2 lutego 2026

Od Akiry — Zimowe Tradycje

Ciekawostkowe słowo wstępu:
W latach siedemdziesiątych w Japonii, aby zwiększyć przychody, lokalny oddział znanej sieci fast-foodów - KFC wypuścił serię reklam. W nich, podczas świąt Bożego Narodzenia, które w kulturze japońskiej jest bardziej luźnym, rodzinnym i zabawowym świętem niż religijnym doznaniem, rodziny śmiały się i mile spędzały czas podczas spożywania produktów z tej restauracji. Po czasie zaczęto społecznie łączyć smażonego kurczaka, jak i ogólnie ten fast-food ze świętami i rodzinną atmosferą, przez co do teraz jest on głównym punktem japońskich wigilii.

Pierwsze święta z dala od domu zawsze są nieprzyjemne. Nawet jeśli atmosfera w domu Akiry odbiegała znacząco od rodzinnej, celebracyjnej, a przynajmniej ciepłej, mimo wszystko, było to moment, gdy cały klan Miyoshi spotykał się przy stole na te kilka godzin. Nawet jeśli udawali, że siebie tolerują to w pamięci młodego mężczyzny zapisało się to jako jeden z bardziej specjalnych dni w roku.
A teraz? Nawet nie miał jak podokuczać swojemu kuzynostwu czy pokręcić się po kuchni, pomiędzy służącymi, podbierając przekąski i inne smaczki. Były tylko jazgoczące dżingle, wszechobecne choinki oraz ten cholerny śnieg. Nawet na piętrze komendy, gdzie znajdowało się jego biuro, ktoś porozwieszał bombki i łańcuchy gdzie tylko się dało. Zupełnie jakby świat chciał wetrzeć sól w Akirowe rany.
I gdy tak siedział, z potępieńczą miną wypełniając kolejne raporty (co by odłożyć na jak najdalej się dało ten cholerny kosztorys jego operacji za ten rok wraz ze stosem faktur za zakupy mniej i bardziej potrzebne wydziałowi), ekran jego telefonu zamigotał. Wiadomość SMS. 
Od razu sięgnął po urządzenie, odblokował je sprawnie i kliknął w powiadomienie.

Od: ❤🔥Mój chłop🔥❤
(Cahir Trevelyan)

O której kończysz? Jezabel grozi, że jak znowu cię nie wypuszczą na czas to będzie dzwonić na 112. Nie chcę, żeby skończyła w areszcie za bezpodstawne wzywanie służb.

Akira parsknął pod nosem na ten widok. Ale też coś go ścisnęło w sercu. No tak. Nie był już samotny. Na tę myśl aż przytulił telefon do piersi i obrócił się na fotelu kilka razy nim odetchnął. Musiał podejść do tego taktycznie, a nie jak stęskniony za panem psiak (którym był).

Od: Ja
(Akira Miyoshi)

No nie wiem, nie wiem, trochę raportów mam. Ale jakbym dostał motywację do ukończenia tego szybciej to bym może uciekł przez okno czy coś nim mnie szef przyłapie... 👀

Teraz pozostało tylko czekać. Jeszcze w międzyczasie poklepał trochę w klawiaturę, trochę pomarudził do ekranu. A gdy już zaczynał wątpić - powiadomienie.
Wszedł w nie jeszcze szybciej niż w poprzednie. Odgłos jego zadowolenia i gobliński wręcz chichot rozniósł się echem po pustych korytarzach wydziału, po których rozległ się szelest zakładanej kurtki.

***

Dziarsko przedarł się przez zimowe zaspy, z krokiem sprężystym i pełnym ekscytacji. Cahir. Oh, Cahir! Miło z jego strony, że zaprosił go na Wigilię. To jest, Akira pewnie i tak by odwiedził swojego partnera wieczorem, podlatując mu do okna jako skrzeczący kruk. Ale teraz przynajmniej mógł się nieco lepiej przygotować, bowiem na głowę miał już wciśnięte reniferowe poroże, a w torbie na ramieniu niósł prezenty. Część była głupawa, część bardziej symboliczna niż użytkowa, a część to były po prostu słodycze wraz z zabawkami dla dzieciaków rodu. Przynajmniej się ucieszą, które dzieci nie lubią słodyczy?, pomyślał, wkraczając znanym już sobie przejściem na tereny mieszkalne hotelu Trevelyanów.
Tylko przez chwilę zastanawiał się, dlaczego mijani ludzie patrzą na niego z ukosa gdy szedł z papierowymi torbami poplamionymi olejem przez korytarze. Cóż, co miał zrobić jak nie oferowali przy odbiorze zamówienia kartonów, dzięki czemu smażone pyszności wyglądały nieco mniej niezdrowo i tłusto? A z resztą, pewnie zazdroszczą.
Z wielką pewnością siebie dotarł do znajomych już drzwi, prowadzących do wielkiej jadalni. Pchnął je barkiem i od razu zaoferował wszystkim swój największy, najcieplejszy uśmiech.
— Wesołych Świąt wszystkim! — oznajmił.
Tylko dlaczego Jezabel wyglądała jakby miała zaraz zejść na szósty zawał, a Leonis uniósł brew? Dlaczego dzieci spojrzały na dorosłych jakby zdziwione? Dlaczego Cahir tak zesztywniał?... I dlaczego wszyscy byli tak elegancko ubrani jakby było to co najmniej świę--... Oh.
— Chyba trochę źle zrozumiałem niektóre... emm, sprawy. Rzeczy — Akira postanowił przerwać ciszę nerwowym głosem i śmiechem. Uniósł torby z kurczakiem troszkę wyżej, bo Rodion już wciskał swój psi nos do środka, z ogonem merdającym na boki jakby dla niego Gwiazdka przyszła o te kilka godzin wcześniej. Kokarda na jego szyi aż drżała od wibracji podekscytowanego setera.
Cahir podszedł do Akiego i lekko wziął go za łokieć. Nie musiał nic mówić, bo detektyw już wszedł w tryb przeprosin i wyjaśnień.
— Zapomniałem, że tutaj inaczej obchodzicie Wigilię. U nas to taka tradycja, w sensie, to normalne, że jemy takie niezdrowe rzeczy i gramy czy oglądamy telewizję. Przepraszam, przepraszam, naprawdę. Przyniosłem Ci wstyd, może ja pójdę czy...
Ale Cahir potrząsnął głową. Odetchnął powoli, głęboko. Wrócił do swojej stoickiej postawy, kciukiem potarł łokieć mężczyzny.
— Mamy puste talerze. Rozłożymy tam to, co kupiłeś — zdecydował ostatecznie. Oczy Akiry rozwarły się nieco szerzej niż wcześniej.
— Serio? — upewnił się, a na skinięcie głową partnera, dodał — I to nie będzie problem?
— Nie. Nie będzie. Uzna się to za impromptu wymianę kulturową.
Ciepło rozlało się po piersi Akiego, wkrótce przejmując całe jego ciało gdy wpatrywał się w twarz Cahira. Ostatecznie przytaknął z miękkim uśmiechem na twarzy.
— Okay... Okay — odparł.
Zapowiadał się wieczór lepszy niż jakakolwiek Wigilia w przeszłości Miyoshiego. Może nie będzie spokojniejsza, ale za to zdecydowanie będzie cieplejsza jak nigdy dotąd.

786 słów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz