5 marca 2026

Od Eirika cd. Nivana

— To twoja wina — warknąłem, naciągając kaptur bluzy na głowę. Był pierwszy od kilku tygodni cieplejszy dzień w Deiranie, przez co uznałem, że pierdolę ubieranie się jak człowiek i po prostu wyszedłem w crocsach oraz bluzie, przerzucając przez ramię torbę ze strojem i butami na zmianę na trening. — Przestań w końcu, kurwa, gadać, bo cię przywiążę do autobusu i będziesz tak się za nim ciągnął przez cały dzień.
— Żebyś kiedyś zrobił coś poza czczymi pogróżkami — byłem pewny, że gdyby się teraz pokazał, na pewno wystawiłby mi język. Że niby taki chojrak z niego. Splunąłem na chodnik, celując w miejsce, gdzie podejrzewałem, że może być. Chyba trafiłem, bo syknął przeciągle i w końcu łaskawie zamilkł.

3 marca 2026

Podsumowanie Tłustego Czwartku 2026

Dzień dobry!

Pączkowy czas już za nami. Na blogu pojawił się mini event Tłusty Czwartek 2026, w którym Wasze postacie mogły wczuć się w pączkowe nastroje! Mamy nadzieję, że miło Wam się pisało historie związane z Tłustym Czwartkiem! Dlatego przychodzimy do Was z podsumowaniem mini eventu!
Tematycznych opowiadań pojawiło się na blogu łącznie 8! Łączna liczba słów z Waszych opowiadań wyniosła 9443!

1 marca 2026

Od Apolonie cd. Ruby

- Nie muszę się z tobą spotykać ani tym bardziej nie chcę, nawet jakbym musiała, to i tak  bym tego nie zrobiła. - nie próbowałam wyminąć mężczyzny, cierpliwość jest cnotą, która wykorzystana w odpowiednim momencie, prędzej czy później zostanie w odpowiedni sposób nagrodzona, w końcu czas gra według moich reguł - Nie jesteś nikim, kto mógłby stawiać jakiekolwiek warunki, nie uważam cię za równego sobie, ja cię nawet w minimalnym stopniu nie szanuję. A nauczenie kilku wyszukanych gestów czy słodkich słówek i ubranie pajaca w pawie fatałaszki nie sprawi, że wskioch nagle stanie się jaśnie panem - nie łudziłam się, że burek zrozumie jakąkolwiek aluzję. Tacy jak on niewiele pojmują. 
- Chcąc nie chcąc, widzę, że będziesz miała taki przymus ze strony swojej niefortunnej sytuacji. Oboje mamy ciekawe karty w rękach, o ile się nimi wymienimy. Ty masz coś, co ja chcę, ja mam coś, co tobie pomoże - Nie mogłam się powstrzymać i parsknęłam głośno śmiechem. 

Podsumowanie nr 8

 Dzień dobry!

Skończył się luty, zima dalej utrzymuje się na drogach, nieszczególnie odpuszczając kierowcom, a jeszcze bardziej pieszym. Robi się powoli ciepło, a za chwilę znowu bucha minusową temperaturą, niczym na Antarktydzie! Jednak już kończymy ten miesiąc i wchodzimy (w końcu) w cieplejsze, wiosenne klimaty!

28 lutego 2026

Od Quinlan — Tłusty Czwartek

Powolny spacer ulicami Deiranu to było to, czego akurat potrzebowała. Po wielu dniach ciężkiej pracy nastał czas na odpoczynek. W Silents było wszystko dopięte na ostatni guzik. Wszystko, co wymagało jej obecności, zostało załatwione, a do reszty zadań wyznaczyła zaufane osoby. Jeżeli chodziłoby o jej małe studiu tatuażu, to specjalnie nikogo nie zapisywała na ten dzień. To był jej czas na relaks. W sumie to jej i Siriusa, który wesoło merdając ogonem, biegał wokół dziewczyny, co chwilę gdzieś znikając, bo tu poczuł jakiś zapach, tu zobaczył coś ciekawego, tu po prostu musiał przywitać się z osobą przechodzącą obok. Typowy Sirius. Ale za to go kochała. Nie wyobrażała sobie lepszego pupila.

Od Quinlan — Powiew wolności

Szum wiatru. Delikatny stukot kopyt. Miękkie parsknięcia. A pośród tego wszystkiego ona. Czarnowłosa dziewczyna. Osoba, która raczej na co dzień nie okazuje za dużo emocji. Wiecznie zapracowana. W końcu bycie tatuatorką, a w tym samym czasie prawą ręką głowy mafii nie jest łatwym zadaniem. Wymaga dużo poświęcenia. Jednak w tym konkretnym momencie nic z tego nie było ważne. W jej głowie nie było żadnych zmartwień. Była tylko ona, siwa piękność i to wspaniałe poczucie wolności. Poczucie, że nic więcej się nie liczy. Że żadne problemy nie istnieją. Dłonie miała lekko wplątane w grzywę GrayRose. Wiatr we włosach. Zaczerwienione policzki od zimna. Ale też i szeroki uśmiech na twarzy. Nieczęsty widok. W oddali można było zobaczyć piękne lekko czerwone, gdzieniegdzie pomarańczowe, ale i z przebłyskami różu niebo, a na samym środku, słońce powoli chowające się za horyzont. Patrząc na to, pozwoliła klaczy rozpędzić się jeszcze bardziej, a sama rozłożyła ramiona na boki. Z jej ust uciekł delikatny, ledwo słyszalny śmiech. Stanowczo jazda konna była jej definicją wolności.

166 słów

Od Luci — Tłusty Czwartek

     Nigdy nie ulegałem presji społeczeństwa, więc zamiast iść po jednego pączka, zamierzałem kupić całą paletkę. Wszedłem do sklepu, rozglądając się na boki. Cały budynek wyglądał jak pobojowisko, na podłodze i półkach walał się rozbryzgany lukier i pączki. Jakaś starsza kobieta prawie poślizgnęła się na leżącym pączku, nadzienie wystrzeliło z pączka jak… Uśmiechnąłem się lekko pod nosem na samo skojarzenie.

Od Eirika — Pączkowa wpadka

Patrzyłem ze sporą dozą poczucia winy na trzymane w dłoni pudełko. Był Tłusty Czwartek, święto wszystkich miłośników wysokokalorycznych słodkości. Dostałem tego pączka od jakiejś dziewczyny, której przytaszczyłem pięć sporych paczek na piąte piętro. Po schodach, bo akurat tego dnia zepsuła się im winda. Westchnąłem, patrząc na ekran telefonu, sprawdzając, czy na pewno Nivan nie odczytał wiadomości ode mnie. Miał dzisiaj wolne więc mimo, że była dwunasta, całkiem prawdopodobnym było, iż dalej nie wstał. Przeniosłem wzrok z powrotem na pudełko. Dziewczyna chyba sama go zrobiła, z resztą z tych wszystkich pudeł trzy oznaczone były logo jakiejś hurtowni cukierniczej. Pewnie zajmowała się zawodowo robieniem takich rzeczy. Czułem przez cienki karton, że wypiek wciąż jeszcze był ciepły. Akurat rozwoziłem paczki w okolicy naszego mieszkania, mógłbym teoretycznie w ramach przerwy wejść na górę i zostawić pół Nivanowi...

26 lutego 2026

Od Luthera — Pączkowe obietnice

Przebudzony piszczeniem Delicji, niechętnie uchylił powieki, aby spojrzeć zaspanym spojrzeniem na swoją psinę. Sunia stała przy Lutherze z pączkiem-pluszakiem w pysku. Ciężko westchnął, sięgając ręką do nowej zabawki, której wcześniej nie miała. Ręką leniwie i powoli poruszał zabawką na lewo i prawo, jakby chciał ją zabrać. Delicja od razu podłapała jego chęć zabawy, używając większej siły, przez co szybko wyrywała swoją zabawkę z rąk Luthera. Nie była z tego powodu zadowolona, wręcz przeciwnie. W akcie zemsty uderzyła Luthera mokrą zabawką w głowę i wyszła z sypialni. 
— Oj Lutek, kompletnie się nie nadajesz do zabawy — usłyszał rozbawiony głos Yassina, który, jak się okazało, stał w progu drzwi i obserwował całą sytuację. — Jeszcze fakt, że jest już dziewiąta, a ty dalej śpisz. 

25 lutego 2026

Od Nivana — Pączkowe lądowanie

Nivan obudzony rano przez swój budzik, przewrócił się na bok, ciężko wzdychając. Niechętnie uchylił powieki, spoglądając na ekran swojego telefonu. Czwartek. Kolejny dzień do odhaczenia. Tak przynajmniej mu się zdawało.
Dostał wiadomość od Eirika, więc od razu ją nacisnął, aby przeczytać, co tym razem mężczyzna do niego pisał. Przetarł zaspane oczy, jakby niedowierzając, co wysłał mu chłopak. Już miał odpisywać, ale jeszcze raz przetarł oczy. Nie no, ślepy nie jest. Dobrze widzi. 

24 lutego 2026

Od Eliasa cd. Violet +18

Tw.: Przemoc, wulgaryzmy, seks [ale bez dokładnego opisu].
Gdy wybiła godzina domówki, oczywiście zorganizowaną przez Liama, lecz przygotowaną przez Violet, zaczęli zbierać się pierwsi zaproszeni goście. Część z nich Elias zdążyła poznać przy poprzednich imprezach, innych natomiast widział pierwszy raz. Z tymi pierwszymi przywitał się bez żadnego problemu, natomiast ci drudzy zostali mu przestawieni, głównie z imion lub przezwisk.
— Eliaaas, przygotujesz jakieś drinki? — zapytała Vi, dotykając dłonią jego pleców.
— Jasne. — odpowiedział, zerkając w jej stronę. — Dla wszystkich? — dopytał, na co przytaknęła.