Zastanawiałam się czasem, czy moje opuszczenie (bardzo grzeczne określenie, swoją drogą) domu Trevelyanów i odcięcie się od rodziny, było dobrą decyzją. Czy to jest tak, że nie żałuję, bo naprawdę nie żałuję, czy nie żałuję, bo wmówiłam sobie, że nie żałuję i sama przekonałam siebie, że tak jest. Bo dumna nie pozwoliłaby mi przyznać, że to było koszmarnie głupie posunięcie, że zrobiłam wszystkim na złość, a najbardziej sobie, i że wszyscy wyszli na tym źle, a najbardziej ja.
30 czerwca 2026
Od Cahira — Drobne anse I
jesień 2022, Rezydencja Trevelyanów
Złapał w powietrzu żółty liść. Zakręcił nim w palcach, patrząc wzrokiem trochę nieobecnym. Jesień? Kiedy? Nie zauważył, gdy lato się skończyło. To było tak, jakby usiadł na ławce w kwitnącym ogrodzie, zamknął powieki, opalając twarz, a gdy wstał, rośliny wokół umarły, a niebo przesłoniły chmury.
Za dużo pracy, za dużo listów, za dużo myśli, powiedział do siebie. Nie dostrzegam prostych rzeczy.
Żwir chrzęścił pod butami. Trochę drażniło Cahira, że jego kroki są w uśpionym ogrodzie doskonale słyszalne. Miał brzydki nawyk, żeby przemykać chyłkiem, chodzić jak kot, najlepiej, by w ogóle nie dało się go dostrzec.
29 czerwca 2026
Od Lucille — Gadatliwi studenci
Minki po raz kolejny machnął ogonem, omal nie rozsypując ułożonych w równy stosik papierów, spoczywających na biurku koło niego. Widziałam, jak spod zmrużonych powiek intensywnie przygląda się młodym adeptom sztuki magicznej zajmujących ostatnie rzędy miejsc w sali, skąd niemal od początku zajęć — a konkretniej od momentu, gdy kitsune tu wparował i bez słowa zajął miejsce na moim biurku — szeptali intensywnie między sobą. Przerwałam w pół zdania tłumaczenie, jak można szerzej wykorzystywać magię żywiołów, łącząc poszczególne między sobą, próbując usilnie przedstawić to w jak najbardziej przystępny sposób i jednocześnie zachęcić studentów do samodzielnego eksperymentowania. Wszak ograniczała ich w zasadzie ich wyobraźnia. Na koniec zajęć czekała ich część praktyczna, zadanie do wykonania na zaliczenie tych ćwiczeń, bazujące na przedstawionych im zagadnieniach. Nie mieli zbyt czasu się przygotować wcześniej i mogli bazować tylko na tym, co dzisiaj usłyszą. Tymczasem... cóż. Plotki o tym, że zaczęłam przychodzić do pracy z ,,niezwykle przystojnym kitsune" stały się wśród moich grup ostatnio gorącym tematem. Może nawet nie miałam im tego za złe — Minki zdecydowanie przykuwał wzrok. Tylko że...
28 czerwca 2026
Od Azury — Czarno-białe fotografie
Ciepły oddech na płatku ucha wyrwał mnie z zamyślenia. Drgnęłam, zaskoczona, jednak gdy tylko otoczył mnie znajomy zapach, moje ciało samo się rozluźniło. Kilian objął mnie ramionami za szyję i położył brodę na czubku mojej głowy. Uśmiechnęłam się lekko, odrywając wzrok od ekranu ściągniętego jakiś czas temu z Felsbach komputera, zakupionego wraz z najnowszym modelem aparatu fotograficznego.
— Co tam tworzysz? — spytał, składając na moich włosach delikatny pocałunek. Mimowolnie uniosłam dłoń, by przejechać palcami po jego przedramieniu.
— Sprawdzam możliwości obróbki zdjęć — drugą ręką poruszyłam myszką, przeklikując parę rzeczy na monitorze.
Od Eirika cd. Nivana
Chyba nigdy w całym swoim życiu nie byłem w sklepach tego typu, do których teraz zabrał mnie Nivan. Nie, żebym ubierał się jak wieśniak, zawsze lubiłem dobrze wyglądać, po prostu... można taki efekt osiągnąć nie aż tak dużym kosztem. Głupio mi było do tego stopnia wykorzystywać uprzejmość przyjaciela, jednak jeden rzut oka na jego twarz, gdy wychodziłem zademonstrować kolejną stylizację, wystarczył, bym uznał, że z jakiegoś powodu mężczyzna wydaje się niezwykle szczęśliwy. Westchnąłem, gdy po raz kolejny schowałem się w przymierzalni. Przejechałem dłonią po włosach, próbując zebrać myśli. Skoro z jakiegoś powodu tak go cieszy kupowanie mi ubrań...
Narzekanie chyba byłoby nie na miejscu... prawda?
26 czerwca 2026
Od Aliny cd. Waltera
sygn. akt III Nsm 456/10
Szczegółowe badania porównawcze: analityczna ocena organoleptyczna wykazała, że substancja charakteryzuje się całkowitą absorpcją promieniowania elektromagnetycznego w spektrum światła widzialnego. Materiał wykazuje cechy doskonałego ciała czarnego – pochłania 99% fotonów, nie generując przy tym mierzalnego albeda. [...] Eksperyment z użyciem krwi o podwyższonej homeostazie termicznej i sygnaturze nie-ludzkiej (próbka J.J.) wykazał hiperreaktywność katalityczną. Substancja zachowuje się jak egzogenny pasożyt organiczny – dąży do agresywnej dominacji nad komórkami gospodarza. Gwałtowna eskalacja temperatury doprowadziła do wrzenia i przekroczenia wytrzymałości naprężeniowej naczynia laboratoryjnego (eksplozja barometryczna probówki). [...] Reakcja wykazuje wrażliwość na kontakt z podłożem metalicznym. Kontakt cieczy z powierzchnią stopu metalu powoduje natychmiastową inhibicję (stłumienie) procesów egzotermicznych i przejście substancji w stan anabiozy.
Gdy tak stał przed nią, całkowicie obnażony, bez iluzji wykańczającej już jego magię – Alina poczuła, jak uderza w nią fala tłumionej przez dwa tygodnie frustracji. Przez tygodnie, w których Mercer ograniczał ich kontakty do sporadycznych telefonów, czuła się niczym nastolatka po zerwaniu. Oczywiście, że nigdy nie zadzwoniła do niego pierwsza. Otrzymała od niego dystans i, jak lustro, odbijała dystans w drugą stronę, chociaż telefon stał się najważniejszym przedmiotem w jej laboratorium. Nie raz łapała się na tym, że zamiast słuchać analizy praktykantki, analizowała jego głos z ostatniej rozmowy. Dlaczego był taki zachrypnięty? Czy rozłączył się pierwszy, bo palnęła coś głupiego podczas ich ostatniego połączenia? Raz zganiła się w myślach, gdy skalpel omsknął się jej przy nacinaniu skóry denata, bo nagle przypomniała sobie, jak Mercer trzymał rękę na jej udzie. Czasem zastanawiała się, czy on też o tym myśli, czy może dla niego to była tylko zabawa.
18 czerwca 2026
Od Lucille cd. Minkiego
— Trochę — przyznałam, starając się skupić na wyczesywaniu zimowej sierści z Hyuka, zamiast na temacie, którego samo wspomnienie sprawiało, że czułam irytację. Jeszcze chyba nigdy nie miałam sytuacji takiej jak ta. Ile to już minęło? Na pewno dobrych kilka tygodni. Felix dalej uparcie próbował zagajać rozmowy, pisał, okazjonalnie dzwonił, zapraszał na spotkania poza domem. Nie miałabym pewnie nic przeciwko, tylko że... Widziałam, że nie chodzi mu w tym wszystkim o czysto przyjacielską relację. Nie potrafiłam stwierdzić, co sprawiło, że tak się zawziął, żeby zaskarbić sobie mojej sympatii. Traktowałam go przecież jak każdego innego znajomego...
Minki westchnął, blokując telefon i odkładając go sobie na uda. Odchylił głowę na zagłówek fotela i wbił zamyślony wzrok w sufit.
16 czerwca 2026
Od Luci cd. Ardala
tw! przemoc domowa, alkoholizm, trauma z dzieciństwa, śmierć
Oparłem się wygodnie o krzesło i zmrużyłem oczy patrząc na Ardala z rozbawieniem. Uniosłem leniwie szklankę i bez pośpiechu wziąłem łyk bezalkoholowego drinka. Ardal poruszył się niecierpliwie na swoim miejscu i powtórzył pytanie. Ja natomiast zamieszałem słomką w swoim napoju.
15 czerwca 2026
Od Marche cd. Tsakani
Marche zaśmiała się całkiem zdumiona. Skąd się ta mała urwała? Raz, że Tsakani udało się ją przegadać i zasypać pytaniami (co nie było wcale oczywiste, bo Marche bardzo lubiła słuchać brzmienia własnego głosu), dwa, że uznała drinka „wódka martini” za słabego. To co było dla niej mocne, przepraszam? Czysty spirytus? Poza tym gdzie się nauczyła tak pić? Takie drobniutkie dziewczę i wybrzydza, bo wódka? Marche wódka wychodziła nosem, a wcale nie uważała się za niedoświadczoną w piciu. Zresztą prawie wszystkie elfki, które poznała, miały podobny gust, one zawsze tylko słodki alkohol, kolorowe drinki owocowe, ewentualnie droższe wino. Marche pierwszy raz trafił się taki oryginalny egzemplarz.
12 czerwca 2026
Subskrybuj:
Posty (Atom)

