27 lipca 2026

Od Eirika cd. Nivana

— Awww, jesteś najlepszy — uśmiechnąłem się promiennie do mężczyzny, uwieszając się na moment na jego szyi. Dostałem za to wymownie uniesione brwi wyższego i chrząknięcie Saga, więc puściłem przyjaciela, odsuwając się od niego na odległość ramienia. — Ale czekaj... Gdzie ją w sumie wstawimy? Chyba nie ma takich, co będą działać w całym mieszkaniu...
— Do mojego pokoju oczywiście — zdążył otworzyć szafkę z kubkami, którą zasłonił swoją twarz, nie mogłem więc dostrzec jego miny. Wydąłem usta, by wyrazić swój zawód tą informacją.

21 lipca 2026

Od Aliny cd. Waltera

W głowie szukała słów, które w prosty, ale dobitny sposób wyjaśniłyby to, co pokazał jej w głowie Shade. Przypominała sobie, że Mercer miał podstawowe wykształcenie medyczne, postanowiła uderzyć więc 
w tę strunę, jako że ten język sama rozumiała lepiej, niż magię i energię świata. 
– To nie jest zjawisko naturalne, lecz zsynchronizowany układ patogenny. Ktoś przeprowadził sztuczną rekombinację najgroźniejszych szczepów, projektując czynnik o bezwzględnej ekspansji. Brak mutacji kompensacyjnych, brak czułości na znane inhibitory. Powstała struktura o niemal nieograniczonym potencjale litycznym, pozbawiona jakichkolwiek znanych punktów wrażliwości. Stal wygasza działanie patogenu, ale to jak czekanie na wybuch wulkanu. Jednakże... – przerwała i spojrzała na nie-kota, który przekręcił łepek i przyjrzał się jej z zaciekawieniem, a po chwili podszedł do jednej z ksiąg i znów dotknął jej łapą. Wielkie tomisko zadrżało, a wtedy strony zaczęły się przewracać jakby dmuchał na nie potężny wiatr... i zatrzymały się na stronie 213.

12 lipca 2026

Od Minkiego cd. Lucille

Czy kiedykolwiek Lucille nie weszła w jakieś bagno ze względu na swoją nieodpowiedzialność? Pewnie odpowiedź brzmi nie. Jednym z plusów jest fakt, że Minki może zawsze pomóc jej się wykaraskać z tego, w co sama się wplątała. Czasami powoduje to pewne zgrzyty i wyładowania między przyjaciółmi, ale to najmniej istotna informacja. Grunt, że koniec końców problem zostaje rozwiązany.

11 lipca 2026

Od Violet cd. Marche

Śnieg pchał mi się do oczu i generalnie wszędzie, gdy szłam wzdłuż ulicy, mając nadzieję natrafić w końcu na wolną taksówkę. Cholerny Liam, niepotrafiący trzymać łap przy sobie. Miał mi ogarnąć u znajomego podwózkę do domu, jak skończymy pić w pobliskim klubie, i co? Taki chuj, spierdzielił gdzieś z jakąś laską, zanim zdążył po niego zadzwonić, nie zostawiając mi żadnego kontaktu do niego, nic! Nie ma to jak — zrobić mu przysługę, w ogóle się w tym miejscu pojawiając, bo olaboga, kumpel chciał mnie poznać, a potem skończyć stercząc nie wiadomo ile czasu na dworze w środku nocy, bo żadna taksówka w mieście nie chciała ruszyć w tę śnieżną zawieję z parkingu.

10 lipca 2026

Od Nivana cd. Eirika

Czerwonowłosy całkowicie nie spodziewał się sytuacji, która miała przed chwilą miejsce. Był na tyle zaskoczony, że potrzebował kilka minut, żeby dotarło do niego, co się właśnie wydarzyło. Jednak odwet dość szybko przyszedł, przez co Eirik zdecydował się pójść do kuchni po herbatę. Zostawiając Nivana w towarzystwie Saga.

9 lipca 2026

Od Waltera cd. Aliny

W laboratorium na moment zapadła cisza. Alina odłożyła igłotrzymacz na metalową tackę, a cichy brzęk stali odbił się od ścian pomieszczenia. Shade siedział zwinięty w kłębek na końcu stołu zabiegowego i obserwował ich oboje z nietypową dla siebie powagą.
— Ale to nie koniec. — powiedziała w końcu Starson, zdejmując zakrwawione rękawice. — Zatrzymaliśmy to coś, ale nie usunęliśmy. — dodała z ciężkim westchnięciem.
— Wiem. — mruknął krótko, powoli sprawdzając czucie w swoich mięśniach.

1 lipca 2026

Podsumowanie nr 12

Dzień dobry!

Czerwcowy gorąc upłynął, może i w mękach, gdy na dworze panowało prawie czterdzieści stopni, ale to za nami... a przynajmniej na chwilę! Na Deiranie mimo wszystko pojawiło się kilka opowiadań. Pisanych w pocie czoła, gdyż temperatura zdecydowanie nie była sprzymierzeńcem. Logiczne myślenie, a w zasadzie ogólnie myślenie, w takich temperaturach nie należy do najłatwiejszych. Wszystko się gotuje, a z mózgu zostaje przysłowiowa papka. Mimo to nasi autorzy nie wymiękli! Pokonali w pełni skoncentrowaną moc Słońca i stworzyli cudowny kontent.

30 czerwca 2026

Od Marche — Na temat Trevelyanów I

Zastanawiałam się czasem, czy moje opuszczenie (bardzo grzeczne określenie, swoją drogą) domu Trevelyanów i odcięcie się od rodziny, było dobrą decyzją. Czy to jest tak, że nie żałuję, bo naprawdę nie żałuję, czy nie żałuję, bo wmówiłam sobie, że nie żałuję i sama przekonałam siebie, że tak jest. Bo dumna nie pozwoliłaby mi przyznać, że to było koszmarnie głupie posunięcie, że zrobiłam wszystkim na złość, a najbardziej sobie, i że wszyscy wyszli na tym źle, a najbardziej ja.

Od Cahira — Drobne anse I

 jesień 2022, Rezydencja Trevelyanów

Złapał w powietrzu żółty liść. Zakręcił nim w palcach, patrząc wzrokiem trochę nieobecnym. Jesień? Kiedy? Nie zauważył, gdy lato się skończyło. To było tak, jakby usiadł na ławce w kwitnącym ogrodzie, zamknął powieki, opalając twarz, a gdy wstał, rośliny wokół umarły, a niebo przesłoniły chmury.
Za dużo pracy, za dużo listów, za dużo myśli, powiedział do siebie. Nie dostrzegam prostych rzeczy.
Żwir chrzęścił pod butami. Trochę drażniło Cahira, że jego kroki są w uśpionym ogrodzie doskonale słyszalne. Miał brzydki nawyk, żeby przemykać chyłkiem, chodzić jak kot, najlepiej, by w ogóle nie dało się go dostrzec.

29 czerwca 2026

Od Lucille — Gadatliwi studenci

Minki po raz kolejny machnął ogonem, omal nie rozsypując ułożonych w równy stosik papierów, spoczywających na biurku koło niego. Widziałam, jak spod zmrużonych powiek intensywnie przygląda się młodym adeptom sztuki magicznej zajmujących ostatnie rzędy miejsc w sali, skąd niemal od początku zajęć — a konkretniej od momentu, gdy kitsune tu wparował i bez słowa zajął miejsce na moim biurku — szeptali intensywnie między sobą. Przerwałam w pół zdania tłumaczenie, jak można szerzej wykorzystywać magię żywiołów, łącząc poszczególne między sobą, próbując usilnie przedstawić to w jak najbardziej przystępny sposób i jednocześnie zachęcić studentów do samodzielnego eksperymentowania. Wszak ograniczała ich w zasadzie ich wyobraźnia. Na koniec zajęć czekała ich część praktyczna, zadanie do wykonania na zaliczenie tych ćwiczeń, bazujące na przedstawionych im zagadnieniach. Nie mieli zbyt czasu się przygotować wcześniej i mogli bazować tylko na tym, co dzisiaj usłyszą. Tymczasem... cóż. Plotki o tym, że zaczęłam przychodzić do pracy z ,,niezwykle przystojnym kitsune" stały się wśród moich grup ostatnio gorącym tematem. Może nawet nie miałam im tego za złe — Minki zdecydowanie przykuwał wzrok. Tylko że...