Tłusty Czwartek to dla Minkiego nic innego jak dzień jedzenia pączków. W swoim życiu jadł ich naprawdę wiele, ale nigdy nie próbował ich zrobić. Nikt wokół również nieszczególnie uwielbiał je robić, a samemu nie uśmiechało mu się robić. Dlatego zawsze kupował je w marketach lub w piekarniach. Tym razem miał zrobić własne pączki razem z Lucille, która się zaoferowała.
Kitsune zdecydował się pójść jeszcze do kilku miejsc, aby dokupić kilka pączków, jakby im nie wystarczyło tyle, ile zrobią. Jednak ze względu na to, że dzisiaj było święto pączków, to cóż. Kolejka do jego ulubionej piekarni ciągnęła się aż do rynku. Ciężko westchnął, decydując się odpuścić tam zakup. Następnym przystankiem był market.
Jednak tam również nie było lepiej. Ludzie wzajemnie sobie wyrywali kartony z pączkami z rąk. Inni wyzywali, że nikt nie myśli o ich dzieciach, które muszą przecież zjeść pączka w Tłusty Czwartek!
— A kogo obchodzi twój bąbelek — prychnął Minki, przechodząc obok, zabierając ostatni, cały karton z pączkami.
W domu Lucille dość szybko został jednak zgromiony przez przyjaciółkę, która posądziła go o zdradę i wymusiła, aby się przebrał i razem z nią zrobił domowe pączki. Fox nic nie mówił, nie miał za bardzo chęci na kłótnie. Dlatego pozwolił, aby przyjaciółka mu wszystko wytknęła.
Miał dobre chęci, tak?
Nie sądził jednak, że zakup pączków tak bardzo zaboli kobietę. W końcu to tylko pączki. Nic ponadto, ale cóż, najwyraźniej się mylił.
Samo przygotowanie zajęło sporo czasu. Nie to, że mu się nie podobało, ale było to na pewno w jego odczuciu żmudne, przynajmniej do czasu, aż jeden z pączków nie zdecydował się rzucić Minkiemu wyzwania. Oczywiście mężczyzna je wygrał bez większego problemu. Zadarł dumnie głowę do góry, patrząc na perfidnego rywala. Lucille przyglądała się tej sytuacji z widocznym rozbawieniem, aż się prawie udusiła własną śliną. Jeszcze w tym czasie do mieszkania przyszedł Minhyuk, całkowicie ignorując kuchenne rewolucje. Jednak dość szybko powrócił, aby ukraść pączka.
Widząc to, Minki niemalże od razu zareagował. Tylko że jego bliźniak wziął pączka całego do buzi, na raz. Bez gryzienia. Próbował mu to wyjąć z gardła, ale odciągnęła go od tego Lucille. Dzięki temu Hyuk uciekł od brata, chowając się za przyjaciółką, ponownie kradnąc kolejnego pączka.
Musiał przyznać, że domowe pączki znacznie lepiej smakowały niż te kupne z supermarketu, które były za grosze. Jednak szybko musiał pożegnać się z tym smakiem, bo Lucille zabrała wszystkie słodkości, aby schować je przed przyjacielem, ogłaszając, że ma zjeść swoje własne pączki, które przecież dzisiaj kupił. Fox teatralnie westchnął, poddając się temu rozkazowi. Zdjął fartuch i odrzucił go na blat kuchenny, po czym zabrał karton ze słodkościami.
Oczywiście Minhyuk nie oponował, aby śmignąć kilka pączków od brata, nie przejmując się morderczym spojrzeniem Lucille.
— Pączek jak pączek — stwierdził, opadając na kanapę, wylizując palce od lukru.
Lucille założyła ręce na wysokości klatki piersiowej, patrząc na bliźniaków.
— Widać, że dzielicie jedną i tę samą szarą komórkę — odpowiedziała, kręcąc w niedowierzaniu głową. — To zjedzcie te pączki, przecież są taaaaakie dobre — prychnęła, zadzierając głowę do góry. — Jak będziecie w nocy świecić, to już nie mój problem.
— Zawsze możemy je wrzucić do kominka — zauważył Minki, oglądając pączka, którego trzymał w ręce.
— Ty chyba żartujesz, praw-- MINKI!!!!
Minki postanowił wrzucić kilka pączków do kominka, a Lucille próbowała go odciągnąć od tego pomysłu, szarpiąc za jego koszulkę. Hyuk postanowił za to wesprzeć brata w realizacji palenia i zabrał jasnowłosą, przerzucając ją sobie przez ramię, umożliwiając bratu dalsze palenie pączków w kominku.
— Jedni nie mają co jeść, a inni palą pączki za 50 orenów w kominku. Przecież to normalne — stwierdził Minki, wrzucając kolejnego pączka do kominka, który w momencie, kiedy wypływał tłuszcz z tej słodkości, zaczynał bryzgać płomieniami. Zachowywał się, jakby to, co robił, było jak najbardziej normalne (wcale takie nie było). Jednak nie sprawiło to, żeby Fox przestał je wrzucać. Skądże. Przechylił cały karton, przez co wszystkie pączki wpadły do kominka. Na sam koniec wrzucił tekturę i zamknął kominek, w którym nagle ogień zaczął coraz mocniej buchać i uderzać o szybkę.
Kitsune patrzył na swoje dzieło z widocznym zadowoleniem, Hyuk próbował nie wybuchnąć śmiechem, a Lucille stała z twarzą schowaną w swoich dłoniach, nie dowierzając w całą tę sytuację. Ona była po prostu załamana.
— A mogłam nie mówić, że masz je zjeść... może by nie skończyły jako rozpałka w moim kominku...
— Nie zmarnują się, ciepło będzie! — pocieszył ją Minki, klepiąc przyjaciółkę po ramieniu.
Lucille spojrzała na niego spod byka i, gdyby mogła, zabiłaby go swoim spojrzeniem. Zdecydowanie jej się cała ta sytuacja nie podobała, ale jednocześnie gdzieś kącik ust drgnął.
— Boże, jesteście niemożliwi — stwierdziła, kręcąc głową.
— Cóż, przynajmniej nie zmarnowałem pieniędzy. Najwyżej twój kominek będzie zmieniać kolory od tych pączków. Ewentualnie stanie się radioaktywny. No nic. To możemy iść jeść nasze pączki — podkreślił przedostatnie słowo, chcąc zaznaczyć, że on też przyłożył rękę do ich wyrobienia. — A ty nie zeżryj wszystkich! — zwrócił się do brata, który rozbawiony uniósł ręce w geście kapitulacji.
Każdy miał po dwa pączki na talerzyku i siedzieli przed kominkiem, patrząc, jak ostatnie pączki z supermarketu spalają się pod wpływem ognia.
— Boże, będę miała radioaktywny kominek...
Minki zaśmiał się na słowa przyjaciółki, zajadając się pączkiem, którego sam przygotował. Nienawidził lukru, dlatego dostał pączka z samym cukrem pudrem. No i w dodatku jadł go przy używaniu widelca, co budziło zdziwienie na twarzy przyjaciółki, która przyglądała mu się bardzo uważnie.
— Ale czy ty się dobrze czujesz, Minki? — spytała, przykładając rękę do czoła przyjaciela, jakby chciała się upewnić, że od tych radioaktywnych pączków, które spalił, nie dostał gorączki.
— Nienawidzę klejących się rzeczy, nie dotknę pączka. Możesz mnie nim nakarmić, jak tak bardzo ci przeszkadza, że mam go nadzianego na widelec — odpowiedział, machając pączkiem przed twarzą Lu.
— Gorzej niż z dzieckiem — stwierdziła, ściągając pączka z widelca, po czym przysunęła go do ust Minkiego. — Zrób aaaa — zademonstrowała, co Min powtórzył, a kobieta wcisnęła mu słodycz do ust, przy okazji próbując nie udławić lisa.
— Zachowujecie się jak para, a nie przyjaciele — stwierdził Minhyuk, przez co Minki prawie zadławił się pączkiem, a Lu rzuciła słodyczą w twarz drugiego kitsune. Jednak w ostatniej sekundzie zdołał go złapać i nawet nie oponował, żeby zjeść nieswojego pączka, zachwycając się jego smakiem. Zachowywał się, jakby nic przed chwilą nie powiedział.
— Nie! — krzyknęli niemalże w tym samym momencie na Hyuka.
1020 słów
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz