sierpnia 21, 2025

Od Minkiego cd. Lucille

Zabawa trwała w najlepsze, a cała sytuacja z Lucille siedziała z tyłu głowy Minkiego. Zdawał sobie sprawę z tego, że nie wszystkie moce są czyste. Jednak wolał nie dociekać, jakie zamiary mieli magowie korzystający z takich umiejętności. To nie była jego sprawa, dopóki sam nie zostanie w to wplątany. Wiele w swoim krótkim życiu zdołał zobaczyć, usłyszeć i zrozumieć. 
Dlaczego tak zawzięcie wtedy próbował pomóc kobiecie? Odpowiedź była prosta: był ciekawy i widział, że moce, które posiadała, wcale nie należą do najlżejszych. Nie znał jej praktycznie wcale, ale widział w Lucille osobę, która również była niegdyś zawzięta i została pochłonięta przez zaburzenie między mocą a umiejętnościami maga. Wtedy niestety Minki nie miał wystarczająco dużo wiedzy, a jego moce wciąż się rozwijały, więc nie miał, jak pomóc tylko mógł spoglądać na cierpienie drugiej osoby. 
Pokręcił głową, odpędzając od siebie nieprzyjemne wspomnienia. Nie chciał o tym pamiętać. Zdecydowanie ten widok był jednym z najgorszych, jakie mężczyzna miał możliwość zobaczyć. 
Koleżanka Lucille zdecydowała się wykorzystać, że napotkała fotografa i postanowiła skorzystać z okazji, aby mieć jak najwięcej zdjęć z dzisiejszej imprezy. Choć jasnowłosa nieszczególnie wydawała się zadowolona z tego pomysłu, to nie miała za bardzo pola manewru, aby uciec od swoich dręczycieli. Dzięki temu Minki nie nudził się, a niechciane myśli zostawiły go w spokoju. 

