29 sierpnia 2026

Od Minkiego cd. Lucille

Minki czekał na swojego brata przy barze, nieszczególnie zainteresowany tym, co się wokół niego dzieje. Przeglądał social media w spokoju. No, o ile siedzenie w barze, w akompaniamencie głośnej muzyki, drących się w tle ludzi, którzy próbowali śpiewać w rytm lecącej piosenki, myląc przy tym tekst, można nazwać siedzeniem w spokoju. Szczegół tak? Hyuk miał się przebrać i wyjść, ale nie wychodziło mu to, bo, kiedy zmierzał na zaplecze, był wołany z powrotem przez swoich współpracowników. Dzisiejszy wieczór klienci postanowili nawiedzić bar niczym chmara komarów, co uniemożliwiało swobodne wyjście z pracy. 
Minki dlatego nieszczególnie pośpieszał brata, bo wiedział, że i tak za chwilę znowu będzie to samo. Aż momentalnie został złapany za ramię, co automatycznie zwróciło jego uwagę. Spojrzał zirytowany na cudzą dłoń, dopiero po chwili przenosząc wzrok na, jak się okazało, znaną mu twarz. Uśmiechnął się promiennie w stronę Mel, która była w towarzystwie jakiegoś mężczyzny. Rzucił kobiecie jednoznaczne spojrzenie, przez co ta zdzieliła go przez ramię, kręcąc w niedowierzaniu głową. Od gadki do gadki i cóż, Lucille wpadła w sidła całego towarzystwa, które postanowiło się nią zabawić. Czy Fox miał jakiekolwiek opory przed tym, aby zrobić swojej przyjaciółce tak paskudnego psikusa? Oczywiście, że nie! On się tym napawał i doskonale się bawiąc. Minhyuk również podłapał całą sytuację, czerpiąc satysfakcję z tego, co się wydarzyło. 
Dopytywanie ze strony Eirika, którego przedstawił Hyuk jako pomocnika z doskoku, trochę rozbawiło Foxa. Jednak nie oponował tego wykorzystać ponownie przeciwko przyjaciółce, która z wrażenia się zakrztusiła. Cała zabawa nie trwała długo, bo w końcu się rozłączyła bez słowa, a całe towarzystwo wydało z siebie okrzyk niezadowolenia: buuu! Min zdecydował się więcej już dzisiaj nie wywieszać czerwonej płachty w kierunku Lu, dając jej całkowity spokój. 
W barze posiedzieli jeszcze dobre dwadzieścia minut, a następnie bliźniacy uciekli, żegnając całe towarzystwo. Wrócili do mieszkania jasnowłosej, które było zamknięte. Na szczęście mieli własny komplet kluczy do jej domu, więc bez problemu weszli do środka. Młodszy z bliźniaków od razu poszedł myszkować w kuchni, szukając, co dla nich przygotowała przyjaciółka. Natomiast sam Minki poszedł na jej poszukiwania, zaczynając od sypialni, gdzie jej nie zastał. Następnie skierował się do łazienki, ale tam również Lu nie było, nawet pod prysznicem nie spała! Dlatego w końcu udał się do salonu, gdzie zastał swoją zgubę.
Kobieta spała w sposób tak ułomny i karkołomny, że Minki jedynie pokręcił głową z dezaprobatą, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej. Czasami się zastanawiał, jak ona tyle lat przeżyła bez większych problemów i ze zdrowym kręgosłupem. Chociaż w to drugie coraz bardziej wątpił. 
Ciężko westchnął, opuszczając ręce wzdłuż ciała, po czym podszedł do kanapy, aby podnieść z niej przyjaciółkę. Początkowo trudno było mu jakkolwiek podnieść Lucille, bo spała tak dziwnie, że nawet nie miał jak wsunąć pod nią rąk, żeby móc ją podnieść. Jednak po małej gimnastyce, w końcu udało mu się ją zabrać z kanapy. Blondwłosa mruknęła cicho, próbując się poprawić na swoim nowym łóżku, wtulając twarz w klatkę piersiową przyjaciela. Min przewrócił oczami, niedowierzając, jak bardzo urocza potrafi być Lu, ale tylko podczas spania. 
Zaniósł przyjaciółkę do jej sypialni, tam ostrożnie ułożył ją na łóżku, aby się nie obudziła, a następnie przykrył szczelnie kołdrą. Kiedy już miał wyjść z pokoju, został złapany za nadgarstek przez wcześniej śpiącą Lucille. Zerknął na nią przez ramię, unosząc pytająco brew.
— Dupek — burknęła, patrząc zaspanym spojrzeniem na przyjaciela, który parsknął rozbawiony na przywitanie.
— Śpij — odpowiedział, przysiadając na skraju łóżka, wyswobadzając nadgarstek z niezbyt silnego uścisku. Położył dłoń na głowie Lucille, delikatnie ją gładząc. Kilka niesfornych kosmyków, które opadło na twarz kobiety, zaczesał za jej ucho. 
— Nadal jesteś dupkiem — mruknęła, wtulając się w poduszkę pod swoją głową. 
— Już to słyszałem, powiedz mi coś, czego nie wiem.
Jednak nie otrzymał odpowiedzi, tylko Lucille obróciła się do niego tyłem, burcząc pod nosem dobranoc. Kitsune zaśmiał się na taką formę odpowiedzi, poklepał delikatnie przyjaciółkę po ramieniu, a następnie wyszedł z sypialni, zamykając za sobą drzwi. Kiedy ona szła spać, bracia dopiero szli zjeść kolację.

*

Przez kilka dni Lucille całkowicie nie odzywała się do Minkiego, ignorując jego połączenia, SMS-y czy wiadomości na wszelkich innych komunikatorach. Kiedy go ignorowała, to Minhyukowi normalnie odpisywała. 
— Chyba jest mocno obrażona na ciebie — zaczął Minhyuk, siadając na kanapie obok brata, rzucając mu krótkie spojrzenie. 
— Nie będę się prosić i przepraszać. Nie mam za co.
— Wiesz, że Lu jest niedomyślna — zauważył Hyuk, na co Minki przewrócił oczami, puszczając to mimo uszu. — Po prostu zaproś ją na randkę.
— Nie chcę. 
— Ostatnio mówiłeś coś innego. 
Minki ciężko westchnął, decydując się ostatecznie na zignorowanie słów brata. Mógłby zaprosić ją na randkę, ale znał odpowiedź przyjaciółki. Nie chciał jednocześnie niszczyć przyjaźni przez jedno, głupie zaproszenie, kiedy doskonale wiedział, jak jest postrzegany przez Lu. Było to zbędne. 
— Zawsze możesz pójść z kimś innym na randkę i zobaczyć, jak za- — jednak nie było Hyukowi dokończyć, bo jego usta zostały zasłonięte przez Minkiego. 
— Nie potrzebuje porad ani aktu zazdrości. Jesteśmy dorośli, nie zależy mi na tym aż tak bardzo, żeby stawiać Lucille w nieprzyjemnej sytuacji — oznajmił starszy z kitsune, wstając z kanapy. 
— Ale wiesz, że możecie iść po prostu na przyjacielską randkę? — ciągnął dalej Hyuk, szczerząc się, jak głupi do sera. 
— A wiesz, że Lucille nie lubi chodzić na randki? 
— Z tobą polubi!
— Jesteś naprawdę uparty. 
— A ty głupi.
— Przyganiał kocioł garnkowi — podsumował Minki, kierując się do wyjścia z mieszkania. — Jadę do pracy. Zjedz coś potem. 
— Lucille zaprosiła mnie na obiad, więc do niej jadę. 
Czarnowłosy wzruszył ramionami na odpowiedź brata, po czym ubrał buty i zdjął z wieszaka bluzę. Na dworze robiło się coraz chłodniej, więc wychodzenie bez czegoś z długim rękawem nie było najlepszym pomysłem. Chociaż oczywiście nadal zdarzały się ciepłe dni, ale nie w takiej ilości, jak wcześniej. 
W pracy oczywiście nie mógł mieć spokoju od tematu Lucille, bo Felix go zasypywał pytaniami, co u niej i jak się czuje. Ostatnio się nie odzywa, czy zrobił coś złego. Nawet pytał Minkiego o porady, jak można mieć z nią tak zażyłą i bliską relację, jaką oni mają. Ciągle gadał, jadaczka mu się nie zamykała. Fox wykonywał jedynie swoją pracę na dzisiaj, czyli edycja zdjęć, jednocześnie słuchając swojego kolegi z pracy. To, że jednym uchem mu wpadało, a drugim wypadało, to inna para kaloszy. Ciężko westchnął, spoglądając na mężczyznę, który wpatrywał się w niego, jak w obrazek. 
— Po prostu na nią nie naciskaj, to może będzie chciała się z tobą spotykać — odpowiedział, wracając do swojej pracy.
— No ale... a jak wy się poznaliście? Jak ci się udało z nią zaprzyjaźnić? Widać, że jesteście blisko!
— Przypadkiem ją spotkałem podczas spaceru. I tak jakoś wyszło — wzruszył cierpko ramionami, ale Felix dalej naciskał i próbował ciągnąć mężczyznę za język, ale niezbyt efektywnie. 
— A właśnie — zaczął współpracownik, znowu zwracając na siebie uwagę kitsune, który patrzył na niego zmęczonym spojrzeniem. — Ostatnio był tutaj twój były i kazał ci przekazać, że musicie się spotkać. 
— Mówił coś więcej? — spytał Min, widocznie zaciekawiony. Jednak realnie wiedział, że nie wróżyło to niczego dobrego. Jak wracał, to zawsze ze złymi wiadomościami. 
Jednak Felix pokręcił głową, mówiąc, że nic więcej nie powiedział. Minki wyciągnął telefon z kieszeni, żeby odnaleźć kontakt do Leviego, żeby napisać do niego krótką wiadomość o spotkanie dzisiaj po osiemnastej na Moście Tysiąclecia. Nie musiał długo czekać na odpowiedź ze strony mężczyzny, który przystał na propozycję. 
Kitsune przez cały ten czas zastanawiał, czego tak naprawdę chciał Levi. Nie utrzymywali ze sobą jakiegoś większego kontaktu. Czasami się spotkali gdzieś na mieście przypadkiem, innym razem potrafili pójść razem na herbatę. Nie rozstali się w niezgodzie, mogli się ze sobą kolegować. Jednak każdy z nich poszedł w swoją stronę. Levi obecnie rozwijał się w swoim własnym biznesie, bo był detektywem. Dlatego domyślał się, że skoro chciał się spotkać, to oznaczało to jedynie jakieś kłopoty. Chyba że go zaskoczy i tak o, po prostu chciał się zobaczyć, co raczej w jego stylu nie jest. No nic, dowie się, jak się zobaczą.
Po pracy Fox pojechał na miejsce, w którym umówił się z mężczyzną, nie musiał długo go szukać. Jasnoróżowy łeb sam przyciągał spojrzenie. Odkąd Minki pamiętał, Levi miał charakterystyczny, krótki warkocz. Nawet nie zdążył się do niego wystarczająco zbliżyć, a ten obrócił się w jego kierunku. 
— Oh? Nadal nosisz kolczyki ode mnie — rzucił Fox, spoglądając na różowe, kolczyki z charakterystycznym frędzlem. 
— Cześć, Minki — odpowiedział Levi, posyłając delikatny uśmiech w kierunku czarnowłosego.
Levi był niemalże kilka centymetrów niższy od Minkiego, ale ta różnica była niewielka. Nawet nie wiedział kiedy, a został zamknięty w szczelnym uścisku złotookiego. Pokręcił rozbawiony głową, obejmując mężczyznę, delikatnie poklepał go po plecach. Po chwili Levi odsunął się, żeby wyjąć kilka zdjęć z kieszeni swojej marynarki.
— Dostałem ostatnio zlecenie, żeby śledzić Lucille — zaczął, przeglądając zdjęcia, które podał po chwili mężczyźnie. — Podjąłem się tego, ale ostatnio zrezygnowałem, gdy zauważyłem, że ciągle z nią jesteś. To są zdjęcia, które dostałem od zleceniodawcy. 
— Czekaj — Min gestem ręki wskazał, aby Levi na chwilę zamilkł. — Czy chcesz mi powiedzieć, że ktoś chce, żebyś śledził Lu? 
— Długa historia. 
— Kto to? 
— Min, wiesz, że nie mo... zawsze z tobą jest to samo — westchnął, opuszczając ręce wzdłuż ciała. — Nie ma nic za darmo, dobrze wiesz. 
Minki prychnął, przeglądając zdjęcia, które dostał. Wszystkie były z ostatniej sytuacji, jak złapali tego cholernego ptaka. Dlatego ciągle czuł wtedy cudzą obecność. Spokój? Z Lucille? Niemożliwe. 
— Przeklęte kitsune — mruknął Fox, zerkając na swojego byłego. Zawsze był opanowany i spokojny. Zachowywał się profesjonalnie, ale... — Przydałoby się coś z tym zrobić — pomachał przed twarzą mężczyzny, który rzucił mu krótkie spojrzenie. — Szczególnie z Lucille, która...
— Zawsze wpada w tarapaty i nie potrafi o siebie zadbać — dokończył Levi. — Zapomniałeś, że mówiłeś mi o niej na ostatnim spotkaniu? Co prawda nigdy jej imienia nie zdradziłeś, bo przecież to twoja przyjaciółka i nie chcesz dla niej kłopotów.
Minki podrapał się po tyle głowy. Całkowicie zapomniał, że wspominał o niej swojemu byłemu. 
— Dobra, nieważne, okej? Trzeba jechać do domu i porozmawiać z Lucille o tym wszystkim. Pomożesz mi to wyjaśnić? — zapytał, spoglądając na różowowłosego, który przytaknął głową na znak zgody.
Dlatego nie tracąc więcej czasu, skierowali się na parking, gdzie Levi zaparkował swoje auto, dzięki czemu zaoszczędzili sporo czasu na dojeździe. Jednocześnie Fox nie powstrzymywał się od komentowania nowego samochodu, musiał poszperać. Otworzył schowek naprzeciw siebie, potem ten ukryty pod łokietnikiem. Natomiast Burns nic nie mówił, pozwalając mężczyźnie na panoszenie się w jego aucie. Dojechali na miejsce bez większego problemu, a kiedy znaleźli wolne miejsce, wysiedli z samochodu i skierowali się do windy.
— Nawet nie wiem, czy jest w domu — przyznał Min, wyciągając telefon z kieszeni, aby sprawdzić lokalizację Lu. Levi spojrzał w urządzenie mężczyzny.
— Lokalizacja, co? Wie o tym?
— Im mniej wie, tym lepiej śpi.
— Trafna uwaga — zaśmiał się Burns, mijając mężczyznę, aby wezwać windę, która, jak po złości, była na ostatnim piętrze.
Na szczęście z lokalizacji Lucille wynikało, że jest w domu. Napisał jeszcze dla pewności do Hyuka, który potwierdził, że nadal tu jest i Lu też. Dlatego wsiadł do windy w towarzystwie Leviego. Do domu przyjaciółki wszedł bez pukania, wprowadzając za sobą gościa. 
— Nie panoszysz się za bardzo? — usłyszał pytanie z kuchni, na co przewrócił oczami, zamykając drzwi za sobą.
— Mamy gościa. 
Jasnowłosa szybko wyjrzała z kuchni, trzymając w ręce patelnie, którą właśnie czyściła. Zamrugała parę razy na widok Leviego, potem spojrzała na Minkiego, a następnie na to, co trzyma w ręce. Szybko wróciła się do kuchni, odkładając wszystko na blat. Miała na sobie fartuch, który kupił jej ostatnio Fox po tym, jak ubrudziła swoją ulubioną bluzkę i nie szło jej doprać. Dziwne, że tego używa, zarzekała się, że nigdy tego nie założy. A tu niespodzianka. Wróciła po zdjęciu z siebie fartucha i odłożeniu swojego sprzętu, którym może chciała przywitać Minkiego. 
— To je- — ale nie mógł dokończyć, bo różowowłosy sam się postanowił przedstawić. 
— Cześć, jestem Levi, prywatny detektyw i były Minkiego — złapał Lucille za rękę, delikatnie ją ściskając w geście przywitania.
— Lucille — odpowiedziała niepewnie, spoglądając raz na Leviego, raz na Minkiego. 
Fox zbił sobie piątkę z własną twarzą. W końcu nigdy nie mówił o swoim życiu miłosnym, uważając to za zbędny temat, a teraz... cóż.
— Były? — zapytała bardziej siebie niż mężczyzn.
— Dawno to było — próbował naprostować Minki, kiedy przesunął dłonią po swojej twarzy. 
— Hej, sto lat temu, to nie tak dawno! — oburzył się Levi, uderzając Minkiego w tył głowy jednym ze swoich ogonów. 
— CZEŚĆ LEVUŚ! — wydarł się Minhyuk, który przybiegł przywitać się z różowowłosym, skacząc na niego z rozpędu w swojej lisiej formie. Złapany w ramiona Burnsa, zaczął lizać go po policzku, wtulając swoje lisie ciało w mężczyznę. Radośnie merdał swoimi ogonami, gdy był miziany przez Leviego. 
— To... może zrobię kawę.
— Herbatę — poprawili ją Minki i Levi, którzy spojrzeli po sobie. 
— Okej, herbata też może być — odpowiedziała, znikając w kuchni.
Hyuk zaczął zadawać milion pytań Leviemu, kiedy Minki poszedł za Lu do kuchni, aby pomóc jej przygotować kubki na herbatę, bo przecież sobie dziewczyna nie poradzi. 
— Ja... — zaczął, ale szybko został uciszony przez Lucille, która wsadziła mu makaronik do ust. 
— Nie musisz mi się tłumaczyć ze swojego życia, Minki — odpowiedziała, posyłając mu delikatny uśmiech. 
Fox przegryzł makaronik, a masa delikatnie połechtała jego podniebienie. Objął Lucille w pasie, przyciągając ją do siebie. 
— Umowa nasza nadal trwa, wiesz? — oparł brodę o głowę przyjaciółki. — Mówił ci ktoś, że robisz najlepsze makaroniki? 
— Wszyscy. 
— Mogłaś skłamać — prychnął, puszczając przyjaciółkę. — Levi jest prywatnym detektywem, ale... to za chwilę. 
Puścił Lucille, umożliwiając jej przygotowanie herbat i małej zakąski, którą wcześniej musiała zrobić. Nie chcąc jej przeszkadzać, poszedł do salonu, gdzie zastał Hyuka mizianego po brzuchu przez Leviego. 

Lucille? <3

2207 słów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz