11 stycznia 2026

Od Minkiego — Zimowe święta z lisami

Minki wziął głęboki wdech, po czym wypuścił powietrze nosem, spoglądając na swojego brata z widoczną irytacją. Nie rozumiał, dlaczego tak bardzo zamieniał się w Lucille i kupował wszystkiego dużo, jakby sklepy miały być pozamykane na rok. Ich przyjaciółka to wszystko, chociaż zużywa albo mrozi. Choć ze względu na ich częste spotkania, to kobieta zmuszona jest... a właściwie to nie jest zmuszana, sama proponuje, że kitsune mogą do nich przychodzić, gdy tylko znajdą chwilę czasu i sama będzie w domu. Dlatego też większość produktów zużywa na kilka obiado-kolacji w towarzystwie dwóch lisich przyjaciół. 
Oczywiście Minki, jak to on, zaoferował się, że będzie płacić Lu za wszystkie produkty albo sam będzie coś przynosić. Jednak szybko tego pożałował, bo jasnowłosa go zbeształa od góry do dołu, że po co to, a to w ogóle nie wiem po coś kupował albo też kopnęła go kostkę, kiedy przyniósł jakieś gotowe ciasto, które dostał w pracy. Zarzucono mu zdradę stanu i okrzyknięto rozwód. Minhyuk oczywiście pocieszał przyjaciółkę, mówiąc, że mówiłem ci, że z Minkiego jest dupek, że to żmija, a ty głupia nie słuchałaś! A on tylko patrzył na nich i załamywał ręce, bo nie wiedział, co będzie kolejnego dnia. 
Jednak znaleźli kompromis: kiedy Foxowie mieli zamiar przyjść do Lucille, to musieli coś kupić w zamian. Najbardziej chodziło o jakieś przekąski i ewentualnie jakieś rzeczy, których kobieta nie miała w domu i potrzebowała do ugotowania dania. Jako tako to funkcjonowało, kończyło się różnie. Ostatnim razem musiała zrobić przemeblowanie w lodówce i zamrażarce. Min wtedy stał obok z założonymi rękami, opierając się nonszalancko o framugę drzwi. Spoglądał, jak Lu przegląda produkty i ich daty, niektóre od razu rzucając do kosza na śmieci. 
Same zakupy z bliźniakiem zajęły mu godzinę, ale w końcu dotarli do przyjaciółki mieszkania, gdzie ta biegała w kuchni, przygotowując kilka potraw na Zimową Noc. Minki odwiesił kurtkę, a następnie założył kapcie, które sobie sam kupił i zostawił u Lucille w mieszkaniu. Następnie wziął siatkę z produktami i poszedł do lodówki. Kiedy już ją prawie otworzył, nagle wyrosła przed nim jasnowłosa, zasłaniając lodówkę. 
— Nie wolno — powiedziała, patrząc na przyjaciela spod byka.
— Złoto tam masz? Przesuń się, muszę schować wszystko — odpowiedział, siłą próbując przepchnąć przyjaciółkę na bok, ale ta zaparła się w najlepsze i nie chciała odpuścić.
Ich wykłócanie się trwało dobre kilka minut, aż w końcu Minki wywiesił białą flagę i dał zakupy Lu, aby sama wszystko pochowała. Uśmiechnęła się szeroko, a następnie wytknęła język do przyjaciela. 
— Menda — stwierdził Fox, udając się do salonu, gdzie rozłożył się na kanapie. 
— Nie pomożesz jej? — spytał Minhyuk, odpalając konsolę. Minki pokazał na siebie, unosząc pytająco brew. — No tak, ty.
— Nie ma opcji. Prędzej mnie zeżre w tej kuchni, niż pozwoli coś dotknąć — odpowiedział, zakładając ręce za głowę. — Nie chcę potem słuchać, że kręcę się pod nogami. Pomijając fakt, że to raczej ona mi się pod nimi kręci, bo jest niższa. 
— Słyszałam to! Nie jestem taka niska! — odkrzyknęła z kuchni, na co Minki przewrócił oczami. 

*

— Daj mi tę blachę! — Minki próbował wyrwać z rąk przyjaciółki wspomniany przedmiot, gromiąc ją spojrzeniem, ale Lu wcale bierna nie pozostawała. 
— Nie! Oddawaj, cwany lisie! — krzyknęła, siłując się z przyjacielem. 
— No odpuść i daj! Odłożę ją!
— Nie wierzę ci! Ostatnio wszystko zjadłeś!
