13 lipca 2025

Od Axela cd. Anaxy

    Axel wyciągnął swój miecz przed siebie, celując sztychem na wysokości krtani. Poprawił chwyt przypominający raczej swobodne trzymanie pistoletu w dłoniach, niż nerwowe zaciskanie palców wokół młotka, jak to zdarza się amatorom. Przyciągnął ręce ku głowie, nie zmieniając wysokości na której znajdował się koniec jego ostrza oraz wziął wdech. W tej pozycji wyglądał niczym głowa woła z mieczem zamiast rogów, gotów, by wbić się w przeciwnika. Delikatnie uniósł piętę tylnej nogi, obracając ją przy tym lekko w bok, po czym napiął mięśnie nóg, a następnie wystrzeliwując w przód niczym biegacz z bloków startowych pchnął słomiane tatami. Szermierz nie zaniechał jednak kolejnej akcji po przebiciu oponenta i mimowolnie odskoczył, przygotowując się do cięcia od dołu, prowadząc je od swojego lewego uda, aż po lewe ucho przeciwnika. Gdyby twarz w którą celował nie byłaby jedynie okładką magazynu z losowym celebrytą, rywal straciłby już umiejętność szerokiego uśmiechu.

12 lipca 2025

Ten, kto nie jest łowcą, staje się ofiarą.

Wilk w owczej skórze Perseus
Dane: Perseus Orion Du Pont
Wiek: Podobno 35 lat, 04.11
Zamieszkanie: Felsbach Deiran
Rasa: Wampir
Profesja: Biznesmen
Autor arta: EvangeLich

“Nawet twarda skorupa góry mięknie, gdy ją podmyje woda, co dopiero słabe serca ludzkie, gdy poddadzą się podszeptom siejącym niezgodę."

Aby dowiedzieć się, jaki jest Perseus wystarczy posłuchać co ludzie mają do powiedzenia na jego temat:

— Chcecie poznać moją opinię na temat mego pożal się boże kuzyna? Debil. Po prostu idiota. Nie mam bladego pojęcia, po co przylazł do Deiranu. Czego może chcieć stąd. Jednak wiem jedno - jego przybycie nie zwiastuje niczego dobrego. Perseus nigdy nie robi niczego bezinteresowanie. Zawsze i wszędzie szuka sposobu na zyskanie jak najwięcej dla siebie. Rypany materialista i egoista. Niech trzyma się jak najdalej ode mnie, bo nie ręczę za siebie.

— Braciszek jest, jaki jest. To trzeba przyznać. Ludzie różne mają o nim opinie. Ja osobiście nie mam nic do niego. Czasami go podziwiam. Jego sposób wyrażania się. Ta szarmancja, wyrachowanie... Sprawiają, że o wiele łatwiej mu wszystko przychodzi. Szkoda tylko, że wykorzystuje to do tego, aby coś zyskać. Mógłby czasem po prostu zabawić się. Nikomu to jeszcze nie zaszkodziło. Ale nie. On myśli tylko o zysku. Muszę przyznać, że szczególnie mocno irytuje mnie, jak wypomina mi, że powinienem się już ożenić, a nie tkwić w wiecznym narzeczeństwie. Bla, bla, bla, pieniądze, bla, bla, bla, status. Mniejsza z tym. Nie się odczepi.

“Miłość? Nie, nie tęsknię za nią. Ona nie jest ani najważniejsza, ani najczystsza, nigdy nie stanie się mieszanką doskonałą, raczej brudną cieczą. Zanim ktoś jej posmakuje, powinien ją powąchać. Istnieje jednak ryzyko, że i tak nie zauważy, iż jest trująca."

⚜︎Freya Cynthia Du Pont
29-letnia małżonka Perseusa. Nie przeszkadza jej, że jest tak z powodu ustawianego małżeństwa. Cieszy się ze swojego wysokiego statusu społecznego oraz bogactwa materialnego, z którego korzysta jak tylko może. Ludzi pod sobą traktuje z góry, uważa, że takim osobom jak sprzątaczki nie należy się szacunek, bo to tylko i wyłącznie ich wina, że skończyli tak żałośnie. Bardziej interesuje ją wydawanie pieniędzy niż szukanie korzyści. Nie kocha Perseusa i zdradza go dla przyjemności. Lubi się zabawić. Pojawia się na każdym możliwej imprezie z wyższych sfer - nie brata się z pospólstwem.

Edward "Teddy" Du Pont
25-letni młodszy brat Perseusa. W pewnym sensie są podobni do siebie. Dwóch manipulantów, niewiernych swoim partnerkom. Będących w stanie szybko analizować sytuacje. Jednakże Teddy jest stanowczo tym bardziej zabawowym z rodzeństwa. Uwielbia imprezować, upijać się, szybkie numerki. Do tego podczas gdy Perseus jest szarmancki i wyrachowany, to Edward jest bardzo kokieteryjny i charyzmatyczny. Młody także został uwikłany w ustawiane małżeństwo, ale cały czas jest na etapie narzeczeństwa. Ciekawostką jest to, że jest ojcem 8-letniej Alice, która jest owocem jednej z wielu zdrad. Niektórzy mogliby pomyśleć, że nie chcąc psuć reputacji rodziny porzucił ją, ale nic bardziej mylnego. Teddy regularnie odwiedza córkę i stara się sprawić, aby niczego jej nie brakowało w życiu.

Madeleine Zabini
27-letnia kuzynka Perseusa. Nie utrzymują ze sobą kontaktu. Madeleine uważa go za kretyna, przez to jakie ten ma podejście do życia, podczas gdy starszy uważa ją za idiotkę przez to, że nie korzysta ze swojego statusu, buntuje się, a o ucieczce już szkoda mówić.
MocePerseus jest wampirem od urodzenia, co wiąże się z tym, że starzeje się o wiele wolniej niż zwykli ludzie. To ile ma lat, jest kwestią sporną. Wiadomo, wampiry mogą żyć o wiele dłużej, nie widać po nich wieku, a on sam w sumie nie przyznaje się do tego, jaka jest prawda. Od dobrych kilku lat jak ktoś zapyta, to mówi, że ma trzydzieści pięć. Widzenie w ciemności jest kolejnym plusem jego pochodzenia, a także fakt tego, że jest w stanie podróżować za pomocą cienia. Poza tym posiada moc hipnozy bądź sugestii, ciężko określić, może jako taka mieszanka obu. W każdym bądź razie kiedy używa tego, jego oczy stają się krwistoczerwone.
ZainteresowaniaJednym z głównych zainteresowań mężczyzny są rośliny. Zna się na nich dość dobrze i to nie tylko jeżeli chodzi o kwestie ich uprawy, ale także znaczenia symbolicznego. Podlewanie kwiatów i zajmowanie się nimi uspakajają go, działają na niego wyciszająco. Zdarzyło mu się nawet rozmawiać czasem z nimi, ale jakby kto pytał, to za żadne skarby świata nie przyznałby się do tego. Różnego rodzaju trucizny to zarówno jego hobby, jak i źródło dochodu. Rodzina Du Pont od stuleci specjalizowała się w ich produkcji, więc nic dziwnego, że i Perseus jest w tym znakomity. Fascynuje go, to jak jedna kropla naparu jest w stanie zabić człowieka, a także to, że wystarczy zmienić jeden składnik i już właściwości napoju się zmienią. Na koniec można jeszcze wspomnieć o szermierce, którą trenował od małego.
CiekawostkiMimo tego, że mówi się, że wampiry to istoty nieśmiertelne, nie chorujące, nie tyczy się to Perseusa. Ma on nie za mocny system odpornościowy, ale jak jest chory, udaje, że to nic takiego, do momentu gdy już faktycznie nie jest mega źle i wręcz nie pada - jest to powiązane z tym, że wręcz panicznie boi się igieł zastrzyków i tego typu rzeczy || W całym jego domu można znaleźć mnóstwo różnego rodzaju roślin. || Jest miłośnikiem wina. || Właściciel dobrze prosperującej firmy produkującej lekarstwa - tylko wybrani wiedzą, że jest to przykrywka dla odwiecznego biznesu rodu Du Pont, czyli produkcji i sprzedaży wszelakiej maści trucizn.
emme

10 lipca 2025

Od Anaxy do Axela

Na tym etapie, większość dni w życiu Anaxy zlewała się w jedną, bezkształtną masę. Poniedziałek nie różnił się od wtorku, w środę jedynie zamiast na siłownię szedł do kwiaciarni po świeże kwiaty, a w sobotę szedł po przebieżce w parku do pubu zamiast do sklepu na rogu. Tylko ustawione przypomnienia na jego telefonie mogłyby dać mu znać, na którym momencie tygodnia właśnie się zatrzymał gdyby tylko jego umysł był w stanie wykrzesać z siebie resztki energii, co by ten fakt zarejestrować i zachować gdzieś w fałdach mózgu. Miał takie momenty i nie walczył z nimi. Raz na jakiś czas brało go takie otępienie, a humor spadał na łeb na szyję. Leki nie pomagały na nocne koszmary, a codzienność była tylko kolejnym punktem do mechanicznego wykonania, dopóki wszystko nie cofało się do tej tak zwanej normy.

9 lipca 2025

Od Akiry cd. Cahira

W środku sali bankietowej już zaczynało się powoli Akirze kręcić w głowie stąd tak szybko przystanął na propozycję wyjścia na papierosa. Dodać tylko do tego Jirōbō, który, jak gończy pies, momentalnie przerwał swoje obserwacje iluzorycznych ptaków, by to skupić się na rozmawiających mężczyznach. Przeskoczył ponad stołem, aby znaleźć się tuż przy ich dwójce. Podążył za nimi jak wygłodzony cień.
— Obiecałeś, że pójdziemy potem zapalić. Obiecałeś — podkreślił cichym, sykliwym tonem — Ani się waż odmawiać.
To była akurat prawda. Ze względu na te całe wydarzenie Aki musiał przesunąć swój codzienny harmonogram o kilka godzin, tym samym odmawiając duchowi jego dawki nikotyny o standardowej szesnastej na rzecz bliżej nieokreślonego "później". A, że już zaczynało go trochę drapać w gardle, a palce już szukały jakiegokolwiek zajęcia, mógł w sumie skorzystać z zaproszenia. Szkoda tylko, że nie wziął ani perfum, ani gumy do żucia.

8 lipca 2025

What motivates me - hatred? Or is it love?

idiots to lovers
Dane: Anaxagoras Livanos Wiek: 27 lat Rasa: Mutant Miejsce zamieszkania: Studio w dzielnicy portowej Deiranu Zawód: Rodziców Najemnik Data urodzenia: 11.11
Chociaż jest rodowitym Rayanajczykiem, Anaxa mieszka od nieco ponad pół roku w Deiranie. W te strony sprowadziły go pokrętne ścieżki życia - rodzimy dom stał się zimnym, okrutnym miejscem, a tylko Vannidor oferował jakiekolwiek poczucie bezpieczeństwa. Był schronieniem dla mężczyzny i glinianego, tradycyjnego słoja, który był jedyną rzeczą jaką zabrał z Rayany podczas ucieczki. Było tam wszystko, co było dla niego ważne - Deimos. Jego przyjaciel, druga połówka, bratnia dusza. Narzeczony, odebrany mu za wcześnie przez okrutnego człowieka, który myślał, że może stanąć na równi z bogami kreacji.

Od tego momentu, mieszka sam w domu, gdzie mieli z narzeczonym zamieszkać po opuszczeniu służb specjalnych, gdzie poznali się przed laty jeszcze jako młodzi rekruci. Jednak od miesięcy zdjęcia pozostają niezawieszone, a połowa szafy pozostaje pusta, chociaż Anaxa wie, że Deimos już nie wróci. Żałobę przechodzi ciężko, w samotności i w natłoku zleceń, które bierze na siebie, by zająć trochę swoje myśli.

Brak odpowiedniego zadbania o siebie, wywołanego żałobą, odbił się na wyglądzie Livanosa. Może i nadal ma pozostałości dawnej formy wojskowego operatora, jednak ubrania zaczynają powoli wisieć na jego wytatuowanych ramionach. Pod ciemnozielonymi oczami widać już ciemne sińce, lakier na paznokciach jest obskubany, a włosy potrzebują podcięcia. Anaxa trochę to ukrywa, farbując swoją fryzurę na coraz to nowsze kolory, dziękując w duchu, że cokolwiek zmieniło go w nie-człowieka sprawiło, że ciało regeneruje się po tych zmianach szybciej niż powinno. W innym przypadku już dawno byłby łysy.

Natomiast charakter Anaxagorasa trudno jest określić niezależnie od jego emocjonalnego stanu. Zachowuje się bowiem jak chaotyczna enigma - czasem ektrawertyczny, skory do irytujących żartów (których żałosności jest w pełni świadomy i chętnie to wykorzystuje) bądź impulsywnego podejmowania decyzji, a czasem zupełnie zamknięty w sobie, markotny i łatwy do rozdrażenienia. Był taki już od lat, ale nauczył się z tym jako-tako żyć, czego nie można powiedzieć zazwyczaj o ludziach wokół niego. Może nie jest uznawany za chama i prostaka, ale czasami aż trudno mu nie przypiąć łatki niefrasobliwego idioty. Zwłaszcza, gdy po raz setny uśmiechnie się złośliwie po swoim dowcipie, szykując się do wysunięcia kolejnej, jeszcze gorszej słownej artylerii.

Autorzy artów: Tło - kur0ashi_ Main - ja :3 Prowadzący: Arteyiu

7 lipca 2025

Od Lucille cd. Cahira

Nie mogłam spać.
Chociaż zajęcia ze studentami miałam zapisane w planie dopiero w południe, obudziłam się około 5 nad ranem. Aczkolwiek, tak w zasadzie - kto rano wstaje... ten może cieszyć się dłuższym dniem pracy!
Westchnęłam. Ciekawe, czy kiedyś uda mi się po prostu nie przejmować tym, co się stanie zaraz, za chwilę, za moment... Jeszcze kilka takich nieprzespanych nocy i całkiem siądzie mi na głowę.

„This world doesn't need a hero. It needs a professional.”

Axel FalsenheimTak, ten Falsenheim

HISTORIA

Axel Falsenheim, syn dwójki szanowanych alchemików z Cesarstwa Vannidoru, którzy zasłynęli ze swojej szerokiej wiedzy na temat genetyki oraz z wykładania na Alteirańskim Uniwersytecie Magicznym. Początek jego życia nie zapowiadał się zbyt dobrze, ponieważ narodził się z wadą deformującą jego ciało, lecz dzięki szerokiej maści eksperymentów jakich przeprowadzili na nim jego rodzice udało mu się wyrosnąć na zdrowego i zwinnego chłopca. Od młodości interesował się szermierką, którą ćwiczył z prywatnym nauczycielem przyprowadzanym do posiadłości jego rodziców przez wujka Howarda.

Po osiągnięciu lat trzynastu jego dom rodzinny został zaatakowany. Napastnicy podpalili posiadłość oraz zamordowali rodziców Axela. Chłopakowi udało się uciec dzięki pomocy wuja Howarda i z nim właśnie zamieszkał po ataku. Najmłodszy z Falsenheim’ów nie wiedział dlaczego jego rodzice zostali celem zamachu bandytów, lecz wiedział że są wysoko postawieni i to mogło być problemem, przez który mogli sprawiać niektórym osobom kłopoty.

Mieszkając ze swoim wujkiem, Axel nie tylko dalej szkolił się w walce mieczem, ale również zyskał sporo wiedzy na temat potworów grasujących w otaczającej go krainie. Howard jako były łowca bestii często opowiadał młodemu historie ze swoich lat świetności, w których to polował na największe bestie tego kontynentu, żłopiąc przy tym najtańszą whisky. Na początku młody Falsenheim niezbyt wierzył w historie wuja, lecz zmienił zdanie, gdy ten dostał wezwanie w sprawie utworzenia Oddziału “Vipers” do kontrolowania liczebności magicznych bestii. W tym samym czasie treningi Axela również się zmieniły. Howard postanowił przekazać młodemu techniki magiczne wspomagające walkę z potworami, które nazywał klątwami krwi.

Po paru latach treningów, dorosły już Axel wyćwiczony w walce bronią ostrą, prostej magii i doświadczony w polowaniu na potwory został polecony przez swojego wuja do wstąpienia w kręgi jednostki specjalnej “Vipers”. Pomimo, że staż miał jeden z najmniejszych z całej grupy łowczej, przewyższał w zwinności i szermierce większość swoich nowych kolegów z fachu. Niezbyt odnajdywał się w towarzystwie reszty grupy, lecz tkwił w niej, ponieważ czuł że idealnie nadaje się do tej pracy. Jego historia w Vipersach nie trwała jednak za długo, gdyż po siedmiu miesiącach działalności doszło do kolejnego ataku na jego rodzinę. Tym razem zmarł jego wuj, co sprawiło że Axel nie chciał już dalej pracować w dotychczasowej grupie. Przeprowadził się na obrzeża miasta i teraz wyrusza na ekspedycje łowcze samotnie jako ostatni z rodu Falsenheimów.

UMIEJĘTNOŚCI

Axel jako zmodyfikowany fizycznie człowiek regularnie spożywa substancje w formie płynów w szklanych fiolkach przymocowanych do jego pasa, które poprawiają jego spostrzegawczość, zwinność i sprawczość w trakcie walki.

Ma również dostęp do różnego rodzaju klątw krwi, które osłabiają przeciwników poprzez zmniejszenie ich odporności, sprawienia że zaczynają krwawić im oczy lub zmiany przepływu krwi w mózgu, co czyni ich podatnymi na sugestie.

Dzięki klątwom krwi Axel potrafi również wykonać karmazynowy rytuał, w którym sprawia że jego krew po kontakcie z ostrzem jego miecza staje w ogniu. Zwykle wykonuje to prostym pociągnięciem dłoni po mieczu tuż przed rozpoczęciem walki.

Ostatnią rzeczą w arsenale Falsenheima jest pozornie nieprzydatny tatuaż oplatających jego dłoni cierni wykonany z specjalnego tuszu, o którego specjalnościach dowiedział się od swojego wuja. Tatuaż z owego tuszu, pozwala łowcy na rozpoznanie czy w najbliższej okolicy znajduje się wroga bestia o agresywnym nastawieniu.

Jednak gdy nadużyje swoich umiejętności, słabnie - płacenie za swoje talenty własną krwią to prosta droga do omdlenia... Bądź nawet i gorszych konsekwencji.

CHARAKTER

Axel jest osobą, która nie lubi zbędnego gadania. Wiele przeżył i nie potrafi znaleźć dla siebie miejsca na tym świecie. Wie, że bycie łowcą to jedyne co dobrze mu wychodzi w życiu, więc się tym zajmuje. Nie posiada zbyt wielu przyjaciół, gdyż częste używanie sarkazmu w rozmowie sprawia, że wychodzi on na dupka. Nie potrafi prosić o pomoc i sądzi, że polowanie w grupie jedynie go spowalnia, lecz próbuje walczyć z tym nastawieniem, ponieważ od czasu do czasu zdarza mu się wdepnąć w walkę, w której potrzebowałby pomocnej dłoni.

Wkurza go nastawienie obcych mu ludzi, którzy po usłyszeniu jego nazwiska dopytują się czy pochodzi z tej znanej kiedyś rodziny. Nie wstydzi się tego kim jest, lecz ciężko mu mówić o jego nieżyjących bliskich z którymi kontaktu często mu brakuje. Czuje wewnętrzną presję, by dorównać osiągnięciom swojej rodziny. Myśl o ich dziedzictwie nierzadko towarzyszy mu jak cień, pchając go do działania, będąc zarówno dla niego wzorem, jak i przekleństwem.

Uznaje siebie za speca w swoim fachu. Cięcia i pchnięcia wykonuje z zabójczą precyzją. Pomimo tego, że rzadko znajduje trudność w walce z kimkolwiek, nie bawi się ze swoim przeciwnikiem. Uważa, że swoją pracę trzeba wykonywać dobrze. Z takim nastawieniem mógłby być świetnym żołnierzem, gdyby tylko znosił rozkazy. Nie toleruje, gdy ktoś próbuje go prowadzić, zwłaszcza jeśli dostrzega brak doświadczenia u tej osoby. W rozmowach z takimi ludźmi często posługuje się humorem, który bywa odbierany jako kpina lub prowokacja.

APARYCJA

Wysoki brunet z długimi włosami, które zwykle nosi spięte. Często można go spotkać z nie przystrzyżoną brodą, która mówi o nim więcej niż on sam, nie zależu mu na pozorach, tylko na praktyczności. Jest dość dobrze zbudowany, lecz nie należy do tych największych pokroju kulturystów. Osoby, którym zdarzyło się opatrywać mu rany opisałyby go raczej jako szczupłego i żylastego. Pomimo, że w dzieciństwie był obiektem wielu zabiegów nie widać po nim żadnych mocniejszych blizn, oprócz jednej po prawej stronie twarzy, nad okiem którą zdobył na początku swojej łowieckiej kariery. W przeciwieństwie do reszty jego ran, ta jedyna nie chce się tak szybko zasklepić.

Zwykle z warsztatu wychodzi ubrany w czarnych t-shirtach, w spodniach z paskami i klamrami razem z pasem taktycznym na którym trzyma różnokolorowe fiolki. Na nogach zwykle ma wojskowe buty, które lata świetności mają już dawno za sobą, a to wszystko skrywa pod długim i ciężkim, ciemno zielonym płaszczem w odcieniu mchu i igliwia, który jakby uszyty z samej głuszy idealnie nadaje się do znikania w lesie między drzewami albo w tłumie.

OD AUTORA

Axel to moja dawna postać (i chyba ulubiona), którą zaczynałem swoją historię w DnD. Zaczynam, więc nią również swoją historię na blogach. Nie wiem jeszcze dokładnie co się z czym gryzie, ale dość szybko się uczę. Jeśli komuś spodobałby się jego vibe to śmiało można nawiązywać do niego w wątkach. Przez wiele przeszedł na sesjach RPG, więc mogę doradzić jak zachowałby się w pewnych konkretnych sytuacjach.

WIEK I DATA URODZIN
28 lat, 14.04
MIEJSCE ZAMIESZKANIA
Opusczony warsztat na obrzeżach Deiranu
RASA
Człowiek
ZAWÓD
Łowca potworów
AUTOR ARTÓW
potterbyblvnk

6 lipca 2025

You never know how strong you are, until being strong is your only choice.

Life is pain! I wake up every morning I'm in pain. You know how many times I wanted to just give up? How many times I thought about ending it?.
Przed ucieczką owa różowowłosa dziewczyna była znana ze swej zmienności… Z tego, że wręcz posiadała wiele osobowości. W szczególności z agresywnej wersji siebie. Jednak teraz, kiedy udało się jej odciąć od tamtego towarzystwa, uciec z ojcem od toksycznej matki, coś się zaczęło zmieniać. Coś w środku Mad się zmieniło. Ona się zmieniła. Jej osobowości - albo mówiąc lepiej maski - zaczęły zanikać. Chociaż może nie do końca zanikać. Łączyć się. To lepsze określenie. Powoli z tych masek zaczęła tworzyć się jedna osoba. Mad.
Osoba, która powoli pozwala sobie na okazywanie emocji, która stara się przestać zamykać je gdzieś w głębi siebie. Osoba, której mury - zbudowane wiele lat temu - zaczęły się kruszyć. Niegdyś agresywna, wybuchowa, prowokująca do walki, teraz bardziej zdystansowana. Czujna. Starająca się aż tak nie rzucać w oczy, aby przypadkiem nikt nie odkrył, kim naprawdę jest i nie przekazał informacji o miejscu pobytu jej oraz jej taty Samanthcie. Chociaż też ta wybuchowość czy zadziorność nie zniknęły w całości. Bardziej przekształciły się w coś innego. W otoczeniu osób, którym ufa, których uznaje za swego rodzaju przyjaciół, nadal bywa wredna, cyniczna czy sarkastyczna. Czasami zagrozi sztyletem. Jednak nie jest to przeważnie nic poważnego. Bardziej przyjacielskie sprzeczki i docinki niż realne zagrożenie życia i chęć dopieczenia komuś. Jeżeli chodziłoby o wszelakie inne osoby. Mad stała się po prostu bardziej obojętna… bardziej cicha. Mniej mściwa i zadziorna.
ARANEA SORRIBUS
✠ Cechy charakterystyczne - władają pająkami, rozumieją ich język. Często można ich spotkać w towarzystwie tychże ośmionogich istot. Można powiedzieć, że są przyjaciółmi. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się aby którakolwiek z Pajęczych Sióstr skrzywdziła w jakikolwiek sposób te stworzenia.
✠ Potrafią się przemieniać połowicznie i całkowicie. U Madeleine wygląda to następująco:
Połowiczna - z pleców wyrastają jej ogromne pary pajęczych odnóży.
Całkowita - połowa ciała dziewczyny przedstawia ogromnego pająka. W człowieczej postaci pozostaje od tułowiu. Jednak i ta część zmienia się na swój sposób. Posiada tylko króciutką koszulkę, ledwo zakrywającą biust. Na jej rękach pojawiają się przedramienniki. Włosy zmieniają swój kolor na blond, a oczy zaczynają świecić na czerwono.
✠ Dodatkowe umiejętności:
Wytwarzanie lepkiej nici - wystarczy, że uniesie rękę i skieruje otwartą dłoń w danym kierunku.
Przyzywanie małych pajączków - staje przy danej osobie, mamrocze pod nosem dobrze znaną jej sentencję. Nie mija wiele, zanim kogoś obchodzą tysiące małych pajączków.
✠ Mad nie do końca panuje nad swymi mocami. Pod wpływem emocji wymykają się jej one spod kontroli.
People fear death even more than pain. It's strange that they fear death. Life hurts a lot more than death. At the point of death, the pain is over. Yeah, I guess it is a friend.
Madeleine Zabini
27 lat
20.03
Felsbach Deiran "Visha" Piosenkarka


NC

Od Cahira cd. Akiry

Stary bajerant, pomyślał Cahir, uśmiechając się pod nosem, patrząc na popisy czarodzieja z nutą uprzejmego krytycyzmu. 
Sahib uznał widocznie, że czarodziejskie bańki mydlane to za mało, by pozostawić w zebranych przy stole osobach odpowiednie wrażenie na temat swoich magicznych umiejętności. Przymknął powieki, wymruczał zaklęcie, wykonał falująco-zwiewny gest dłonią, sprawił, że pod sufitem przepłynęły w locie iluzoryczne żurawie. Niektórzy zaklaskali, inni ochnęli, dzieci pokazały palcami. Sahib, ciesząc się powszechną uwagą, skłonił się płytko, jak domyślał się Cahir, na tyle, na ile pozwalało mu ego, tytuły i stopnie naukowe. Ksander, który lubił przyjaźnie z czarodzieja podrwiwać, tym razem, jak poprzednio, nie zaklaskał z komicznym przejęciem. Złapał się za głowę, zrobił krzyż rękami, pokazał, że ma dość, że proszę, kurwa, przestać, bo zjawisko, które właśnie ukazało się jego oczom, to już wspaniałość zupełnie nie na jego nerwy, i że to wszystko bardzo ładne i sprytne, Sahib, ale daruj nam już kolejne czary-mary i siadaj na dupie, bo rosół stygnie.