13 sierpnia 2025

Od Lucille cd. Minkiego

Przynajmniej nic mu już nie grozi.
Patrzyłam za odchodzącym mężczyzną z miną wyrażającą zupełną obojętność, która jednak nie znajdowała odzwierciedlenia w tym, co w istocie czułam. Było w tym nieco ulgi, że być może w końcu będzie mógł wrócić do swojego życia przed poznaniem mnie. Zaczął ewidentnie czuć zbyt dużą, jak na moje oko, potrzebę pomagania mi w problemach, które przecież sama na siebie ciągle ściągałam. Nie powinien się mieszać w to wszystko. Powinnam była w tamtym lesie kazać mu sobie iść bardziej dobitnie. Teraz zostałam dźgnięta nożem, na szczęście nie tak, bym z miejsca przewędrowała na tamten świat, ale kto wie, co się wydarzy w przyszłości? Co, gdyby zamiast mnie, drzwi otworzył Minki, a kolejny niezadowolony psychopata nie spojrzałby, kto się przed nim znajduje, i to kitsune wykrwawiałby się w moim przedpokoju?

12 sierpnia 2025

Od Minkiego cd. Lucille

Nie uważał się za idealnego opiekuna czy pierwowzór. W wielu sprawach wciąż był nieobeznany i czuł się niczym raczkujący niemowlak. Choć wielu rzeczy uczył się od ludzi, to jednak nadal nie miał wystarczającej wiedzy. Sama empatia u niego była wręcz wyćwiczona, a nie wrodzona. Nadal się jej uczył, wyczuwał granice, które łatwo przekraczał. Momentami zachowywał się dziecinnie, gdy coś nie szło po jego myśli; obrażał się niczym pięciolatek. 
Amulet to był pomysł jego starszego brata, który sam zaoferował pomoc przy nieodpowiedzialnej dorosłej, co jedyne potrafiła, to wpakować się w kłopoty. Tak przynajmniej została przedstawiona przez Minkiego. Czy minął się z prawdą? Nie. 

Od Violet cd. Eliasa

— Jak już wspominałam — zaczęłam, siadając przy stole i zerkając na brata. To hit, że dalej się nie obudził. Musieli długo i nad wyraz hucznie balować. — Nie wiadomo, gdzie podział się ten facet. Xavier czy coś tam — zerknęłam na brata, ale ten dalej smacznie spał, więc nie mógł potwierdzić ani zaprzeczyć, czy dobrze zapamiętałam imię. — Nazwiska nie znam, Liam z resztą chyba też nie, co utrudnia znacząco robotę. Natomiast przerzucę ci wspomnienie jego wyglądu z głowy mojego brata, jak z łaski swojej w końcu wstanie.
— Co zrobisz? — Elias uniósł brew w wyrazie zdziwienia. A no tak, nie wytłumaczyłam mu, jak działa ta więź, którą nieopatrznie między nami stworzyłam... Ale, na swoją obronę mogłabym powiedzieć, że podobno im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

11 sierpnia 2025

Od Eliasa cd. Violet +18

Tw.: +18
Po intensywnej i jakże namiętnej nocy z Violet zasnęli wtuleni w swoje rozgrzane ciała, pozwalając sobie na długi i głęboki sen. Pierwszy obudził się Elias, który od razu zerknął w stronę zegara naściennego, który wskazywał godzinę dziewiątą rano. Cicho odetchnął, lekko się przeciągnął i ostrożnie wstał z łóżka, nie budząc tym ciemnowłosej, która akurat leżała na boku, tyłem do niego, odsłaniając swoje nagie ciało. Zmierzył ją wzrokiem i nadal mu się podobała, gdzie przeważnie po tak długim czasie miał już kolejną pannę i zapominał o każdej poprzedniej. Coś go przy niej trzymało, lecz nadal nie wiedział, co dokładnie. Po chwili przemyśleń nakrył kobietą kołdrą, żeby jej nie przewiało, po czym opuścił sypialnię, zamykając za sobą drzwi. Skierował się do łazienki, żeby wziąć prysznic oraz ubrać się w świeże ciuchy, jednocześnie nastawiając krótkie pranie.

Od Lucille cd. Minkiego

— Doskonale radzę sobie sama — mruknęłam, nadal zaskoczona, patrząc na amulet.
— Nie widać, Lu — wskazał na moją rękę, kręcąc głową z niedowierzaniem. Prychnęłam oburzona. Chociaż przecież miał rację. Ostatnio zdecydowanie nie radziłam sobie z tym wszystkim, co już kilka lat temu zwaliło mi się na głowę. Coraz więcej krzywych akcji, ryzykownych zleceń za marną zapłatę. Powoli przestawałam dziwić się ojcu, że za swoją pomoc wymagał znacznie większych odłamków czyjejś mocy, niż robiłam to ja. Praca prawie za darmo przyciąga zdecydowanie dziwnych ludzi, coraz częściej zwyczajnie niebezpiecznych... W końcu nie mają oni nic do stracenia, tymczasem ja? Ryzykowałam wszystko: utratę pracy, uwięzienie, a nawet zakończenie życia szybciej, niż bym planowała. Co tylko dobitnie potwierdza ostatnia sytuacja z gościem, który śledził mnie aż do apartamentowca, w którym mieszkałam... Jakimś cudem dostał się na klatkę i bez problemu dotarł pod moje mieszkanie. Gdy już zupełnie stanę na nogi, będę musiała porozmawiać ze stróżem na dole, żeby nie wpuszczał nikogo, kto powołuje się na to, że przyszedł mnie odwiedzić...

10 sierpnia 2025

Od Minkiego cd. Lucille

Minki był zdziwiony, że Lucille tak szybko zgodziła się używać jego imienia, a przeprosiny go tylko zbiły z tropu. Wydawało mu się, że kobieta nie będzie skłonna do użycia takich słów, szczególnie w jego kierunku. Oczywiście narzekać nie mógł, ale wolał być ostrożny i nie chciał przypadkiem zostać lisim testerem trucizn, bądź czegoś podobnego, żeby Lu mogła uzyskać jakiś wynik do swoich badań naukowych. Wiele w swoim życiu przeżył, więc wolał być ostrożny. Spoglądał na nią z widoczną nieufnością, ale zdecydował się, że czemu nie, najwyżej użyje swoich mocy i ucieknie od kobiety. Opcji było naprawdę wiele. Choć zapewne, gdyby jasnowłosa chciała mu coś zrobić, to już dawno by to uczyniła. W końcu miała ku temu kilka okazji. 

Od Axela cd. Anaxy

Axel nie mógł uwierzyć swoim oczom. Zamrugał parę razy, jakby próbował przebudzić się ze snu, po czym spojrzał jedynie ze zdziwieniem na swojego kompana. Wiedział, że często zapomina wygląd barów, w których przebywał, lecz to zwykle było tłumaczone upojeniem alkoholowym. Upojeniem dość mocnym, gdyż ciało mężczyzny, zmodyfikowane za dziecka świetnie radziło sobie z filtracją wszelkich maści trucizn, w tym etanolu. Wspominając, że większość eliksirów łowcy bazowało na alkoholu, nietrudno o wniosek, że mężczyzna ma raczej mocną głowę. Rozwiązanie wysuwało się zatem jedno, będzie trzeba zapić tę noc.

9 sierpnia 2025

Od Lucille cd. Minkiego

Czy mogłam choć raz nie wpakować się w żaden szajs? Dobre pytanie, lisku.
Chociaż kitsune spadł mi z nieba, nie chciałam tego przyznawać. Acz podziękowania mu się należały. Ostatnio coraz częściej przez to zakichane zaklęcie miewałam problemy. Raz większe, raz mniejsze, gdy potrafiłam jakoś się wywinąć. Teraz natomiast mogłabym przysiąc, że na moment, zanim pojawił się lis, całe życie przeleciało mi przed oczami. Natrętny mężczyzna całym sobą dawał mi do zrozumienia, że nie ma najmniejszej szansy, iż sam z niebie odpuści. Albo zgodziłabym się zdjąć z niego klątwę, albo on zdjąłby ze mnie skórę... Nie wiem, kto by mu w takiej sytuacji miał pomóc, ale z tego typu ludźmi nie ma co nawet próbować dyskutować. Jedyne, co mogłoby mi z tego przyjść, to jeszcze więcej problemów.

7 sierpnia 2025

Od Minkiego cd. Lucille

Ciepłe dni dawały się we znaki, słońce niemiłosiernie parzyło w kark, a powiew powietrza nie był tak przyjemny, aby chciało się go więcej. Wiatr był nieprzyjemnie ciepły, więc siedzenie na tarasie całkowicie zostało wykluczone. 

And it's my whole heart

Autorstwo: Nipuni

Nyxarien Valiant

Weighed and measured inside
And it's an old scar
Trying to bleach it out
And it's my whole heart
Deemed and delivered a crime

Drakonid od siedmiu boleści | Regularne, acz potajemne smocze zoomies | Absolwent AUMu na kierunkach: Antymagii Ogólnej i biznesowo - ifnormatyczno - magicznych (runologia, dyplomacja, finanse + zarządzanie kryzysowe) | 350 lat | Archmagus Executive Officer (AEO) w Oblivion Arcana | Deiran | Heteroseksualność | @Lipton

5 sierpnia 2025

Od Apolonie do Ruby

    Wdech, wydech. Wdech wydech. Wdech, wydech. Przede wszystkim musiałam się uspokoić, nabrać powietrza do palących płuc i pozwolić organizmowi się w pełni dotlenić. Wstrząsający raz po raz moim ciałem kaszel sam w sobie nie jest taki zły, najgorsze jest to, że nie pozwala mi on zaczerpnąć życiodajnego haustu powietrza, wtedy czuję, jak się duszę, jak wszystko wewnątrz mnie płonie jednocześnie rozrywając się na strzępy, bezlitośnie domaga się choćby najpłytszego oddechu. Dopiero transportująca tlen krew do komórek jest w stanie rozlać nieopisaną ulgę.