakowała się do miejsca mojego pobytu gwałtownie niczym hiszpańska inkwizycja, tym razem jednak zdecydowanie przeciągnęli strunę. Początkowo mnie tylko irytowali, więc w zdecydowanej mierze ich ignorowałam. Teraz jednak zamierzałam się ich najzwyczajniej w świecie pozbyć. Jak śmieci, którymi są.

24 maja 2026

Od Violet — Tropem szakala I

Mój świat zawsze w dużej mierze składał się z zapachów. Dużo uwagi poświęcałam analizowaniu molekuł, których różne kombinacje składały się na wonie opisujące otaczającą mnie rzeczywistość. Były czymś, bez czego świat wydawał się płaski, niepełny, pozbawiony ważnej części pozwalającej mi doświadczać go w pełni. Każde zjawisko pogodowe, miejsce w sąsiedztwie, pomieszczenie w domu... każda osoba, którą znałam i istota, jaką spotkałam — wszystko miało swoją indywidualną woń. Gdyby wyprowadzić mnie z domu z zasłoniętymi oczami i zatkanymi uszami, bez problemu potrafiłabym znaleźć drogę powrotną. Więcej — o ile w danym miejscu kiedykolwiek wcześniej byłam, doskonale byłabym w stanie ocenić, gdzie mnie przyprowadzono.

23 maja 2026

Od Nivana cd. Eirika

Praca w barze była przyjemna dla Nivana. Robił to, co tak naprawdę uwielbiał. Mógł przygotowywać drinki wszelakiej maści. Od tych bardziej wyrazistych po podstawowe z menu. Jednak mu to nie przeszkadzało. Problemy zaczynały się, gdy w barze robił się coraz to większy natłok związany z akcjami promocyjnymi. Wszelkiego rodzaju slogany reklamowe rozwieszone po całym mieście, że przez najbliższy tydzień będzie 50% zniżki. Należy złożyć zamówienie za minimum 200 koron, a każde kolejne będzie automatycznie rabatowane o 50%. Brzmi dobrze dla osób lubiących alkohol i dla stałych klientów baru. Jednak było to największe utrapienie dla pracowników. Jeśli chodzi o samą promocję — to nikt nie został o niej poinformowany. Nivan całkiem przypadkiem zauważył ją, gdy jechał do pracy na jednym z przystanków autobusowych i na bilbordzie rozwieszonym na kolejnym budynku. 
Alkohol wręcz się kończył w oczach, gdy po raz kolejny z butelki po wódce zostało zaledwie kilka kropel i Minhyuk musiał biegać do magazynu, który znajdował się na drugim końcu lokalu. Zawsze wszystko mają poustawiane w małym przedsionku — łączył on bar z pokojem socjalnym. Było wręcz idealnym schowkiem, gdyby czegoś brakło. Problem był jednak taki, że nawet dobrze nie otworzyli lokalu — a alkohol z ich małego zaplecza wręcz wyparował. Nawet beczki z piwami musiały być przynoszone, co nie zdarza się za często. 

12 maja 2026

Od Waltera cd. Aliny

— Bardzo dziękuję, inspektorze. Ale obawiam się, że moje DOCHODZENIE wymaga narzędzi, które nie są w pańskim zasięgu. — dodała, na co Walterowi mimowolnie uniósł się kącik ust, nie odbierając mu przy tym powagi oraz profesjonalizmu.
— W takim razie mam przyjemność pracować z bardzo dobrze wyuczoną panią doktor lub, jak prawie każdy, posiada Pani asa w rękawie, o którym lepiej nie mówić na prawo i lewo. — odparł spokojnym tonem, bardziej przyjaznym niż poważnym, zerkając w jej stronę. Ich spojrzenia na chwilę się spotkały, lecz Alina szybko wróciła wzrokiem na swoje notatki.

6 maja 2026

Od Violet cd. Eliasa

Zadawanie się z tym człowiekiem było prawdziwym wrzodem na tyłku. Mimo to...
Dość często zerkałam z niepokojem w lusterko, starając się pochwycić wzrokiem Eliasa. Potrzebowałam się upewniać, czy na pewno dalej oddycha, a Vantar zrobił wszystko, żeby się nie wykrwawił. Z jednej strony nie wierzyłam, żeby coś mogło tego mężczyznę zabić, z drugiej... cholernie się tego bałam. Tym bardziej, im częściej bezmyślnie doprowadzał się do tak krytycznego stanu. I to wcale nie dlatego, że gdyby w końcu coś nie poszło po jego myśli, to ja musiałabym potem kombinować, co zrobić z ciałem i jak udowodnić, że to nie ja go kropnęłam...

1 maja 2026

Od Tsakani cd. Marche

Pokiwała energicznie głową na znak, że zrozumiała i wręcz biegiem, od razu ruszyła za kobietą. Jej zapał do słuchania „poleceń” Marche działał tak… przez może najbliższe kilka metrów. Dopóki nie rzuciły jej się w oczy pęknięcia w drodze, z których wyrastały skrawki trawy i pojedyncze roślinki. Jakim cudem były w stanie przetrwać w takich warunek? To było pytanie na inny dzień. Elfka momentalnie zaparła się stopami, zatrzymując w miejscu i niemalże wywalając przy tym zarówno siebie, jak i Marche.
— Nosz! Co znowu? — spojrzała na starszą, jakby miała nadzieję, że ta wyczyta jej intencje przez samo spojrzenie i bez słowa wyrwała szybko rękę z jej uścisku. — Halo!
— Czekaj chwilkę — przykucnęła i położyła dłonie na ziemi.

Podsumowanie nr 10

 Dzień dobry!

Ptaszki na dworze ćwierkają, gdy tylko na horyzoncie pojawia się słońce. Coraz szybciej robi się widno, a przez to, że nastała wiosna: w końcu można odetchnąć od zimowych poranków. No, prawie, jeszcze gdzieś ta zima się przeplata. W końcu kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy trochę lata. Jednak oficjalnie rozpoczynamy sezon grillowy! Mamy ogromną nadzieję, że dalej będziecie tak aktywnie wymyślać coraz to ciekawsze historie!

30 kwietnia 2026

Od Luci - Nie ufaj przestępcy

Przez chwilę nie wiedziałem co się właściwie stało. Jeszcze przed momentem stałem przy krawędzi basenu. Pozowałem do jakiegoś idiotycznego zdjęcia Ardala, a teraz wszystko wokół mnie było rozmyte i mokre. Spojrzałem w górę, nad taflą widniała tylko zniekształcona sylwetka mężczyzny. Opadłem niżej niemal dotykając dna basenu i znieruchomiałem. Cierpliwie czekałem by zobaczyć czy ten krasnal wpadnie w panikę. Z dołu widziałem, jak podchodzi bliżej i próbuje ocenić czy już się utopiłem. Miałem ochotę prychnąć, ale wtedy naprawdę bym się utopił.

Od Ruby cd. Apolonie

Teraz to mnie najmniej obchodzi. Posiedzę tu przy Chrystianie. Jakby coś było, na przykład przypadkiem nadziałabyś na bardzo ostry przedmiot, to krzycz. Chętnie popatrzę.
Ruby piorunowała mistrza nietaktu wzrokiem. Rozumie jego emocje i nadpobudliwość, ale będąc w przeszłości, muszą myśleć, by jak najszybciej z niej wrócić. I do tego niestety potrzebowali Apolonii. Muszą być dla niej mili.