Luther nie spodziewał się, że sytuacja może aż tak dramatycznie się obrócić przeciwko niemu. Wizyta siostry z dziećmi poprowadziła całą rozmowę w negatywnym kierunku. Jednak nie zmieniało to faktu, że nie widział nadal konkretnego powodu, aby powiedzieć Yassinowi, czym tak naprawdę się zajmuje. To nie brało się z niepewności Luthera, a wszelakiej maści bezpieczeństwa. Nie chciał dodatkowo zniechęcić do siebie mężczyzny. Doskonale wiedział, że łowcy nie są najlepiej postrzeganą grupą wśród mieszkańców. Mimo że niektóre sytuacje nie są przez nich kontrolowane, to nadal starają się zagwarantować bezpieczeństwo dla społeczności lokalnej. Przedarcie się niebezpiecznej bestii do centrum miasta jest jednym z najgorszych możliwych scenariuszy. Choć 95% udaje się odpędzić od miasta lub złapać nim do niego dotrą, to niestety te nieszczęsne 5% jest bardziej sprytne i lepiej sobie radzi z adaptacją.
22 sierpnia 2026
Od Minkiego cd. Lucille
Minki zdecydowanie nie rozumiał, dlaczego ludzie są tak bardzo zaaferowani magicznymi istotami. Nie rozumiał, dlaczego za wszelką cenę, próbują je złapać i zniewolić. Korzystanie z magicznych właściwości danej istoty nie zmienia faktu, że dalej miała swoje własne prawa i chęć przetrwania. Wykorzystywanie jej do własnych celów było dla niego nie do zrozumienia. Nie potrafił znaleźć odpowiednich argumentów, które mogłyby to jakkolwiek tłumaczyć. Prawda była taka, że nic nie wytłumaczy bestialstwa, jakie skrywało się w ludzkich sercach.
Od Nivana cd. Eirika
Nivan postanowił odwiedzić Eirika w pracy, nim skończy swoją zmianę. Dlatego wszedł do lokalu tak, jak zawsze, czyli wejściem przeznaczonym dla pracowników. Czuł się tutaj jak u siebie. Przywitał się z Romanem, zamienił z nim kilka zdań, a następnie ruszył na salę w poszukiwaniu swojej zguby. Nie potrzebował dużo czasu, żeby odnaleźć ten charakterystyczny czarny łeb na sali. Jednak na twarzy czerwonowłosego wymalowało się zdziwienie, gdy zauważył, że Skugge stał obok stolika, gdzie siedziała Vanessa. Z tego, co kojarzył, to jego koleżanka z pracy siedziała ciągle na chorobowym po skręceniu kostki. To było najmniejsze zaskoczenie, bardziej zdziwiony był całą scenką, która odbyła się przy stoliku.
20 sierpnia 2026
Od Liama cd. Sabara
Nudziłem się jak mops.
To było wręcz niepojęte, jak można było tak niefartownie władować się do odizolowanego portu dokładnie wtedy, gdy ktoś w końcu uznał za zasadne zrobić coś z kwitnącym w tym miejscu przemytem. Niestety, tak się złożyło, że miałem w Talarze interesy. Tylko głupi by nie skorzystał z przedstawionej nam kilka dni wcześniej oferty — przypłynąłem więc tu razem z kilkoma członkami naszej wspaniałej organizacji, którzy akurat nie mieli nic do roboty, żeby odebrać przeszmuglowane przez inną ekipę Szepczące Wazy, sprzedawane za bezcen w Madkiwe, z potencjałem do otrzymania za nie pokaźnej sumki u kolekcjonera, z którym od lat współpracowaliśmy. Tanio, szybko, bezproblemowo.
Od Yassina cd. Luthera
— Kłamca — powtórzył Yassin, jaśniepańsko przymykając powieki, zadzierając nos i krzyżując ręce na piersi. — Nawet nie jesteś człowiekiem, świetnie, Luther. Mogę w ogóle cię tak nazywać, czy to kolejna ściema?
— Mam na imię Luther — uspokoił mężczyzna trochę skonsternowany sytuacją z siostrą i dzieciakami, trochę rozbawiony zachowaniem Yassina i jego Pozą Świętej Obrazy.
— O, proszę, chociaż coś — kontynuował Yassin swoją śpiewkę. — A reszta? A może Lucy wcale nie jest twoją starszą siostrą? A dzieciaki? Całkiem do ciebie podobne, nie uważasz?
— Bo jesteśmy spokrewnieni? Poza tym myślisz, że Lucy zareagowałaby tak entuzjastycznie na twój widok, gdyby naprawdę coś nas łączyło?
18 sierpnia 2026
Od Eirika cd. Nivana
Szczerze mówiąc zupełnie straciłem poczucie czasu, odkąd mogłem w końcu korzystać z chwili wytchnienia od tych chorych temperatur w towarzystwie zbawiennego urządzenia zwanego klimatyzacją. Scrollowałem bez celu jakieś losowe rzeczy w telefonie, zastanawiając się, jaki serial tym razem obejrzeć, jednak wciąż nie mogłem trafić na nic godnego uwagi, czego bym jeszcze nie widział. Skądinąd irytująca sytuacja — gdy bardzo masz ochotę obejrzeć coś takiego, co wyrwie cię z kapci, ale jednocześnie jesteś niemal pewny, że nie znajdziesz nic lepszego od tego, co właśnie niedawno obejrzałeś. Zaczynałem się coraz bardziej nudzić, nie będąc w stanie wyjść nawet z domu przez te zakichane, poparzone plecy.
Robiło się coraz później, a Nivan dalej nie upomniał się o klimatyzację, którą podwędziłem z jego sypialni. Spojrzałem z niejakim zaciekawieniem w kierunku wspomnianego pomieszczenia. Zza przymkniętych tylko drzwi docierała do salonu cienka wiązka światła, ale nie słychać było żadnych dźwięków świadczących o tym, że ktoś tam przebywa.
Od Ardala — Pięć urzędniczych pensji
W przeciwieństwie do Luci, pracował na etacie (jeszcze. Czasem się zastanawiał, jak to możliwe, że nadal nie wręczono mu wypowiedzenia). Funkcjonował według stałego rytmu dnia, od rana był na nogach, czy akurat miał wolne, czy nie. Luca spał, do której chciał, czasem wstawał późno, bo, jak dzisiaj, odsypiał walkę. W takie dni czasem wstawał nie w humorze, niewyspany i obolały. Ardal nawet mu się nie dziwił.
12 sierpnia 2026
Od Lucille cd. Minkiego

— W każdym razie dam radę, bez szpilek nawet w za dużych butach idzie się znacznie łatwiej — burknęłam tylko, unikając wzroku przyjaciela. Wyraźnie czułam dotyk jego palców na swojej dłoni. Choć nie było to w zasadzie nic niezwykłego w jego wykonaniu, nagle stałam się wyjątkowo świadoma jego bliskości. Może przez to, że usłyszałam dzisiejszego wieczoru te wszystkie komentarze osób, które w zasadzie nas nie znały, a jednak po samym naszym zachowaniu wyciągały wnioski niemające nic wspólnego z prawdą. Choć przyznaję, ze statystycznego punktu widzenia mało prawdopodobne, żeby aż tyle osób się pomyliło nie mając ku temu żadnego konkretnego powodu...
Czułam się źle z tym, że nagle czuję się w jego towarzystwie lekko niekomfortowo, a jednak nie potrafiłam do końca odsunąć od siebie myśli powtarzającej mi w kółko w głowie ,,na zbyt wiele sobie przy nim pozwalasz".
11 sierpnia 2026
Od Sabara do Liama
Ziewnąłem w pięść. Obowiązkowe zebrania Ansarich często mi się dłużyły, miewałem momentami problemy ze skupianiem się i zapamiętywaniem informacji. Przepraszam, ale wszystko było ciekawsze od ględzenia Fadiego, łącznie z bujaniem się na krzywym krześle, ćmą obijającą się o lampę i dziurą w stole, nie wspominając o zabawie w skanowanie wzrokiem min równie znudzonych piratów i wybieraniu tej najzabawniej nieobecnej (dla mnie wygrywał Jasar, przełożył opaskę na zdrowe oko, wyłupione zakrył włosami, skrzyżował ręce na piersi i bezczelnie spał na siedząco). Oczywiście, z całym szacunkiem dla pana kapitana, ale przemawiał najmniej charyzmatycznie pod słońcem, jego głos poza tym wykazywał się wręcz niesamowitą zdolnością do usypiania słuchaczy. Sądząc po subtelnym pochrapywaniu w tle gdzieś za mną, nie tylko ja i Jasar tak sądziliśmy.
7 sierpnia 2026
Od Waltera cd. Aliny
Gdy na rozgrzane ciało inspektora spadły pierwsze krople deszczu, dokładnie pochował rzeczy pod tropik, który sięgał idealnie do ziemi, a te istotniejsze wsadził do środka namiotu, wciskając je w jego kąt. Sam wszedł po chwili, od razu się kładąc, gdyż z siedzeniem nie było żadnych szans. Zdjął buty, żeby nie brudzić wnętrza i podciągnął nogi bliżej siebie, zginając je w kolanach. Przez chwilę siedzieli w ciszy, wsłuchując się w dźwięk opadających kropel deszczu, lecz gdy brunet wyczuł charakterystyczny zapach burzy, wiedział, że zaraz pogoda pokaże, na co ją stać.
1 sierpnia 2026
Podsumowanie nr 13
Dzień dobry!
Lipcopad już za nami, pogoda była istnym połączeniem dwóch miesięcy w jedno, mimo że obecnie mamy podobno lato. Pogoda nieszczególnie się tym przejęła, przynosząc nam różne warunki atmosferyczne, przypominając, że to ona tutaj rządzi i dyktuje warunki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)