— Nie masz dowodów!
— Dowody są w twoim brzuchu, Minki!
— Nie ma, bo są strawione — stwierdził, puszczając przyjaciółce oczko, przez co kobieta pchnęła blachę, aby uderzyć nią w brzuch kitsune.
Kiedy tak wzajemnie próbowali sobie zabrać blachę, w międzyczasie pojawił się Minhyuk, który zgarnął wszystkie pierniki z blaszki na talerz i zniknął z pola widzenia dwójki. 
Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. 
Minki puścił blachę, przez co Lucille poleciała z nią na ścianę, bo nie zwróciła uwagi, że Fox już nie utrzymuje jej w miejscu. Kobieta upuściła blachę na podłogę, tym samym ciemnowłosy na nią spojrzał. Zakrył usta po tym, jak wymsknęło mu się parsknięcie. 
— Trzeba było się ze mną nie siłować — stwierdził, podnosząc blachę i odłożył na blat, po czym poczochrał włosy przyjaciółki. — Idź kaleko, bo sobie jeszcze coś zrobisz. Nie potrzebujemy dzisiaj SORu. 
— Ale twój brat go potrzebuje. Moje pierniki! — odepchnęła dłoń Minkiego, spoglądając na niego z wymalowanym smutkiem. — Minkiiiiiiiiiii moje pierniczki. Pomóż miiiiiii. 
Lucille zaczęła szarpać rękę przyjaciela, mając nadzieję, że coś to zadziała. Kiedy Minki, jakby nigdy nic zabrał jej rękę, kobieta niemalże od razu przylgnęła do jego nogi, spoglądając na niego z dołu i wołając moje pierniczki, uratuj moje pierniczki, nie bądź żmija Minki!!! Trwało to dobre kilka minut, a Min miał kulę u nogi. W końcu jednak zdecydował się pomóc, aby mieć po prostu spokój. 
Wojna o pierniki trwała w najlepsze, ale w końcu udało im się je zdobyć. Minhyuk leżał na ziemi, przygnieciony przez Minkiego, a Lucille trzymała miskę ze słodkościami u góry. 
— Złodziej! — krzyknęła, wskazując na obezwładnionego lisa, który jedynie przewrócił oczami. — A ja cię chciałam nimi poczęstować! Teraz już za późno!
Minhyuk udał załamanie, wiercąc się pod bratem, aby go z siebie zrzucić, ale niezbyt dobrze mu to szło. Minki złapał głowę brata i przycisnął ją do podłogi.
— Przestań się wiercić, jak gówno w przeręblu — westchnął, ewidentnie znużony tym, co próbował bliźniak zrobić. 
— Dupek — burknął młodszy z braci.
— Ładnie ci na imię — odparł Minki, zasłaniając usta drugą dłonią, aby ukryć ziewanie.
Lucille zniknęła znowu w kuchni, aby zrobić kolejne słodkości, tym razem zabrała się za przygotowywanie miodownika. 
— Co to miodownik? To nie jest zwierzę z taką długą mordą? — spytał Minhyuk, podążając do kuchni za pozostałymi.
— Mówisz o mrówkojadzie — zauważyła Lucille, która z trudem powstrzymywała się, aby zachować powagę. — Miodownik to ciasto. Mrówkojad to zwierzę. 
— Jeden chuj — stwierdził, machając ręką, a następnie wrócił do salonu. — To i tak zwierzę, nie ciasto! 
Minki i Lucille spojrzeli po sobie, nie powstrzymując się od wybuchu śmiechem. Oboje próbowali się uspokoić, ale sama myśl, że Hyuk pomylił zwierzę z ciastem, było bawiące. Nie każdy był przyrodnikiem albo cukiernikiem, tak? Miał prawo do pomyłki, w końcu brzmi i wygląda podobnie, prawda?
Kiedy w końcu się uspokoili, zaczęli w końcu przygotowywać wszystko do ciasta. Lucille instruowała Minkiego, co ma zrobić i jak aby nie przesadził. Dokładnie obserwowała jego ruchy. Sama w międzyczasie przygotowała resztę składników, aby nie szukać ich po szafkach. 
Oczywiście, jeszcze trzeba było coś zjeść, więc skończyło się na zamówieniu sushi z pobliskiej knajpy, którą kobieta zachwalała. Tylko to, ile zamówili, było zdecydowanie za mało. Szczególnie kiedy na głowie mieli jeszcze drugiego kitsune, który wciągał wszystko, jak odkurzacz. 
— Chyba trzeba jeszcze coś zrobić... — mruknęła, patrząc na dwójkę.
— Potem. Co robisz w święta? — spytał Minki, wrzucając wszystko do papierowej torby po jedzeniu. — Masz jakieś plany? 
— Nooo... miałam jechać do rodziców, ale tylko na jeden dzień i będę wracała na pierwszy dzień świąt tutaj. Jeszcze kilka dni zostało, więc muszę jeszcze pomyśleć. A co?
— A chcesz z nami ustroić choinkę i spędzić jakiś dzień? 
Lucille spojrzała na bliźniaków, na jej twarzy było widać lekko zmieszanie. Jednak w końcu uśmiechnęła się i zgodziła się na ich propozycję. 

*

Minki i Minhyuk przywieźli do domu największą choinkę, jaką udało im się znaleźć. Negocjowali cenę ze sprzedającym, bo stwierdzili, że nie dadzą za choinkę więcej niż 100 koron. Szczególnie gdy łatwo szło się domyślić, że wcale takie do końca legalne one nie były. 
Jeśli chodzi o sam wybór choinki, to nie należał on do najprostszych. Choć z pozoru wydawało się, że wystarczy pojechać i wskazać palcem... cóż. Nie z tymi bliźniakami. Minki chciał wysoką, Minhyuk stwierdził, że to przesada. Miała być gęsta, żeby nie wyglądała biednie, to Hyuk uważał to za głupi wymysł brata. Potem nagle dostali propozycję jakiejś białej odmiany. No i wtedy młodszy z bliźniaków stwierdził, że jest ładna i będzie się komponowała z kolorowymi bombkami. Jednak kiedy oberwał w tył potylicy od Minkiego, to odpuścił dalsze wykłócanie się z bratem.
Wrócili do domu Minkiego, gdzie ustawili choinkę w rogu salonu, gdzie miała już przygotowany stojak. Po kilku minutowym ustawianiu jej, żeby stała prosto, w końcu się udało i mogli rozciąć siatkę, pozwalając jej na rozłożenie gałęzi. Bracia popatrzyli na siebie, uśmiechnęli się i zbili piątkę. Teraz tylko znaleźć wszystkie ozdoby, które pomoże im udekorować przyjaciółka.
Lucille przyjechała dobre dwadzieścia minut po tym, jak bliźniacy wrócili do domu. Zdołała zabrać ze sobą wszystkie dania, które postanowiła zrobić. Minki poszedł jej pomóc, próbując zabrać kilka tac, co skończyło się wykłócaniem. 
— No daj to, pomogę ci.
— Nie potrzebuję twojej pomocy! Sama sobie poradzę! — burknęła, mijając kitsune, zadzierając głowę do góry. Nie zdołała zrobić nawet jednego kroku, a jej noga poślizgnęła się na lodzie, prawie lądując na ziemi. Minki miał jeszcze w sobie na tyle życzliwości, że złapał przyjaciółkę, patrząc na nią z góry. Odchrząknął głośno. 
— Jestem silną i niezależną kobietą, lód mi nie jest straszny. — przedrzeźnił ją, pomagając jej wrócić do normalnej pozycji, a następnie asekurował aż do drzwi, aby przypadkiem nie wywinęła orła. — Jestem samodzielna. Zosia samosia się trafiła. Jeszcze wybrzydza pomocnej dłoni swojego wspaniałego — podkreślił te słowa, patrząc przyjaciółce w oczy — najlepszego pod słońcem przyjaciela. Takiego to tylko ze świecą szukać! A ta dalej swoje! 
Lucille patrzyła na Minkiego wymownie. Gdyby nie to, że na jej twarzy pojawiają się napisy, nawet kiedy nic nie mówi, to Min i tak odgadłby, co chciałaby mu powiedzieć. Ostatecznie zagryzła usta, powstrzymując się od powiedzenia o trzy słowa za dużo. Pokręciła głową i ruszyła do kuchni.
— Gdzie w butach! Odkurzałem specjalnie! — krzyknął za przyjaciółką, która już zdołała wejść do kuchni.
— Upsiii... potem posprzątasz jeszcze raz — odkrzyknęła.
Minki demonstracyjnie opuścił ręce wzdłuż ciała i spuścił głowę na dół, załamany, że jego wysiłek nie został doceniony. Ciężko westchnął, odwrócił się do auta i wyjął pozostałe naczynia, które przywiozła Lucille. Zabrał wszystko, a następnie wyprostował się, ale za szybko, przez co głową uderzył w podsufitkę samochodu. Z ust uciekło mu przekleństwo. Nie chciał tracić czasu na ból w potylicy. Zamknął drzwi od samochodu nogą, a następnie wrócił do mieszkania. Zdjął buty i zaniósł wszystko do kuchni, gdzie rozgościła się jasnowłosa. Zdołała wyjąć, włączyć piekarnik, do którego wstawiła kilka potraw, aby się podgrzały. W lodówce zrobiła już przemeblowanie, a na płycie stało kilka garnków, w których miała zamiar coś zrobić. Pytanie brzmiało tylko: co.
Odłożył pozostałe blachy na wyspie, a następnie wrócił, aby zamknąć drzwi od domu, przekluczając zamek. Z kurtki przyjaciółki wyjął kluczyk od auta, a następnie wcisnął guzik, aby zamknąć pojazd. Kiedy mignął, odłożył rzecz na nowo do kurtki.
— Wydawało mi się, czy grzebałeś w moich rzeczach? — usłyszał za sobą głos przyjaciółki.
— Zamykałem auto, trzeba było zostawić kluczyki na wierzchu — odpowiedział, zakładając kapcie i wyminął Lucille, wchodząc na nowo kuchni.
— Wypadałoby spytać o pozwolenie. Nie wypada grzebać w cudzych rzeczach — stwierdziła, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej.
— Sratatata — odpowiedział, patrząc przez szkło piekarnika, ale niestety potrawy były w ciemnych naczyniach, więc nie dało się zauważyć, co było w środku. 
— Chodźcie choinkę stroić! — krzyknął Minhyuk, przez co Lu i Minki udali się do salonu.
Hyuk rozłożył wszystkie kartony z ozdobami na podłodze. Gestem dłoni wskazał, aby każdy wybrał to, co kogo zainteresowało. W tym roku były to same czerwone i złote ozdoby. Wszyscy popatrzyli po sobie, a następnie zaczęli wybierać po jednej bombce i wieszać na choince. Oczywiście, nie obyło się od tego, że jedna bombka jest za blisko drugiej, to wzajemnie przewieszali sobie bombki wyżej lub niżej, szczególnie dotyczyło to Lucille. Bliźniaki w kółko dokuczali przyjaciółce, aż ta się wkurzyła i użyła magii, obracając choinkę w miejscu, przez co była do nich obrócona tą gołą częścią. 
Kiedy Minki wieszał kolejne bombki, Lu została odciągnięta na bok przez Minhyuka. Mężczyzna wcisnął w jej rękę bombkę. 
— Powieś ją tak, żeby Minki nie zauważył — powiedział, trzymając rękę przyjaciółki, przekazując jej swoją ulubioną bombkę w kształcie sarkofagu.
Lu obejrzała bombkę, wzruszyła ramionami i jakby nigdy nic, podeszła do choinki, przymierzając się do zrealizowania swojego zadania. Wzrokiem szukała miejsca, gdzie mogłaby odwiesić bombkę. W końcu obeszła choinkę, aby powiesić ją gdzieś z tyłu. Kiedy znalazła w końcu pustą gałązkę, bez zawahania się powiesiła na niej bombkę. 
— Widziałem to — oznajmił Minki, który obserwował przyjaciółkę. Lu wskazała na siebie palcem, udając, że nie wie, do kogo mężczyzna mówi.
— No co, na tył idzie. Tylko złodziej zobaczy — w obronie jasnowłosej stanął Minhyuk, który podszedł z kolejną bombką do choinki. 
— I się wystraszy, że taka brzydka bombka wisi, to zrezygnuje z kradzieży — podsumowała Lucille, zwracając na siebie uwagę bliźniaków. 
Minki nie powstrzymał się od śmiechu. Zasłonił usta, aby jakkolwiek spróbować się uspokoić, ale widząc minę swojego brata... na pewno nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji. To tym bardziej go bawiło. 
— I ty, i ty Brutusie przeciwko mnie?! — krzyknął, wskazując na jasnowłosą, która jedynie rozbawiona wzruszyła ramionami.

*

Skończyli dekorować choinkę po godzinie. Dochodziła przez to już 16. Jedzenie, które przywiozła Lu, zdołało się idealnie podgrzać. Pozostałe rzeczy, które chciała zrobić na miejscu, zajęły jej dobre pół godziny, przez co Minki i Hyuk przygotowali stół w salonie. Najpierw Minki położył obrus, a jego brat przyniósł z kuchni talerze i sztućce, zaczynają je rozkładać na stole. Następnie poszedł po kubki i napoje. W międzyczasie Lucille zrobiła herbatę w dzbanku, który Minki postawił na stole na podstawce. 
Kiedy wszystkie dania postawili na stole, mogli w końcu usiąść i zacząć rozmawiać w akompaniamencie spokojnej muzyki świątecznej w tle. Jednocześnie kosztowali wszystkiego, co przygotowała ich przyjaciółka. Miała zrobić tego mniej, ale cóż, widać jak wyszło. 
— Czas na prezenty! — stwierdził Minhyuk, który jako pierwszy odszedł od stołu.
Minki upił jeszcze trochę swojej herbaty, patrząc na brata, ale nic nie powiedział. Zawsze był najbardziej niecierpliwy. Lucille spojrzała rozbawiona ma kitsune, pokręciła głową i stwierdziła, że to dobry pomysł. Hyuk rozdał wszystkie torby, na których były rozpisane imiona, a przez to każdy z nich miał po dwie torby prezentowe. 
Bliźniacy spojrzeli na jasnowłosą, czekając, aż ona rozpocznie odpakowywanie prezentów. Kobieta zaśmiała się, mówiąc, że już rozpakowuje. Najpierw odpakowała prezent od Minhyuka, w którym znajdował się customizowany kontroler do jej konsoli. Namalowane były dwa lisy i ona również w lisiej wersji. W dodatku tło było zrobione jako zachód słońca, więc cała kolorystyka skupiona była na różu, fiolecie i żółtym kolorze. Lucille uśmiechnęła się do Minhyuka. Doskonale wiedziała, że to była jego dzieło. Gestem dłoni wskazała, aby Hyuk pochylił się do przodu, co zrobił, a Lu poczochrała mu włosy w geście podziękowania. Zawsze tak robiła, gdy młodszy z bliźniaków coś dla niej zrobił. Oczywiście, oprócz tego w środku miała jeszcze ulubione słodycze, kilka kosmetyków i klocki do składania. Nie mogło to być nic innego jak lisy, wiadomo.  
Następnie zabrała się za odpakowywanie drugiego prezentu, tym razem od Minkiego. W środku znajdował się polaroid. Choć Min często udaje, że nie słucha albo machnie ręką, twierdząc, że coś jest zbędne, to później to zapamiętuje i kupuje. W środku znajdowały się już dwa zdjęcia: jego i Minhyuka w ludzkiej postaci oraz w lisiej. Lucille uśmiechnęła się, przecierając szybko oczy, aby żaden z bliźniaków nie zauważył, że się wzruszyła. Karton był dość duży, więc musiała wyciągać wszystkie rzeczy po kolei. Ostatnim czasem Minki zauważył, że Lu przykładała się do zakupu perfumy, ale nigdy nie miała czasu ich kupić. Dlatego kupił jej nowe, które kobieta zachwalała i pokazywała mu w kółko na zakupach, ale zawsze mówiła, że ma inne, ważniejsze wydatki. Spojrzała na przyjaciela wymownie, ale przewróciła oczami, delikatnie się uśmiechając. Ostatnią rzeczą w paczce był zestaw nowych garnków, bo te, które Lu miała w domu... cóż. To nie tak, że niektóre Minki z Minhyukiem jej spalili. Skądże. Absolutnie.
Kupił po prostu nowy zestaw garnków, w dodatku były różowe. Wyglądały bardzo ładnie. Uważał, że był to idealny prezent, szczególnie patrząc na to, ile Lucille gotowała i wiecznie narzekała, że przydałaby się jej jeszcze jedna patelnia, albo najlepiej drugi zestaw garnków. Przy lisach tego się na głos nie mówi. 
— Dziękuje — powiedziała, uśmiechając się do Minkiego, który odwzajemnił uśmiech.
Następnie zaczął prezenty odpakowywać Minhyuk. Od brata dostał nową konsolę, bo odkąd Lucille ją dostała, tak zaczął męczyć Minkiego, że to nie fair, a nie miał oszczędności. Hyuk wręcz skakał na krześle z radości, patrząc na brata z szerokim uśmiechem.
— Gorzej niż z dzieckiem. Sprawdzaj pozostałe prezenty — pogonił go Minki.
Nie tylko dostał konsolę, ale również stację ładującą do kontrolerów, aby nie zniszczyć wejść od ładowarki. No i rzecz jasna zestaw do mycia: żel pod prysznic oraz szampon do włosów, aby przestał kraść Minkiemu (nie będzie tak, dalej będzie kraść). 
Następnie zabrał się za rozpakowywanie prezentu od Lucille. W środku znajdował się nowy portfel, bo ostatni, który Hyuk miał, cóż... rozleciał się na kawałki. Kolejną rzeczą w środku był szalik i zawieszka z lisem. Mężczyzna radośnie przyglądał się rzeczom, nie ukrywając tego, że mu się podobają. Prawda była taka, że nawet gdyby dostał liścia w prezencie, to by się ucieszył. Jemu wiele do szczęścia nie było potrzeba.
Kiedy nadeszła pora na Minkiego, to zaczął od prezentu od Lucille. Był ciekawy, co kobieta wymyśliła. Jak tylko przedarł się przez warstwę papieru ozdobnego, otworzył pudełko, w którym znajdował się nowy aparat fotograficzny. Fakt, ostatnio jego aparat odmówił posłuszeństwa i całkowicie wyzionął ducha. Jednak nie narzekał na to aż tyle... albo narzekał i nie pamiętał.  W środku była jeszcze ramka, ale nie taka zwykła tylko cyfrowa. Dlatego, kiedy położył ją na stole, Lu poinstruowała przyjaciela, jak ją włączyć. Pojawiło się tam sporo ich zdjęć, ale nie tylko jego i Lu, ale również Minhyuka, nawet jak spał nawalony na podłodze w przedpokoju. 
Otworzył prezent od brata, w którym znajdowała się nowa paleta z cieniami oraz nowe pędzle do makijażu. Nie to, żeby miał tego mało, ale sam w ostatnim czasie nie miał, kiedy kupić nowych, bo poprzednie powoli mu się kończyły i zostało tam niewiele kolorów; zwykle takich, których nie używał. 
— O! Zapomniałem — stwierdził Minhyuk, podrywając się z krzesła i biegiem udał się do pokoju na piętrze, zostawiając przyjaciół z wymalowanym zdziwieniem na twarzy. Jak szybko zniknął, tak równie szybko powrócił, wręczając dwójce zawieszki z ich twarzami. — Narysowałem to i chciałem wam to dać.
Minki i Lucille dokładnie obejrzeli zawieszki, prychając rozbawieni. 
— Ładne — stwierdziła Lu. — Przywieszę sobie do kluczy. 
— Ja też — podkradł pomysł przyjaciółki. 
— Cieszę się, że wam się podobają — oznajmił Minhyuk, stając za dwójką, a następnie objął ich za szyje i przyciągnął ich głowy do swojej. — Fajnie was mieć, wiecie? 
— Ciebie też, Minhyuk — odpowiedzieli w tym samym momencie, przez co cała trójka się zaśmiała. 
Resztę wieczoru spędzili na kanapie, jedząc ciasto, a czasem kosztując słonych potraw, które zapijali grzanym winem od Lucille. Jednak nie przesadzili z tą ilością, aby nie skończyło się tak, jak zawsze. Pili rozsądnie, przynajmniej Minki i Lucille, bo Minhyuk był zainteresowany jedynie swoją konsolą, którą właśnie podpiął pod telewizor i zakupił kilka gier do grania w kilka osób. 
— Takie święta mogłyby być zawsze. — przyznał Minki, opierając głowę o ramię przyjaciółki, która poczochrała mu włosy, delikatnie się uśmiechając. 
— Musimy wykorzystać polaroida! — krzyknął Hyuk, podrywając się z podłogi. — Szybko, szybko! — pogonił przyjaciółkę, która musiała wstać po swój prezent. Po chwili z nim wróciła na kanapę i dokładnie oglądała. 
— Tu musisz kliknąć, żeby zrobić zdjęcie, a tu, żeby uruchomić — poinstruował Minki, biorąc polaroida od przyjaciółki, dokładnie jej pokazując, co i jak ma robić. Następnie oddał przedmiot, a Lu wyciągnęła rękę z polaroidem wysoko, aby ująć ich wszystkich na zdjęciu. Minki ułożył głowę na jej ramieniu, a Hyuk rozłożył się na podłodze. 
Choć nie było to jedyne zdjęcie, bo jeszcze kilka zrobili przy choince, ale i jakieś bardziej zabawne. 
Idealne będą na zapamiętanie tego wieczoru. 

3167 słów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz