Powolny spacer ulicami Deiranu to było to, czego akurat potrzebowała. Po wielu dniach ciężkiej pracy nastał czas na odpoczynek. W Silents było wszystko dopięte na ostatni guzik. Wszystko, co wymagało jej obecności, zostało załatwione, a do reszty zadań wyznaczyła zaufane osoby. Jeżeli chodziłoby o jej małe studiu tatuażu, to specjalnie nikogo nie zapisywała na ten dzień. To był jej czas na relaks. W sumie to jej i Siriusa, który wesoło merdając ogonem, biegał wokół dziewczyny, co chwilę gdzieś znikając, bo tu poczuł jakiś zapach, tu zobaczył coś ciekawego, tu po prostu musiał przywitać się z osobą przechodzącą obok. Typowy Sirius. Ale za to go kochała. Nie wyobrażała sobie lepszego pupila.
28 lutego 2026
Od Quinlan — Powiew wolności
Szum wiatru. Delikatny stukot kopyt. Miękkie parsknięcia. A pośród tego wszystkiego ona. Czarnowłosa dziewczyna. Osoba, która raczej na co dzień nie okazuje za dużo emocji. Wiecznie zapracowana. W końcu bycie tatuatorką, a w tym samym czasie prawą ręką głowy mafii nie jest łatwym zadaniem. Wymaga dużo poświęcenia. Jednak w tym konkretnym momencie nic z tego nie było ważne. W jej głowie nie było żadnych zmartwień. Była tylko ona, siwa piękność i to wspaniałe poczucie wolności. Poczucie, że nic więcej się nie liczy. Że żadne problemy nie istnieją. Dłonie miała lekko wplątane w grzywę GrayRose. Wiatr we włosach. Zaczerwienione policzki od zimna. Ale też i szeroki uśmiech na twarzy. Nieczęsty widok. W oddali można było zobaczyć piękne lekko czerwone, gdzieniegdzie pomarańczowe, ale i z przebłyskami różu niebo, a na samym środku, słońce powoli chowające się za horyzont. Patrząc na to, pozwoliła klaczy rozpędzić się jeszcze bardziej, a sama rozłożyła ramiona na boki. Z jej ust uciekł delikatny, ledwo słyszalny śmiech. Stanowczo jazda konna była jej definicją wolności.
166 słów
Od Luci — Tłusty Czwartek
Nigdy nie ulegałem presji społeczeństwa, więc zamiast iść po jednego pączka, zamierzałem kupić całą paletkę. Wszedłem do sklepu, rozglądając się na boki. Cały budynek wyglądał jak pobojowisko, na podłodze i półkach walał się rozbryzgany lukier i pączki. Jakaś starsza kobieta prawie poślizgnęła się na leżącym pączku, nadzienie wystrzeliło z pączka jak… Uśmiechnąłem się lekko pod nosem na samo skojarzenie.
Od Eirika — Pączkowa wpadka
Patrzyłem ze sporą dozą poczucia winy na trzymane w dłoni pudełko. Był Tłusty Czwartek, święto wszystkich miłośników wysokokalorycznych słodkości. Dostałem tego pączka od jakiejś dziewczyny, której przytaszczyłem pięć sporych paczek na piąte piętro. Po schodach, bo akurat tego dnia zepsuła się im winda. Westchnąłem, patrząc na ekran telefonu, sprawdzając, czy na pewno Nivan nie odczytał wiadomości ode mnie. Miał dzisiaj wolne więc mimo, że była dwunasta, całkiem prawdopodobnym było, iż dalej nie wstał. Przeniosłem wzrok z powrotem na pudełko. Dziewczyna chyba sama go zrobiła, z resztą z tych wszystkich pudeł trzy oznaczone były logo jakiejś hurtowni cukierniczej. Pewnie zajmowała się zawodowo robieniem takich rzeczy. Czułem przez cienki karton, że wypiek wciąż jeszcze był ciepły. Akurat rozwoziłem paczki w okolicy naszego mieszkania, mógłbym teoretycznie w ramach przerwy wejść na górę i zostawić pół Nivanowi...
26 lutego 2026
Od Luthera — Pączkowe obietnice
Przebudzony piszczeniem Delicji, niechętnie uchylił powieki, aby spojrzeć zaspanym spojrzeniem na swoją psinę. Sunia stała przy Lutherze z pączkiem-pluszakiem w pysku. Ciężko westchnął, sięgając ręką do nowej zabawki, której wcześniej nie miała. Ręką leniwie i powoli poruszał zabawką na lewo i prawo, jakby chciał ją zabrać. Delicja od razu podłapała jego chęć zabawy, używając większej siły, przez co szybko wyrywała swoją zabawkę z rąk Luthera. Nie była z tego powodu zadowolona, wręcz przeciwnie. W akcie zemsty uderzyła Luthera mokrą zabawką w głowę i wyszła z sypialni.
— Oj Lutek, kompletnie się nie nadajesz do zabawy — usłyszał rozbawiony głos Yassina, który, jak się okazało, stał w progu drzwi i obserwował całą sytuację. — Jeszcze fakt, że jest już dziewiąta, a ty dalej śpisz.
25 lutego 2026
Od Nivana — Pączkowe lądowanie
Nivan obudzony rano przez swój budzik, przewrócił się na bok, ciężko wzdychając. Niechętnie uchylił powieki, spoglądając na ekran swojego telefonu. Czwartek. Kolejny dzień do odhaczenia. Tak przynajmniej mu się zdawało.
Dostał wiadomość od Eirika, więc od razu ją nacisnął, aby przeczytać, co tym razem mężczyzna do niego pisał. Przetarł zaspane oczy, jakby niedowierzając, co wysłał mu chłopak. Już miał odpisywać, ale jeszcze raz przetarł oczy. Nie no, ślepy nie jest. Dobrze widzi.
24 lutego 2026
Od Eliasa cd. Violet +18
Tw.: Przemoc, wulgaryzmy, seks [ale bez dokładnego opisu].
Gdy wybiła godzina domówki, oczywiście zorganizowaną przez Liama, lecz przygotowaną przez Violet, zaczęli zbierać się pierwsi zaproszeni goście. Część z nich Elias zdążyła poznać przy poprzednich imprezach, innych natomiast widział pierwszy raz. Z tymi pierwszymi przywitał się bez żadnego problemu, natomiast ci drudzy zostali mu przestawieni, głównie z imion lub przezwisk.
— Eliaaas, przygotujesz jakieś drinki? — zapytała Vi, dotykając dłonią jego pleców.
— Jasne. — odpowiedział, zerkając w jej stronę. — Dla wszystkich? — dopytał, na co przytaknęła.
Od Aliny cd. Waltera
Wspomnienie to proces, w którym nasze zmysły rejestrują informacje – skupiska neuronów organizują się wtedy w mózgu i zastygają w jakiś wzór. Potem mózg wytwarza substancję chemiczną, która staje się emocją, która zostawia trwały ślad w substancji szarej mózgu. Tak właśnie tworzy się wspomnienie... tym sposobem w mózgu oraz ciele istnieje przeszłość. Dane wspomnienie mózg może odtwarzać w kółko, jak film. Im silniejsza emocja, tym silniejsze i łatwiejsze do wywołania wspomnienie.
A najbardziej traumatycznym wspomnieniem każdej istoty jest śmierć.
23 lutego 2026
Od Violet — Święto pączków
Idąc przez miasto z zamiarem znalezienia jakiejś kawiarni, gdzie ostały się jeszcze dobrej jakości pączki, których nie trzeba było zamówić tydzień wcześniej, co i rusz mijałam roztrajkotane pary czy jakiś znajomych gadających ciągle tylko o jednym. Walentynki. W pewnym momencie usłyszałam rozmowę przechodzących trzech dziewczyn lat może szesnaście. Rozważały zażarcie, co jedna z nich dostanie od swojego chłopaka z okazji tego święta. Bukiet dwunastu róż? Domowe czekoladki? Wielki pluszowy miś? A może wyjście do kina? Do parku rozrywki?
Popatrzyłam na nie z góry z politowaniem. Dzieciaczki. Zero świadomości, co w życiu jest naprawdę ważne. Miłość przyjdzie i zaraz przeminie, natomiast dobre jedzenie? Cieszy zawsze tak samo, nie zawodzi, do tego pozwala dostąpić prawdziwie szerokiej gamy przyjemności...
Od Eirika — Walentynkowe zakłady
Mogłem się tylko domyślać, co wyciągnęło Nivana z łóżka tak wcześnie rano, do tego od razu w pełni rozbudzonego i z paniką w oczach. Czy był to smród spalenizny, czy drący się wniebogłosy Sag nad jego uchem? Zdaje się, że walcząc z palącą się zawartością patelni usłyszałem dochodzące z sypialni: Wstawaj i zrób coś, bo wszyscy tu zginiemy!!! Dzięki, Maxiu, twa wiara we mnie zawsze wzrusza... Naprawdę, nie zasłużyłem sobie na takie zaufanie z twojej strony!
Ale zacznijmy może od początku.
22 lutego 2026
Od Minkiego — Pączkowe love by kitsune II
Tłusty Czwartek to dla Minkiego nic innego jak dzień jedzenia pączków. W swoim życiu jadł ich naprawdę wiele, ale nigdy nie próbował ich zrobić. Nikt wokół również nieszczególnie uwielbiał je robić, a samemu nie uśmiechało mu się robić. Dlatego zawsze kupował je w marketach lub w piekarniach. Tym razem miał zrobić własne pączki razem z Lucille, która się zaoferowała.
Kitsune zdecydował się pójść jeszcze do kilku miejsc, aby dokupić kilka pączków, jakby im nie wystarczyło tyle, ile zrobią. Jednak ze względu na to, że dzisiaj było święto pączków, to cóż. Kolejka do jego ulubionej piekarni ciągnęła się aż do rynku. Ciężko westchnął, decydując się odpuścić tam zakup. Następnym przystankiem był market.
Od Lucille — Pączkowe love by kitsune I
— Rozumiem, że raczysz sobie żartować, przynosząc mi to do mieszkania.
Mina Minkiego wyrażała konsternację. Spojrzał zdziwiony na trzymany przez siebie karton pełen pączków z marketu, który właśnie bezrefleksyjnie postanowił nam sprezentować. Nie, żebym nie doceniała gestu, po prostu...
Założyłam ramiona na piersi i westchnęłam ciężko.
20 lutego 2026
Od Nivana — Walentynkowe wyzwanie
Nivan rano obudzony został przez dzwoniący telefon, który ukryty był pod poduszką. Mruknął niezadowolony, po omacku szukając urządzenia, bez otwierania oczu. Święcie przekonany, że wyłącza budzik, po chwili usłyszał w telefonie głos. Kogo? Eirika.
— Wstawaaaaaaaaaaaaaaaj! — niemalże wydarł się do słuchawki, przez co telefon wypadł z ręki Nivana i spadł, na szczęście, na poduszkę.
Od Nivana cd. Eirika
Udał, że cała sytuacja nie miała miejsca. Przewrócił oczami, usiadł na stołku, ciężko wzdychając. Vanessa podsunęła kawałek pizzy pod nos kolegi, który niechętnie wziął jedzenie do ręki. Nawet nie wspominał, że na zapleczu miał obiado-kolację, której zrobił trochę (bardzo) za dużo. Jednak widząc, że temat pizzy podłapała jedna i druga strona, to nie pozostało mu nic innego, jak tylko przystać i zjeść późną kolację.
Eirik sam zjadł całe opakowanie i jeszcze próbował śmignąć coś od Vanessy, która uderzyła go po rękach. Kobieta w końcu jednak się zirytowała i zabrała swój karton na zaplecze, wytykając język czarnowłosemu. Natomiast przyniosła jeszcze jeden kawałek dla Nivana, mówiąc, że ma zjeść, bo marnie wygląda. Siłą wręcz wcisnęła mu pizzę do buzi. A Eirik jedynie się temu przyglądał i na bieżąco wszystko komentował.
19 lutego 2026
Od Ardala cd. Luci
Odebrał teczkę, przebiegł wzrokiem po umowie. Sprzedający z ciekawym nazwiskiem, tu literówka, tam następna... Ardal zmarszczył brew, spojrzał najpierw na właściciela samochodu, potem znowu na papier, coś go tknęło, z ciekawości obejrzał dokument pod światło. Fałszywka? Mniejsza, pomyślał wzruszywszy ramieniem, chowając teczkę do akt. Nie mam czasu, skieruję to do kancelarii, niech oni to prześwietlą, a jak puszczą sfabrykowany dokument, to, cóż, konsekwencje nie spadną na mnie.
18 lutego 2026
Od Aleistera — Walentynkowe Podróże I
18+... I guess?
Aleister prawie w ostatniej chwili uniknął lecącego w jego kierunku talerza. Porcelanowego, z ręcznie malowanymi kwiatami; z gatunku tych, które wyciąga się tylko na specjalne okazje. Teraz? Pozostały jedynie okruchy, które uderzyły o podłogę z bolesnym grzechotem. Mężczyzna westchnął cicho, uniósł dłoń w uspokajającym geście.
— Kochanie. Posłuchaj mnie — zaczął, ale prawie od razu zamilkł na widok surowej twarzy Sahiba. Czarodziej nie miał zamiaru wysłuchiwać kolejnych tłumaczeń ze strony Crowley’a, nie. Nie tym razem. Sam wycelował oskarżycielsko profesorsko-rodzicielski palec w kierunku drugiego z nich.
17 lutego 2026
Od Azury cd. Nesima
Biłam się z myślami, co powinnam zrobić z ofertą mężczyzny. Czym się kierować, którego swojego wewnętrznego głosu posłuchać. Tego, który kazał trzymać się jak najdalej od wszystkiego, co zwraca na mnie przesadną uwagę otoczenia? Nie... Odkąd tylko mężczyzna wspomniał, że jego pokaz ma charakter charytatywny, wiedziałam, iż nie będę już potrafiła postawić na pierwszym miejscu tego, czego sama chcę. Wszak w życiu są sprawy ważniejsze od panicznego tkwienia w obrębie własnej strefy komfortu. Czymże jest chwila męczenia się w jakimś nietypowym dla mnie stroju, bycia obserwowaną przez dziesiątki ludzi, jeśli zestawimy to z możliwością realnej pomocy osobom, które tej pomocy potrzebują.
16 lutego 2026
Od Eirika cd. Nivana
Czy miałem generalnie dość wszystkiego po kolejnym zjebanym dniu w pracy, który zakończył się znacznie później, niż planowałem? Do tego zaraz po powrocie do mieszkania przywitały mnie opętańcze jęki duchów okupujących moją chałupę? A Sag miał wyjątkowo cięty humor, co skłoniło go do rzucania co rusz jakiś pojebanych i mało śmiesznych żartów? Na dokładkę moje próby zaśnięcia zaraz po wejściu do mieszkania zostały brutalnie przerwane przez jakąś parę gołąbeczków, wyjątkowo głośno dającą wszystkim znać, że właśnie się całkiem dobrze bawią?
12 lutego 2026
Tłusty Czwartek 2026
Smacznych pączków!
Podczas gdy większość ludzi żyje walentynkami, garstka śmiałków, prawdziwych smakoszy lubujących się w słodkich wytworach, z niesłabnącym od lat entuzjazmem i zapartym tchem czeka na... tłusty czwartek! Tak więc przedstawiamy mini event.
10 lutego 2026
8 lutego 2026
Od Nivana cd. Eirika
Cała sytuacja w barze wywołała nieprzyjemną atmosferę między mężczyznami. Vanessa nie była zadowolona z faktu, że koto-podobne stworzenie zostało jej odebrane, ale zdenerwowała się w momencie, gdy zwierzę ugryzło czerwonowłosego w rękę. Dokładnie ją obejrzała z kilku stron, upewniając się, że nie było w ranie żadnego jadu lub czegoś podobnego. Jednak nie miała czasu, aby zająć się ugryzieniem, bo Nivan wyszedł z baru, podążając tuż za Eirikiem. Mężczyzna nie odszedł za daleko, wydawał się zdenerwowany, ale nic nie powiedział. Jedynie próbował zmienić temat i podjął się próby przejścia obok znajomego, bez żadnego słowa o całej tej sytuacji. Jakby nic się nie wydarzyło.
Po tym, jak ostatnim razem się pokłócili, nawet Dixonowi odechciało się tłumaczyć znajomemu, że czasami powinien zastanowić się nad sobą. Jednak nie był jego rodzicem i nie będzie dbać o to, jak ten się zachowuje. To nie jemu sprawia problemy, a jedynie sobie samemu. Nie będzie mu ojcować i wydawać rozkazów, bo od tego nie był.
Od Ruby cd. Apolonie
Nie było tak, iż Anioł oczekiwał, że nagle stanie się cud, dziewczyna zmieni zdanie i zahipnotyzowana, niczym publiczność podczas przedstawienia magika, odda to, co skradła. Nie oczekiwał nic, ponieważ znał ten typ. Typ dorosłego dziecka, a gdyby był bardziej obeznany z psychologii, zapewne znalazłby na to już istniejący termin. Widział już wiele takich przypadków u swoich małych pacjentów, w większości tych wychowanych w obrzydliwym bogactwie.
- Zabawne, że o śmieciach wspominasz... - lekko się uśmiechnął, wciąż patrząc jej w oczy - To, co sobie przywłaszczyłaś, jest właśnie śmieciem. Ma wartość czysto sentymentalną, jako pamiątka rodzinna. Tak jest nawet zapieczętowana. Stąd nie rozumiem - przeciągnął się, wyprostowany - czemu masz takie zainteresowanie tym przedmiotem. Chciałbym zrozumieć, do czego dążysz swoimi czynami - mówił, zachowując stoicki spokój - Znam cię od...
6 lutego 2026
Od Eirika cd. Nivana
Zaśmiałem się bez zbytniej wesołości na tę ostatnią uwagę. Czułem, jak warga mi pulsuje po tym, jak Aiden ją ugryzł. W sumie dobrze, że tylko to, a nie jeszcze przywalił w twarz z pięści na dokładkę. Przesunąłem powoli językiem po dolnej wardze, zlizując zbierającą się na rance kroplę krwi, zanim podniosłem głowę, składając ręce na blacie i uśmiechając się rozbrajająco do czerwonowłosego.
— Myślisz, że zechcieliby mnie na prostytutkę? — powiedziałem w końcu, odchylając się razem z krzesłem, balansując na dwóch jego nogach. — Może to nie taki zły kierunek zawo...
Vanessa gwałtownie postawiła przede mną kolejną szklankę z alkoholem, a Nivan ponad jej ramieniem mordował mnie wzrokiem. Ups. Wziąłem darowany alkohol i wypiłem całość na raz. Szkło stuknęło o blat, a ja oparłem czoło obok.
4 lutego 2026
Od Nivana cd. Eirika
Dzisiaj oprócz wspólnej rozgrywki miał jeszcze wieczorną zmianę w pracy. Nie za bardzo mu się uśmiechało, ale nic na to poradzić nie mógł. To się nazywała dorosłość. Prychnął na tę myśl. Wolałby spędzić czas ze znajomymi, ale niestety, nie był milionerem, to musiał jakkolwiek zarabiać na swoje przyjemności. A wystarczyło się urodzić w bogatej rodzinie... chociaż... nieważne.
Zastanawiała go sytuacja na sali, kiedy piłka niemal spadła mu na twarz. Nie wydawało mu się, aby był to zwykły przypadek lub ingerencja zwykłego ducha. Jednak nie chciał zaprzątać sobie tym głowy, może kiedyś rozwiąże zagadkę z tą sytuacją.
3 lutego 2026
Od Eirika cd. Nivana
Przewróciłem oczami na ten przejaw jawnej nadopiekuńczości ze strony Nivana i generalnie wszystkich dookoła. Wyrwałem rękę z uścisku, z promiennym uśmiechem zapewniając, że nic mi nie jest i jeszcze klepiąc czerwonowłosego po ramieniu. Tak po prawdzie bardziej zabolał mnie upadek na pośladki, skąd jeszcze nie do końca zniknęły siniaki po popisowej wywrotce na lodzie sprzed kilku dni. Nie zamierzałem jednak o tym wspominać.
Jakiś czas później skończyliśmy mecz. Kierując się do wyjścia z sali, minąłem siedzącego na ławce Jay'a i pstryknąłem go w czoło. Spojrzał na mnie zaskoczony, ale nie zatrzymałem się przy nim. Rzuciłem tylko przez ramię, zabierając bidon Nivana, który zostawiłem tam, gdzie usiadł:
2 lutego 2026
Od Akiry — Zimowe Tradycje
Ciekawostkowe słowo wstępu:
W latach siedemdziesiątych w Japonii, aby zwiększyć przychody, lokalny oddział znanej sieci fast-foodów - KFC wypuścił serię reklam. W nich, podczas świąt Bożego Narodzenia, które w kulturze japońskiej jest bardziej luźnym, rodzinnym i zabawowym świętem niż religijnym doznaniem, rodziny śmiały się i mile spędzały czas podczas spożywania produktów z tej restauracji. Po czasie zaczęto społecznie łączyć smażonego kurczaka, jak i ogólnie ten fast-food ze świętami i rodzinną atmosferą, przez co do teraz jest on głównym punktem japońskich wigilii.
Pierwsze święta z dala od domu zawsze są nieprzyjemne. Nawet jeśli atmosfera w domu Akiry odbiegała znacząco od rodzinnej, celebracyjnej, a przynajmniej ciepłej, mimo wszystko, było to moment, gdy cały klan Miyoshi spotykał się przy stole na te kilka godzin. Nawet jeśli udawali, że siebie tolerują to w pamięci młodego mężczyzny zapisało się to jako jeden z bardziej specjalnych dni w roku.
1 lutego 2026
Podsumowanie nr 7
Dzień dobry!
Pierwszy miesiąc w tym nowym roku już za nami. W telewizji dalej pojawiają się jeszcze zaległe świąteczne filmy, a na sklepowych półkach widnieją resztki świątecznych słodyczy w atrakcyjnych cenach. Jednak mimo tego spokoju, niektórzy przygotowują się do sesji na studiach — życzymy wszystkim studentom powodzenia i trzymamy za Was mocno kciuki!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
