4 kwietnia 2026

Od Nivana cd. Eirika

Dla czerwonowłosego nieakceptowalne było pozostawienie bliskich na lodzie. Dlatego cała ta sytuacja z podwójną randką, gdzie realnie został w nią wrobiony jako rzekomy chłopak Eirika... nie sprawiło, że zaczął na mężczyznę inaczej patrzeć. Skoro już obu ich wkopał, to teraz trzeba mu pomóc się z tego wykaraskać, tak? 
Trochę rozbawiła go cała sytuacja, jaka miała miejsce w pizzerii. Samo wylanie napoju, i to podwójnie, nie sprawiło, że był zły. Znacznie bardziej denerwowało go całe towarzystwo, które wydawało się świetnie bawić przy nieporadności czarnowłosego. Jednak wiedząc, jak bardzo ludzie bywają podli, to wcale go nie zdziwiło, że mężczyźni mieli świetny ubaw. Dlatego też chciał wesprzeć Eirika i pokazać mu, że może na niego liczyć. Wymyślił tak też plan z ucieczką poprzez wyjście z tyłu lokalu. 

Od Eirika cd. Nivana

Niby wiedziałem, że kłamstwo ma krótkie nogi, ale kurwa, bez przesady. Cała ta sytuacja była tak irracjonalna, że wręcz zacząłem się zastanawiać, czy powinienem się z tego śmiać, czy jednak płakać. Pierdolona podwójna randka, jeszcze czego.
Byłem w szoku, że Nivan w to poszedł bez zająknięcia.
— Tak szczerze, myślałem, że ściemniacie — rzucił nagle Caleb. Dobrze, że akurat był zajęty odrywaniem kawałka pizzy i przenoszeniem go na swój talerz, bo gdyby na nas patrzył, na pewno wyczytałby z mojego wyrazu twarzy, że trafił w dziesiątkę. Szkoda by było, po takim wysiłku włożonym w grę aktorską, żeby teraz wszystko się wydało. — Aiden twierdził, że nie ma szans, żebyś kiedykolwiek kogoś znalazł na stałe... — w końcu podniósł wzrok i wskazał mnie trzymanym kawałkiem ciasta. — Bez urazy.

2 kwietnia 2026

Od Nivana cd. Eirika

Dla Nivana rzeczy materialne nie miały większego znaczenia. Nie oceniał ludzi po tym, jak się ubierali bądź gdzie i jak mieszkali. Jednak widząc mieszkanie znajomego, poczuł ogromny żal. Nie wiedział, że Eirik tak żył. Wydawało się nawet, że nie pierwszy raz mieszka w takiej klitce, bo inaczej tego nazwać nie można było. Jeszcze bardziej mu się zrobiło żal, gdy zobaczył, że dwie torby wystarczyły, aby spakować cały dobytek mężczyzny. Dixon nie należał do biednej rodziny, wręcz przeciwnie. Niby były tego plusy, ale w większości sprawiało mu to problemy. Nawiązywanie znajomości bez żadnych korzyści materialnych? Kradzieże limitowanych figurek? To był tylko wierzchołek góry lodowej. 

Od Eirika cd. Nivana

— Dobra, już, koniec żartów. Dziękuję za propozycję, ale muszę... zdecydowanie dam sobie radę ogarnąć jakieś alternatywne mieszkanie — widząc powątpiewające spojrzenie Nivana, zgarbiłem nieco ramiona, próbując uciec z uścisku czerwonowłosego, tracąc ostatnie resztki pewności siebie, które jeszcze we mnie pozostały. — Naprawdę, dziękuję, ale coś ogarniemy. Nie pierwszy raz...
— Zamknij się i korzystaj z dobrodziejstw tego wielkoluda — zamrugałem, przenosząc natychmiast spojrzenie na kręcącego się pod naszymi nogami Saga. — Po co ta fałszywa skromność? Jaki niby masz lepszy pomysł? Jak siedzisz upalony z tym chujem, to jest nudno, lepiej...

1 kwietnia 2026

Oficjalne zamknięcie



Z wielką przykrością informujemy, że z powodu decyzji administracji, niskiej aktywności i oficjalnej PROPOZYCJI Banshee, podjęliśmy decyzję o zamknięciu bloga. Posty publikować można do 31.04, 21:37, następnie status bloga zostanie zmieniony na prywatny*. Dziękujemy Wam za wspólny czas!

~ Administracja

*(decyzja może zostać anulowana, jeśli thatswhyy opublikuje w wyznaczonym terminie liczbę postów nie mniejszą niż 15, a Rys nie mniejszą niż 6)

Podsumowanie nr 9

 Dzień dobry!

Rozpoczęcie wiosny za nami! Jednocześnie na dworze jest coraz dłużej widno, słońce przyjemnie dogrzewa i powoli chowamy odzież zimową na dno szafy. Czuć, jak wszystko zaczyna powracać do życia. Mamy nadzieję, że również dzięki wiośnie zakwitną w Was nowe, ciekawe pomysły na wątki, a może i postacie!

31 marca 2026

Od Minkiego — To nie jest walentynkowa randka II

Minki od zawsze (i na zawsze) pozostanie wiernym fanem parków rozrywki, szczególnie tych z rollecoasterami. Uwielbia czuć adrenalinę, gdy pracownicy kolejki zapinają mu pasy, aby po chwili usłyszeć komunikat: „prosimy o niewystawianie rąk, nóg lub innych kończyn poza kolejkę, grozi ich utratą”. Wjazd kolejki na 50 metrów w górę, co umożliwia spojrzenie na cały park rozrywki i pobliską okolicę, mogąc dostrzec wiele. O ile miało się dobry wzrok. Kiedy kolejka zjeżdżała w dół, przeciążając całe ciało, aby po chwili znowu wzbić się w górę, nie pozwalając organizmowi przyzwyczaić się do przeciążeń. Kilka spirali, następnie ostry zakręt w lewo i był koniec. 

Od Violet — WALentynki

Nigdy nie należałam do osób dających się porwać ogólnej ekscytacji, jaka towarzyszyła Walentynkom. Te wszystkie kwiatki, misie, kupidynki... Tani kicz i nic więcej. Okazja do spędzenia czasu z drugą połówką? Czy nie każdy dzień powinien być celebracją najlepszej relacji w naszym życiu? Ta jedna data w kalendarzu zawsze zawracała wszystkim w głowach, na miasto wybywały prawdziwe tłumy, znacznie liczniejsze, niż na co dzień, nawet jeśli święto to wypadało w środku tygodnia. Wszystkie warte uwagi lokale z przepysznym jedzeniem były okupowane, stoliki porezerwowane już kilka tygodni wcześniej, w takich warunkach nie dało się wykazać ni gramem spontaniczności.

Od Sahiba — Walentynki, alkohol i knucie I

Alek poszedł do pracy, ale Sahib, z ich mieszkania, miał go na oku. To znaczy, Jogho miała go na oku i, przez łączącą ich translokacyjną więź, ćwierkała mu na ucho o każdym kroku mężczyzny na AUMie. Wcale go nie szpieguję, wytłumaczył Sahib swojemu odbiciu w lustrze, zapinając wiszący kolczyk, sam oburzony na siebie, że takie stwierdzenia w ogóle przyszło mu na myśl. Po prostu muszę dzisiaj dokładnie wiedzieć, gdzie jest, czym się zajmuje, o której planuje wyjść z AUMu i czy zamierza się zwolnić albo skrócić zajęcia... Jeśli wróci zbyt szybko, mogę nie zdążyć przygotować wszystkiego na czas. Jeszcze popsuje nam całą niespodziankę. 

29 marca 2026

Od Luci cd. Ardala

Przez chwilę oglądałem swój nos w lustrze, przechyliłem głowę w jedną stronę, a potem w drugą. Krew dalej spływała na moje usta a grzbiet nosa był wyraźnie przekrzywiony.

Od Ruby cd. Apolonie

Mikołaj wysłuchiwał notariusza z małym zainteresowaniem. Podobnych procedur wysłuchał się w poprzednim tygodniu w salonach motoryzacyjnych, szukając prezentu dla brata. Wie, bo Ruby musiała przy tym wszystkim być. Niby to był jedyny pretekst szukania za autami, ale bądźmy szczerzy, kto kupowałby czterośladowca komuś, kto może przenieść się wszędzie, gdzie chce? Choć nie chciał się przyznać, to myślała, że raczej szukał czegoś dla siebie. Coś się stało z jego autem, zwolniło mu się jedno miejsce na parkingu.
Gdyby była taka możliwość, zapłaciłby za obraz jak za zakupy; szybko, spakowałby do torby i pojechałby do domku. Rozumiała go, ponieważ z początku przyszli tu z tylko jednym celem na oku. Nieważne było co i za ile kupimy. Jednak gdy zobaczyła dzieło na liście, przekonała go, by zapłacił w legalnych ratach. Z szacunku do podmiotów, o których rozprowadziło się mnóstwo nieprawdziwych plotek.

26 marca 2026

Od Lucille cd. Minkiego

— Co za durne pytanie, Hyuk — warknęłam, odprowadzając wzrokiem krztuszącego się Minkiego. — Dlaczego w ogóle mam ich porównywać?
Popatrzył na mnie znacząco, natomiast nie miałam bladego pojęcia, co chciał mi tym spojrzeniem przekazać. Zmarszczyłam brwi w konsternacji. Cała ta sytuacja zaczynała się robić coraz bardziej dziwna, a przy okazji irytująca. Kitsune westchnął, teatralnie załamując ręce. Zszedł w końcu ze mnie, oferując nawet rękę, żeby pomóc mi wstać, ale rzuciłam mu tylko mordercze spojrzenie i pozbierałam się z podłogi o własnych siłach. Teraz to może mnie cmoknąć.

18 marca 2026

Od Nivana cd. Eirika

Wrócił do mieszkania po treningu, więc nie chcąc tracić czasu, wziął szybki prysznic. Miał teraz trzy dni wolne, więc nieszczególnie chciało mu się planować, co zje jutro na obiad. Bardziej go zastanawiało, dlaczego widział na sali gimnastycznej tamtą kobietę lub cokolwiek to było. Może mu się to przewidziało? Sam nie wiedział. Eirik niczego nie zauważył albo udawał. Ciężko było mu stwierdzić, ale nie chciał drążyć tematu. Jednak sam fakt, że Nivan to dostrzegł, budziło w nim pewnego rodzaju zmartwienie, a może i zdenerwowanie? Nie potrzebował widzieć duchów, było to uciążliwe, szczególnie gdy mowa o ludzkich duchach. Preferował swoją obecną moc związaną bezpośrednio z kontaktem z duszami zwierząt. Były mniej problematyczne. 

17 marca 2026

Od Lucille — To nie jest walentynkowa randka I

— Robisz coś w sobotę? Nie? Tak myślałem. Ale już robisz. Niespodzianka! Jedziemy do parku rozrywki!
Wszystkie te słowa opuściły usta niezdrowo podekscytowanego Minkiego jednym ciągiem. Wręcz, mogłabym przysiąc, wyrzucił je z siebie na jednym wydechu. Aż z wrażenia przestałam kontrolować  samopiszące pióro, które maznęło tuszem przez kartkę i upadło z głuchym stuknięciem na drewniany blat. Nad swoim wyrazem twarzy też już nie panowałam. Musiałam wyglądać doprawdy komicznie, bo siedząca przy biurku naprzeciwko Mel opluła się z wrażenia kawą, którą właśnie piła. A może cała ta scenka tak ją rozbawiła, w każdym razie...

Od Luthera — Walentynkowa randka

Luther stał w kuchni, przygotowując obiad dla siebie i Yassina. Dzisiaj popisowym daniem miał być jakiś nowy przepis z internetu, który podsunął mu partner, zapewniając, że na pewno będzie smaczne. Co z tego, że żaden z nich tego nie jadł. To mało istotne, tak?
— Gdzie chcesz spędzić walentynki? — usłyszał pytanie Herreiry, przez co odwrócił się do niego. Przechylił głowę na bok, a gestem dłoni wskazał, aby kontynuował swoje pytanie. — Nie chce siedzieć w domu, to nudne. Może gdzieś pójdziemy? Jakaś fajna randeczka? Co ty na to?

13 marca 2026

Od Waltera cd. Aliny

Gdy z ust Aliny wybrzmiało to jedno konkretne imię, którego tak bardzo chciałby się wyrzec lub wymazać z pamięci, poczuł nieprzyjemny dreszcz na kręgosłupie, który jednocześnie odebrał mu mowę. Czuł się sparaliżowany, choć przeważnie kontroluje siebie i swoje emocje, tak teraz było mu z tym ciężko. Jedno imię, które pobudza tyle wspomnień i myśli.
— Na ten moment nikt nie przychodzi mi do głowy. — odpowiedział, zachowując swój neutralny ton głosu.
— Szkoda... Bo udało mi się rozgryźć tę zagadkę z kartką i to właśnie na niej było zapisane to imię. — wyjaśniła, a im więcej o tym mówiła, tym gorzej się czuł, lecz nie fizycznie, a psychicznie.
— Rozumiem i cieszy mnie to, że coś już mamy. W wolnej chwili mogę przeszukać akta, które zawierają to imię. — powiedział, poprawiając się w fotelu.

5 marca 2026

Od Eirika cd. Nivana

— To twoja wina — warknąłem, naciągając kaptur bluzy na głowę. Był pierwszy od kilku tygodni cieplejszy dzień w Deiranie, przez co uznałem, że pierdolę ubieranie się jak człowiek i po prostu wyszedłem w crocsach oraz bluzie, przerzucając przez ramię torbę ze strojem i butami na zmianę na trening. — Przestań w końcu, kurwa, gadać, bo cię przywiążę do autobusu i będziesz tak się za nim ciągnął przez cały dzień.
— Żebyś kiedyś zrobił coś poza czczymi pogróżkami — byłem pewny, że gdyby się teraz pokazał, na pewno wystawiłby mi język. Że niby taki chojrak z niego. Splunąłem na chodnik, celując w miejsce, gdzie podejrzewałem, że może być. Chyba trafiłem, bo syknął przeciągle i w końcu łaskawie zamilkł.

3 marca 2026

Podsumowanie Tłustego Czwartku 2026

Dzień dobry!

Pączkowy czas już za nami. Na blogu pojawił się mini event Tłusty Czwartek 2026, w którym Wasze postacie mogły wczuć się w pączkowe nastroje! Mamy nadzieję, że miło Wam się pisało historie związane z Tłustym Czwartkiem! Dlatego przychodzimy do Was z podsumowaniem mini eventu!
Tematycznych opowiadań pojawiło się na blogu łącznie 8! Łączna liczba słów z Waszych opowiadań wyniosła 9443!

1 marca 2026

Od Apolonie cd. Ruby

- Nie muszę się z tobą spotykać ani tym bardziej nie chcę, nawet jakbym musiała, to i tak  bym tego nie zrobiła. - nie próbowałam wyminąć mężczyzny, cierpliwość jest cnotą, która wykorzystana w odpowiednim momencie, prędzej czy później zostanie w odpowiedni sposób nagrodzona, w końcu czas gra według moich reguł - Nie jesteś nikim, kto mógłby stawiać jakiekolwiek warunki, nie uważam cię za równego sobie, ja cię nawet w minimalnym stopniu nie szanuję. A nauczenie kilku wyszukanych gestów czy słodkich słówek i ubranie pajaca w pawie fatałaszki nie sprawi, że wskioch nagle stanie się jaśnie panem - nie łudziłam się, że burek zrozumie jakąkolwiek aluzję. Tacy jak on niewiele pojmują. 
- Chcąc nie chcąc, widzę, że będziesz miała taki przymus ze strony swojej niefortunnej sytuacji. Oboje mamy ciekawe karty w rękach, o ile się nimi wymienimy. Ty masz coś, co ja chcę, ja mam coś, co tobie pomoże - Nie mogłam się powstrzymać i parsknęłam głośno śmiechem. 

Podsumowanie nr 8

 Dzień dobry!

Skończył się luty, zima dalej utrzymuje się na drogach, nieszczególnie odpuszczając kierowcom, a jeszcze bardziej pieszym. Robi się powoli ciepło, a za chwilę znowu bucha minusową temperaturą, niczym na Antarktydzie! Jednak już kończymy ten miesiąc i wchodzimy (w końcu) w cieplejsze, wiosenne klimaty!

28 lutego 2026

Od Quinlan — Tłusty Czwartek

Powolny spacer ulicami Deiranu to było to, czego akurat potrzebowała. Po wielu dniach ciężkiej pracy nastał czas na odpoczynek. W Silents było wszystko dopięte na ostatni guzik. Wszystko, co wymagało jej obecności, zostało załatwione, a do reszty zadań wyznaczyła zaufane osoby. Jeżeli chodziłoby o jej małe studiu tatuażu, to specjalnie nikogo nie zapisywała na ten dzień. To był jej czas na relaks. W sumie to jej i Siriusa, który wesoło merdając ogonem, biegał wokół dziewczyny, co chwilę gdzieś znikając, bo tu poczuł jakiś zapach, tu zobaczył coś ciekawego, tu po prostu musiał przywitać się z osobą przechodzącą obok. Typowy Sirius. Ale za to go kochała. Nie wyobrażała sobie lepszego pupila.

Od Quinlan — Powiew wolności

Szum wiatru. Delikatny stukot kopyt. Miękkie parsknięcia. A pośród tego wszystkiego ona. Czarnowłosa dziewczyna. Osoba, która raczej na co dzień nie okazuje za dużo emocji. Wiecznie zapracowana. W końcu bycie tatuatorką, a w tym samym czasie prawą ręką głowy mafii nie jest łatwym zadaniem. Wymaga dużo poświęcenia. Jednak w tym konkretnym momencie nic z tego nie było ważne. W jej głowie nie było żadnych zmartwień. Była tylko ona, siwa piękność i to wspaniałe poczucie wolności. Poczucie, że nic więcej się nie liczy. Że żadne problemy nie istnieją. Dłonie miała lekko wplątane w grzywę GrayRose. Wiatr we włosach. Zaczerwienione policzki od zimna. Ale też i szeroki uśmiech na twarzy. Nieczęsty widok. W oddali można było zobaczyć piękne lekko czerwone, gdzieniegdzie pomarańczowe, ale i z przebłyskami różu niebo, a na samym środku, słońce powoli chowające się za horyzont. Patrząc na to, pozwoliła klaczy rozpędzić się jeszcze bardziej, a sama rozłożyła ramiona na boki. Z jej ust uciekł delikatny, ledwo słyszalny śmiech. Stanowczo jazda konna była jej definicją wolności.

166 słów

Od Luci — Tłusty Czwartek

     Nigdy nie ulegałem presji społeczeństwa, więc zamiast iść po jednego pączka, zamierzałem kupić całą paletkę. Wszedłem do sklepu, rozglądając się na boki. Cały budynek wyglądał jak pobojowisko, na podłodze i półkach walał się rozbryzgany lukier i pączki. Jakaś starsza kobieta prawie poślizgnęła się na leżącym pączku, nadzienie wystrzeliło z pączka jak… Uśmiechnąłem się lekko pod nosem na samo skojarzenie.

Od Eirika — Pączkowa wpadka

Patrzyłem ze sporą dozą poczucia winy na trzymane w dłoni pudełko. Był Tłusty Czwartek, święto wszystkich miłośników wysokokalorycznych słodkości. Dostałem tego pączka od jakiejś dziewczyny, której przytaszczyłem pięć sporych paczek na piąte piętro. Po schodach, bo akurat tego dnia zepsuła się im winda. Westchnąłem, patrząc na ekran telefonu, sprawdzając, czy na pewno Nivan nie odczytał wiadomości ode mnie. Miał dzisiaj wolne więc mimo, że była dwunasta, całkiem prawdopodobnym było, iż dalej nie wstał. Przeniosłem wzrok z powrotem na pudełko. Dziewczyna chyba sama go zrobiła, z resztą z tych wszystkich pudeł trzy oznaczone były logo jakiejś hurtowni cukierniczej. Pewnie zajmowała się zawodowo robieniem takich rzeczy. Czułem przez cienki karton, że wypiek wciąż jeszcze był ciepły. Akurat rozwoziłem paczki w okolicy naszego mieszkania, mógłbym teoretycznie w ramach przerwy wejść na górę i zostawić pół Nivanowi...

26 lutego 2026

Od Luthera — Pączkowe obietnice

Przebudzony piszczeniem Delicji, niechętnie uchylił powieki, aby spojrzeć zaspanym spojrzeniem na swoją psinę. Sunia stała przy Lutherze z pączkiem-pluszakiem w pysku. Ciężko westchnął, sięgając ręką do nowej zabawki, której wcześniej nie miała. Ręką leniwie i powoli poruszał zabawką na lewo i prawo, jakby chciał ją zabrać. Delicja od razu podłapała jego chęć zabawy, używając większej siły, przez co szybko wyrywała swoją zabawkę z rąk Luthera. Nie była z tego powodu zadowolona, wręcz przeciwnie. W akcie zemsty uderzyła Luthera mokrą zabawką w głowę i wyszła z sypialni. 
— Oj Lutek, kompletnie się nie nadajesz do zabawy — usłyszał rozbawiony głos Yassina, który, jak się okazało, stał w progu drzwi i obserwował całą sytuację. — Jeszcze fakt, że jest już dziewiąta, a ty dalej śpisz. 

25 lutego 2026

Od Nivana — Pączkowe lądowanie

Nivan obudzony rano przez swój budzik, przewrócił się na bok, ciężko wzdychając. Niechętnie uchylił powieki, spoglądając na ekran swojego telefonu. Czwartek. Kolejny dzień do odhaczenia. Tak przynajmniej mu się zdawało.
Dostał wiadomość od Eirika, więc od razu ją nacisnął, aby przeczytać, co tym razem mężczyzna do niego pisał. Przetarł zaspane oczy, jakby niedowierzając, co wysłał mu chłopak. Już miał odpisywać, ale jeszcze raz przetarł oczy. Nie no, ślepy nie jest. Dobrze widzi. 

24 lutego 2026

Od Eliasa cd. Violet +18

Tw.: Przemoc, wulgaryzmy, seks [ale bez dokładnego opisu].
Gdy wybiła godzina domówki, oczywiście zorganizowaną przez Liama, lecz przygotowaną przez Violet, zaczęli zbierać się pierwsi zaproszeni goście. Część z nich Elias zdążyła poznać przy poprzednich imprezach, innych natomiast widział pierwszy raz. Z tymi pierwszymi przywitał się bez żadnego problemu, natomiast ci drudzy zostali mu przestawieni, głównie z imion lub przezwisk.
— Eliaaas, przygotujesz jakieś drinki? — zapytała Vi, dotykając dłonią jego pleców.
— Jasne. — odpowiedział, zerkając w jej stronę. — Dla wszystkich? — dopytał, na co przytaknęła.

Od Aliny cd. Waltera

Wspomnienie to proces, w którym nasze zmysły rejestrują informacje – skupiska neuronów organizują się wtedy w mózgu i zastygają w jakiś wzór. Potem mózg wytwarza substancję chemiczną, która staje się emocją, która zostawia trwały ślad w substancji szarej mózgu. Tak właśnie tworzy się wspomnienie... tym sposobem w mózgu oraz ciele istnieje przeszłość. Dane wspomnienie mózg może odtwarzać w kółko, jak film. Im silniejsza emocja, tym silniejsze i łatwiejsze do wywołania wspomnienie.
A najbardziej traumatycznym wspomnieniem każdej istoty jest śmierć.

23 lutego 2026

Od Violet — Święto pączków

Idąc przez miasto z zamiarem znalezienia jakiejś kawiarni, gdzie ostały się jeszcze dobrej jakości pączki, których nie trzeba było zamówić tydzień wcześniej, co i rusz mijałam roztrajkotane pary czy jakiś znajomych gadających ciągle tylko o jednym. Walentynki. W pewnym momencie usłyszałam rozmowę przechodzących trzech dziewczyn lat może szesnaście. Rozważały zażarcie, co jedna z nich dostanie od swojego chłopaka z okazji tego święta. Bukiet dwunastu róż? Domowe czekoladki? Wielki pluszowy miś? A może wyjście do kina? Do parku rozrywki?
Popatrzyłam na nie z góry z politowaniem. Dzieciaczki. Zero świadomości, co w życiu jest naprawdę ważne. Miłość przyjdzie i zaraz przeminie, natomiast dobre jedzenie? Cieszy zawsze tak samo, nie zawodzi, do tego pozwala dostąpić prawdziwie szerokiej gamy przyjemności...

Od Eirika — Walentynkowe zakłady

Mogłem się tylko domyślać, co wyciągnęło Nivana z łóżka tak wcześnie rano, do tego od razu w pełni rozbudzonego i z paniką w oczach. Czy był to smród spalenizny, czy drący się wniebogłosy Sag nad jego uchem? Zdaje się, że walcząc z palącą się zawartością patelni usłyszałem dochodzące z sypialni: Wstawaj i zrób coś, bo wszyscy tu zginiemy!!! Dzięki, Maxiu, twa wiara we mnie zawsze wzrusza... Naprawdę, nie zasłużyłem sobie na takie zaufanie z twojej strony!
Ale zacznijmy może od początku.

22 lutego 2026

Od Minkiego — Pączkowe love by kitsune II

Tłusty Czwartek to dla Minkiego nic innego jak dzień jedzenia pączków. W swoim życiu jadł ich naprawdę wiele, ale nigdy nie próbował ich zrobić. Nikt wokół również nieszczególnie uwielbiał je robić, a samemu nie uśmiechało mu się robić. Dlatego zawsze kupował je w marketach lub w piekarniach. Tym razem miał zrobić własne pączki razem z Lucille, która się zaoferowała. 
Kitsune zdecydował się pójść jeszcze do kilku miejsc, aby dokupić kilka pączków, jakby im nie wystarczyło tyle, ile zrobią. Jednak ze względu na to, że dzisiaj było święto pączków, to cóż. Kolejka do jego ulubionej piekarni ciągnęła się aż do rynku. Ciężko westchnął, decydując się odpuścić tam zakup. Następnym przystankiem był market.

Od Lucille — Pączkowe love by kitsune I

— Rozumiem, że raczysz sobie żartować, przynosząc mi to do mieszkania.
Mina Minkiego wyrażała konsternację. Spojrzał zdziwiony na trzymany przez siebie karton pełen pączków z marketu, który właśnie bezrefleksyjnie postanowił nam sprezentować. Nie, żebym nie doceniała gestu, po prostu...
Założyłam ramiona na piersi i westchnęłam ciężko.

20 lutego 2026

Od Nivana — Walentynkowe wyzwanie

Nivan rano obudzony został przez dzwoniący telefon, który ukryty był pod poduszką. Mruknął niezadowolony, po omacku szukając urządzenia, bez otwierania oczu. Święcie przekonany, że wyłącza budzik, po chwili usłyszał w telefonie głos. Kogo? Eirika.
— Wstawaaaaaaaaaaaaaaaj! — niemalże wydarł się do słuchawki, przez co telefon wypadł z ręki Nivana i spadł, na szczęście, na poduszkę. 

Od Nivana cd. Eirika

Udał, że cała sytuacja nie miała miejsca. Przewrócił oczami, usiadł na stołku, ciężko wzdychając. Vanessa podsunęła kawałek pizzy pod nos kolegi, który niechętnie wziął jedzenie do ręki. Nawet nie wspominał, że na zapleczu miał obiado-kolację, której zrobił trochę (bardzo) za dużo. Jednak widząc, że temat pizzy podłapała jedna i druga strona, to nie pozostało mu nic innego, jak tylko przystać i zjeść późną kolację.
Eirik sam zjadł całe opakowanie i jeszcze próbował śmignąć coś od Vanessy, która uderzyła go po rękach. Kobieta w końcu jednak się zirytowała i zabrała swój karton na zaplecze, wytykając język czarnowłosemu. Natomiast przyniosła jeszcze jeden kawałek dla Nivana, mówiąc, że ma zjeść, bo marnie wygląda. Siłą wręcz wcisnęła mu pizzę do buzi. A Eirik jedynie się temu przyglądał i na bieżąco wszystko komentował. 

19 lutego 2026

Od Ardala cd. Luci

Odebrał teczkę, przebiegł wzrokiem po umowie. Sprzedający z ciekawym nazwiskiem, tu literówka, tam następna... Ardal zmarszczył brew, spojrzał najpierw na właściciela samochodu, potem znowu na papier, coś go tknęło, z ciekawości obejrzał dokument pod światło. Fałszywka? Mniejsza, pomyślał wzruszywszy ramieniem, chowając teczkę do akt. Nie mam czasu, skieruję to do kancelarii, niech oni to prześwietlą, a jak puszczą sfabrykowany dokument, to, cóż, konsekwencje nie spadną na mnie.

18 lutego 2026

Od Aleistera — Walentynkowe Podróże I

18+... I guess?

Aleister prawie w ostatniej chwili uniknął lecącego w jego kierunku talerza. Porcelanowego, z ręcznie malowanymi kwiatami; z gatunku tych, które wyciąga się tylko na specjalne okazje. Teraz? Pozostały jedynie okruchy, które uderzyły o podłogę z bolesnym grzechotem. Mężczyzna westchnął cicho, uniósł dłoń w uspokajającym geście.
— Kochanie. Posłuchaj mnie — zaczął, ale prawie od razu zamilkł na widok surowej twarzy Sahiba. Czarodziej nie miał zamiaru wysłuchiwać kolejnych tłumaczeń ze strony Crowley’a, nie. Nie tym razem. Sam wycelował oskarżycielsko profesorsko-rodzicielski palec w kierunku drugiego z nich.

17 lutego 2026

Od Azury cd. Nesima

Biłam się z myślami, co powinnam zrobić z ofertą mężczyzny. Czym się kierować, którego swojego wewnętrznego głosu posłuchać. Tego, który kazał trzymać się jak najdalej od wszystkiego, co zwraca na mnie przesadną uwagę otoczenia? Nie... Odkąd tylko mężczyzna wspomniał, że jego pokaz ma charakter charytatywny, wiedziałam, iż nie będę już potrafiła postawić na pierwszym miejscu tego, czego sama chcę. Wszak w życiu są sprawy ważniejsze od panicznego tkwienia w obrębie własnej strefy komfortu. Czymże jest chwila męczenia się w jakimś nietypowym dla mnie stroju, bycia obserwowaną przez dziesiątki ludzi, jeśli zestawimy to z możliwością realnej pomocy osobom, które tej pomocy potrzebują.

16 lutego 2026

Od Eirika cd. Nivana

Czy miałem generalnie dość wszystkiego po kolejnym zjebanym dniu w pracy, który zakończył się znacznie później, niż planowałem? Do tego zaraz po powrocie do mieszkania przywitały mnie opętańcze jęki duchów okupujących moją chałupę? A Sag miał wyjątkowo cięty humor, co skłoniło go do rzucania co rusz jakiś pojebanych i mało śmiesznych żartów? Na dokładkę moje próby zaśnięcia zaraz po wejściu do mieszkania zostały brutalnie przerwane przez jakąś parę gołąbeczków, wyjątkowo głośno dającą wszystkim znać, że właśnie się całkiem dobrze bawią?

12 lutego 2026

Tłusty Czwartek 2026

Smacznych pączków!

Podczas gdy większość ludzi żyje walentynkami, garstka śmiałków, prawdziwych smakoszy lubujących się w słodkich wytworach, z niesłabnącym od lat entuzjazmem i zapartym tchem czeka na... tłusty czwartek! Tak więc przedstawiamy mini event.

8 lutego 2026

Od Nivana cd. Eirika

Cała sytuacja w barze wywołała nieprzyjemną atmosferę między mężczyznami. Vanessa nie była zadowolona z faktu, że koto-podobne stworzenie zostało jej odebrane, ale zdenerwowała się w momencie, gdy zwierzę ugryzło czerwonowłosego w rękę. Dokładnie ją obejrzała z kilku stron, upewniając się, że nie było w ranie żadnego jadu lub czegoś podobnego. Jednak nie miała czasu, aby zająć się ugryzieniem, bo Nivan wyszedł z baru, podążając tuż za Eirikiem. Mężczyzna nie odszedł za daleko, wydawał się zdenerwowany, ale nic nie powiedział. Jedynie próbował zmienić temat i podjął się próby przejścia obok znajomego, bez żadnego słowa o całej tej sytuacji. Jakby nic się nie wydarzyło. 
Po tym, jak ostatnim razem się pokłócili, nawet Dixonowi odechciało się tłumaczyć znajomemu, że czasami powinien zastanowić się nad sobą. Jednak nie był jego rodzicem i nie będzie dbać o to, jak ten się zachowuje. To nie jemu sprawia problemy, a jedynie sobie samemu. Nie będzie mu ojcować i wydawać rozkazów, bo od tego nie był. 

Od Ruby cd. Apolonie

Nie było tak, iż Anioł oczekiwał, że nagle stanie się cud, dziewczyna zmieni zdanie i zahipnotyzowana, niczym publiczność podczas przedstawienia magika, odda to, co skradła. Nie oczekiwał nic, ponieważ znał ten typ. Typ dorosłego dziecka, a gdyby był bardziej obeznany z psychologii, zapewne znalazłby na to już istniejący termin. Widział już wiele takich przypadków u swoich małych pacjentów, w większości tych wychowanych w obrzydliwym bogactwie.
- Zabawne, że o śmieciach wspominasz... - lekko się uśmiechnął, wciąż patrząc jej w oczy - To, co sobie przywłaszczyłaś, jest właśnie śmieciem. Ma wartość czysto sentymentalną, jako pamiątka rodzinna. Tak jest nawet zapieczętowana. Stąd nie rozumiem - przeciągnął się, wyprostowany - czemu masz takie zainteresowanie tym przedmiotem. Chciałbym zrozumieć, do czego dążysz swoimi czynami - mówił, zachowując stoicki spokój - Znam cię od...

6 lutego 2026

Od Eirika cd. Nivana

Zaśmiałem się bez zbytniej wesołości na tę ostatnią uwagę. Czułem, jak warga mi pulsuje po tym, jak Aiden ją ugryzł. W sumie dobrze, że tylko to, a nie jeszcze przywalił w twarz z pięści na dokładkę. Przesunąłem powoli językiem po dolnej wardze, zlizując zbierającą się na rance kroplę krwi, zanim podniosłem głowę, składając ręce na blacie i uśmiechając się rozbrajająco do czerwonowłosego.
— Myślisz, że zechcieliby mnie na prostytutkę? — powiedziałem w końcu, odchylając się razem z krzesłem, balansując na dwóch jego nogach. — Może to nie taki zły kierunek zawo...
Vanessa gwałtownie postawiła przede mną kolejną szklankę z alkoholem, a Nivan ponad jej ramieniem mordował mnie wzrokiem. Ups. Wziąłem darowany alkohol i wypiłem całość na raz. Szkło stuknęło o blat, a ja oparłem czoło obok.

4 lutego 2026

Od Nivana cd. Eirika

Dzisiaj oprócz wspólnej rozgrywki miał jeszcze wieczorną zmianę w pracy. Nie za bardzo mu się uśmiechało, ale nic na to poradzić nie mógł. To się nazywała dorosłość. Prychnął na tę myśl. Wolałby spędzić czas ze znajomymi, ale niestety, nie był milionerem, to musiał jakkolwiek zarabiać na swoje przyjemności. A wystarczyło się urodzić w bogatej rodzinie... chociaż... nieważne. 
Zastanawiała go sytuacja na sali, kiedy piłka niemal spadła mu na twarz. Nie wydawało mu się, aby był to zwykły przypadek lub ingerencja zwykłego ducha. Jednak nie chciał zaprzątać sobie tym głowy, może kiedyś rozwiąże zagadkę z tą sytuacją. 

3 lutego 2026

Od Eirika cd. Nivana

Przewróciłem oczami na ten przejaw jawnej nadopiekuńczości ze strony Nivana i generalnie wszystkich dookoła. Wyrwałem rękę z uścisku, z promiennym uśmiechem zapewniając, że nic mi nie jest i jeszcze klepiąc czerwonowłosego po ramieniu. Tak po prawdzie bardziej zabolał mnie upadek na pośladki, skąd jeszcze nie do końca zniknęły siniaki po popisowej wywrotce na lodzie sprzed kilku dni. Nie zamierzałem jednak o tym wspominać.
Jakiś czas później skończyliśmy mecz. Kierując się do wyjścia z sali, minąłem siedzącego na ławce Jay'a i pstryknąłem go w czoło. Spojrzał na mnie zaskoczony, ale nie zatrzymałem się przy nim. Rzuciłem tylko przez ramię, zabierając bidon Nivana, który zostawiłem tam, gdzie usiadł:

2 lutego 2026

Od Akiry — Zimowe Tradycje

Ciekawostkowe słowo wstępu:
W latach siedemdziesiątych w Japonii, aby zwiększyć przychody, lokalny oddział znanej sieci fast-foodów - KFC wypuścił serię reklam. W nich, podczas świąt Bożego Narodzenia, które w kulturze japońskiej jest bardziej luźnym, rodzinnym i zabawowym świętem niż religijnym doznaniem, rodziny śmiały się i mile spędzały czas podczas spożywania produktów z tej restauracji. Po czasie zaczęto społecznie łączyć smażonego kurczaka, jak i ogólnie ten fast-food ze świętami i rodzinną atmosferą, przez co do teraz jest on głównym punktem japońskich wigilii.

Pierwsze święta z dala od domu zawsze są nieprzyjemne. Nawet jeśli atmosfera w domu Akiry odbiegała znacząco od rodzinnej, celebracyjnej, a przynajmniej ciepłej, mimo wszystko, było to moment, gdy cały klan Miyoshi spotykał się przy stole na te kilka godzin. Nawet jeśli udawali, że siebie tolerują to w pamięci młodego mężczyzny zapisało się to jako jeden z bardziej specjalnych dni w roku.

1 lutego 2026

Podsumowanie nr 7

 Dzień dobry!

Pierwszy miesiąc w tym nowym roku już za nami. W telewizji dalej pojawiają się jeszcze zaległe świąteczne filmy, a na sklepowych półkach widnieją resztki świątecznych słodyczy w atrakcyjnych cenach. Jednak mimo tego spokoju, niektórzy przygotowują się do sesji na studiach — życzymy wszystkim studentom powodzenia i trzymamy za Was mocno kciuki! 

31 stycznia 2026

Od Nivana cd. Eirika

Nivan dwa dni temu zamówił kilka rzeczy, których potrzebował do domu, a nieszczególnie chciało mu się chodzić po sklepach w poszukiwaniu produktów. Nie miał na to ani czasu, ani chęci. Wystarczyło mu, że ludzie w sklepie zachowywali się jak bydło świeżo wypuszczone na pastwisko. No bo promocja, to grzech nie skorzystać i trzeba wykupić cały asortyment. Nie można zostawić innym, przecież jest promocja! Nikt inny na pewno nie używa tego! Co z tego, że później wystawią to na różnych portalach, aby sprzedać drożej.
Często też danych produktów nie ma na sklepowych półkach. Wygodniej jest zamówić przez internet i nie trzeba się martwić, że ktoś to wyrwie mu sprzed nosa. No, chyba że są ostatnie sztuki do kupienia; wtedy decyduje kolejność. To już najmniejszy szczegół tego wszystkiego, przynajmniej nie musi się denerwować. 

Od Eirika cd. Nivana

Patrzyłem na ekran telefonu, zastanawiając się, czy mi się coś przypadkiem nie przewidziało. Wyłączyłem aplikację i włączyłem jeszcze raz, ponownie poświęcając chwilę na kontemplowanie profilowego oraz imienia, które się przy nim wyświetliło wraz z informacją o otrzymaniu nowej wiadomości. Konwersacja nie trafiła do spamu, musiałem więc już kiedyś z nim pisać (czego sobie nie przypominam) albo mieć go wcześniej w znajomych (czego również nie pamiętam).
— No i czego się gapisz znowu w ten telefon jak sroka w gnat — Sag znikąd władował mi się na ramiona, pewnie żeby mieć lepszy widok i nieco mnie powkurwiać tymi pierdolonymi łuskami stykającymi się z moją gołą skórą. Szlag, jak ja nienawidzę węży. — Kto tym razem do ciebie napisał, żeś tak zamarł... O... Ooo.

30 stycznia 2026

Od Nivana cd. Eirika

Zmęczenie dopadało Nivana zawsze podczas sprzątania baru. Jednak rozbudzał się, gdy w lokalu pozostawali ostatni klienci, którzy nie chcieli wyjść z własnej woli. Choć mógł sobie z nimi bezproblemowo poradzić, to Vanessa robiła to znacznie lepiej. Chociaż wyglądała na delikatną kobietę, to tylko pozory. Radzi sobie lepiej niż niejeden facet w tej pracy z pijanymi klientami. Nie szczędzi słów i nie gryzie się w język, bo i tak klienci tego nie pamiętają. W końcu ich stan jest... tragiczny. Dobrze jest, jak w ogóle pamiętają, że tutaj byli.
Autobusy zaczynają jeździć od koło 4:50, ale w tym czasie Niv zdąży dojść do domu. Nie lubił marznąć w oczekiwaniu na komunikację miejską. Spacer dobrze mu zrobi. Trzeba szukać pozytywów, tak? 

Od Eirika cd. Nivana

Tw: zażywanie towarów wyskokowych
— Ty, bo zgubiłem rachubę... Który to już raz w tym tygodniu?
Odruchowo wbiłem podeszwę glana w miejsce, gdzie na moment z rzucanego przeze mnie cienia wychynął obrzydliwy, wężowy łeb demona. Niestety, nie zdążyłem trafić. Rozpłynął się, zlewając z bezsłonecznym plackiem u moich stóp. Zirytowany, wepchnąłem ręce w kieszenie jeansowej katany i splunąłem w miejsce, skąd Sag jeszcze przed chwilą dał znak życia.
Nie wiem jeszcze jak, ale przysięgam, kiedyś ukręcę mu tę durną łepetynę.

Od Minkiego cd. Lucille

Zrobienie makijażu Lucille to było jedno z największych wyzwań dla Minkiego. Kobieta zawsze się stawiała, kręciła nosem i narzekała, że nie lubi mieć na sobie podkładu czy innych cudów na kiju. Marnowała tym samym czas i przeciągała całą sytuację. Nawet z Minhyukiem nie było tyle problemów, co z nią. Czasami Minki się zastanawiał, czy ona na pewno jest kobietą. Ciężko w tych czasach znaleźć kobietę, która nie lubi i nie interesuje się makijażem. 
Cała sesja przebiegła im szybko, w wesołej, a nawet i głupkowatej atmosferze. Czasem Hyuk rzucił głupim tekstem albo do rozśmieszenia Lu użył swojego słynnego tekstu o miodowniku (chodzi o mrówkojada, rzecz jasna), że taka ryba, a dla podkreślenia, jak wielka ona była, rozłożył ramiona. Wyglądało to komicznie i trudno było się nie śmiać. Szczególnie kiedy bliźniak poważnie traktował sprawę. 

29 stycznia 2026

Od Luthera cd. Yassina

Luther nieszczególnie lubił się spoufalać z ludźmi. Zdobycie jego zaufania wymagało czasu i poświęcenia. Nie uśmiechało mu się, aby opowiadać na lewo i prawo, kim jest i czym się zajmuje. Jego praca budzi kontrowersje wśród mieszkańców Deiranu. Rozumiał, dlaczego Yassin tak bardzo dociekał informacji na jego temat. Jednak nie zmieniało to podejścia Luthera. Nie chciał powiedzieć czegoś za wcześnie, póki całkowicie nie zaufa mężczyźnie. 
Jakby miał być tajnym agentem, to już dawno udałoby mu się odgadnąć profesję Firebane'a albo byłby niesamowicie blisko, aby ją zgadnąć. W tym przypadku szło to w całkowicie innym kierunku, co bawiło Luthera. Jednak nie przeszkadzało mu to, dopóki Yassin mu nie zagrażał. Dlatego tylko uśmiechał się i dalej nic nie mówił na temat swojej pracy.

Od Nivana do Eirika

Obudzony przez budzik, który niemiłosiernie głośno został przez niego ustawiony wcześniejszego wieczoru. Nie otwierając oczu, zaczął szukać telefonu pod poduszką, po omacku włączając drzemkę przez zablokowanie ekranu urządzenia. Ciężko odetchnął, przewracając się na drugi bok. Nienawidził porannego wstawania, gdy zaledwie kilka godzin temu poszedł spać. Odkąd pamiętał, to ciężko mu się zasypiało, a jeszcze ciężej wstawało. Ze względu na swoje zmęczenie: zawsze musi mieć ustawione kilka budzików, bo zwykle je wszystkie przesypia. 
Dobrze, że nie miał współlokatora, bo dostałby z nim i jego budzikami do głowy. Sam Nivan ich nie słyszy, więc mu nie przeszkadzają. No a jak usłyszy, to w większości je wyłącza. Dlatego zabezpiecza się kilkoma budzikami.

27 stycznia 2026

Od Yassina cd. Luthera

Kelnerka zjawiła się z tacką, zapytała, które ciasto dla kogo, postawiła przed Yassinem malinową chmurkę, przed Lutherem brownie. Yassin wiedział, że generalnie to i tak bez znaczenia, które gdzie się postawi, bo on na przykład nie respektował granic cudzego talerza i zamierzał jeść oba. 
Spróbował chmurki, stwierdził, że niezła, bez skrępowania podniósł się na krześle, nachylił przez stół (wiedział, że koszula, rozpięta pod szyją, odsłoni w tej pozie kawałek obojczyka i mostka, ale udał, że nie zauważył), po czym zwinął Lutherowi z talerza kawałek brownie.
Luther, który zdążył już poznać obyczaje Yassina i chyba trochę się z nimi pogodzić, uśmiechał się pod nosem, obserwował jego poczynania z uprzejmym zainteresowaniem. Nie wydawał się ani trochę przejęty, że ktoś mu kradnie jedzenie i dotyka swoimi brudnymi sztućcami jego talerza, ba, wyglądał, jakby nie dość, że mu to nie przeszkadzało, to jeszcze nieco go to bawiło. 
— No i które lepsze? — poprosił o recenzję.

Od Apolonie cd. Ruby

Obiad przygotowany przez kobietę był dużo lepszy, niż na to wyglądał, mimo to z pewnością nie był lepszy od tych, które serwowała mi przez całe życie służba, jednak dało się zjeść. Bez najmniejszego skrzywienia się, ale też bez apetytu, bardziej z przymusu powoli przełykałam następne porcje, świadoma, że potrzebuję tego, by odzyskać siły tak niezbędne w tym momencie. Zarówno ja, jak i moja towarzyszka jadłyśmy w kompletnej ciszy, chyba nikt nie oczekiwał od nas, że nagle, zupełnie jak za sprawą magicznej różdżki, zapałamy do siebie miłością bezwarunkową i utniemy przyjazną pogawędkę podczas tego jakże uroczego, wspólnego posiłku. Zresztą, w moim przypadku, posiłki nie sprzyjały prowadzeniu jakichkolwiek konwersacji. 

Odejście

W dniu dzisiejszym odchodzi z naszego grona Nyxarien Valiant. Dziękujemy za spędzenie z nami czasu, a wrota Deiranu pozostają dla Ciebie otwarte! 


26 stycznia 2026

Od Luci cd. Ardala

— Dżentelmenami? — prychnąłem głośno biorąc pistolet z szafki nocnej, pióro komornika zaczęło coś intensywnie zapisywać. — To twoje piórko chyba podkreśla słowo degenerat. — mruknąłem nawet nie orientując się, że powiedziałem do niego na ,,ty’’. Ale czy się tym przejmowałem? Ani trochę. Schowałem broń by to śmieszne piórko się już nie denerwowało.

25 stycznia 2026

Od Ardala cd. Luci

Ardal uniósł jedną brew, wziął się pod boki, uśmiechnął połową ust, zademonstrował wszem i wobec, że z jednej strony nie dowierza, z drugiej — po tym wszystkim, co dzisiaj ujrzał — nie spodziewał się po panu Mortem niczego innego. Notes, na widok pistoletu, kartkami zjeżył się jak kot, samopiszące pióro podparło się klipsem wpół, naśladując mowę ciała właściciela i jego dezaprobującą pozę. Ardal wymienił z piórem porozumiewawcze spojrzenie. No idiota, powiedział. No idiota, zgodziło się piórko.

Od Luci cd. Ardala

Spojrzałem na wizytówkę, jakby parzyła mnie w dłonie. Gdybym trzymał ją sekundę dłużej, byłbym w stanie przysiąc, że zacznie syczeć razem z Haribo. Komornik. Prawdziwy, żywy komornik. Myślałem, że to wszystko to jeden wielki, chory żart. Jakaś może ukryta kamera, która testuje cierpliwość obywatela. Ile czasu minie aż ktoś wpierdoli komornikowi. Dokument, który mi wręczył wyglądał jak instrukcja w innym języku. Jakiś prawniczy nonsens i kwota, która przyprawiała mnie o mdłości.

too sexy for the bare minimum


Nivan Dixon

28 lat | 28.07 | mężczyzna | biseksualny | szaman |
pracuje w barze „Wilczy Ryś” | Alteiran/Deiran

Just a kid with PTSD and some problems with authority

Eirik Skugge

28 lat || 20.11 tak przynajmniej wpisali mu w dokumentach || mężczyzna || biseksualny ||
medium || freelancer || Deiran

Od Lucille cd. Cahira

Normalnie pewnie bym odmówiła propozycji zostania na herbatę. Byłam jednak trochę, tak ociupinkę, ciekawa tego luksusowego przybytku. Poza tym...
Aser był turbo słodki.
Gdziekolwiek poszedł zaraz po tym, jak przekazałam go w ręce właściciela, dość szybko wrócił z zadartym ogonem. Wzrokiem wodził dookoła, ewidentnie szukając, co by zbroić tym razem. Przykleił się potem do mojego boku, intensywnie węsząc w okolicy przewieszonej przez moje ramię torby pełnej książek. Zerknęłam na niego kątem oka, na moment odwracając wzrok od pleców prowadzącego mnie gdzieś Cahira.

24 stycznia 2026

Od Nesima cd. Azury

W jakiś sposób fakt, że ta dziewczyna, która pomimo pierwszego wrażenia Nesima była w stanie tak łatwo postawić granicę (i to w przypadku jakże perfidnego podejścia do niej obcego mężczyzny), zaciekawił projektanta jeszcze bardziej niż wcześniej. Widział już ten duch nieociosanej dumy, wyszczubiający głowę z tej skorupki, jaką nieznajoma się otoczyła. To, w dodatku połączone z brakiem zainteresowania względem mężczyzny? Wręcz - próba oddalenia go od siebie? Nierozpoznanie jego twarzy pośród nijakiego tłumu?

23 stycznia 2026

Od Waltera — I po świętach

Tw.: Morderstwo ludzi oraz psa. Czytasz na własne ryzyko. 
Jest taki miesiąc w roku, gdy ludzie dostają fioła na punkcie żywych choinek, kolorowych ozdób, lepią bałwany ze śniegu i ozdabiają je migoczącymi lampkami, wkładając im marchewkę jako nos oraz czarne węgielki imitujące oczy, oraz uśmiech. W sklepach jest totalny szał na punkcie zakupów, żeby przygotować dwanaście potraw czy znaleźć idealny prezent dla swoich bliskich. Ludzie na ulicach miasta witają się szerokimi uśmiechami, życząc sobie wesołych świąt, kompletnie zapominając o tym, że jeszcze miesiąc wcześniej chodzili z poważnymi minami, mijając się bez słowa. Dla Logana było to obce, nieznane, a nawet odrażające. Nienawidził patrzeć na tą sztuczną radość, na tą biel śniegu, która tylko kuła go w oczy, na te iskrzące się lampki, które go dekoncentrowały oraz na bałwany, obok których nie mógł przejść obojętnie - każde z nich rozwalał, wywołując płacz u nie jednego dzieciaka.
Na dworze było już ciemno, prószył delikatny śnieg, a za jego plecami przemieszczało się setki przechodniów, kompletnie ignorując jego osobę. Trzymając dłonie w kieszeni bluzy oraz mając założony kaptur na głowie, stał przed witryną sklepową, obserwując różnego rodzaju ciasta, kręcące się na piętrowych paterach.

21 stycznia 2026

Od Waltera cd. Aliny

Przez całą drogę do laboratorium Mercer milczał, intensywnie rozmyślając o zdarzeniu, które miało miejsce kilkadziesiąt minut wcześniej. Jedno ciało niemalże zmielone przez nieznaną magię oraz druga osoba skryta w opuszczonym budynku, do tego czarna substancja znajdująca się na ziemi oraz ofierze, której nie mogli rozpoznać na miejscu, a mogłoby się wydawać, że skoro Walter już tyle lat kroczy po ziemi, to będzie znał każdy rodzaj magii. Niestety z biegiem lat pojawiło się tyle nowości, że ciężko mu już nad tym nadążyć.

14 stycznia 2026

Od Ardala

Po kolejnej tego dnia interwencji, jak zwykle udanej i śpiewająco przeprowadzonej, pstryknął palcami, sprawił, że kartoteka zawisła mu przed oczami, otworzyła się, przewachlowała strony, po czym zatrzymała na odpowiedniej. Podświetliła czerwonymi literami godność kolejnego dłużnika. Luca Mortem, trzydzieści lat, siedemdziesiąt osiem tysięcy do wyegzekwowania, trzy podmioty do spłaty, w tym nieuregulowane zobowiązanie sprzed dziesięciu lat wobec Centralnego Banku Carskiego... Ardal sprawdził adres mężczyzny, zagwizdał, gdy uświadomił sobie, że to daleko. Nie chciało mu się lecieć w śnieżną zawieję na drugi koniec miasta, tym bardziej (już prawie) pod koniec swojej porannej zmiany.
No dobrze, zobaczymy, co z tego wyjdzie, mruknął, znakiem otwierając portal, wiedząc, że nie powinien tego robić, bo teleportowanie się do miejsca odległego o cztery dzielnice było, w jego przypadku, pomysłem niepotrzebnie ryzykownym i raczej niemądrym. Dlaczego? W ostatnich dniach czarowanie, zapewne w wyniku jego chwilowego osłabienia i nasilenia skutków erozji, wychodziło mu różnie.

Wierny, czynny i sprawny – jak knut w ręku kata


Ardal Natharin | 333 lata | 30 kwietnia | Zwierzołak | Egzekutor państwowy | Deiran

11 stycznia 2026

Od Minkiego — Zimowe święta z lisami

Minki wziął głęboki wdech, po czym wypuścił powietrze nosem, spoglądając na swojego brata z widoczną irytacją. Nie rozumiał, dlaczego tak bardzo zamieniał się w Lucille i kupował wszystkiego dużo, jakby sklepy miały być pozamykane na rok. Ich przyjaciółka to wszystko, chociaż zużywa albo mrozi. Choć ze względu na ich częste spotkania, to kobieta zmuszona jest... a właściwie to nie jest zmuszana, sama proponuje, że kitsune mogą do nich przychodzić, gdy tylko znajdą chwilę czasu i sama będzie w domu. Dlatego też większość produktów zużywa na kilka obiado-kolacji w towarzystwie dwóch lisich przyjaciół. 

Od Lucille cd. Minkiego

Jak miło było dla odmiany zakosztować odrobiny spokoju, delektować się mnogością zwyczajnych dni przepełnionych przyjacielskimi przekomarzankami w towarzystwie kitsune, graniem na tej nieszczęsnej konsoli, chodzeniem bez celu po mieście i kosztowaniem przeróżnych kuchennych eksperymentów, w których tworzeniu znaleźliśmy ostatnio z Minkim szczególną frajdę. Żadnych przypałowych, niebezpiecznych sytuacji, czysta sielanka zupełnie zwyczajnych dni. Dawno już nie miałam okazji tak po prostu korzystać z życia. To było... uzależniająco przyjemne. Nie musieć się niczym martwić, po prostu cieszyć czasem spędzonym w towarzystwie przyjaciół.
Nawet, gdy gdzieś w tym wszystkim wciąż ciążyło na mnie brzemię zaklęcia, którego używałam, pozwoliłam sobie na jakiś czas o nim zapomnieć. Prędzej czy później na pewno znowu upomni się o swoje, ktoś znowu będzie prosił mnie o pomoc z czymś, co zapewne wpędzi mnie w kłopoty... Martwienie się przyszłością i tak nic nie zmieniało. Co będzie, to będzie, tak to szło?

7 stycznia 2026

Od Aliny – Zimowe Włamanie (Wigilia)

Życie jest tak samo ważne w każdym miejscu. Nieważne, czy mieszkasz w dużym mieście i robisz wielką karierę – czy mieszkasz na wsi i sukcesem jest dla ciebie odśnieżenie podwórka.
To nie jest ważne. Ważne jest to, jak się czujesz. A to, jak się czujesz, zależy tylko od Ciebie.
A czuła się smutno. Nie jakoś bardzo, ale smutno.
Oczywiście gdyby nie wszechobecne wszędzie światła, światełka, ozdoby i ozdóbki ryczące: Last Christmas!!!, to udawałaby przed samą sobą, że nic się nie dzieje. Skupiłaby się na swojej pracy, której obowiązki obejmują jakże apetyczne grzebanie w jelitach zmarłych, może pomarudziłaby trochę ze współpracownikami na jesienno-zimową chandrę, poszłaby na kilka rozpraw sądowych i w ogóle to świetnie by się bawiła. Ale nie, musi być zima i ten nieszczęsny czas w roku, gdy wszyscy wokół trajkoczą o planach na Zimową Noc i Sylwestra, a pracodawcy dają niedorzecznie dużo wolnego. 

6 stycznia 2026

Od Luci — Zimowa Noc Koszmarów

 tw! przemoc, treści seksualne, używki

— Co robisz w święta? — uniosłem głowę dopiero po chwili. Marco stał przede mną z rękami w kieszeniach jego eleganckich spodni. Byłem świeżo po walce, tym razem skończyło się bez zgonu w oktagonie, co uznawałem za swój mały sukces. Oddychałem dość ciężko, oparty o zimną ścianę, jedną ręką dociskałem papierowy ręcznik do łuku brwiowego. Krwawił jak cholera, a pieczenie doprowadzało mnie do szału. 

Od Azury — Zimowa Noc

Powietrze pachniało solą i rozkładającymi się glonami, z nutą mokrego piasku.
Trwał sztorm.
Widok na wzburzone morze co chwilę przysłaniały mi targane wiatrem włosy. Gdy wychodziłam, zaplotłam je dość ciasno w dobieranego warkocza, jednak moje kilkunastominutowe starania bardzo szybko przegrały walkę z żywiołem. Już jakiś czas temu przestałam próbować odgarniać je sobie z twarzy.

5 stycznia 2026

Podsumowanie 2025

Dzień dobry!

Deiran oficjalnie został otwarty 18.06.2025 r. Zaczynamy Nowy Rok, więc warto podsumować te pół roku funkcjonowania bloga!
Życzymy Wam w tym nowym roku samych pomyślności, spokojności, spełnienia swoich najskrytszych marzeń i oby trzymała Was wena na nowe, niecodzienne historie, które opublikujecie na Deiranie! Ogromnie dziękujemy, że bierzecie udział w rozwijaniu bloga, za każde ciepłe słowa i nowe pomysły, które tylko urozmaicają życie blogowe! 

1 stycznia 2026

Podsumowanie nr 6

 Dzień dobry!

Za oknem śnieg, pierwszy dzień Nowego Roku już za Nami! Ostatnie strzały za oknem fajerwerków, świętujące kolejny rok. Grudzień wręcz uciekł przez palce, w tym całym zawirowaniu świąteczno-noworocznym za to na Deiranie pojawiło się trochę opowiadań!