Śnieg pchał mi się do oczu i generalnie wszędzie, gdy szłam wzdłuż ulicy, mając nadzieję natrafić w końcu na wolną taksówkę. Cholerny Liam, niepotrafiący trzymać łap przy sobie. Miał mi ogarnąć u znajomego podwózkę do domu, jak skończymy pić w pobliskim klubie, i co? Taki chuj, spierdzielił gdzieś z jakąś laską, zanim zdążył po niego zadzwonić, nie zostawiając mi żadnego kontaktu do niego, nic! Nie ma to jak — zrobić mu przysługę, w ogóle się w tym miejscu pojawiając, bo olaboga, kumpel chciał mnie poznać, a potem skończyć stercząc nie wiadomo ile czasu na dworze w środku nocy, bo żadna taksówka w mieście nie chciała ruszyć w tę śnieżną zawieję z parkingu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Violet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Violet. Pokaż wszystkie posty
11 lipca 2026
24 maja 2026
Od Violet — Tropem szakala I
Mój świat zawsze w dużej mierze składał się z zapachów. Dużo uwagi poświęcałam analizowaniu molekuł, których różne kombinacje składały się na wonie opisujące otaczającą mnie rzeczywistość. Były czymś, bez czego świat wydawał się płaski, niepełny, pozbawiony ważnej części pozwalającej mi doświadczać go w pełni. Każde zjawisko pogodowe, miejsce w sąsiedztwie, pomieszczenie w domu... każda osoba, którą znałam i istota, jaką spotkałam — wszystko miało swoją indywidualną woń. Gdyby wyprowadzić mnie z domu z zasłoniętymi oczami i zatkanymi uszami, bez problemu potrafiłabym znaleźć drogę powrotną. Więcej — o ile w danym miejscu kiedykolwiek wcześniej byłam, doskonale byłabym w stanie ocenić, gdzie mnie przyprowadzono.
6 maja 2026
Od Violet cd. Eliasa
Zadawanie się z tym człowiekiem było prawdziwym wrzodem na tyłku. Mimo to...
Dość często zerkałam z niepokojem w lusterko, starając się pochwycić wzrokiem Eliasa. Potrzebowałam się upewniać, czy na pewno dalej oddycha, a Vantar zrobił wszystko, żeby się nie wykrwawił. Z jednej strony nie wierzyłam, żeby coś mogło tego mężczyznę zabić, z drugiej... cholernie się tego bałam. Tym bardziej, im częściej bezmyślnie doprowadzał się do tak krytycznego stanu. I to wcale nie dlatego, że gdyby w końcu coś nie poszło po jego myśli, to ja musiałabym potem kombinować, co zrobić z ciałem i jak udowodnić, że to nie ja go kropnęłam...
31 marca 2026
Od Violet — WALentynki
Nigdy nie należałam do osób dających się porwać ogólnej ekscytacji, jaka towarzyszyła Walentynkom. Te wszystkie kwiatki, misie, kupidynki... Tani kicz i nic więcej. Okazja do spędzenia czasu z drugą połówką? Czy nie każdy dzień powinien być celebracją najlepszej relacji w naszym życiu? Ta jedna data w kalendarzu zawsze zawracała wszystkim w głowach, na miasto wybywały prawdziwe tłumy, znacznie liczniejsze, niż na co dzień, nawet jeśli święto to wypadało w środku tygodnia. Wszystkie warte uwagi lokale z przepysznym jedzeniem były okupowane, stoliki porezerwowane już kilka tygodni wcześniej, w takich warunkach nie dało się wykazać ni gramem spontaniczności.
23 lutego 2026
Od Violet — Święto pączków
Idąc przez miasto z zamiarem znalezienia jakiejś kawiarni, gdzie ostały się jeszcze dobrej jakości pączki, których nie trzeba było zamówić tydzień wcześniej, co i rusz mijałam roztrajkotane pary czy jakiś znajomych gadających ciągle tylko o jednym. Walentynki. W pewnym momencie usłyszałam rozmowę przechodzących trzech dziewczyn lat może szesnaście. Rozważały zażarcie, co jedna z nich dostanie od swojego chłopaka z okazji tego święta. Bukiet dwunastu róż? Domowe czekoladki? Wielki pluszowy miś? A może wyjście do kina? Do parku rozrywki?
