26 stycznia 2026

Od Luci cd. Ardala

— Dżentelmenami? — prychnąłem głośno biorąc pistolet z szafki nocnej, pióro komornika zaczęło coś intensywnie zapisywać. — To twoje piórko chyba podkreśla słowo degenerat. — mruknąłem nawet nie orientując się, że powiedziałem do niego na ,,ty’’. Ale czy się tym przejmowałem? Ani trochę. Schowałem broń by to śmieszne piórko się już nie denerwowało.

— Poza tym nie masz zbytnio wyboru, musisz udawać, że tego nie widziałeś. — spojrzałem w jego stronę widząc jak lekko przechyla głowę.
— A to dlaczego? — zapytał spokojnie rozglądając się dalej po mojej sypialni. Było tu sporo nielegalnych rzeczy. Na szczęście pochowanych, jedynie ta broń była na widoku.
— A bo mógłbym jej wtedy użyć, jej albo czegoś innego? Sporo mam fajnych zabawek…— mruknąłem puszczając w jego stronę oczko. Komornik na chwilę przystanął, widziałem, jak rzucił krótkie spojrzenie do piórka. 
— Panie Mortem, czy pan właśnie zagroził mi w formie flirtu? — odezwał się w końcu, stanął na środku pokoju a jego twarz zdradzała lekkie rozbawienie. Widziałem to po jego ustach, które próbowały nie wygiąć się w uśmieszku. 
— To był flirt i groźba gratis. Taka dzisiejsza promocja ode mnie. — poprawiłem go uprzejmie.
— To mimo wszystko wciąż rozmowa służbowa, mogę udawać, że tego pistoletu w ogóle nie widziałem. Interesuje mnie tylko ściągnięcie należytej kwoty pańskiego długu. Wie pan co? — powiedział w końcu na chwilę zachowując się jak normalny człowiek bez tego całego profesjonalizmu. — Spróbujmy inaczej, bo widzę, że moje słowa nie docierają do pana.
— Słucham uważnie. — odparłem i aż usiadłem na łóżku. Tylko po to by ręcznik zupełnie nie zsunął się mi z bioder. Wtedy to by była atrakcja. To śmieszne piórko by chyba zawału dostało. 
— Niech pan nie liczy na zwierzenia. — mruknął cicho na widok mojej nagle zaciekawionej miny. — Ma pan cokolwiek, czym realnie może pan zmniejszyć ten dług? Coś co może pan sprzedać, zastawić. Oczywiście legalnie.
— Godność? — zapytałem, ale na widok jego miny, szybko uniosłem dłonie w geście poddania się. — Żartuję.
— Co może pan sprzedać?
— Tablet, leży nieużywany, mam gdzieś do niego ładowarkę i etui. — mruknąłem wyciągając z komody urządzenie, które było praktycznie w nienaruszonym stanie. — Mam też telefon, z ładowarką. No i mogę sprzedać samochód.
— Samochód? — jego oczy natychmiast się zaświeciły. — Jaki samochód? Gdzie ma pan ten samochód?
— Stoi grzecznie w garażu pod blokiem. — odparłem spokojnie wyciągając z szafy jakieś ubrania. — Dokładniej to dwa samochody, ale jeden muszę sobie zostawić. Powiedzmy, chyba, że dług znacznie się obniży, jak sprzedam je oba.
— Sprawne są te samochody?
— Technicznie tak, odpala, jeździ, nawet skręca. — prychnąłem cicho. — Mogę nawet panu pokazać, ale pozwoli pan. Muszę się ubrać.
— Już na początku powinien pan. — skomentował sucho a ja uniosłem zaciekawiony brew.
— Najwidoczniej miał pan wspaniałe widoki, skoro wcześniej pan nie kazał mi się ubrać. Uznam to za komplement. — mruknąłem. — Dziękuję. — odparłem dając ironicznie dłoń na klatkę piersiową, w miejscu, gdzie było moje ukochane i bardzo dobre serce. 
— Ubiorę się i pokażę panu te samochody, mogę nawet pana zabrać na jazdę testową.
— A nie wywiezie mnie pan nigdzie? — zapytał z uniesioną brwią. Mały skurczybyk… Widziałem jak kącik ust mu drgnął w uśmieszku, był tym wszystkim rozbawiony.
— Zastanowię się, ale w tej chwili, jeśli nie chce pan by to śmieszne piórko dostało zawału proszę poczekać za drzwiami mojej sypialni.
— Niech pan weźmie wszystkie dokumenty na te samochody!

*

Zjechaliśmy windą na parking podziemny, w dłoni trzymałem teczkę ze wszystkimi dokumentami. Drzwi rozsunęły się a ja wyszedłem jako pierwszy od razu kierując się w stronę odpowiedniego miejsca parkingowego. Słyszałem, jak komornik podąża zaraz za mną, a to piórko co chwila pisało w tym swoim notesiku. Miałem ochotę je złapać i coś mu zrobić. Przedmiot jakby wyczuł moją zmianę humoru i szybko schowało się za plecami mężczyzny.
— Proszę bardzo. — machnąłem dłonią w stronę dwóch samochodów. Najpierw spojrzał na srebrnego busa, Iveco Daily.
— Sprawne?
— Jak najbardziej. — wyciągnąłem do niego kluczyk i otworzyłem samochód by mógł sobie zajrzeć do środka. — Tu jest drugie. — skomentowałem wskazując na drugi samochód, który był już zwykłą osobówką, BMW 330I seria 3. 
— To ma realną wartość. Oba samochody. — powiedział spokojnie zaglądając do środka by sprawdzić ich stan. — Dwa pojazdy o zbliżonej wartości rynkowej, około dwudziestu pięciu tysięcy każdy. Który z nich jest panu faktycznie potrzebny?
— Iveco. — skomentowałem od razu opierając się o filar.
— Dlaczego akurat Iveco? — zapytał zaciekawiony tym faktem, otworzył sobie drzwi od BMW by sprawdzić, jak to wygląda w środku.
— Bo ma dużo miejsca i mam z nim dobre wspomnienia. — mruknąłem przechylając lekko głowę obserwując komornika z uwagą. — Jeden chłopak miał mi w nim zrobić loda i inne rzeczy, ale potem zaczął rzygać. Na szczęście nie na mnie. A no i przewiozłem jakiegoś frajera na masce. Debil wskoczył więc przejechałem się z nim kawałek. — komornik stał przez chwilę nieruchomo, po chwili zamknął drzwi od BMW bardzo powoli, Jakby w tym czasie zastanawiał się jak ma zareagować na moje słowa. W końcu powoli się wyprostował, cicho odchrząknął i spojrzał w stronę pióra, które podobnie jak on przestało notować. 
— BMW kwalifikuje się do sprzedaży, Iveco zostaje i proszę zachować resztę wspomnień dla siebie. 
— Postaram się, ale nic nie obiecuję. — mruknąłem śmiejąc się cicho pod nosem. Piórko w końcu wróciło do dalszego notowania a komornik obszedł jeszcze raz czarne BMW. 
— Stan techniczny dobry, wizualnie bez uwag. Choć uprzedzam! — zaznaczył ostro. — Nie chce znać pańskich wspomnień dotyczących tego samochodu. Wystarczy mi to co usłyszałem przy Iveco.
— Akurat BMW jest nudne, za mało w nim miejsca na różne aktywności.
— Panie Mortem…— skomentował łapiąc się za czubek nosa. — Proszę oszczędzić szczegółów. Sprzeda pan to auta po cenie rynkowej, dług się znacznie dzięki temu zmniejszy. 
— Dobrze, postaram się to zrobić najszybciej jak tylko potrafię. 
— Świetnie, że się rozumiemy. Gdy pan sfinalizuje transakcję proszę zadzwonić pod mój numer telefonu znajdujący się w dokumentach, które panu dałem. Teraz chce jeszcze zobaczyć czy ten samochód jest w pańskim posiadaniu legalnie. — wyciągnął dłoń w stronę teczki, którą trzymałem. Bez słowa mu ją podałem obserwując jak ją otwiera szukając tego co go interesowało. Akurat to BMW ukradłem z jakiegoś parkingu i zmieniłem blachy na fałszywe. A no i podrobiłem umowę kupna-sprzedaży. 

Ardal?

980 słów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz