— Dżentelmenami? — prychnąłem głośno biorąc pistolet z szafki nocnej, pióro komornika zaczęło coś intensywnie zapisywać. — To twoje piórko chyba podkreśla słowo degenerat. — mruknąłem nawet nie orientując się, że powiedziałem do niego na ,,ty’’. Ale czy się tym przejmowałem? Ani trochę. Schowałem broń by to śmieszne piórko się już nie denerwowało.
Deiran
26 stycznia 2026
25 stycznia 2026
Od Ardala cd. Luci
Ardal uniósł jedną brew, wziął się pod boki, uśmiechnął połową ust, zademonstrował wszem i wobec, że z jednej strony nie dowierza, z drugiej — po tym wszystkim, co dzisiaj ujrzał — nie spodziewał się po panu Mortem niczego innego. Notes, na widok pistoletu, kartkami zjeżył się jak kot, samopiszące pióro podparło się klipsem wpół, naśladując mowę ciała właściciela i jego dezaprobującą pozę. Ardal wymienił z piórem porozumiewawcze spojrzenie. No idiota, powiedział. No idiota, zgodziło się piórko.
Od Luci cd. Ardala
Spojrzałem na wizytówkę, jakby parzyła mnie w dłonie. Gdybym trzymał ją sekundę dłużej, byłbym w stanie przysiąc, że zacznie syczeć razem z Haribo. Komornik. Prawdziwy, żywy komornik. Myślałem, że to wszystko to jeden wielki, chory żart. Jakaś może ukryta kamera, która testuje cierpliwość obywatela. Ile czasu minie aż ktoś wpierdoli komornikowi. Dokument, który mi wręczył wyglądał jak instrukcja w innym języku. Jakiś prawniczy nonsens i kwota, która przyprawiała mnie o mdłości.
too sexy for the bare minimum
Nivan Dixon
28 lat | 28.07 | mężczyzna | biseksualny | szaman |
pracuje w barze „Wilczy Ryś” | Alteiran/Deiran
Just a kid with PTSD and some problems with authority
Eirik Skugge
28 lat || 20.11 tak przynajmniej wpisali mu w dokumentach || mężczyzna || biseksualny ||
medium || freelancer || Deiran
medium || freelancer || Deiran
Od Lucille cd. Cahira
Normalnie pewnie bym odmówiła propozycji zostania na herbatę. Byłam jednak trochę, tak ociupinkę, ciekawa tego luksusowego przybytku. Poza tym...
Aser był turbo słodki.
Gdziekolwiek poszedł zaraz po tym, jak przekazałam go w ręce właściciela, dość szybko wrócił z zadartym ogonem. Wzrokiem wodził dookoła, ewidentnie szukając, co by zbroić tym razem. Przykleił się potem do mojego boku, intensywnie węsząc w okolicy przewieszonej przez moje ramię torby pełnej książek. Zerknęłam na niego kątem oka, na moment odwracając wzrok od pleców prowadzącego mnie gdzieś Cahira.
24 stycznia 2026
Od Nesima cd. Azury
W jakiś sposób fakt, że ta dziewczyna, która pomimo pierwszego wrażenia Nesima była w stanie tak łatwo postawić granicę (i to w przypadku jakże perfidnego podejścia do niej obcego mężczyzny), zaciekawił projektanta jeszcze bardziej niż wcześniej. Widział już ten duch nieociosanej dumy, wyszczubiający głowę z tej skorupki, jaką nieznajoma się otoczyła. To, w dodatku połączone z brakiem zainteresowania względem mężczyzny? Wręcz - próba oddalenia go od siebie? Nierozpoznanie jego twarzy pośród nijakiego tłumu?
23 stycznia 2026
Od Waltera — I po świętach
Tw.: Morderstwo ludzi oraz psa. Czytasz na własne ryzyko.
Jest taki miesiąc w roku, gdy ludzie dostają fioła na punkcie żywych choinek, kolorowych ozdób, lepią bałwany ze śniegu i ozdabiają je migoczącymi lampkami, wkładając im marchewkę jako nos oraz czarne węgielki imitujące oczy, oraz uśmiech. W sklepach jest totalny szał na punkcie zakupów, żeby przygotować dwanaście potraw czy znaleźć idealny prezent dla swoich bliskich. Ludzie na ulicach miasta witają się szerokimi uśmiechami, życząc sobie wesołych świąt, kompletnie zapominając o tym, że jeszcze miesiąc wcześniej chodzili z poważnymi minami, mijając się bez słowa. Dla Logana było to obce, nieznane, a nawet odrażające. Nienawidził patrzeć na tą sztuczną radość, na tą biel śniegu, która tylko kuła go w oczy, na te iskrzące się lampki, które go dekoncentrowały oraz na bałwany, obok których nie mógł przejść obojętnie - każde z nich rozwalał, wywołując płacz u nie jednego dzieciaka.
Na dworze było już ciemno, prószył delikatny śnieg, a za jego plecami przemieszczało się setki przechodniów, kompletnie ignorując jego osobę. Trzymając dłonie w kieszeni bluzy oraz mając założony kaptur na głowie, stał przed witryną sklepową, obserwując różnego rodzaju ciasta, kręcące się na piętrowych paterach.
Na dworze było już ciemno, prószył delikatny śnieg, a za jego plecami przemieszczało się setki przechodniów, kompletnie ignorując jego osobę. Trzymając dłonie w kieszeni bluzy oraz mając założony kaptur na głowie, stał przed witryną sklepową, obserwując różnego rodzaju ciasta, kręcące się na piętrowych paterach.
21 stycznia 2026
Od Waltera cd. Aliny
Przez całą drogę do laboratorium Mercer milczał, intensywnie rozmyślając o zdarzeniu, które miało miejsce kilkadziesiąt minut wcześniej. Jedno ciało niemalże zmielone przez nieznaną magię oraz druga osoba skryta w opuszczonym budynku, do tego czarna substancja znajdująca się na ziemi oraz ofierze, której nie mogli rozpoznać na miejscu, a mogłoby się wydawać, że skoro Walter już tyle lat kroczy po ziemi, to będzie znał każdy rodzaj magii. Niestety z biegiem lat pojawiło się tyle nowości, że ciężko mu już nad tym nadążyć.
14 stycznia 2026
Od Ardala
Po kolejnej tego dnia interwencji, jak zwykle udanej i śpiewająco przeprowadzonej, pstryknął palcami, sprawił, że kartoteka zawisła mu przed oczami, otworzyła się, przewachlowała strony, po czym zatrzymała na odpowiedniej. Podświetliła czerwonymi literami godność kolejnego dłużnika. Luca Mortem, trzydzieści lat, siedemdziesiąt osiem tysięcy do wyegzekwowania, trzy podmioty do spłaty, w tym nieuregulowane zobowiązanie sprzed dziesięciu lat wobec Centralnego Banku Carskiego... Ardal sprawdził adres mężczyzny, zagwizdał, gdy uświadomił sobie, że to daleko. Nie chciało mu się lecieć w śnieżną zawieję na drugi koniec miasta, tym bardziej (już prawie) pod koniec swojej porannej zmiany.
No dobrze, zobaczymy, co z tego wyjdzie, mruknął, znakiem otwierając portal, wiedząc, że nie powinien tego robić, bo teleportowanie się do miejsca odległego o cztery dzielnice było, w jego przypadku, pomysłem niepotrzebnie ryzykownym i raczej niemądrym. Dlaczego? W ostatnich dniach czarowanie, zapewne w wyniku jego chwilowego osłabienia i nasilenia skutków erozji, wychodziło mu różnie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