Popatrzyłam na nie z góry z politowaniem. Dzieciaczki. Zero świadomości, co w życiu jest naprawdę ważne. Miłość przyjdzie i zaraz przeminie, natomiast dobre jedzenie? Cieszy zawsze tak samo, nie zawodzi, do tego pozwala dostąpić prawdziwie szerokiej gamy przyjemności...
31 grudnia 2025
Od Violet — Zamordować to mało
— Chyba jaja sobie robisz.
Stałam z dłońmi opartymi na biodrach u szczytu kanapy, patrząc z góry na rozwalonego na niej Liama, ewidentnie udającego, że śpi. Oddychał za szybko, żeby miało to być dla mnie wiarygodne. Idiota.
Co śmieszne, na fotelu obok, także w pozycji ,,na wznak", wyłożył się Elias. Gdy w pierwszej chwili po powrocie do domu go zobaczyłam, przeżyłam drobny szok. On? Z moim bratem? Przy stole z kolei, z twarzą na stole, akurat już nie udawał, tylko faktycznie spał, prawdopodobnie grubo wstawiony Walter.
W domu cuchnęło alkoholem i szlugami.
27 listopada 2025
Od Violet cd. Eliasa
Tw: przemoc, gore
Ostatni raz, stojąc przed lustrem w łazience, poprawiłam grzywkę, upewniając się, że zasłania dość pokaźną, acz cienką szramę na moim czole. Jakby jakiś zirytowany kot postanowił przejechać mi pazurem przez twarz. Mimo, że minęły dwa dni, wciąż była żywoczerwona, jakby dopiero co powstała. Do tego próby jej usunięcia z mojej iluzji, przykrycia jakąś kolejną, wciąż spełzały na niczym. Irytowała mnie.
Tym bardziej, że nie miałam bladego pojęcia, jak powstała.
31 października 2025
30 września 2025
Od Violet cd. Nyxariena
Gdzie ja, do kurwy nędzy, trafiłam?
Wraz z każdym kolejnym słowem wypowiadanym przez stojącą przede mną, dziwną, białowłosą istotę udającą kobietę, ogarniał mnie coraz większy niepokój dotyczący moich nowych znajomych. Zaczynałam wręcz podejrzewać, że gorszego zbiegu okoliczności nie mogłam doświadczyć. Co to było tak naprawdę za miejsce? Jakie jeszcze lokalizacje i istoty się tu znajdowały? Co knuł stary smok, o jakich badaniach była mowa... Tyle niewiadomych, niedopowiedzeń, sformułowań jakże malowniczych, acz z gruntu pozbawionych większego sensu, jakby potokiem słów próbowano zbić mnie z tropu, bym nie zadając pytań zgodziła się ze wszystkim i na wszystko, co już zostało i jeszcze będzie mi przedstawione.
11 września 2025
Od Violet cd. Eliasa +18
Zadrżałam pod subtelnym dotykiem mężczyzny, ale zmarszczyłam brwi i obróciłam lekko tułów tak, żeby móc na niego spojrzeć. Nie spodziewałabym się od niego takich słów, przez myśl przeszło mi, że może ktoś się pod niego podszywa i pojawił się tutaj, by sprawdzić moją czujność... Jednak o ile wzrok często mógł płatać figle, o tyle zapach niemal nigdy nie kłamał. Zdecydowanie mężczyzna koło mnie był Eliasem i zdecydowanie wypowiedział właśnie te słowa. Teraz natomiast patrzył na mnie wzrokiem mówiącym, że naprawdę czeka na moją odpowiedź. Tylko co, przepraszam bardzo, mogłam niby powiedzieć, kiedy od dłuższego czasu miałam zwyczajnie wrażenie, że jestem w tym wszystkim tylko na doczepkę, taką zapchajdziurą, która zaczęła się nadmiernie przejmować tym, co dzieje się z facetem, który sam ma ją w głębokim poważaniu...
3 września 2025
Od Violet cd. Eliasa
Tw: walka, krew, cuda wianki
Całkiem miło było wrócić w końcu do normalności. Choć rutyna nigdy nie była czymś, co mnie kręciło, potrafiłam niekiedy odnaleźć spokój w przewidywalności kolejnych dni. Była to co prawda bardziej nieprzewidywalna przewidywalność, gdyż mówiliśmy o moim życiu — trudno było przewidzieć, co konkretnie zleci mi mafia czy Vipersi, co wydarzy się danego dnia w mojej pracy na basenie, jakie nowe weekendowe kursy znajdę i wykupię dla siebie oraz psów. Mimo to wiedziałam, że mogę się spodziewać tego wszystkiego. Było to więcej spokoju i przewidywalności niż przez ostatnie miesiące mojej znajomości z Eliasem.
Srał go pies.
29 sierpnia 2025
Od Violet cd. Eliasa
Po dostaniu się do środka domu Eliasa starałam się nie poświęcać zbyt wiele uwagi bałaganowi, jaki tam panował, a już szczególnie nie chciałam patrzeć na plamy krwi, które plamiły parkiet. Nie byłam pewna, czy uda się je kiedykolwiek usunąć... Musiały już tu trochę leżeć. Klęłam na siebie pod nosem za to, że dałam się ponieść swojemu rozżaleniu z powodu zatajanego przez mężczyznę życia, z którym, jak się przekonałam w czasie odwiedzin w jego starym domu, nie do końca się pożegnał. Powinnam była szybciej zareagować na to, że się nie odzywał, chociaż z drugiej strony... Wcześniej też długo nie dawał znaku życia, a siedział w miarę bezpieczny na dupie w domu. Chyba.
Miałam już serdecznie dość tego jego randomowego pojawiania się i znikania z mojego życia. Miałam dość jego kłopotów. Ratowania mu ciągle dupy. Obrywania za to, że chciałam dla niego dobrze.
26 sierpnia 2025
Od Violet cd. Eliasa
Nie byłam pewna, czy obecność Eliasa pomagała mi w dojściu do siebie, czy bardziej przeszkadzała. Było mi źle z tym, że tak krótko po swoich własnych trudnych przeżyciach, musiał się jeszcze przejmować tym, co mi się stało. Bo widziałam po nim, że się przejmował. Cholernie się przejmował.
Nie powinnam była tracić przytomności. Gdybym zachowała regularność w wysyłanych do niego wiadomościach, prawdopodobnie nie przyjechałby tu. Udałoby mi się utrzymać go z dala ode mnie jeszcze przez jakiś czas, póki nie doszłabym do siebie. Nigdy nie dowiedziałby się, że ktoś był w stanie doprowadzić mnie do takiego stanu.
23 sierpnia 2025
Od Violet cd. Eliasa
Tw: tortury
— Już w porządku — pogładziłam go dłonią po włosach, przyciskając jego głowę do swojego ramienia. Patrzyłam bez wyrazu w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą unosiła się zjawa. Jednak niezłe było z niej ziółko... Nie do końca rozumiałam, co się właśnie wydarzyło na moich oczach. Nie powiedziałabym też, żeby jakoś szczególnie dotknęły mnie słowa kobiety, bym opiekowała się mężczyzną rozklejającym się teraz w moich ramionach. Najpierw wypominać mężczyźnie, którego się kochało, że spotykał się z innymi, gdy umarła, potem przyznać, że sama zrobiła to samo, a na koniec przekazać swoje błogosławieństwo jakiejś obcej sobie lasce... Zdecydowanie ludzkie relacje mnie przerastały. Chyba najlepsze, co mogłam w tej chwili zrobić, to nie porzucić przyjaciela. Nawet, jeśli nie byłam pewna, czy dzisiejszy poranek pozostawił naszą relację w tym samym miejscu, co była wcześniej. Czułam się mocno skonsternowana. Potrzebowałam dystansu.
22 sierpnia 2025
Od Violet cd. Eliasa
Nie zdążyłam złapać upadającego mężczyzny, chociaż dotarły do mnie jego myśli, które chyba chciał mi przekazać w charakterze wiadomości. Nieprzyzwyczajona jednak to tego typu komunikacji z jego strony, nie zareagowałam dostatecznie szybko. Wyłożył się więc jak długi, lądując twarzą na posadzce w przedsionku.
— Ciekawe, czy połamał nos — zadrwił stojący po jego drugiej stronie Liam, za co oberwał ode mnie z łokcia w bok.
21 sierpnia 2025
Od Violet cd. Nyxariena
— Trochę odwaliłaś — Liam nie brzmiał na wielce wielce oburzonego tym faktem. Nie wyglądał też na zaskoczonego. Z jego twarzy można było wyczytać głównie kiepsko ukrywane rozbawienie. — Spalić cały magazyn? Znowu? Miałaś ich tylko nastraszyć.
Podniosłam wzrok znad komórki i wyświetlających się na niej wiadomości od Eliasa. Ostatnia, jaką wysłał — "Jesteś pewna, że nic ci nie jest?" — pozostała bez odpowiedzi. Nie byłam pewna, co powinnam odpisać. Co czułam. Miałam wrażenie, jakby ogień wypalił we mnie wczoraj wszelkie emocje, sięgając tak głęboko, aż nie pozostało we mnie zbyt wiele z iluzji człowieka, jaką sumiennie plotłam niemal całe swoje życie. Nawet ta cielesna jej część zdawała się wybrakowana. Widziałam się w lustrze — spod głębokiego fioletu moich oczu przezierało smocze złoto. Mimo wielu prób, nie mogłam go ukryć. Jednak nie wywoływało to we mnie zwyczajowej frustracji.
12 sierpnia 2025
Od Violet cd. Eliasa
— Jak już wspominałam — zaczęłam, siadając przy stole i zerkając na brata. To hit, że dalej się nie obudził. Musieli długo i nad wyraz hucznie balować. — Nie wiadomo, gdzie podział się ten facet. Xavier czy coś tam — zerknęłam na brata, ale ten dalej smacznie spał, więc nie mógł potwierdzić ani zaprzeczyć, czy dobrze zapamiętałam imię. — Nazwiska nie znam, Liam z resztą chyba też nie, co utrudnia znacząco robotę. Natomiast przerzucę ci wspomnienie jego wyglądu z głowy mojego brata, jak z łaski swojej w końcu wstanie.
— Co zrobisz? — Elias uniósł brew w wyrazie zdziwienia. A no tak, nie wytłumaczyłam mu, jak działa ta więź, którą nieopatrznie między nami stworzyłam... Ale, na swoją obronę mogłabym powiedzieć, że podobno im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
2 sierpnia 2025
Od Violet cd. Eliasa +18
Tw: yyyyyy, kawałkowanie martwej owcy... i +18 nie pytajcie
Nie mogę powiedzieć, żebym się ich starcia nie spodziewała... Mimo to widok bójki ukłuł mnie w serce. Pokaz siły pokazem siły, natomiast Liam zdecydowanie przesadził. Nigdy jeszcze aż tak się nie zawziął na jakiegokolwiek faceta w moim otoczeniu, a ja nie do końca potrafiłam stwierdzić, czym Elias w jego oczach mógł różnić się od pozostałych...
Może tym, że mu wcześniej o nim nie wspominałam. Albo mógł w jakiś sposób domyślić się, że połączyłam się z nim umysłem.
29 lipca 2025
Od Violet cd. Eliasa +18
Tw: +18
— Rozmawiałam — odparłam, zamykając lodówkę. — Ale, jak to on, zamiast rzeczowo odpowiedzieć mi na jasno sformułowane pytania, na które wystarczyłoby krótkie "tak" lub "nie", ledwo usłyszał, co się stało, wypalił, że "zajebie" i się rozłączył — odwróciłam się do mężczyzny i oparłam o sprzęt za mną z rękami skrzyżowanymi na piersiach. — Potem już nie odbierał telefonów. Więc tak, podejrzewam, że pomysł, iż to wszystko przez niego, był trafiony.
— Nie wydajesz się zmartwiona tym faktem — zauważył brunet, przyglądając mi się uważnie.
27 lipca 2025
Od Violet cd. Eliasa
Ktoś wynajął łowcę, by dostarczył mu moją głowę.
Myśl ta kotłowała się w mojej świadomości, odkąd tylko w miarę otrzeźwiałam po nocnych zabawach. Facet zdecydowanie wiedział, co robi. Skutecznie pozbyłam się dzięki niemu na ten czas wszelkich myśli, poza tą jedną — jak było mi z nim cholernie dobrze. Jednak to, co przyjemne, kończy się w życiu raczej szybciej, niż później... Tak było niestety i tym razem.
Zakręciłam drinkiem w szklance, po czym upiłam mały łyk, patrząc we wciąż przesłonięte chmurami niebo. Siedzieliśmy z mężczyzną na ogrodowej kanapie, znacznie krótszej od tej w salonie, więc żeby wyłożyć się wygodnie, półleżąc, na plecach, przerzuciłam swoje nogi przez nogi Gravesa, który zajął drugą połowę mebla w pozycji siedzącej. W jednej ręce trzymał już kolejną szklankę swojego drinka, drugą położył na moim udzie. Deszcz w końcu przestał padać, a w lesie wokół nas ożywiło się nocne życie. Słychać było głośne cykanie jakiś owadów, od czasu do czasu rozbrzmiewało rechotanie żab, gdzieś w oddali natomiast zdawało mi się, że dostrzegłam świetliki. Dawno ich tutaj nie widziałam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
