18 kwietnia 2026

Od Minkiego cd. Lucille

Minki nie wiedział, co powinien myśleć o całej sytuacji w mieszkaniu przyjaciółki. Jednak zdecydowanie nie podobało mu się to, że zobaczył tutaj Felixa. Nie powinien się wtrącać w nieswoje sprawy, ale... nie chciał, żeby kolega z pracy skrzywdził Lucille. Martwił się o nią. Dlaczego w ogóle Felix pofatygował się i przyszedł aż do mieszkania? To mu się zdecydowanie nie podobało. 
Poszedł usiąść do salonu na kanapie, włączył telewizję i zabrał się za przeskakiwanie po kanałach. Nie zarejestrował momentu, jak Lu wyszła ze swojej sypialni. Dołączyła do oglądania wspólnie telewizji (a raczej przeskakiwania po kanałach). Minki zdecydował się już nie poruszać tematu Felixa. Chwilowo ugryzł się w język, ale wiadomo, że i tak długo to nie potrwa. 
Fox czuł się nieswojo z myślą, że Lucille zataiła przed nim fakt spotkania się z Felixem. To nie tak, że nie miała prawa mieć innych znajomych... adoratorów już trochę mniej, ale Minki nie powinien był tego komentować. Jednak to nie leżało w jego naturze. Nie chciał się kłócić z przyjaciółką, aczkolwiek zdecydowanie naruszyło to jego zaufanie wobec Lu. Ciężko westchnął, przeskakując między kolejnymi programami w telewizji, aż w końcu zdecydował się wyjść z mieszkania, aby wrócić do siebie. 
Nie odzywał się do Lu przez dobre kilka dni, całkowicie oddając się swojej pracy. Przez to, że tak często brał wolne lub urywał się z pracy, w końcu przyszedł czas nadrabiania. Nie uśmiechało mu się, to gdy obok niego siedział Felix. Próbował zagadywać Minkiego, dopytując, co u Lucille, jak się miewa, bo się do niego nie odzywa. Fox jednak milczał, nie mając zamiaru rozmawiać ze znajomym. Jak chciał wiedzieć, co u Lu, to niech zadzwoni. Co on jest? Jakiś łącznik? 
Na samą myśl o swojej roli w tej nierozkwitającej relacji prychnął niezadowolony, przypadkiem usuwając zdjęcie z programu. Przeklął pod nosem, cofając usunięcie, magicznym przyciskiem ctrl+z. Progres pracy uratowany. 
Młodszy brat kitsune w tym czasie zdołał sobie narobić więcej kłopotów, niż było to potrzebne. Obecnie siedział w studiu z lodem przyłożonym do twarzy. Niepotrzebnie wdał się w bójkę z pięcioma napastnikami. Gdyby nie to, że jeden z nich okazał swoją łaskę, to pewnie Minki odbierałby brata z SORu. O ile byłoby co odbierać, bo przeciwnicy Hyuka... cóż. Raczej należeli do grupy osób, które regularnie odwiedzają siłownie i waga Minhyuka to dla nich pikuś. Mogliby nim śmiało cisnąć o ścianę i z mężczyzny nic by nie zostało. 
Fox oczywiście przeprosił za swojego młodszego brata, dziękując jeszcze mężczyznom za jego przyprowadzenie. Minhyuk nie przejął się tym szczególnie, oglądał jakiś mecz w telefonie, trzymając lód przy twarzy. 
— Wyglądasz tragicznie — stwierdził Minki, odsuwając się na krześle do tyłu, aby spojrzeć na swojego brata. — Nudno ci było?
— To oni zaczęli!
— Nieważne, kto zaczął. Mogli z ciebie zostawić miazgę... — westchnął Minki, kręcąc w niedowierzaniu głową, że jego brat nadal miał siłę na dyskusję i wypieranie się, bo to nie jego wina, tak? Logiczne!
Ponownie przysunął się do biurka, aby dokończyć obrabianie ostatniego zdjęcia dla klientów. Kiedy skończył, przejrzał wszystkie fotografie. Stwierdził, że wszystko jest w porządku i wysłał wszystko do nich mailowo z zapytaniem, czy przesłane zdjęcia spełniają ich oczekiwania. Jeśli tak, to zaprasza ich jutro do studia w celu sfinalizowania usługi. 
— Idziecie do Lucille może? — zagadał Lix, gdy bracia się zbierali do domu.
— Nie — odpowiedział Minki, patrząc na współpracownika z widocznym niezadowoleniem. — Nic nie będę jej przekazywał, pisał, mówił. Nie jestem waszym pośrednikiem. Jak masz do niej sprawę, to sobie do niej zadzwoń. 
— Ale...
— Żadnego tłumaczenia, Felix — warknął Minki, otwierając drzwi od studia. — Nic jej nie przekaże. Sam załatwiaj swoje sprawy. 
Tak, zdecydowanie nie miał zamiaru pomagać koledze w zdobyciu serca jego przyjaciółki. Lucille sama przyznała, że nie chciała żadnej romantycznej relacji. Cóż, do Felixa raczej to nie dotarło. Minki nie planował nawet mu ułatwiać całej sytuacji, tylko dosadnie pokazać, że nie ma w nim wsparcia. Dlaczego? To Lucille, która jest nieporadna i jedną, wielką kulką problemów. Zostawienie jej samej na kilka dni zawsze kończy się nowymi problemami. Ostatnim razem wdała się w niefortunny pakt, przez który nie spała po nocach i szukała rozwiązania. Jeszcze wcześniej ktoś próbował ją zmusić do zawarcia umowy, aby zemściła się na jakiejś eks psychola, który nie rozumiał słowa nie. Dlatego wokół Lu zawsze kręcił się Minki, który te problemy odganiał. Sam szukał dla przyjaciółki wszelkiego rodzaju zleceń, które są lekkie, szybkie i, w miarę, przyjemne. Te, które ona znajduje, to zawsze seria niefortunnego pecha. Nie chciał znowu ryzykować, że Lucille umrze, jak przy wiedźmie. Zdecydowanie nie. 
Bracia wrócili do domu na piechotę, a przed drzwiami zastali siedzącą przyjaciółkę, która czekała na nich z blachą w rękach. Zapewne zrobiła ciasto.
— A ty co, przybłędo? — rzucił Minki, szturchając Lu ramieniem, niby przypadkiem, niby celowo, aby przepchnąć się do drzwi od domu. — Zgubiłaś się? — zerknął na jasnowłosą przez ramię. Lu nadęła niezadowolona policzki, odwracając głowę w bok.
— Zrobiłam wam ciasto — burknęła, przepychając się pod ramieniem przyjaciela, gdy ten otworzył drzwi od domu, wchodząc do środka jako pierwsza. 
— Iiiii? — Minki wiedział, że Lu sama z siebie o tak późnej porze by nie przyjechała. 
— Zatrzasnęłam drzwi od mieszkania, jak wyszłam... — przyznała cicho, przez co Minki prawie jej nie usłyszał. 
— Boże, gorzej niż z dzieckiem — Fox przejechał dłonią po swojej twarzy, patrząc na przyjaciółkę z widocznym załamaniem. — Zostawić cię na kilka dni samą... 
Minhyuk pomachał jedynie Lucille i szybko zniknął na schodach, udając się do swojego pokoju. Cóż, nie wyglądał najlepiej od bójki. Jasnowłosa spojrzała pytająco na przyjaciela, a jej wzrok jasno pokazywał, że chce wiedzieć, co się stało.
— W bójkę się wdał — wzruszył ramionami, otwierając jedną z szafek, gdzie miał schowane klucze od mieszkania Lucille. Oboje mieli swoje klucze od mieszkań w razie jakiejś niefortunnej sytuacji tak jak ta dzisiejsza. — Nie pytaj. Nie wiem. Przyprowadzili go do studia, pewnie im powiedział, że mają go zaprowadzić do brata. Jesteście oboje chodzącymi katastrofami.
Przyjaciółka przewróciła oczami na słowa Minkiego, odkładając blachę z ciastem na blat. Rozejrzała się po kuchni, czekając, aż Min znajdzie klucze od jej mieszkania. Teoretycznie mogła pojechać zawsze do swoich rodziców, ale obecnie byli oni na małych wakacjach. A klucze pewnie zostały w domu. Dobrze, że chociaż miała ze sobą kluczyki od samochodu.
— Jesteś zły — stwierdziła, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej, wpatrując się w plecy przyjaciela, który dalej grzebał po szafkach.
— Ja? Co ty — zaśmiał się, wyciągając w końcu klucze. Odwrócił się do Lu, która stała i na niego patrzyła z niezadowoloną miną. Zaczyna się. — Nie jestem zły. Daj spokój. 
— To dlaczego się nie odzywasz?
— Marudziłaś, że wiecznie ci zabieram czas i nie możesz się skupić na pisaniu pracy. 
— Nie maru... no może trochę. Ale nie zmienia to faktu, że nie odpisujesz na moje smsy ani na messengerze. Całkowicie mnie ignorujesz — oznajmiła.
Minki złapał za przedramię przyjaciółki, naciskiem wymuszając, aby wyciągnęła rękę do niego, a on wcisnął jej klucze od mieszkania. 
— Musisz już jechać.
— Minki...
— Jedź. Nic mi nie jest, nie jestem zły — zaśmiał się, posyłając jej delikatny uśmiech. Poczochrał włosy przyjaciółki i odwrócił ją do siebie tyłem, a następnie pchnął w kierunku wyjścia. Lucille starała się zaprzeć piętami, ale marnie jej szło. — Jest późno, rano pracujesz, musisz iść spać. Sio do siebie.
— Minkiiiiiiiiiii — Lu wystawiła ręce na boki, próbując zatrzymać się przy pomocy ścian, ale problem był taki, że korytarz był na tyle szeroki, iż sięgała tylko do jednej ściany. — No porozmawiaj ze mną!
— Lucille, jestem zmęczony, chce iść spać. 
— Oszust — burknęła, odwracając się do Minkiego, gdy znalazła się w drzwiach wyjściowych. 
— Ja? — wskazał na siebie. — Pffff, co ty — machnął rozbawiony ręką. — Ostrożnie jedź do domu i uważaj na siebie. Jak będę miał czas, to przyjdę. 
Lucille ciężko westchnęła, w końcu odpuszczając. Uderzyła na koniec Minkiego z pięści w klatkę piersiową, deklarując, że i tak będzie drążyć temat. 

*

Minki odwiedził Lucille dopiero w weekend, kiedy to Minhyuk codziennie u niej przebywał pod dozorem, żeby znowu nie wpakował się kłopoty. Można powiedzieć, że Lu robiła za opiekunkę Hyuka, gdy Minki był w pracy. Oczywiście, młodszy bliźniak absolutnie nie był z tego zadowolony, gdy po pracy zawożony był do jasnowłosej. Buntował się, ale jak dostał informacje, że Lu będzie mu gotowała, co chce, to szybko zmienił zdanie i mu się podobało. 
Kiedy Fox wszedł do mieszkania przyjaciółki, nie zastał jej w progu kuchni. Dlatego ściągnął buty i ruszył w głąb. Znalazł Lucille z lisem na kolanach. Wyczesywała biały puch z Hyuka, szkoda tylko, że tego futra było już od cholery obok nich i śmiało, można z tego perukę zrobić. 
— O, jesteś — zauważyła Lu, gdy Minki usiadł na fotelu obok. — Ciebie też to czeka, tylko skończę Hyuka.
— Ile już tak siedzisz? — spytał, spoglądając na dwójkę.
— Eeee... może godzinę? Dwie? Nie pamiętam — stwierdziła, wzruszając cierpko ramionami. 
Minki ciężko westchnął, wyciągając telefon z kieszeni spodni. Wygodnie rozsiadł się na fotelu, zsuwając nieco w dół i zaczął przeglądać internet. 
— Felix znowu o ciebie pytał — zaczął, nie przenosząc spojrzenia na przyjaciółkę. Jednak doskonale wyczuł, że Lucille się spięła. — Powiedziałem, że nie będę nic ci przekazywać. Nadal cię męczy? 

Lucille?

1464 słowa 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz