13 kwietnia 2026

Od Yassina — Zdrajca i oszust

Yassin przeciągnął się mocno, rozprostowując ramiona nad głową. Byłby się przewrócił na drugi bok, ale zdjęto z niego kołdrę i, na dodatek, śmiano go podnieść, tak po prostu i jakby nigdy nic. Zareagowałby na to zuchwałe posunięcie odpowiednio, raz, że Pewna Osoba tak bezceremonialnie sobie z nim poczyna, dwa, że przerywa mu się Bardzo Ważny Sen, ale... zmienił zdanie, bo ramiona, które go obejmowały, były przyjemnie ciepłe, znajome w miły sposób, poza tym naturalnie budziły zaufanie, więc Yassin, instynktownie, złapał Luthera za szyję. Nie otwierając oczu, oparł o niego policzek, uprzejmie godząc się ze swoim losem.
— Niesiesz mnie na świąteczne śniadanie? — domyślił się głosem lekko zachrypniętym od snu. — Och, jesteś cudowny, uwielbiam cię.
Jednak mi się trafiło, pochwalił Yassin Luthera w myśli. Sam wszystko przygotował, postarał się z myślą o mnie, a teraz robi mi miłą pobudkę, nawet nie muszę samodzielnie wstawać i siadać przy stole. Facet na medal, nigdy go nie zostawię. Ile osób może powiedzieć, że są traktowane w związku w taki sposób? Może kolacja wieczorem? Odwdzięczę mu się, też zasługuje na miłą niespodziankę z mojej strony.
Zorientował się po krokach Luthera i skrzypnięciu otwieranych drzwi, że wcale nie idą na śniadanie. Bo nie poszli do kuchni. Czy oni są w łazience?... Dlaczego Luther właśnie się pochyla? Yassin podskoczył jak oparzony, gdy jego goła stopa dotknęła czegoś zimnego i mokrego.
— SŁUCHAM. — Yassin, nie mając innych alternatyw ratunku, wczepił się w Luthera jak kleszcz, za wszelką cenę nie chcąc wpaść do wanny z wodą. — TY ZDRAJCO, JUŻ NIGDY CI NIE ZAUFAM, WYPROWADZAM SIĘ, JAK MNIE UPUŚCISZ, LUTHER, OSTRZ-
Po chwili nierównej walki, znalazł się w wannie, mokry po pierś i ramiona. Luther, przygotowując zasadzkę, nie miał litości, różnica między temperaturą ciepłego łóżeczka a lodowatą wodą, była tak szokująca, że Yassin wyskoczyłby z wody natychmiast, gdyby tylko miał jak. 
— Lany poniedziałek — zaśmiał się Luther irytująco wesoło i tak niefrasobliwie, że Yassin groźnie zmrużył powieki, prychnął i ochlapał go wodą.
— Zapłacisz mi za to, oszuście.

324 słowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz