30 stycznia 2026

Od Minkiego cd. Lucille

Zrobienie makijażu Lucille to było jedno z największych wyzwań dla Minkiego. Kobieta zawsze się stawiała, kręciła nosem i narzekała, że nie lubi mieć na sobie podkładu czy innych cudów na kiju. Marnowała tym samym czas i przeciągała całą sytuację. Nawet z Minhyukiem nie było tyle problemów, co z nią. Czasami Minki się zastanawiał, czy ona na pewno jest kobietą. Ciężko w tych czasach znaleźć kobietę, która nie lubi i nie interesuje się makijażem. 
Cała sesja przebiegła im szybko, w wesołej, a nawet i głupkowatej atmosferze. Czasem Hyuk rzucił głupim tekstem albo do rozśmieszenia Lu użył swojego słynnego tekstu o miodowniku (chodzi o mrówkojada, rzecz jasna), że taka ryba, a dla podkreślenia, jak wielka ona była, rozłożył ramiona. Wyglądało to komicznie i trudno było się nie śmiać. Szczególnie kiedy bliźniak poważnie traktował sprawę. 
Po wszystkim usiedli do wspólnego jedzenia, aby uczcić sesję zdjęciową, która należała do udanych. Zdjęcia Minki będzie sam obrabiać, bo nie lubi zdawać się na kogoś innego. Nie to, żeby uważał, że Lix sobie nie poradzi z obróbką. Był dobrym fotografem, ale wciąż się uczył programu. Jeszcze nie miał tego wyczucia. Dlatego Min sam wszystko zrobi, jak przyjdzie do pracy. Przesłał wszystko specjalnie na swojego laptopa, aby mieć to pod ręką. A jak będzie się nudzić, to weźmie go do domu i tam wszystko poobrabia. 
Lucille zniknęła z pola widzenia Minkiego, który został ze swoim bratem i kolegą z pracy. Nieszczególnie przejmując się, że przyjaciółka nie wróciła od razu. Stwierdził, że pewnie potrzebowała też chwili odetchnięcia po tym wszystkim. Jednak rozmowa z Felixem zaskoczyła Foxa, który spoglądał na niego zdziwiony. On, Lu, para? Wydawało się to wręcz absurdalne. Zachowywali się bardziej, jakby byli rodzeństwem niżeli parą. 
Czarnowłosy musiał się chwilę nad tym zastanowić, ale nie patrzył na nią w takim kontekście, jakby miała być jego przyszłą dziewczyną czy żoną. Byli zbyt różni, więc szybko skończyłoby się rozwodem. Chyba że z biegiem czasu się zmienią. Są przyjaciółmi, nic ponad to. Jednak stwierdzenie Lixa, że chciałby zaprosić ją na randkę, na tyle zaskoczyło kitsune, że prawie zadławił się herbatą. Minhyuk poklepał brata po plecach, sprawdzając, czy na pewno wszystko z nim w porządku. 
— Spróbuj — odpowiedział, patrząc na kolegę z widocznym oburzeniem wymalowanym na twarzy. — Ale jak będziesz kombinować albo coś jej zrobisz, to stracisz ręce i nie tylko — zakomunikował, posyłając mu szeroki uśmiech. 
Felix przełknął nerwowo ślinę na te słowa kolegi, drapiąc się niespokojnie po głowie. 
— A Hyuk najwyżej cię dobije — dodał, upijając herbatę, patrząc w kierunku Lixa. 
Ten jedynie przytaknął na komunikat kolegi, nic więcej nie mówiąc. Jednak Minki musiał przyznać, że nieszczególnie uśmiechało mu się, aby jego kolega z pracy próbował poderwać jego przyjaciółkę. W teorii: jeśli Lucille to nie przeszkadza, to kitsune musi ugryźć się w język. Powinien przecież się cieszyć, że ktoś się nią interesuje i nie skończy jako stara panna z kotami (choć w jej przypadku, to raczej z kitsune). Chociaż nigdy nie widział, aby ktoś próbował zaprosić Lu na randkę, odkąd się zaprzyjaźnili. Ewentualnie nie zwrócił na to uwagi. Może uważani są za parę? Skoro Felix tak myślał, to... może Minki za blisko kręci się wokół przyjaciółki? 
Pokręcił jednak szybko głową, wyrzucając tę myśl. Nie ma sensu gdybać. Jeśli kobiecie by to przeszkadzało albo planowałaby iść z kimś na randkę, to... powiedziałaby mu, prawda?

*

— Minkiii nie męcz mnie już — Lucille uczepiła się ramienia przyjaciela, gdy ten dalej pokazywał jej efekty wczorajszej sesji zdjęciowej. 
Nie wspomniał o tym, że Felix planował zaprosić Lu na randkę. Ona sama nic nie powiedziała, aby takowe zaproszenie otrzymała. Może się spłoszył na myśl, że kitsune coś mu zrobi? Może to i lepiej. Mniej nerwów i zero stresu. Jak on potem miałby tutaj przychodzić i siedzieć z nimi? Nieszczególnie mu się to uśmiechało, chociaż chciał dla niej, jak najlepiej, to przecież nie może jej zakazać randkowania. Jeśli Felix jej się spodobał, to nie może stanąć jej na drodze. Nieważne, czy to byłaby dobra decyzja, czy też nie. 
Pstryknął jasnowłosą w czoło, przez co kobieta złapała się za nie, marszcząc zirytowana brwi. Nie pozostała bierna i szybko oddała przyjacielowi, a raczej próbowała mu oddać pstryczka, ale marnie jej to wychodziło. 
— Menda — skwitowała, zadzierając głowę.
— A ja Minki, miło mi cię poznać — odpowiedział, skupiając się całkowicie na swojej pracy.
Miał nie brać laptopa do domu, ale stwierdził, że chciałby jak najszybciej poprawić zdjęcia i je wywołać. W studiu może wszystko go odciągnąć, szczególnie zlecenia na nadchodzące walentynki. Upychanie terminarza w tej sprawie to jest katastrofa. Jednak Fox zdecydował się wziąć wolne, bo to sobota, to raz, a dwa: miał już swoje plany. Miał zamiar siedzieć w domu i nic nie robić. Chyba że coś wymyśli, ale to tego czasu jeszcze zostały mu dwa tygodnie. Nie musi się martwić na zaś. 
Lucille dalej uparcie próbowała zamknąć laptopa swojemu przyjacielowi, który utrudniał jej to, oplatając jej ręce swoimi ogonami, robiąc z nich pewnego rodzaju kajdanki. Kobieta próbowała się uwolnić, ale nic nie działało, nawet kilkukrotnie próbowała go ugryźć w ogon, ale kończyła z masą sierści w buzi.
— Liniejesz, wiesz? — burknęła, nadal siłując się z ogonami przyjaciela.
— A ty się kręcisz, jak gówno w przeręblu — odpowiedział, nie poświęcając przyjaciółce nawet spojrzenia, aby sprawdzić, jak radzi sobie z blokadą. 
Kiedy skończył już obrabianie ostatniego zdjęcia, wyłączył laptopa i odłożył go na stolik kawowy w salonie. Lucille nadal uparcie próbowała się uwolnić, a Minhyuk w tym czasie grał na konsoli i nie zwracał uwagi na dwójkę.
— Jesteś taki denerwujący! — oznajmiła, kopiąc przyjaciela w udo, co nie zrobiło na nim najmniejszego wrażenia. — Uwolnij mnie, dupku! 
— A uspokoisz się? 
— Nigdy! — zadarła brodę do góry, okazując w ten sposób, że nie ma zamiaru tak łatwo ustępować kitsune.
Minki, znudzony już tym siłowaniem się, uwolnił ręce przyjaciółki. Wstał z kanapy i poklepał ją po głowie niczym szczeniaka.
— Musisz poćwiczyć, bo co zrobisz, jak nie będzie mnie obok, żeby ci pomóc? — spytał, ale nie otrzymał odpowiedzi tylko prychnięcie. 
Telefon Lucille zawibrował, a na ekranie pojawiło się powiadomienie. Fox mimowolnie zerknął na urządzenie, a widząc, że napisał do Lu Felix, ciężko westchnął. Czyli jednak nie kłamał, z tym że będzie chciał ją zaprosić. 
Jednak w żaden sposób tego nie skomentował, a jedynie poszedł do kuchni, aby wstawić wodę na herbatę. Jasnowłosa dość szybko jednak wstała za nim, aby wyjąć z lodówki ciasto, które przywiozła. Ukroiła kilka kawałków i nałożyła na wcześniej przygotowane talerzyki. Każdemu nałożyła po dwa kawałki jabłecznika, wyciągnęła jeszcze łyżeczki, a następnie wróciła z ciastem do salonu. 
— Podoba ci się ten Felix? — zagadał Minhyuk, odchylając się do tyłu, aby oprzeć się plecami o nogi przyjaciółki, jakby to było oparcie. 
— Co? — spytała zaskoczona, prawie upuszczając łyżeczkę na nogi. 
— No co? Pytam, czy ci się podoba. Czego nie zrozumiałaś? — zaśmiał się, szeroko uśmiechając się do jasnowłosej. — Jest w twoim typie? Spotkaliście się już? 
— Skąd ci... czekaj! Oddawaj mój telefon! 
Odłożyła talerzyk na stolik i niemalże rzuciła się na Minhyuka, gdy tylko zobaczyła, że trzyma w ręce jej telefon. Minki jedynie patrzył na nich z kuchni z wymalowanym załamaniem na twarzy. Pokręcił głową, nie dowierzając, że jego brat bez większego problemu zaczął grzebać w telefonie Lu. Choć sam był ciekawski, to nie do końca lubił, jak ktoś grzebał w jego prywatnych wiadomościach bez jego zgody. 
Lucille z Minhyukiem wręcz turlali się po podłodze w bitwie o telefon. W końcu jednak Hyuk odrzucił urządzenie na bok, przytrzymał ręce jasnowłosej nad jej głową. Nie chcąc jej jednak przygnieść całym swoim ciałem, do unieruchomienia jej nóg, bo wierzgała, jak dziki koń, użył swoich ogonów, przez co Lu leżała pod nim całkowicie bezwładna i niezdolna do żadnego ruchu.
Nie trzeba było długo czekać, aby użyła kilku obelg, które nie zrobiły na kitsune żadnego wrażenia. Próbowała go nawet uderzyć z główki, ale z marnym efektem, bo nie utrzymała głowy i uderzyła potylicą o podłogę. Dobrze, że w tym miejscu był dywan, to chociaż nie odczuła tego aż tak mocno. 
Minki w tym czasie zdążył zrobić herbatę, przynieść ją do salonu i zjeść swoje ciasto. A to, że pozostali byli zbyt zajęci kłótnią, zjadł również kawałek ukrojony dla Lucille. Kiedy kobieta to zauważyła, zdenerwowana już swoją bezwładnością stwierdziła, że bliźniacy są paskudni i okropni. No i tylko ją wykorzystują. 
— To po prostu powiedz, czy podoba ci się bardziej Felix, czy Minki — odpowiedział Minhyuk. 
Minki kompletnie nie słuchał rozmowy dwójki, gdy tarzali się po podłodze, skupiony był na zrobieniu herbat, więc nawet nie wiedział, że jego brat zadał takie pytanie. Jak je tylko usłyszał, niemal zakrztusił się kawałkiem ciasta, które z tego wszystkiego wpadło nie tam, gdzie powinno. Naszła go seria kaszlu, którego próbował się pozbyć wraz z kawałkiem, wstał i poszedł do kuchni, aby napić się wody. Dopiero wtedy udało mu się przepić ciasto i uspokoić kaszel. Oparł się rękami o blat, spuszczając głowę, aby wziąć kilka wdechów. 
Po chwili wrócił do salonu, rzucając dwójce mordercze spojrzenie. Minhyuk zostawił Lucille w spokoju, gdy ta w końcu odpowiedziała na jego pytanie. Kobieta usiadła na kanapie i spojrzała na swój talerzyk, na którym nie został żaden kawałek. 
— Spotkałaś się z nim? — spytał Minki, spoglądając na przyjaciółkę z widocznym zmieszaniem.
Nie chciał, żeby się tłumaczyła, ale z drugiej strony... chciał mieć potwierdzenie, że nie robi nic za jego plecami. Martwił się, ale nie mógł jej niczego zabraniać. 
— Nawet jeśli to zrobiłaś, to możesz mi powiedzieć. Po prostu... — zaczął, nie do końca wiedząc, jak powinien to dokończyć. Podrapał się po karku. — Po prostu jesteś moją przyjaciółką i wolałbym takie rzeczy wiedzieć. Nie chcę, żebyś to przede mną zataiła, bo boisz się mojej reakcji. 
Nie brzmiało to przekonująco. Sam nie wiedział, czy próbował przekonać siebie, czy Lucille, że on po prostu chce wiedzieć, a nie to, że jest zazdrosny. Efekt tego był raczej marny, a posilenie się na delikatny uśmiech wcale nie ratowało sytuacji. 
Jednak doskonale wiedział, że każdy musi podjąć własne decyzje i popełnić własne błędy. Nie może przed nimi jej chronić na każdym kroku. 

Lucille? ^^

1621 słów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz