7 kwietnia 2026

Od Eirika cd. Nivana

Zjedliśmy obiad przygotowany przez Nivana już ostatecznie pogodzeni po tej drobnej ,,kłótni". Chyba można śmiało powiedzieć, że w zaistniałej sytuacji byłem coś winny siostrze Nivana. Zdecydowanie znalazła się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Ostatecznie uciekanie było z mojej strony tchórzostwem, ale jeszcze chwilę temu nie myślałem jasno. Albo może wręcz przeciwnie, to teraz umysł zmąciły mi dobre intencje rodzeństwa... Co by nie było, postanowiłem zrobić, co w mojej mocy, żeby Nivan mimo wszystko nie żałował decyzji przyjęcia mnie pod swój dach.
Ponieważ Nivan gotował, ja posprzątałem naczynia, gdy już skończyliśmy posiłek. Gdy wróciłem do kuchni, zobaczyłem cienisty ogon wystający z garnka, gdzie została reszta sosu. Westchnąłem. Wrzuciłem talerze do zlewu i natychmiast wytargałem Saga z garnka za ten wystający ogon, przerywając rozchodzące się po kuchni odgłosy mlaskania.

6 kwietnia 2026

Od Aliny cd. Waltera

Gdy tylko inspektor się rozłączył, dopadła do swojego stacjonarnego komputera i zaczęła wpisywać nazwiska z kartki. Vargas. Nic. Barrett. Nic. Marca i Huntera zostawiła sobie na sam koniec, bo kojarzyła te nazwiska. Hunter (a przynajmniej jego mafijne wpływy) jest obecny na terenie Vannidoru od niedawna. Drobne kradzieże, wyścigi samochodowe. Na terenie tego kraju jest całkiem grzeczny jak na mafiosa, ale podejrzewa się, że pochodzi z Dalmorii, a tam ma już więcej na sumieniu.

Dalmoria. 

4 kwietnia 2026

Od Nivana cd. Eirika

Dla czerwonowłosego nieakceptowalne było pozostawienie bliskich na lodzie. Dlatego cała ta sytuacja z podwójną randką, gdzie realnie został w nią wrobiony jako rzekomy chłopak Eirika... nie sprawiło, że zaczął na mężczyznę inaczej patrzeć. Skoro już obu ich wkopał, to teraz trzeba mu pomóc się z tego wykaraskać, tak? 
Trochę rozbawiła go cała sytuacja, jaka miała miejsce w pizzerii. Samo wylanie napoju, i to podwójnie, nie sprawiło, że był zły. Znacznie bardziej denerwowało go całe towarzystwo, które wydawało się świetnie bawić przy nieporadności czarnowłosego. Jednak wiedząc, jak bardzo ludzie bywają podli, to wcale go nie zdziwiło, że mężczyźni mieli świetny ubaw. Dlatego też chciał wesprzeć Eirika i pokazać mu, że może na niego liczyć. Wymyślił tak też plan z ucieczką poprzez wyjście z tyłu lokalu. 

Od Eirika cd. Nivana

Niby wiedziałem, że kłamstwo ma krótkie nogi, ale kurwa, bez przesady. Cała ta sytuacja była tak irracjonalna, że wręcz zacząłem się zastanawiać, czy powinienem się z tego śmiać, czy jednak płakać. Pierdolona podwójna randka, jeszcze czego.
Byłem w szoku, że Nivan w to poszedł bez zająknięcia.
— Tak szczerze, myślałem, że ściemniacie — rzucił nagle Caleb. Dobrze, że akurat był zajęty odrywaniem kawałka pizzy i przenoszeniem go na swój talerz, bo gdyby na nas patrzył, na pewno wyczytałby z mojego wyrazu twarzy, że trafił w dziesiątkę. Szkoda by było, po takim wysiłku włożonym w grę aktorską, żeby teraz wszystko się wydało. — Aiden twierdził, że nie ma szans, żebyś kiedykolwiek kogoś znalazł na stałe... — w końcu podniósł wzrok i wskazał mnie trzymanym kawałkiem ciasta. — Bez urazy.

2 kwietnia 2026

Od Nivana cd. Eirika

Dla Nivana rzeczy materialne nie miały większego znaczenia. Nie oceniał ludzi po tym, jak się ubierali bądź gdzie i jak mieszkali. Jednak widząc mieszkanie znajomego, poczuł ogromny żal. Nie wiedział, że Eirik tak żył. Wydawało się nawet, że nie pierwszy raz mieszka w takiej klitce, bo inaczej tego nazwać nie można było. Jeszcze bardziej mu się zrobiło żal, gdy zobaczył, że dwie torby wystarczyły, aby spakować cały dobytek mężczyzny. Dixon nie należał do biednej rodziny, wręcz przeciwnie. Niby były tego plusy, ale w większości sprawiało mu to problemy. Nawiązywanie znajomości bez żadnych korzyści materialnych? Kradzieże limitowanych figurek? To był tylko wierzchołek góry lodowej. 

Od Eirika cd. Nivana

— Dobra, już, koniec żartów. Dziękuję za propozycję, ale muszę... zdecydowanie dam sobie radę ogarnąć jakieś alternatywne mieszkanie — widząc powątpiewające spojrzenie Nivana, zgarbiłem nieco ramiona, próbując uciec z uścisku czerwonowłosego, tracąc ostatnie resztki pewności siebie, które jeszcze we mnie pozostały. — Naprawdę, dziękuję, ale coś ogarniemy. Nie pierwszy raz...
— Zamknij się i korzystaj z dobrodziejstw tego wielkoluda — zamrugałem, przenosząc natychmiast spojrzenie na kręcącego się pod naszymi nogami Saga. — Po co ta fałszywa skromność? Jaki niby masz lepszy pomysł? Jak siedzisz upalony z tym chujem, to jest nudno, lepiej...

1 kwietnia 2026

Oficjalne zamknięcie



Z wielką przykrością informujemy, że z powodu decyzji administracji, niskiej aktywności i oficjalnej PROPOZYCJI Banshee, podjęliśmy decyzję o zamknięciu bloga. Posty publikować można do 31.04, 21:37, następnie status bloga zostanie zmieniony na prywatny*. Dziękujemy Wam za wspólny czas!

~ Administracja

*(decyzja może zostać anulowana, jeśli thatswhyy opublikuje w wyznaczonym terminie liczbę postów nie mniejszą niż 15, a Rys nie mniejszą niż 6)

Podsumowanie nr 9

 Dzień dobry!

Rozpoczęcie wiosny za nami! Jednocześnie na dworze jest coraz dłużej widno, słońce przyjemnie dogrzewa i powoli chowamy odzież zimową na dno szafy. Czuć, jak wszystko zaczyna powracać do życia. Mamy nadzieję, że również dzięki wiośnie zakwitną w Was nowe, ciekawe pomysły na wątki, a może i postacie!

31 marca 2026

Od Minkiego — To nie jest walentynkowa randka II

Minki od zawsze (i na zawsze) pozostanie wiernym fanem parków rozrywki, szczególnie tych z rollecoasterami. Uwielbia czuć adrenalinę, gdy pracownicy kolejki zapinają mu pasy, aby po chwili usłyszeć komunikat: „prosimy o niewystawianie rąk, nóg lub innych kończyn poza kolejkę, grozi ich utratą”. Wjazd kolejki na 50 metrów w górę, co umożliwia spojrzenie na cały park rozrywki i pobliską okolicę, mogąc dostrzec wiele. O ile miało się dobry wzrok. Kiedy kolejka zjeżdżała w dół, przeciążając całe ciało, aby po chwili znowu wzbić się w górę, nie pozwalając organizmowi przyzwyczaić się do przeciążeń. Kilka spirali, następnie ostry zakręt w lewo i był koniec. 

Od Violet — WALentynki

Nigdy nie należałam do osób dających się porwać ogólnej ekscytacji, jaka towarzyszyła Walentynkom. Te wszystkie kwiatki, misie, kupidynki... Tani kicz i nic więcej. Okazja do spędzenia czasu z drugą połówką? Czy nie każdy dzień powinien być celebracją najlepszej relacji w naszym życiu? Ta jedna data w kalendarzu zawsze zawracała wszystkim w głowach, na miasto wybywały prawdziwe tłumy, znacznie liczniejsze, niż na co dzień, nawet jeśli święto to wypadało w środku tygodnia. Wszystkie warte uwagi lokale z przepysznym jedzeniem były okupowane, stoliki porezerwowane już kilka tygodni wcześniej, w takich warunkach nie dało się wykazać ni gramem spontaniczności.

Od Sahiba — Walentynki, alkohol i knucie I

Alek poszedł do pracy, ale Sahib, z ich mieszkania, miał go na oku. To znaczy, Jogho miała go na oku i, przez łączącą ich translokacyjną więź, ćwierkała mu na ucho o każdym kroku mężczyzny na AUMie. Wcale go nie szpieguję, wytłumaczył Sahib swojemu odbiciu w lustrze, zapinając wiszący kolczyk, sam oburzony na siebie, że takie stwierdzenia w ogóle przyszło mu na myśl. Po prostu muszę dzisiaj dokładnie wiedzieć, gdzie jest, czym się zajmuje, o której planuje wyjść z AUMu i czy zamierza się zwolnić albo skrócić zajęcia... Jeśli wróci zbyt szybko, mogę nie zdążyć przygotować wszystkiego na czas. Jeszcze popsuje nam całą niespodziankę.