24 października 2026

Od Waltera cd. Luthera

--- Wieczór tego samego dnia ---
Inspektor siedział w biurze sali sekcyjnej dr Starson i analizował wszystko, czego się dzisiaj dowiedział. Zapisywał wszystkie przemyślenia w swoim notesie, używając głównie kluczowych słów, żeby z notatek nie wyszła książka. Po chwili dołączyła do niego Alina, usiadła w fotelu i cicho westchnęła. Brunet zerknął w jej stronę pytającym spojrzeniem.
— Wszystko wygląda tak samo. — mruknęła, opierając się łokciami o szklany stół, podpierając podbródek na dłoniach. — Jakaś rozmowa, dość niewyraźna lub w nieznanym języku, później nagle pojawia się bestia i morduje... — dodała spokojnie.
— W przypadku poprzednich ofiar było to samo - niewyraźna rozmowa, zamazane twarze... — powiedział i nagle zamarł — A co jeśli morderca po prostu manipuluje umysłem ofiar, przez co wszystko jest takie nijakie? — zasugerował, a gdy dostrzegł iskierki w jej oczach, zrozumiał, że chyba właśnie znalazł rozwiązanie jednego z wielu problemów. — Czy widziałaś, żeby rozmówca zamieniał się w bestie? — dopytał.
— Rozmówca nagle znikał i pojawiał się twór, niewyraźny i zamazany, ale wysoki, z długimi kończynami, trochę jak taki katakan, ale nie mogę potwierdzić, że morderca i bestia to ta sama osoba. — wyjaśniła, wstając powoli z fotela. — Pewne jest to, że nie jest to niedźwiedź, a tym bardziej nieszczęśliwy wypadek. — dodała.
— Dziękuje Alino, nawet nie wiesz, jak bardzo mi teraz pomogłaś.
Pożegnał się z przyjaciółką, obiecał się odwdzięczyć i opuścił salę sekcyjną, od razu kierując się w stronę swojego auta. W międzyczasie napisał do Margaret, żeby za kilka minut wstąpiła do jego biura, o ile ma ochotę na intensywne analizowanie dowodów. Nim schował telefon do kurtki, dostał od niej odpowiedź potwierdzającą przybycie.

--- Kilka godzin później. Biuro Mercera ---
Na dębowym stole stały dwa duże kubki z kawą, obok kilka akt, teczek, kopert, papierów. Naprzeciw siebie siedzieli inspektorzy, których wzrok był wbity w ekrany swoich laptopów. Składali do kupy wszystko, co udało im się zebrać, razem z dowodami z laboratorium oraz informacjami od dr Starson. Obok stała duża tablica interaktywna, na której były zaznaczone miejsca znalezionych ciał - wszystko dokładnie opisane, bez pomijania jakichkolwiek informacji. Mercer wziął się za pisanie raportu sprawy...

CHARAKTERYSTYKA SPRAWY
W przeciągu około dwudziestu dni odnaleziono pięć martwych osób. Wszystkie ofiary zmarły w wyniku brutalnych obrażeń przypominających skutki ataku dużego drapieżnika. Na ciałach stwierdzono rozległe rany szarpane oraz obrażenia wskazujące na użycie znacznej siły.
Szczególną uwagę zwraca regularność zdarzeń. Kolejne ofiary odnajdywano dokładnie co pięć dni, a każde następne miejsce odnalezienia zwłok znajdowało się bliżej centrum Deiranu.

OFIARA NR 1 - MARK SULLIVAN
Wiek: 37 lat.
Płeć: Mężczyzna.
Stan cywilny: Żonaty.
Dzieci: Dwóch synów, w wieku 6 i 9 lat.
Miejsce zamieszkania: Obrzeża Deiranu, dom jednorodzinny.
Miejsce odnalezienia zwłok: Opuszczona droga przy kamieniołomie, około 32 km od centrum Deiranu.
Wykształcenie:
Szkoła podstawowa: Deiran Central Primary School.
Szkoła średnia: St. Edmund's Secondary School.
Ustalenia dotyczące śmierci:
Na ciele stwierdzono liczne głębokie rany szarpane oraz poważne obrażenia klatki piersiowej. Rozmieszczenie ran początkowo sugerowało atak dużego zwierzęcia. Nie stwierdzono jednoznacznych śladów żerowania.
Informacje dodatkowe:
Mark prowadził ustabilizowane życie rodzinne. Nie odnotowano zgłoszeń dotyczących gróźb kierowanych pod jego adresem. Nie stwierdzono również potwierdzonego konfliktu, który mógłby wyjaśniać okoliczności jego śmierci.

OFIARA NR 2 - CAROLINE WALSH
Wiek: 37 lat.
Płeć: Kobieta.
Stan cywilny: Rozwiedziona.
Dzieci: Syn, 12 lat.
Miejsce zamieszkania: Obrzeża Deiranu, dom jednorodzinny.
Miejsce odnalezienia zwłok: Okolice nieczynnego przejazdu kolejowego, około 28 km od centrum Deiranu.
Wykształcenie:
Szkoła podstawowa: Deiran Central Primary School.
Szkoła średnia: North Deiran Secondary School.
Ustalenia dotyczące śmierci:
Ofiara doznała rozległych obrażeń kończyn i tułowia. Charakter ran był zbliżony do obrażeń stwierdzonych u pierwszej ofiary. Nie odnaleziono wiarygodnych śladów wskazujących na użycie broni ani udział drugiej osoby.
Informacje dodatkowe:
Caroline utrzymywała kontakt z kilkoma dawnymi znajomymi, jednak jej relacje towarzyskie nie wskazywały na bezpośrednie zagrożenie. Nie ustalono związku między jej śmiercią a zabójstwem Marka Sullivana.

OFIARA NR 3 - ADRIAN COLE
Wiek: 36 lat.
Płeć: Mężczyzna.
Stan cywilny: Kawaler.
Dzieci: Brak.
Miejsce zamieszkania: Deiran, mieszkanie w bloku.
Miejsce odnalezienia zwłok: Droga techniczna przy lesie, około 20 km od centrum Deiranu.
Wykształcenie:
Szkoła podstawowa: Deiran Central Primary School.
Szkoła średnia: Deiran Technical High School.
Ustalenia dotyczące śmierci:
Na ciele ujawniono rozległe rany zadane z dużą siłą oraz obrażenia wskazujące na gwałtowny kontakt z napastnikiem o znacznych rozmiarach. Układ śladów na miejscu zdarzenia nie pozwalał na jednoznaczne ustalenie kierunku przemieszczania się zwierzęcia.
Informacje dodatkowe:
Adrian mieszkał samotnie i utrzymywał sporadyczny kontakt z rodzicami. Wstępne sprawdzenie jego relacji osobistych nie doprowadziło do wytypowania podejrzanego. Na tym etapie śledztwa po raz pierwszy rozważono możliwość, że wszystkie trzy zabójstwa zostały popełnione przez tego samego sprawcę.

OFIARA NR 4 - DAMIAN BROOKS
Wiek: 36 lat.
Płeć: Mężczyzna.
Stan cywilny: W stałym związku.
Dzieci: Brak.
Miejsce zamieszkania: Deiran, osiedle mieszkaniowe.
Miejsce odnalezienia zwłok: Opuszczony teren przemysłowy, około 18 km od centrum Deiranu.
Wykształcenie:
Szkoła podstawowa: Deiran Central Primary School.
Szkoła średnia: Deiran Academy of Arts and Sciences.
Ustalenia dotyczące śmierci:
Obrażenia były zgodne z charakterem obrażeń stwierdzonych u poprzednich ofiar. Stwierdzono liczne rany szarpane i rozległe uszkodzenia tkanek. Nie ujawniono śladów wskazujących na kradzież ani motyw rabunkowy.
Informacje dodatkowe:
Damian prowadził stosunkowo spokojne życie i nie był wcześniej notowany. Po odnalezieniu jego zwłok śledczy oficjalnie połączyli cztery przypadki w jedną serię zabójstw. Zwrócono również uwagę na systematyczne przesuwanie się miejsc ataków w kierunku miasta.

OFIARA NR 5 - NATALIE REED
Wiek: 36 lat.
Płeć: Kobieta.
Stan cywilny: Zamężna.
Dzieci: Córka, 9 lat.
Miejsce zamieszkania: Centrum Deiranu.
Miejsce odnalezienia zwłok: Około 14 km od pierwszych zabudowań mieszkalnych Deiranu.
Wykształcenie:
Szkoła podstawowa: Deiran Central Primary School.
Szkoła średnia: Deiran West High School.
Ustalenia dotyczące śmierci:
Na ciele stwierdzono obrażenia odpowiadające schematowi zaobserwowanemu w czterech poprzednich przypadkach. Okoliczności wskazują na działanie tego samego sprawcy. Miejsce odnalezienia zwłok znajduje się najbliżej centrum Deiranu ze wszystkich dotychczasowych miejsc zdarzeń.
Informacje dodatkowe:
Natalie nie była znana policji z działalności przestępczej. Jej śmierć wzbudziła szczególne zaniepokojenie ze względu na niewielką odległość od terenów zamieszkanych. Dotychczasowe ustalenia nie wskazują, aby sprawca zamierzał przerwać serię ataków.

CHARAKTERYSTYKA BESTII / POTENCJALNEGO MORDERCY
Wygląd: Wysoka, humanoidalna sylwetka o wydłużonych kończynach i ostrych pazurach, przypominająca katakana. Jej postać wydaje się niewyraźna i rozmazana.
Zdolności: Prawdopodobnie manipuluje umysłem i percepcją ofiar, naśladuje ludzkie głosy oraz wywołuje iluzje. Jej obecności towarzyszą gęsta mgła, pozorne zatrzymanie czasu i nagłe znikanie - możliwa zdolność do teleportacji.
Sposób ataku: Dezorientuje ofiary, a następnie atakuje z ogromną siłą, pozostawiając obrażenia przypominające atak niedźwiedzia. 
Poziom zagrożenia: Krytyczny. Istota wykazuje oznaki wysokiej inteligencji i świadomego doboru ofiar.

WSPÓLNE USTALENIA ŚLEDCZE
Wszystkie pięć ofiar uczęszczało do Deiran Central Primary School i należało do tej samej klasy. Po ukończeniu szkoły ich drogi się rozeszły - każde kontynuowało naukę w innej szkole średniej.

--- Kilka kubków kawy później ---
Samo pisanie raportu zajęło im kilka godzin, a to i tak nie było wszystko, co było im wiadome. Te mniej istotne informację zostawili sobie na później.
— Dochodzi druga. — zaczęła Margaret, powoli zamykając swój laptop, zerkając w stronę inspektora.
— Mhm.. — mruknął, nadal poprawiając coś w raporcie.
— Walter... Mógłbyś chociaż raz wrócić normalnie do domu i się wyspać? — powiedziała spokojnie, lecz stanowczo.
— Ja zawsze jestem wyspany. — odpowiedział, nie odrywając wzroku od ekranu.
— Taa... a później pijesz trzy kawy z rana, bo JESTEŚ NIEWYSPANY.
— Ja po prostu lubię kawę. — zerknął w stronę kobiety, która tylko ciężko westchnęła, przewracając przy tym oczami. — No dobra, daj mi chwilę i kończę. — dodał, wracając spojrzeniem na raport.
— Dobrze, ale jeśli jutro zastanę Cię tutaj śpiącego, nigdy więcej nie przyniosę Ci kawy. — zagroziła żartobliwie, co wywołało delikatny uśmiech na jego twarzy.
Gdy Margaret opuściła biuro, inspektor obiecał sobie, że faktycznie za chwilę skończy i wróci do domu, gdyż powoli odczuwał nieprzyjemne zmęczenie. I tak jak z tego pierwszego się wywiązał, bo po kilkunastu minutach był już w swoim aucie, tak z tym drugim nie doszło do skutku. "Przypadkiem" zabłądził i trafił na ostatnie miejsce zbrodni, gdzie jeszcze tego samego dnia doszło do zabójstwa piątej osoby. Stał kilka kroków od uklepanej przez zwłoki trawy i obserwował, jakby wiedział, że ktoś coś jednak pominął. Poczuł jednak lekkie rozczarowanie, gdy niczego nie wyczuł ani nie znalazł, a gdy już myślał o powrocie do domu, obok jego pojazdu zatrzymało się inne auto. Mercer odruchowo oparł dłoń na kaburze, gdzie spoczywał wielki desert eagle, obrócił się bardziej bokiem w stronę gościa i obserwował, próbując wyłapać znajome dźwięki lub zapachy. Gdy światła pojazdu zgasły, a kierowca wysiadł z jego środka, szybko dostrzegł znajomy ubiór oraz równie szybko wyczuł jego zapach, który przyleciał idealnie z wiatrem.
— Zawsze odwiedzasz miejsca zbrodni nocą? — zapytał Luther, zbliżając się do inspektora.
— Zawsze. Te czuby mogły coś przeoczyć... — odpowiedział, cicho wzdychając.
Mercer wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów, wyjął jednego i oparł sobie na ustach, od razu częstując nimi łowcę, który skorzystał z propozycji. Jak na złość okazało się, że żaden z nich nie zabrał ze sobą zapalniczki, a gdy Luther już chciał się cofać do auta, Walter zatrzymał go i sam wskrzesił ogień na czubkach obu papierosów.
— Nie pytaj. — mruknął brunet, gdy dostrzegł jego spojrzenie. Było inne niż raptem kilka minut wcześniej.
— W takim razie znalazłeś coś nowego? — zapytał, powoli wypuszczając dym przez usta.
Gdy inspektor chciał odpowiedzieć na jego pytanie, nagle czas wokół nich jakby się zatrzymał, wiatr zamilkł, a chmury zawisły w bezruchu. Nocną ciszę przerwał cichy płacz oraz błagalny głos kobiety, lecz brzmiał lekko nienaturalnie, przez co Mercer nawet nie drgnął, a jedynie nasłuchiwał. Gdy łowca zrobił krok w stronę krzyku, ten zatrzymał go, kładąc mu dłoń na ramieniu.
— Słuchaj. — szepnął, nie odrywając wzroku od źródła głosów.
Nagle płacz kobiety zamienił się w krzyk dziecka, co zdecydowanie nie było niczym naturalnym czy normalnym. Gdy mężczyźni nie reagowali, zapadła dziwna cisza, a na wysokości ich kolan pojawiła się niska gęsta mgła, która rozlała się po okolicy niczym mleko. Nagle przed nimi ukazała się ona - bestia, istota nieznana, a zarazem potencjalny morderca. Zbliżyła się do nich szybkim krokiem, ryknęła przeraźliwym piskiem, ukazując swe długie pazury, by po chwili zniknąć, zostawiając łowce z inspektorem z jeszcze większą ilością pytań. Wtem czas wrócił do normalności.
— Skąd wiedziałeś? — zapytał Luther, spoglądając na jakże spokojnego Mercera.
— Wszystko będziesz miał w jutrzejszym raporcie. — odpowiedział, dopalając powoli papierosa. — A teraz lepiej się stąd zwijajmy, bo nasza bestia się jeszcze rozmyśli, a jakoś nie mam ochoty na tego typu zabawy. — dodał, wskazując skinięciem głowy na ich auta. Już po chwili każdy pojechał w swoją stronę.

Luther? C:
1673 słowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz