Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Komornik pozdrawia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Komornik pozdrawia. Pokaż wszystkie posty

23 sierpnia 2026

Od Ardala cd. Luci

Stłumił westchnienie, nieprzekonany, jak powinien się zachować, co powiedzieć. Idąc z Lucą do „Caballero Cigar”, nie spodziewał się, że zwykła rozmowa przy drinku przybierze taki obrót. Znając Lucę (krótko i powierzchownie, ale zawsze) nie pomyślałby, że mężczyzna mógłby być skory do dzielenia się swoją trudną przeszłością, przykrymi wydarzeniami z dzieciństwa, tymczasem opowiedział mu o swoich traumach, o przemocowym ojcu uzależnionym od alkoholu.
Przeszło mu przez głowę, że... chyba dostąpił swego rodzaju wyróżnienia. A przynajmniej nie sądził, żeby Luca rzucał ciekawostkami o swojej patologicznej rodzinie na prawo, lewo w towarzystwie pierwszej lepszej napotkanej osoby. Zresztą... dlaczego podzielił się tym akurat z nim? Nie znali się długo i chyba nawet niezupełnie się lubili, a przynajmniej przez większość czasu traktowali się nawzajem półżartem, z dystansem albo szorstko. Może ocenił Lucę pochopnie? Trochę zbyt surowo? Mężczyzna miał nieciekawą przeszłość, może to wszystko, jego charakter i sposób bycia, skrywało jakieś drugie dno? Luca nie miał w życiu lekko, swoje przeszedł, może Ardal powinien być wobec niego... nieco bardziej wyrozumiały?

16 czerwca 2026

Od Luci cd. Ardala

 tw! przemoc domowa, alkoholizm, trauma z dzieciństwa, śmierć

        Oparłem się wygodnie o krzesło i zmrużyłem oczy patrząc na Ardala z rozbawieniem. Uniosłem leniwie szklankę i bez pośpiechu wziąłem łyk bezalkoholowego drinka. Ardal poruszył się niecierpliwie na swoim miejscu i powtórzył pytanie. Ja natomiast zamieszałem słomką w swoim napoju.

12 czerwca 2026

Od Ardala cd. Luci

Ardal spróbował opanować oddech i odsunąć od siebie emocje, stać się kwiatem lotosu na nieruchomej tafli mętnego, błotnistego jeziora. Nie udało mu się, strzelił na Lucę wzrokiem tak samo jak wcześniej wkurwionym.
— Ty jesteś pojebany — powiedział poważnie.
Luca wywrócił oczami. 
— Ty jesteś pojebany — przedrzeźnił go śmiesznym głosem, co tylko dodatkowo podgrzało krew w żyłach Ardala. — Czemu tak ostro od razu? Powiedz, że jestem...
Ardal zabębnił palcami niecierpliwie.
— No? 

29 marca 2026

Od Luci cd. Ardala

Przez chwilę oglądałem swój nos w lustrze, przechyliłem głowę w jedną stronę, a potem w drugą. Krew dalej spływała na moje usta a grzbiet nosa był wyraźnie przekrzywiony.

19 lutego 2026

Od Ardala cd. Luci

Odebrał teczkę, przebiegł wzrokiem po umowie. Sprzedający z ciekawym nazwiskiem, tu literówka, tam następna... Ardal zmarszczył brew, spojrzał najpierw na właściciela samochodu, potem znowu na papier, coś go tknęło, z ciekawości obejrzał dokument pod światło. Fałszywka? Mniejsza, pomyślał wzruszywszy ramieniem, chowając teczkę do akt. Nie mam czasu, skieruję to do kancelarii, niech oni to prześwietlą, a jak puszczą sfabrykowany dokument, to, cóż, konsekwencje nie spadną na mnie.

26 stycznia 2026

Od Luci cd. Ardala

— Dżentelmenami? — prychnąłem głośno biorąc pistolet z szafki nocnej, pióro komornika zaczęło coś intensywnie zapisywać. — To twoje piórko chyba podkreśla słowo degenerat. — mruknąłem nawet nie orientując się, że powiedziałem do niego na ,,ty’’. Ale czy się tym przejmowałem? Ani trochę. Schowałem broń by to śmieszne piórko się już nie denerwowało.

25 stycznia 2026

Od Ardala cd. Luci

Ardal uniósł jedną brew, wziął się pod boki, uśmiechnął połową ust, zademonstrował wszem i wobec, że z jednej strony nie dowierza, z drugiej — po tym wszystkim, co dzisiaj ujrzał — nie spodziewał się po panu Mortem niczego innego. Notes, na widok pistoletu, kartkami zjeżył się jak kot, samopiszące pióro podparło się klipsem wpół, naśladując mowę ciała właściciela i jego dezaprobującą pozę. Ardal wymienił z piórem porozumiewawcze spojrzenie. No idiota, powiedział. No idiota, zgodziło się piórko.

Od Luci cd. Ardala

Spojrzałem na wizytówkę, jakby parzyła mnie w dłonie. Gdybym trzymał ją sekundę dłużej, byłbym w stanie przysiąc, że zacznie syczeć razem z Haribo. Komornik. Prawdziwy, żywy komornik. Myślałem, że to wszystko to jeden wielki, chory żart. Jakaś może ukryta kamera, która testuje cierpliwość obywatela. Ile czasu minie aż ktoś wpierdoli komornikowi. Dokument, który mi wręczył wyglądał jak instrukcja w innym języku. Jakiś prawniczy nonsens i kwota, która przyprawiała mnie o mdłości.

14 stycznia 2026

Od Ardala

Po kolejnej tego dnia interwencji, jak zwykle udanej i śpiewająco przeprowadzonej, pstryknął palcami, sprawił, że kartoteka zawisła mu przed oczami, otworzyła się, przewachlowała strony, po czym zatrzymała na odpowiedniej. Podświetliła czerwonymi literami godność kolejnego dłużnika. Luca Mortem, trzydzieści lat, siedemdziesiąt osiem tysięcy do wyegzekwowania, trzy podmioty do spłaty, w tym nieuregulowane zobowiązanie sprzed dziesięciu lat wobec Centralnego Banku Carskiego... Ardal sprawdził adres mężczyzny, zagwizdał, gdy uświadomił sobie, że to daleko. Nie chciało mu się lecieć w śnieżną zawieję na drugi koniec miasta, tym bardziej (już prawie) pod koniec swojej porannej zmiany.
No dobrze, zobaczymy, co z tego wyjdzie, mruknął, znakiem otwierając portal, wiedząc, że nie powinien tego robić, bo teleportowanie się do miejsca odległego o cztery dzielnice było, w jego przypadku, pomysłem niepotrzebnie ryzykownym i raczej niemądrym. Dlaczego? W ostatnich dniach czarowanie, zapewne w wyniku jego chwilowego osłabienia i nasilenia skutków erozji, wychodziło mu różnie.