*

Godziny pracy kitsune dobiegały końca, a przez to zmuszony był spakować cały sprzęt, upewniając się kilkukrotnie, że niczego nie zapomniał. Nie widziało mu się siedzieć po godzinach, choć zabawa trwała w najlepsze. Jednak ze względu na ciągłe zainteresowanie jego osobą, zdołał się tym wszystkim zmęczyć psychicznie. W końcu, co za dużo, to niezdrowo, prawda? 
Nie szukał Lucille, aby się z nią pożegnać. Nadal nie zapadł między nimi rozejm. Musiał się zastanowić nad całą sytuacją, która miała miejsce, a przede wszystkim miał do przemyślenia jeden, ważny aspekt: czy na pewno chce się w to dalej bawić? Nie znali się za dobrze, więc mała strata, prawda? Garstka wspomnień, które zostaną gdzieś z tyłu głowy, kilka fotografii i tyle. 
Nie wiedział, czego miał się po niej spodziewać, co tak naprawdę chciała osiągnąć, ale nie znał również jej mocy. Mogą się okazać pożyteczne, a jednocześnie mogą stać się największym utrapieniem w życiu Minkiego. Nie miał stuprocentowej pewności, jaką moc miała Lu. Wszystko, co widział, to jedynie jego domysły i spekulację. Nie wyciągał pochopnych wniosków. To wszystko musiało się poukładać w jego głowie. Nie chciał ściągnąć na siebie fatum lub czyjegoś gniewu, które może mu utrudnić w przyszłości żywot. 
Ciężko odetchnął, opierając głowę o szybę auta; światła innych samochodów odbijało się w oczach mężczyzny, a z każdym kolejnym stawał się coraz bardziej senny. Podczas swojej pracy nie odczuł zmęczenia, ale teraz zaczynało to się objawiać. Wyprostował się, a następnie oparł tył głowy o oparcie, spoglądając w lusterko, nawiązując kontakt wzrokowy z taksówkarzem. Nie ufał nieznajomym, rzadko korzystał z taksówek, ale w takiej sytuacji nie za bardzo miał wyjście. Nie mógł też narzekać, zawsze mógł wracać na piechotę z całym sprzętem, prawda? 
Drogę do domu spędził, wsłuchując się w grające radio, które umiliło mu podróż. Po dojechaniu pod drzwi wysiadł z taksówki, a następnie stanął z tyłu auta, czekając, aż mężczyzna otworzy bagażnik. Nie trwało to szczególnie długo, więc Minki mógł spokojnie wyjąć sprzęt i odstawić na bok. Podczas tej czynności kątem oka obserwował mężczyznę, który wysiadł z pojazdu, aby zapalić papierosa. Nic nie miał do czyjegoś uzależnienia, bardziej patrzył, czy przypadkiem nie wyrzuci niedokończonego papierosa na trawnik Foxa. 
Prychnął pod nosem, złapał za rączki od futerałów, w których schowany był sprzęt i ruszył pod drzwi domu, nadal obserwując kierowcę. Rzucił krótkie dobranoc, a następnie odłożył jeden futerał na ziemię, aby móc wyjąć klucze z kieszeni spodni. Nie musiał się martwić o zapłatę za taksówkę, bo opłacił ją szef, gdy Minki dał znać, żeby zamówić przejazd do domu. Jednak widząc, że nieznajomy dalej palił papierosa, obserwując czarnowłosego, zaczynało się to stawać coraz dziwniejsze i niepokojące. Nie chcąc zdradzać, że cokolwiek mu się nie spodobało, otworzył drzwi od domu, wszedł do środka, a następnie wniósł sprzęt. Kiedy obrócił się, żeby zamknąć drzwi, kierowca zdołał znaleźć się przed wejściem i wstawił stopę idealnie między drzwi a framugę. Minki spojrzał na mężczyznę z widoczną irytacją, ale ten nie wydawał się zaniepokojony, wręcz przeciwnie. Taksówkarz wyglądał, jakby cała ta sytuacja go bawiła.
— Czego chcesz? — spytał, siłą próbując domknąć drzwi, miażdżąc tym samym stopę obcego.
— Dobrze się zabawić — odparł, a szeroki uśmiech wymalował się na jego twarzy. 
Czasami Fox przeklinał swoich rodziców za takie geny, bo choć uwielbiał swój wygląd i uważał, że wygląda dobrze, to jednak w niektórych sytuacjach staje się on utrapieniem. Atrakcyjny wygląd przyciąga nie tylko kobiety, ale również mężczyzn. Podczas dzisiejszej imprezy również był oblegany ludźmi, niezależnie od płci, każdy chciał być blisko. Nie był w nastroju do żartów, a tym bardziej do igraszek z kimś, kto kompletnie go nie pociągał. Taksówkarz był starszym mężczyzną, na oko koło pięćdziesiątki, może mniej, zarośnięta, zaniedbana broda, włosy do ramion i jeszcze ukryte pod czapką. 
— Pomyliłeś adresy, burdel jest dalej — Minki posłał mu szeroki uśmiech, przechylił głowę na bok i miał nadzieję, że nieznajomy odpuści. 
— Przyjechałem się zabawić z tobą, a nie z dziwkami w burdelu. 
— Wyglądam ci na panią do towarzystwa? 
Napięcie między mężczyznami rosło, a kiedy taksówkarz wyciągnął dłoń, chcąc złapać Minkiego za gardło, Fox szybko uniknął dotyku, przez co puścił drzwi. 
— Wynoś się, póki masz na to czas — kitsune nie miał najmniejszej ochoty na dalsze tłumaczenie, że nie jest darmową dziwką. 
— Oh, tacy jak ty zawsze się najpierw wzbraniają, a pote- — nie było dane mu dokończyć, bo Fox zdecydował się uderzyć taksówkarza z pięści, idealnie trafiając w nos. Nieznajomy szybko zakrył twarz, powstrzymując się od wydania z siebie jakiegokolwiek dźwięku. 
Nie zdołał nic odpowiedź ani zareagować, a został wyrzucony za drzwi i zostały za nim trzaśnięte oraz przekluczone. Minki wziął głęboki wdech i wydech, aby się uspokoić. Miał nadzieję, że natręt odjedzie i więcej się tutaj nie pojawi.
— Nigdy więcej taksówek — podsumował, zabierając sprzęt z przedpokoju i zaniósł do salonu. Jutro odwiezie to do szefa. Na dzisiaj wystarczy mu wrażeń z taksówkarzami. 

*

Po całej tej sytuacji, Minki zdecydował się umyć i przebrać w czyste, świeże ubrania. Dzisiejszy makijaż odszedł w zapomnienie, pozostawiając zadbaną, delikatną skórę bez dodatkowych podkreśleń. Tak naprawdę nie wiedział, co powinien ze sobą zrobić, zastanawiał się nad Lucille, szczególnie nad tym, czy wróciła już do domu. Na dworze zaczynało się ściemniać, a amulet, który jej dał... sam zniszczył. Nie miał nawet jej numeru telefonu, aby zapytać... 
Dlaczego dalej o tym rozmyśla? Jest dorosła, poradzi sobie... albo i nie. Pewnie dlatego o tym tyle myśli widząc, że kobieta nie jest najrozsądniejsza i łatwo wpada w tarapaty. Sama pcha się w dziwne zlecenia, a później ma problem, aby odpędzić klienta, którego nie obsłuży. To wszystko wydawało się tak absurdalne. 
Jednak teraz nie miał zamiaru korzystać z taksówki, postanowił napisać do Ashera czy ma chwilę, nie musiał długo czekać, aby uzyskać odpowiedź zwrotną i to twierdzącą. Minki założył buty, a następnie narzucił na siebie czarną bluzę, ponieważ na dworze zdołało zrobić się chłodno. 
Wyszedł z domu, zakluczył drzwi i rozejrzał się, czy przypadkiem taksówkarz nigdzie się nie kręcił. Na szczęście go nie było ani jego auta. Asher wyłonił się zza rogu swoim autem, uchylił szybę, a na jego ustach gościł delikatny uśmiech.
— Gdzie potrzeba? 
— Na świetną zabawę studentów — odparł, wsiadając do samochodu.
— Nie wróciłeś dopiero? 
— Długa historia...

*

W drodze na obrzeża Deiranu, Minki opowiedział całą historię z taksówkarzem Asherowi, który od razu zaczął go przepraszać, że nie mógł po niego przyjechać. Nie miał mu tego za złe, w końcu mężczyzna miał swoje sprawy, które również musiał załatwić. W dodatku miał rodzinę, więc Minki nie oczekiwał, że Ash będzie na każde jego skinienie palcem. Nie na tym polegała przyjaźń. Spotykali się, gdy mogli. Niestety nie zawsze było to możliwe. 
— Nie możesz mieć za nudno z tym swoim wyglądem, co? — zaśmiał się, łokciem szturchając Minkiego, który tylko prychnął na te słowa. — Bycie atrakcyjnym nie jest niczym złym... może być czasami problematyczne, jesteś tego idealnym przykładem. Na imprezie oblegany fotograf, nie dla zdjęć a dla towarzystwa. Teraz taksówkarz zbok... co następne, Minki?
— Oby nic, jest to uciążliwe — burknął, odchylając głowę do tyłu. — To nie jest nawet zabawne, a ty się świetnie bawisz.
— Ależ skąd! Jest mi niezmiernie przykro — Asher jednak nie ukrywał rozbawienia, za co oberwał w ramię od Minkiego. — Chyba jesteśmy na miejscu. Jakbyś potrzebował wrócić, to zadzwoń. Przychodzą goście do nas, więc na pewno długo posiedzą.
— Jak będę potrzebować, to zadzwonię.
— Obiecujesz? 
— Obiecuję. 
Minki zdecydował się pójść zapytać kilka osób, które stały przed budynkiem, czy nie widzieli Lucille. Wymyślił na szybko, że kobieta pożyczyła coś od niego podczas imprezy i zapomniał tego zabrać. Jednak nikt kobiety nie widział, co utrudniało zadanie. Kiedy znalazł znajomą twarz koleżanki Lu, postanowił ją zapytać, czy widziała gdzieś jasnowłosą. 
No i wtedy się dowiedział, że ta wyszła sama i szła do swojego rodzinnego domu, zdołał zapamiętać drogę wskazaną przez kobietę i od razu zaczął biec. 
Na szczęście Lu nie oddaliła się na tyle daleko, więc Minki dość szybko ją dogonił. Okolica o tej porze nie wydawała się najbezpieczniejsza. Chłodny wiatr nie pomagał, a widząc, jak jasnowłosa zaczyna się trząść, ciężko westchnął i ściągnął bluzę, podając ją Lucille. 
— Zakładaj. 
— N-nie trzeba! J-jest m-mi c-ciepło! — kobieta posłała słaby uśmiech w jego kierunku, ale widząc, że nie przekonała tym kitsune, przyjęła jego wygrzaną bluzę. Niemalże od razu opatuliła się ramionami, zanurzając nos pod bluzą, aby nacieszyć się ciepłem. 
— Jesteś dużym dzieckiem — stwierdził, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej. — Nie jest to bezpieczna okolica, coś się mogło stać. Nawet nie masz katany ani kurtki... 
Przetarł twarz z widocznym załamaniem. Złapał za ramiona kobiety, obrócił ją w kierunku, w którym szła, a następnie zaczął ją pchać. 
— Przebieraj nogami, żebyś bardziej nie zmarzła.
— Już jest lepiej — mruknęła, obracając głowę w bok, aby spojrzeć na twarz kitsune. — Dziękuję — dodała nieco ciszej. 
— Podziękujesz, jak już dojdziemy do domu i będę miał pewność, że nic ci się nie stało. 
Lucille miała dłonie schowane, ponieważ bluza była dla niej nieco przyduża, ale dzięki temu mogła się wygrzać, gdy przez całą drogę zdołała zmarznąć. Minki w końcu zrównał z nią kroku, gdy ta zaczęła iść normalnie, pozwalając sobie na pokazanie ogonów, które dodatkowo dawały mu ciepło. Choć nie odczuwał aż tak chłodu, to jednak miał na sobie tylko t-shirt i długie spodnie. Mógł zabrać z domu jeszcze katanę. 
Mógł też zabrać drugą bluzę z auta Ashera, bo zawsze woził tam ubrania na przebranie w razie czego. No ale już trudno. 
Nawet nie zdołał się zorientować, gdy Lucille przygarnęła jeden ogon Minkiego, z ciekawością przyglądając się jego końcówce, którą delikatnie poczochrała. Zdecydował się tego nie komentować. Udał, że nic nie widział. 
— Daleko jeszcze? — spytał, odciągając Lu od obecnego zajęcia. 
— Nie, to ten dom na końcu — odpowiedziała, zostawiając ogon Mina. 
Kiedy już dotarli pod same drzwi, chciała zdjąć bluzę i oddać ją Minkiemu, ale nim to zrobiła, otworzyły się drzwi. Fox szybko ukrył swoje ogony, uśmiechnął się do nieznajomej kobiety, która tylko na niego spojrzała z widocznym zdziwieniem wymalowanym na twarzy. 
— To skoro mam pewność, że dotarłaś, to mogę wracać — stwierdził, mając zamiar zawrócić i oddalić się w kierunku lasu.
— Może jest późno, ale na herbatę chyba zawsze znajdzie się czas? — zapytała nieznajoma. 
Jak Minki mógłby odmówić wypicia herbaty? Było późno, ale z drugiej strony został zaproszony, więc nie musiał mieć wyrzutów sumienia. Jednak nim cokolwiek odpowiedział, spojrzał na Lu, która delikatnie przytaknęła głową, dając mu znać, że musi się zgodzić. Przyjął zaproszenie, wpuszczając jasnowłosą pierwszą, a następnie sam wszedł do środka, zamykając za sobą drzwi. 
— Jestem Kaya, mama Lu — przedstawiła się, wyciągając rękę do Minkiego, który uścisnął jej dłoń. 
— Minki, znajomy — odpowiedział, posyłając kobiecie delikatny uśmiech. — Może idź się przebrać? — zwrócił się do Lucille, która próbowała uporać się ze ściągnięciem butów, ale ze względu na długą sukienkę, starała się jej nie podeptać. Złapał za tiul, a następnie podniósł go wyżej, aby odsłonić jedynie buty na tyle, żeby były widoczne, a przez to Lucille mogła spokojnie przytrzymać się ściany i ściągnąć buty. Przytaknęła, gdy tylko zdjęła buty, a następnie udała się w głąb domu.
Minki został zaproszony do kuchni, gdzie miał wybrać dla siebie herbatę. Widząc taki wybór, znowu nie był pewien, czego chciałby się napić. Niektórych smaków nie znał, inne pamiętał i pijał na co dzień. Wąchał herbaty i próbował wybrać jedną, aż w końcu wybrał, padło na zieloną herbatę. Zwykła w swojej prostocie, ale jednocześnie smaczna. 
Pozwolił siebie ugościć, ale czekał na pojawienie się Lucille, chcąc mieć wsparcie. Chociaż nie miał problemu, aby rozmawiać z ludźmi, to nie chciał, aby ktoś uznał go za kogoś bliskiego dla własnej córki. Nie chciał zostać źle odebrany. Mama jasnowłosej była bardzo miła i gościnna, ale jednocześnie patrzyła na niego z pewnym... ciężko mu stwierdzić z czym. Wątpienie? Niepewność? A może jednak złość? Trudno było odczytać kogoś, kogo widziało się pierwszy raz na oczy. Minki odpowiadał, uśmiechał się i popijał herbatę. 
Kiedy Lu wróciła do kuchni, już przebrana i wykąpana, trzymała bluzę Foxa, która była złożona w idealną kosteczkę. Podeszła do mężczyzny, aby mu ją podać, a następnie sama usiadła na, prawdopodobnie, swoim ulubionym krześle, gdzie czekała już na nią herbata. 
— Lubisz słodkości? — spytała Kaya, na co Minki przytaknął głową, a już po chwili na stole pojawiło się ciasto. Mężczyzna zamrugał oczami, całkowicie zaskoczony. Nie widział nigdzie wcześniej, aby stało ciasto... albo to przeoczył. — Poczęstuj się. Ty też, Lu.
Dwójka nie miała za bardzo możliwości odmowy, więc oboje zjedli po kawałku ciasta, a następnie oboje popili słodkość herbatą. 
— Jest późno, lepiej, jak będę już się zbierał — stwierdził, pisząc sms-a do Ashera, mając nadzieję, że przyjaciel po niego przyjedzie. 
— Daleko stąd mieszkasz? — tym razem, to Lucille postanowiła spytać.
— Na obrzeżach Deiranu, więc kawałek drogi — odpowiedział, patrząc w ekran telefonu. — Może zaraz będę miał transport. 
— Może lepiej taksówkę zamówisz?
— Na dzisiaj mam dość taksówkarzy... — mruknął, przewracając oczami na samą myśl o dzisiejszej sytuacji. — No nic, jak nie autem, to wrócę piechotą.
— Jak to mówisz... hm... a, wiem! Na dworze nie jest bezpiecznie o tej porze — Lucille spojrzała w kierunku Minkiego z widocznym wyrzutem wymalowanym na twarzy. — Możesz zawsze spać na przedpokoju... albo na strychu.
— Lucille, tak się nie traktuje gości! — mama jasnowłosej postanowiła się wtrącić do rozmowy dwójki. — Mamy salon, tam też jest miejsce do spania. 
— Podłoga brzmi dobrze.
Lucille i Minki gromili się spojrzeniami, w końcu odpuszczając, gdy Kaya zdecydowała się im przerwać, stwierdzając, że zachowują się niczym dzieci z podstawówki. Oboje prychnęli i skrzyżowali ręce na wysokości klatki piersiowej. 
Jednak ostatecznie Asher przyjechał po Minkiego po uzyskaniu dokładnego adresu. Dlatego nie musiał nocować i nie zawrócił głowy rodzinie Lu swoją obecnością. Podziękował za gościnę, a następnie wrócił do swojego domu. 

*

Fox pojawił się na AUM po tym, jak zgrał wszystkie zdjęcia, niektóre z nich poprzerabiał lub poprawił, gdy gama kolorystyczna mu nie odpowiadała. Zajęło mu to kilka dni, ale zdołał wyrobić się na wskazany termin. Podziękowano mu za pracę i za zdjęcia, stwierdzając, że wyszły dobrze, a szczególnie to, gdzie ustawił wszystkich pod budynkiem. Dzięki czemu cały album zdjęć idealnie został zgrany i przekazany do dyrekcji, która zachwalała fotografie. 
Ucieszyło go to, bo to oznaczało dobrą reklamę dla firmy, a jednocześnie więcej zleceń. Kiedy miał już wychodzić z pokoju, obrócił się, aby zapytać o jedną osobę:
— Gdzie znajdę Lucille? — spytał, spoglądając na mężczyznę.
— Lucille... Lucille... a, wiem! Baskerville, jest na pierwszym piętrze, chyba ma teraz ćwiczenia. Sala sto... piętnaście. Chyba. Coś takiego. W razie czego popytaj studentów — odparł, posyłając Minkiemu delikatny uśmiech.
Fox skinął głową i podziękował za informację, a następnie opuścił pokój i skierował się na wyższe piętro, w poszukiwaniu Lu. Nie musiał jej długo szukać, bo znajdowała się przed salą, gdzie rozmawiała... cóż, imienia nie zapamiętał, ale wiedział, że robił zdjęcia jej i Lucille. Kiedy został tylko zauważony, jasnowłosa uniosła delikatnie dłoń i mu pomachała.
— Cześć, Lu — rzucił, podchodząc do kobiety, która została sama ze względu na jego obecność. — Mam coś dla ciebie — dodał, wyciągając ze swojej torby kopertę, w której znajdowało się kilka zdjęć. — Dla tej twojej koleżanki też wydrukowałem te zdjęcia — podał jej drugą kopertę. 
— O, dziękuję — mruknęła, spoglądając na kitsune. 
— Coś się stało? 
— Wiesz... nie musiałeś mi tego dawać teraz... tylko jakbyśmy się spotkali — stwierdziła, przechylając głowę na bok. — Teraz wszyscy się gapią.
— A skąd mam wiedzieć, że się pojawisz, jak nawet nie mamy swoich numerów? — odparł, przybliżając swoją twarz do kobiety, co wywołało u niej dyskomfort i szybko się odsunęła do tyłu. — W każdym razie, chciałem dać ci te zdjęcia, przekaż też koleżance. Jak będziesz chciała się spotkać, to przyjdź do Rysiego Jelenia na kawę o szesnastej. O ile masz czas. 
Nie pozwolił jej odpowiedzieć na swoją propozycję, zamiast tego obrócił się i skierował do wyjścia, gestem dłoni się żegnając. Była dopiero dziesiąta, a on miał jeszcze sporo rzeczy do zrobienia. To czy przyjdzie, zależało tylko od niej i jej chęci, prawda? 
Nie mógł jej zmusić ani nie chciał o to prosić. Jeżeli przyjdzie, to będą mogli porozmawiać o całej sytuacji, która miała miejsce. W końcu podczas całej tej imprezy Minki jej nie odpowiedział i nie podał swojej decyzji odnośnie do tego wszystkiego. Chciał być fair wobec Lucille, a tutaj nie mieli czasu do rozmowy, szczególnie kiedy wszyscy studenci na nich patrzyli, próbując zrozumieć całą sytuację. Najwyżej młodzież będzie miała nowy temat do plotkowania.

Lucille? :D

2850 słów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz