23 stycznia 2026

Od Waltera — I po świętach

Tw.: Morderstwo ludzi oraz psa. Czytasz na własne ryzyko. 
Jest taki miesiąc w roku, gdy ludzie dostają fioła na punkcie żywych choinek, kolorowych ozdób, lepią bałwany ze śniegu i ozdabiają je migoczącymi lampkami, wkładając im marchewkę jako nos oraz czarne węgielki imitujące oczy, oraz uśmiech. W sklepach jest totalny szał na punkcie zakupów, żeby przygotować dwanaście potraw czy znaleźć idealny prezent dla swoich bliskich. Ludzie na ulicach miasta witają się szerokimi uśmiechami, życząc sobie wesołych świąt, kompletnie zapominając o tym, że jeszcze miesiąc wcześniej chodzili z poważnymi minami, mijając się bez słowa. Dla Logana było to obce, nieznane, a nawet odrażające. Nienawidził patrzeć na tą sztuczną radość, na tą biel śniegu, która tylko kuła go w oczy, na te iskrzące się lampki, które go dekoncentrowały oraz na bałwany, obok których nie mógł przejść obojętnie - każde z nich rozwalał, wywołując płacz u nie jednego dzieciaka.
Na dworze było już ciemno, prószył delikatny śnieg, a za jego plecami przemieszczało się setki przechodniów, kompletnie ignorując jego osobę. Trzymając dłonie w kieszeni bluzy oraz mając założony kaptur na głowie, stał przed witryną sklepową, obserwując różnego rodzaju ciasta, kręcące się na piętrowych paterach.

21 stycznia 2026

Od Waltera cd. Aliny

Przez całą drogę do laboratorium Mercer milczał, intensywnie rozmyślając o zdarzeniu, które miało miejsce kilkadziesiąt minut wcześniej. Jedno ciało niemalże zmielone przez nieznaną magię oraz druga osoba skryta w opuszczonym budynku, do tego czarna substancja znajdująca się na ziemi oraz ofierze, której nie mogli rozpoznać na miejscu, a mogłoby się wydawać, że skoro Walter już tyle lat kroczy po ziemi, to będzie znał każdy rodzaj magii. Niestety z biegiem lat pojawiło się tyle nowości, że ciężko mu już nad tym nadążyć.

14 stycznia 2026

Od Ardala

Po kolejnej tego dnia interwencji, jak zwykle udanej i śpiewająco przeprowadzonej, pstryknął palcami, sprawił, że kartoteka zawisła mu przed oczami, otworzyła się, przewachlowała strony, po czym zatrzymała na odpowiedniej. Podświetliła czerwonymi literami godność kolejnego dłużnika. Luca Mortem, trzydzieści lat, siedemdziesiąt osiem tysięcy do wyegzekwowania, trzy podmioty do spłaty, w tym nieuregulowane zobowiązanie sprzed dziesięciu lat wobec Centralnego Banku Carskiego... Ardal sprawdził adres mężczyzny, zagwizdał, gdy uświadomił sobie, że to daleko. Nie chciało mu się lecieć w śnieżną zawieję na drugi koniec miasta, tym bardziej (już prawie) pod koniec swojej porannej zmiany.
No dobrze, zobaczymy, co z tego wyjdzie, mruknął, znakiem otwierając portal, wiedząc, że nie powinien tego robić, bo teleportowanie się do miejsca odległego o cztery dzielnice było, w jego przypadku, pomysłem niepotrzebnie ryzykownym i raczej niemądrym. Dlaczego? W ostatnich dniach czarowanie, zapewne w wyniku jego chwilowego osłabienia i nasilenia skutków erozji, wychodziło mu różnie.

Wierny, czynny i sprawny – jak knut w ręku kata


Ardal Natharin | 333 lata | 30 kwietnia | Zwierzołak | Egzekutor państwowy | Deiran

11 stycznia 2026

Od Minkiego — Zimowe święta z lisami

Minki wziął głęboki wdech, po czym wypuścił powietrze nosem, spoglądając na swojego brata z widoczną irytacją. Nie rozumiał, dlaczego tak bardzo zamieniał się w Lucille i kupował wszystkiego dużo, jakby sklepy miały być pozamykane na rok. Ich przyjaciółka to wszystko, chociaż zużywa albo mrozi. Choć ze względu na ich częste spotkania, to kobieta zmuszona jest... a właściwie to nie jest zmuszana, sama proponuje, że kitsune mogą do nich przychodzić, gdy tylko znajdą chwilę czasu i sama będzie w domu. Dlatego też większość produktów zużywa na kilka obiado-kolacji w towarzystwie dwóch lisich przyjaciół. 

Od Lucille cd. Minkiego

Jak miło było dla odmiany zakosztować odrobiny spokoju, delektować się mnogością zwyczajnych dni przepełnionych przyjacielskimi przekomarzankami w towarzystwie kitsune, graniem na tej nieszczęsnej konsoli, chodzeniem bez celu po mieście i kosztowaniem przeróżnych kuchennych eksperymentów, w których tworzeniu znaleźliśmy ostatnio z Minkim szczególną frajdę. Żadnych przypałowych, niebezpiecznych sytuacji, czysta sielanka zupełnie zwyczajnych dni. Dawno już nie miałam okazji tak po prostu korzystać z życia. To było... uzależniająco przyjemne. Nie musieć się niczym martwić, po prostu cieszyć czasem spędzonym w towarzystwie przyjaciół.
Nawet, gdy gdzieś w tym wszystkim wciąż ciążyło na mnie brzemię zaklęcia, którego używałam, pozwoliłam sobie na jakiś czas o nim zapomnieć. Prędzej czy później na pewno znowu upomni się o swoje, ktoś znowu będzie prosił mnie o pomoc z czymś, co zapewne wpędzi mnie w kłopoty... Martwienie się przyszłością i tak nic nie zmieniało. Co będzie, to będzie, tak to szło?

7 stycznia 2026

Od Aliny – Zimowe Włamanie (Wigilia)

Życie jest tak samo ważne w każdym miejscu. Nieważne, czy mieszkasz w dużym mieście i robisz wielką karierę – czy mieszkasz na wsi i sukcesem jest dla ciebie odśnieżenie podwórka.
To nie jest ważne. Ważne jest to, jak się czujesz. A to, jak się czujesz, zależy tylko od Ciebie.
A czuła się smutno. Nie jakoś bardzo, ale smutno.
Oczywiście gdyby nie wszechobecne wszędzie światła, światełka, ozdoby i ozdóbki ryczące: Last Christmas!!!, to udawałaby przed samą sobą, że nic się nie dzieje. Skupiłaby się na swojej pracy, której obowiązki obejmują jakże apetyczne grzebanie w jelitach zmarłych, może pomarudziłaby trochę ze współpracownikami na jesienno-zimową chandrę, poszłaby na kilka rozpraw sądowych i w ogóle to świetnie by się bawiła. Ale nie, musi być zima i ten nieszczęsny czas w roku, gdy wszyscy wokół trajkoczą o planach na Zimową Noc i Sylwestra, a pracodawcy dają niedorzecznie dużo wolnego. 

6 stycznia 2026

Od Luci — Zimowa Noc Koszmarów

 tw! przemoc, treści seksualne, używki

— Co robisz w święta? — uniosłem głowę dopiero po chwili. Marco stał przede mną z rękami w kieszeniach jego eleganckich spodni. Byłem świeżo po walce, tym razem skończyło się bez zgonu w oktagonie, co uznawałem za swój mały sukces. Oddychałem dość ciężko, oparty o zimną ścianę, jedną ręką dociskałem papierowy ręcznik do łuku brwiowego. Krwawił jak cholera, a pieczenie doprowadzało mnie do szału. 

Od Azury — Zimowa Noc

Powietrze pachniało solą i rozkładającymi się glonami, z nutą mokrego piasku.
Trwał sztorm.
Widok na wzburzone morze co chwilę przysłaniały mi targane wiatrem włosy. Gdy wychodziłam, zaplotłam je dość ciasno w dobieranego warkocza, jednak moje kilkunastominutowe starania bardzo szybko przegrały walkę z żywiołem. Już jakiś czas temu przestałam próbować odgarniać je sobie z twarzy.

5 stycznia 2026

Podsumowanie 2025

Dzień dobry!

Deiran oficjalnie został otwarty 18.06.2025 r. Zaczynamy Nowy Rok, więc warto podsumować te pół roku funkcjonowania bloga!
Życzymy Wam w tym nowym roku samych pomyślności, spokojności, spełnienia swoich najskrytszych marzeń i oby trzymała Was wena na nowe, niecodzienne historie, które opublikujecie na Deiranie! Ogromnie dziękujemy, że bierzecie udział w rozwijaniu bloga, za każde ciepłe słowa i nowe pomysły, które tylko urozmaicają życie blogowe! 

1 stycznia 2026

Podsumowanie nr 6

 Dzień dobry!

Za oknem śnieg, pierwszy dzień Nowego Roku już za Nami! Ostatnie strzały za oknem fajerwerków, świętujące kolejny rok. Grudzień wręcz uciekł przez palce, w tym całym zawirowaniu świąteczno-noworocznym za to na Deiranie pojawiło się trochę opowiadań!